Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

Pomoc Białorusi – tylko dla orłów

Grupa Zagranica – stowarzyszenie organizacji pozarządowych działających poza granicami Polski przygotowała raport na temat działań prowadzonych przez polskie NGOsy ze środków naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Raport przedstawia bardzo trudne warunki, z którymi zmierzyć musi się każdy pragnący pracować z naszym wschodnim sąsiadem.

.

źródło: bialorus-instrukcja.blogspot.com

źródło: bialorus-instrukcja.blogspot.com

.

Autorzy publikacji „Polska pomoc na Białorusi. Trudności w realizacji projektów finansowanych ze środków MSZ w 2011 roku” wysłali ankiety do 30 polskich organizacji prowadzących swoje działania na Białorusi. Odpowiedzi uzyskano tylko od 11 z nich i to na podstawie tej niewielkiej grupy przygotowano raport. Co równie ważne, badania dotyczyły roku 2011, kiedy pomoc polskiego MSZ wyniosła aż 42 mln zł. Tak wysokie środki przeznaczone na działania prowadzone na terytorium Białorusi wynikały z powyborczej sytuacji na Białorusi. Wybory prezydenckie w grudniu 2010 roku zakończyły się zwycięstwem Aleksandra Łukaszenki oraz wzmożonymi represjami wymierzonymi w polityczną opozycję i przedstawicieli trzeciego sektora.

Skomplikowana sytuacja wewnętrzna w kraju i pogorszenie się kontaktów na linii Białoruś – Unia Europejska uczyniły pracę organizacji pozarządowych jeszcze trudniejszą. Już wcześniej liczne białoruskie organizacje pozarządowe nie mogły uzyskać rejestracji, co skazywało je na działalność w świetle prawa nielegalną. Jakie są tego konsekwencje wiemy z historii Alesia Bialackiego, którego niezarejestrowana działalność prawoobrończa została rozpracowana przez białoruskie służby przy pomocy litewskich i polskich urzędników.

Sygnały wysyłane przez białoruskie władze są czytelne: niezależna działalność pozarządowa przy wsparciu państw zachodnich zakończyć może się więzieniem. W takich partyzanckich warunkach współpraca międzynarodowa jest zadaniem bardzo trudnym. W raporcie Grupy Zagranica jedna z organizacji definiuje problem: „Projekty na Białoruś nie powinny zakładać rozwoju. W obecnych warunkach politycznych, ciągłych represji (zamykania biur, konfiskacji sprzętu, aresztowań, itp.) są one w większości nastawione raczej na zachowanie obecnie działających struktur i kontaktów międzyludzkich niż na rozwój […] Głównym efektem powinno być wzmocnienie wiedzy i umiejętności partnerów (efekty miękkie) a nie rozwój organizacji na zewnątrz.

Jakie konkretnie problemy napotykają organizacje pracujące na Białorusi? Zaczyna się od znalezienia organizacji partnerskiej. Rozproszony białoruski trzeci sektor jest obecnie bardzo mały. Niewiele działających organizacji posiada rejestracje i systematycznie działające zespoły pracowników. Te które działają są rozchwytywane przez polskie organizacje, dla których posiadanie partnera jest wymogiem koniecznym do złożenia wniosków i pozyskania pieniędzy. Kolejne przeszkody napotyka się w trakcie organizowania działań. Przygotowania należy czynić dyskretnie, a w atmosferze panującej na Białorusi zwykłe wynajęcie pomieszczenia, lub rozreklamowanie działań, urasta do rangi dużego problemu.

Do tego dochodzą problemy z przekraczaniem granicy. Aż 8 z 11 organizacji biorących udział w badaniu Grupy Zagranica miało problemy z wizami. O problemach z wydawaniem wiz słyszymy po obu stronach granicy. Polskim działaczom nierzadko odmawia się wiz, blokując ich wjazd na Białoruś. Polskie konsulaty może i nie blokują Białorusinom wjazdu do Polski, ale znacznie go utrudniają. Lista grzechów polskich konsulatów jest długa. Raport wymienia główne problemy, które jak bumerang powracają przy realizacji projektów nie tyle co na Białorusi, ale w całej Europie Wschodniej: „- niewydolność elektronicznego systemu rejestracji wniosków,  – wymagana dokumentacja, – odmowy przyznawania bezpłatnych wiz, także uczestnikom w wieku 23-24 lata (mimo wytycznych zawartych w tzw. Kodeksie Schengeńskim), – bardzo rzadkie wydawanie wiz wieloletnich dla stałych uczestników i partnerów, – brak zaufania i poczucia wsparcia wobec polskich organizacji pozarządowych, – brak możliwości telefonicznego kontaktu z konsulatem.”

Wszystkie problemy organizacyjne powodują, że większość projektów realizowanych w polsko-białoruskich tandemach odbywają się na terenie Polski i przy zaangażowaniu głównie strony polskiej. Wystarczy prześledzić projekty realizowane ze środków MSZ w roku 2012. Było ich przede wszystkim znacznie mniej niż w kluczowym 2011, bo tylko 26. Z tejże listy aż 18 projektów to działania realizowane w ramach konkursu „Wspólne działania polsko-białoruskie 2012”. Większość z nich to wizyty studyjne, lub wspólne działania kulturalne, których gros działań odbywa się na terenie Polski. Taki dobór świadczy o ostrożności polskiego MSZ-u, który boi się utraty pieniędzy w działania, które mogą zostać przekreślone jedną decyzją pracownika białoruskich służb lub lokalnych władz.

Działania w ramach konkursu „Wspólne działania polsko-białoruskie 2012” mają to do siebie, że są z założenia apolityczne. Wśród projektów znajdziemy tam wymiany artystów, spotkania designerów, festiwal kina białoruskiego w Warszawie, czy spotkania bibliotekarzy. Nie oznacza to, że polski MSZ nie finansuje projektów będących próbą zmierzenia się z obecną sytuacją polityczną na Białorusi. Z funduszy na działania prodemokratyczne korzystają głównie białoruscy opozycjoniści, którzy po wyborach prezydenckich zbiegli z kraju i osiedlili się w Warszawie. Taka sytuacja tyczy się redakcji portalu Karta 97, Biura Solidarności z Demokratyczną Białorusią Julii Słuckiej czy Białoruskiego Domu w Warszawie, który zrzesza kilka frakcji białoruskiej opozycji. Ich działania w roku bieżącym były finansowane w ramach ministerialnego konkursu „Polska Pomoc 2012”. Pobyt tej wcale niemałej grupy aktywistów w Warszawie, świadczy o stopniu represji z jakimi spotkali się w swoim kraju aktywni i opozycyjnie nastawieni do władz Białorusini. Ostatnią grupę pracującą na Białorusi tworzą bardzo doświadczone polskie organizacje, które dzięki kilkunastoletniemu doświadczeniu potrafią działać na Białorusi nawet w bardzo trudnych warunkach. Pracują po cichu i bez szkodliwego w tym przypadku rozgłosu.

Raport Grupy Zagranica wskazuje na problem, którego rozwiązanie nie jest obecnie możliwe. Polski MSZ zgodnie z sugestiami autorów raportu powinien ułatwić proces wydawania wiz dla zaangażowanych w projekty pozarządowej Białorusinów. Powinien położyć nacisk na bezpieczeństwo białoruskich partnerów, aby więcej nie doszło do kompromitacji, jak w przypadku wysyłania PIT-ów na Białoruś w ministerialnych kopertach. Warto także pójść na rękę organizacjom w kwestii dokumentów finansowych, których to kompletowanie na Białorusi często jest bardzo uciążliwe. Jednak nawet pozytywne wprowadzenie usprawnień przez MSZ nie zmieni klimatu pracy, który zależy głównie od białoruskich władz. Dopóki działania polskich NGO-sów będą przez władze w Mińsku traktowane jako wrogie, dopóty działalność pozarządowa na Białorusi będzie zajęciem „tylko dla orłów”.

Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: l.grajewski@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 1
Dodaj komentarz

  1. Artur_Kacprzak pisze:

    Hej, użycie słowa "zwycięstwo" w odniesieniu do osoby Aleksandra Łukaszenki i wyborów prezydenckich to sprwa dyskusyjna. Zwyciężył walkę o władzę, ale czy wybory … ?