Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Dokąd zmierza ukraińska opozycja?

Jedność opozycji od początku trwania Euromajdanu mogła wzbudzać podziw. Wspólne występy opozycyjnych liderów – stadionowe pokrzykiwania Ołeha Tjahnyboka, merytoryczne wywody Arsenija Jaceniuka i celebryckie przemówienia Witalija Kłyczki wizualnie wzajemnie się uzupełniały i sprawiały wrażenie istnienia rozsądnej taktyki opartej na trwałym konsensusie dążenia do zmiany władz w Kijowie. Jednak wraz z nadejściem nowego roku nad Euromajdanem zawisło widmo rozłamu w łonie organizacji skupiających polityków i działaczy zaangażowanych w organizację protestów.

Witalij Kłyczko i Jurij Łucenko. Autor: Mstyslav Chernov. Źródło: wikimedia.org

Witalij Kłyczko i Jurij Łucenko. Autor: Mstyslav Chernov. Źródło: wikimedia.org

Podważona solidarność

Jednym z ostatnich pokazów jedności i siły Euromajdanu był więc 23 grudnia ub. roku, kiedy liderzy opozycyjnych partii politycznych i sektora pozarządowego uzgodnili powołanie Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia „Majdan”. Spektakularne wystąpienie Ołeksandra Turczynowa, wiceprzewodniczącego „Batkiwszczyny”, który stojąc na scenie Euromajdanu w obecności kilkuset tysięcy osób poddał pod głosowanie stworzenie ponadpolitycznej organizacji nadającej formalne ramy protestom w Kijowie, było ostatnim aktem euromajdanowej wspólnoty.

Formowanie się struktur organizacyjnych szybko ujawniło skrzętnie skrywane jak dotąd napięcia pomiędzy opozycyjnymi politykami i działaczami społecznymi, a plany nowopowstałęgo ruchu okazały się niejasne i niespójne. Mimo, że 29 grudnia, ponownie przez osobę Turczynowa, przegłosowano uchwalenie manifestu organizacji, w którym znalazło się m.in. zwolnienie wszystkich tzw. więźniów politycznych (aresztowanych uczestników protestów), dymisja rządu Mykoły Azarowa, likwidacja specjalnych oddziałów milicji „Berkut”, to dość szybko ujawniła się dość istotna sprzeczność interesów. Dla działaczy społecznych zadania „Majdanu” były wstępem do reformy państwa, dla polityków środkiem do zdobycia poparcia w zaplanowanych na 2015 rok wyborach prezydenckich.
Rozłam społeczny

Linia podziałów przechodzi jednak nie tylko pomiędzy organizacjami społecznymi i partiami politycznymi, ale również wewnątrz tych formacji. Działacze społeczni, którzy nie weszli do składu 40-osobowej Rady i 7-osobowego Prezydium Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia „Majdan” (OZM) zaktywizowali się w organizacji Rady Obywatelskiej „Majdanu” (ROM). Choć jak zapewniają przedstawiciele Rady Obywatelskiej są oni obecni na Majdanie od samego początku demonstracji, to nie umknęło uwadze obserwatorów, że odpowiednio oznakowany namiot tej organizacji pojawił się na Majdanie Niezależności dopiero 9 stycznia. Do tego czasu ROM, jak czytamy w stosownej informacji, pełniła rolę koordynacyjną wszystkich ruchów społecznych „realnie działających” na Majdanie. Rada Obywatelska pozycjonowała się również jako organ pośredniczący w dialogu pomiędzy przedstawicielami władzy i opozycji. Nic dziwnego zatem, że powstanie Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia „Majdan” zostało przyjęte przez członków ROM „ze zdziwieniem” powodując, że oskarżyli oni polityków opozycji o „imitowanie ruchu obywatelskiego”.

Formalizowanie się „Euromajdanu” przyspieszyło podział wśród organizatorów protestów. Będąc świadomym medialnego rozgłosu jakie uzyskało „upolitycznione” Majdanu przez OZM, Rada Obywatelska „Majdanu” wybrała ucieczkę do przodu przejmując inicjatywę. 9 stycznia ROM wydała oświadczenie, w którym w formie ultimatum wezwała opozycję do wysunięcia jednego kandydata na stanowisko prezydenta, dając na odpowiedź politykom… jeden dzień. Sprawa wyboru wspólnego kandydata w wyborach w 2015 r. od dłuższego czasu jest tykającą bombą, która może rozsadzić jedność opozycji z uwagi na prezydenckie ambicje każdego spośród trzech liderów partii opozycyjnych.

Sprawa kandydata w wyborach na prezydenta, zamieciona pod dywan na czas antyrządowych protestów na Majdanie, znów zelektryzowała ukraińską opinię publiczność. I o to zapewne chodziło inicjatorom ultimatum. ROM poszła za ciosem i w miniony weekend zorganizowała „Forum Euromajdanów” w Charkowie, którego celem miało być skoordynowanie działań wszystkich ruchów społecznych zaangażowanych w organizację antyrządowych manifestacji na całej Ukrainie. Politycy opozycji zbojkotowali zjazd oskarżając działaczy Rady Obywatelskiej o działanie na korzyść władz i rozbijanie jedności ruchu. Jeden z głównych liderów obywatelskiego sektora Euromajdanu, były szef MSW, Jurij Łucenko skrytykował Radę Obywatelską wskazując, że są oni tylko jedną z wielu organizacji obecnych w Kijowie, a ich ostatnie inicjatywy „służą dyskredytacji Majdanu”. Politycy opozycji mniej przebierali w słowach wprost nazywając ROM specjalnym projektem sterowanym z ul. Bankowej (siedziba administracji prezydenta) mającym na celu skłócenie organizatorów i uczestników Euromajdanu.

Rozłam polityczny

Mimo zdekonspirowania i ujawnienia prorządowego charakteru ROM przedstawiciele politycznej strony Euromajdanu haczyk połknęli i rozpoczęli dyskusję na temat potencjalnego kandydata opozycji w wyborach prezydenckich – dyskusję, która jest gwarantem politycznej awantury. Jako pierwszy głos zabrał Arsenij Jaceniuk: – W pierwszej turze wyborów prezydenckich wezmą udział liderzy wszystkich trzech politycznych sił opozycyjnych – zapowiedział lider „Batkiwszczyny„, który tak tłumaczył powody takiej taktyki: – Jeden z kandydatów opozycji nie zostanie zarejestrowany, drugi zostanie usunięty z list wyborczych, dlatego też wystawianie jednego celu, który może być zniszczony, nie jest prawidłową drogą.

Dwa dni później Witalij Kliczko odpowiedział na pomysł politycznego partnera: – Żeby zwyciężyć Wiktora Janukowycza musimy postawić na jednego kandydata w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Jak można mówić o jednej drużynie jeżeli wystawiamy kilku kandydatów? replikował lider UDAR-u. Podobnego zdania był Łucenko: – Nie popieram pójścia na wybory oddzielnie. To dobre dla demokratycznych wyborów, ale nie dla wojny z mafią – ocenił były minister spraw wewnętrznych i lider inicjatywy Trzecia Republika. Łucenko jednocześnie skrytykował całość działań podejmowanych przez opozycję: – Dotychczasowe działania aktywistów Euromajdanu i opozycji nie były skuteczne – stwierdził, wysuwając dość kontrowersyjny postulat znalezienia porozumienia pomiędzy opozycją a władzą. – Tylko wystawienie wspólnego kandydata na wybory prezydenckie sprawi, że wesprze nas część „siłowików” i biurokratówpowiedział Łucenko nieświadomy, że już dwa dni później zostanie dotkliwie pobity przez „Berkutowców”.

Nadzieja jest

Mad Heads – Надія є [Nadzeja jest]

Czy interesy i ambicje polityków zniszczą dotychczasowy dorobek Euromajdanu? To akurat niemożliwe, bo Euromajdan już wygrał. Zwycięstwem nie jest oczywiście natychmiastowa zmiana rządu na Ukrainie, ale sam fakt rozpoczęcia procesu dojrzewania ukraińskiego narodu i jego upodmiotowienia – samouświadomienia Ukraińców, że realna zmiana może nastąpić dopiero po gruntownej zmianie systemu i zmianie sposobu myślenia o państwie przez polityków i przyjęciu przez nich do wiadomości, że suwerenem nad Dnieprem jest ukraiński naród. Politycy z opóźnieniem reagujący na wydarzenia w Kijowie dopiero przyswajają sobie lekcję społeczeństwa obywatelskiego, wciąż pozostając o krok do tyłu w stosunku do społecznych oczekiwań. Od tego jak szybko zdołają dostosować się do nowych warunków i usłyszeć głos zwykłych Ukraińców, zależy jak długo będą ich reprezentantami gwarantując sobie miejsce na politycznej scenie.

Dla opozycji wciąż jest jeszcze szansa na wygranie Euromajdanu. Jak informuje Sonia Koszkina, redaktor naczelna portalu LB.UA, opozycyjni politycy pracują nad rozwiązaniem problemu wspólnego kandydata w wyborach 2015 roku. Trzy główne partie opozycyjne prowadzą negocjacje w sprawie wystawienia Witalija Kłyczki jako wspólnego kandydata na wybory prezydenckie. Pierwsze ustalenia zapadły już w sobotę (11.01.2013) w czasie specjalnego zebrania partii opozycyjnych. Plan polegać ma na stworzeniu „kandydackich schodków”, którego pierwszym stopniem jest wystawienie kandydatury Julii Tymoszenko. Jeśli jej nie uda się wystartować w wyborach – a jest to bardziej niż prawdopodobne – kandydatem zostanie Kłyczko. W przypadku, gdy również on zostanie wykluczony z udziału w wyborach – np. ze względu na niespełnienie warunków dotyczących kandydatów (przeczytaj: Ukraiński Łącznik #209) – następny w kolejce będzie Arsenij Jaceniuk. Ostatnim „stopniem” ma być Ołeh Tiahnybok.

Teraz tylko od zdolności koncyliacyjnych wszystkich opozycyjnych liderów zależeć będzie czy schody te będą prowadzić do zwycięstwa z reżimem Wiktora Janukowycza czy też zawiodą ich do politycznego niebytu.

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY