Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Paulina Lewczuk

Mój przyjaciel łukaszysta

Dlaczego ludzie głosują na Alaksandra Łukaszenkę? O tym w swoim blogowym felietonie napisał Vitali Tsyhankou, białoruski działacz. Autor stara się nie oceniać, ale obiektywnie podejść do problemu, zrozumieć i odnaleźć jego podłoże. Jego przyjaciel Wołodzia w 1994 roku głosował na Pazniaka, a w 2010 już na Łukaszenkę. Co się zmieniło?

Przyjaciel Łukaszyta, autor: Fouquier ॐ, źródło: flickr.com

Przyjaciel Łukaszyta, autor: Fouquier ॐ, źródło: flickr.com

Mój przyjaciel z dzieciństwa Wołodzia (tak go nazwijmy), facet dziś koło czterdziestki, po ukończeniu sowieckiej szkoły w końcu lat 80-tych, jak i wielu innych zdolnych mężczyzn w tym czasie, wstąpił do Akademii Wojskowej. Kiedy ZSRR rozpadło się, większość moich rówieśników powróciła na Białoruś i odeszła z wojska – jeden do biznesu, drugi do policji (bardzo się z tego cieszyłem, bo uważam, że mądrzy ludzie nie mają czego szukać w wojsku). Wołodzia tak samo wrócił na Białoruś i zaczął pracować w jednym ministerstwie, gdzie pracują mundurowi. Służba, o ile mi wiadomo, mijała mu spokojnie – bez wzlotów ale też i bez większych upadków, odpowiednio do jego spokojnego, poważnego i odpowiedzialnego charakteru. Teraz jest podpułkownikiem. Wydaje mi się, że każdy mundurowy, jeśli nie ma zasług, powinien zostać pod koniec swojej kariery przynajmniej podpułkownikiem. Tak jak ze szkołą – aby ją ukończyć z medalem nie trzeba być wybitnie uzdolnionym.

Pracy wiele, praca przeważnie biurowa, każdego dnia od 8.30 do 18.00 i później. W ministerstwie stoją kasowniki zapisujące czas wejścia i wyjścia z budynku. Udusiłbym się od takiego reżimu w pracy, ale dla Wołodzi to normalne, bo odpowiada jego spokojnemu, poważnemu i odpowiedzialnemu charakterowi.

Wołodzia nigdy w życiu nie był za granicą. Wcześniej myślałem, że to przez brak pieniędzy, bo mają dwóch synów. Ale niedawno sprzedał mieszkania rodziców i za otrzymane pieniądze kupił samochód, wyremontował dom.

 Czemu nie pojechałeś z rodziną na wczasy?

– Nie chciałem – odpowiedział szczerze.

Myślę, że przez ostanie 20 lat mój przyjaciel nie był w klubie albo na dyskotece. Kiedyś zabrałem go na koncert „Maszny wrem’eni” (wehikuł czasu – przypis tłumacza). Podejrzewam, że na innych koncertach nie był.

Wołodzia nie czyta niezależnych gazet i stron w sieci. Wystarcza mu telewizor i państwowe gazety, które są w pracy. (ten artykuł napisałem tylko dlatego, że mam pewność, iż on go nie przeczyta). O ostatnim skandalu dotyczącym Miss Mińska Wołodzia nie słyszał, bo nie informowały o tym państwowe media. Wołodzia wierzy, że Gorbaczow sprzedał się Zachodowi i dlatego rozwalił ZSRR, a Amerykańcy chcą tutaj zaprowadzić swój porządek. Przy tym wszystkim szanuje on białoruski język.

– Język trzeba zachować, tutaj się z tobą zgadzam – powiedział mi.

Zazwyczaj z przyjaciółmi z dziecięcych lat o polityce nie rozmawia się często. Jest masa innych tematów. Wołodzia, tak jak i ja, krytykował władzę i różne idiotyczne przejawy białoruskiej rzeczywistości. Chwile niezgody między nami przyjmowałem ze spokojem jako coś normalnego. W życiu bym nie pomyślał, że przy tych wszystkich osobliwościach swoich poglądów normalny człowiek może głosować na Łukaszenkę. Przed wyborami 2010 roku, zainteresowałem się na kogo będzie głosował. I kiedy Wołodzia powiedział:

– Będę głosował na obecnego prezydenta – zdumiałem się, szybko skończyłem rozmowę i przez kilka miesięcy nie mogłem się do niego odezwać. Chociaż, prawdę mówiąc, usłyszałem to, co już dawno podejrzewałem, ale w co nie chciałem uwierzyć.

„Ja nie o siebie się martwię, ale o kraj”.

Uspokoiwszy siebie i swoje złe emocje, poprosiłem Wołodzię, aby mi krótko wyjaśnił, czemu popiera Łukaszenkę.

– Myślę, że nie trzeba od razu zmieniać prezydenta. Pracuję w administracji państwowej i rozumiem, jak trudno tym wszystkim zarządzać. Krajowi nie są potrzebne rewolucje czy radykalne zmiany.

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, Wołodzia dodał:

– Ja nie o siebie się martwię, ale o kraj.

Wierzę. Ale wiem też, że obecna władza nie jest najgorszym złem dla takich jak on. Choć nigdy nie zarabiał dużo, bo trochę więcej od średniej krajowej, kraj w końcu lat 90-tych bez żadnych problemów dał jego rodzinie kredyt na mieszkanie (40 lat!). Inflacja i dewaluacja zmieniły te pieniądze w grosze, które dawno już spłacił. Na początku XXI wieku, kiedy podrosły dzieci i nadeszła pora, kraj znowu dał kredyt. Teraz u nich są dwa dwupokojowe mieszkania, każde kosztuje ponad 100 000 dolarów. Jedno wynajmują.
Wołodzia mówi, że póki co nie wie, na kogo będzie głosował w następnych wyborach.

– Łukaszenka rządzi już za długo. Chciałbym, żeby wybrał kogoś na swoje miejsce.

– Ale tego nie zrobi.

– Cóż, wtedy przyjdzie się znowu na niego głosować.

Nie kłócę się, po prostu słucham i zapamiętuje. Ci, którzy są dzisiaj „za”, i ci, którzy „przeciw” – to ludzie różnych stuleci, epok. Kłócić się przez Łukaszenkę – to tak, jakby dzisiaj uczestniczyć w dyskusjach z końca XIX wieku, kiedy najmądrzejsi i patrzący naprzód ludzie tamtego okresu spierali się, czy można dać wyborcze prawo kobietom. Dla nich było to zagadnienie aktualne, dla nas: nonsens, bo tylko nienormalny kwestionowałby wyborcze prawa kobiet. Taki sam nonsens – zażarcie udowadniać, że dwa razy dwa to cztery, a Łukaszenka – to problem. Za 20-30 lat ludzie nie będą rozumieć, czemu ktoś mógł być na Białorusi za Łukaszenką, a dzieci będą pytać swoich dziadków, jak mogli głosować na tego człowieka. Ci będą odpowiadać zawsze aktualnymi zawsze słowy: „Takie czasy były, wnuczku”.

To przyszłość, a póki co muszę żyć z tym, że miliony Wołodziów i mój Wołodzia – dobry człowiek, lojalny druh, profesjonalista – głosują na Łukaszenkę.

______________

Autor: Vitali Tsyhankou, bloger, publikuje na Radio Svoboda

Tłumaczenie z białoruskiego: Paulina Lewczuk

Tekst pierwotnie ukazał się na Radio Svoboda

Copywright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Przedruk za zgodą Radio Swoboda/Radio Wolna Europa, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY