Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maciej Zaniewicz

Przegląd prasy rosyjskiej 15-21 stycznia

Stalin i Mikołaj II byli dobrymi przywódcami, Polacy i Ukraińcy przepisują historię, armia Ukrainy to organizacja terrorystyczna, a dla Putina nie ma alternatywy – o tym czytali Rosjanie w tym tygodniu!


Rosjanie pozytywnie oceniają Stalina i Mikołaja II – Wiedomosti №8 (3754)

Pozytywny stosunek do Józefa Stalina wzrósł do najwyższego poziomu w historii prowadzonych przez Centrum Lewady badań. Zdaniem 52% respondentów Stalin odegrał w historii Rosji rolę „zdecydowanie pozytywną” lub „raczej pozytywną”. Przeciwnego zdania było 30% badanych. Również 52% ankietowanych jest zdania, że „więcej dobrego niż złego dla Rosji” uczynił Mikołaj II (ostatni car Rosji).

"Efektywni menedżerowie", Źródło: vedomosti.ru


Zdaniem zastępcy przewodniczącego Centrum Lewady Alieksieja Grażdankina pozytywne zdanie Rosjan na temat Stalina związane jest z postrzeganiem jego osoby przez pryzmat zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (1941-45). Coraz mniej Rosjan zwraca natomiast uwagę na okres represji.

Podobnego zdania jest psycholog polityczny Jelena Szestopał: „Pozytywna ocena Stalina to przede wszystkim wyraz zapotrzebowania społecznego na porządek, bezpieczeństwo i na rolę ojca narodów, która kojarzy się z rolą obecnego prezydenta. Mikołaj II to tradycyjny, monarchiczny i patriotyczny model, to zapotrzebowanie na tradycyjne wartości, ruski patriotyzm, związek z prawosławiem, <<za Cara i Ojczyznę>>”.


Większość Rosjan nie widzi alternatywy dla Putina – Nowyje Izwiestia

Ostatnie badanie Centrum Lewady wykazało, że 55% Rosjan „chciałoby widzieć na stanowisku prezydenta Władimira Putina”. W porównaniu do marca 2014 roku wskaźnik ten wzrósł o 23%.

Eksperci są zdania, że na korzyść obecnego prezydenta działa konflikt z Zachodem i wojna na Ukrainie. Telewizja państwowa przedstawia Rosję jako państwo dążące do pokoju i pomagające innym, przy czym Zachód stara się jej bezustannie przeszkadzać.

Zgodnie z wynikami badania 54% respondentów jest zdania, że nie ma obecnie człowieka mogącego zastąpić Putina (w grudniu 2013 roku takiego zdania było 31% badanych). 24% ankietowanych jest zdania, że jeżeli zajdzie potrzeba, to takiego człowieka można znaleźć (40% w grudniu 2013 roku). Jedynie 10% mogłoby wskazać następcę dla obecnego prezydenta już teraz.


Ukraińscy nacjonaliści przepisują historię – Rossijskaja Gazieta, wydanie stołeczne №6580 (9)

Ukraińskie ministerstwo edukacji rozesłało placówkom edukacyjnym rekomendację Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (УИНП) dotyczącą sposobu obchodzenia „70-lecia wygnania nazistowskich okupantów z Ukrainy”.

W dokumencie proponuje się, między innymi, zamianę określenia „wyzwolenie Ukrainy od faszystowskich najeźdźców” na „wygnanie nazistowskich okupantów”. Uzasadnia się to tym, że kraj zyskał wolność dopiero w 1991 roku po opuszczeniu go przez okupantów sowieckich. Ponadto określenie „Wielka Wojna Ojczyźniana” (opisujące okres od 1941 do 1945 roku) zostaje zastąpione terminem „II Wojna Światowa”. W rekomendacji sugeruje się również, aby mówiąc o wygnaniu nazistów wspominać nie tylko o zasługach Armii Czerwonej, ale również UPA.

Zaleca się również podkreślanie „masowych zbrodni jakich dopuszczał się reżim stalinowski i sowiecka armia”, a w szczególności wykorzystywania „ukraińskich oddziałów wojskowych” do walki z „narodowym podziemiem”, co ocenia się jako „bratobójczą walkę”.


Polacy zmieniają rezultat wojny – Rossijskaja Gazieta, wydanie federalne №6579 (8)


Warszawa w 1945 roku, Źródło: wikimedia.org


17 stycznia w Warszawie obchodzona była 70. rocznica wyzwolenia Warszawy z rąk faszystowskich najeźdźców. W polskich mediach nie sposób jednak znaleźć artykułu, w którym pojawiałby się termin „wyzwolenie” w stosunku do Armii Czerwonej. Zamiast tego pojawiały się takie sformułowania jak: „weszli do Warszawy”, „operacja warszawska”, a nawet „zajęli Warszawę”. Gazeta przy tym przypomina, że 17 stycznia 1. Armia Wojska Polskiego wchodząca w skład 1. Frontu Białoruskiego o poranku sforsowała Wisłę i do godz. 12.00 oswobodziła zburzone na rozkaz Hitlera miasto.

Polski punkt widzenia RG wyjaśnia cytując wypowiedź polskiego historyka Andrzeja Kunerta dla PAP: „Nazwałbym to zajęciem wymarłego miasta, kilka dni wcześniej opuszczonego przez niemieckie jednostki. W stolicy nie było nikogo, kto mógłby witać wchodzące wojska kwiatami”.

Autorka artykułu ripostuje, że niejednokrotnie spotykała w Polsce ludzi, którzy wspominają jak ze łzami w oczach witali sowieckich wyzwolicieli, oskarżając tym samym historyka o manipulację.

O artykule pisała również Rzeczpospolita: http://www.rp.pl/artykul/1172853.html


W Dumie chcą uznać armię Ukrainy za organizację terrorystyczną – Izwiestia


Batalion "Donbas" na szkoleniu pod Kijowem, Źródło: wikimedia.org


Deputowany rosyjskiej Dumy z ramienia LDPR Roman Hudiakow skierował wniosek do Parlamentu Europejskiego o uznanie sił zbrojnych Ukrainy oraz dobrowolnych batalionów walczących na wschodzie kraju za „organizacje terrorystyczne odpowiedzialne za zbrodnie przeciw ludzkości, genocyd i zbrodnie wojenne”.

Wniosek rosyjskiego deputowanego jest odpowiedzią na podobne działanie Rady Najwyższej Ukrainy w stosunku do DRL i ŁRL. Hudiakow obawia się, że ewentualne uznanie samozwańczych republik da Kijowowi podstawę do rozpoczęcia w stosunku do nich otwartej wojny.

Deputowani naszej frakcji nie raz przyjeżdżali na Donbas. Zburzone domy, zabite kobiety i starcy, okaleczone dzieci, którym zabrano dzieciństwo i pozostawiono inwalidami. I to wszystko odbywa się metodami zwierzęcymi, takimi jak u nazistów, którzy szaleli również na Donbasie. Kiedy my przygotowujemy się do 70-tej rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem – faszyzm umacnia się u naszych granic. Kto wyjaśni dzieciom, że ich matki zostały zasztyletowane tylko dlatego, że mówiły po rosyjsku?” – swoje stanowisko wyjaśnia deputowany.


Gazprom obiecał Europie przełączyć tranzyt ukraiński na turecki – Kommiersant №4

Szef Gazpromu Alieksiej Miller ogłosił, że do 2020 roku koncern zrezygnuje z tranzytu gazu przez Ukrainę i zaproponował Europie nową drogę przesyłową biegnącą przez Turcję. Odbywać by się to miało za pomocą nowego gazociągu o nazwie „Turecki Potok” o przepustowości 63 mld m3.

Europejski komisarz ds. Unii Energetycznej Maroš Šefčovič po wizycie w Moskwie słowa Millera skomentował następująco: „Szczerze powiedziawszy byliśmy zaskoczeni taką deklaracją, zwłaszcza że przybyliśmy tutaj w celu omówienia możliwości dla Europy Południowo–Wschodniej po anulowaniu projektu South Stream. (…) 63 mld m3 to bardzo duża ilość gazu, która na pewno nie jest potrzebna ani Turcji, ani Europie Południowo-Wschodniej”.

Nowy gazociąg miałby dostarczać surowiec do Grecji i dalej płynąć do europejskiego systemu energetycznego. Šefčovič skrytykował ideę Gazpromu ogłaszając, że prawdopodobieństwo realizacji rosyjskiej propozycji jest skrajnie małe. Ponadto przypomniał, że w kontraktach zawartych z europejskimi odbiorcami szczegółowo opisane są punktu odbioru surowca i nie jest to granica turecko – grecka. 

Ekspert Kommiersanta jest zdania, że propozycja Millera jest blefem. Poziom wydobycia błękitnego paliwa przez Gazprom spadł do historycznego minimum ze względu na brak popytu i nic nie wskazuje na to, żeby znaleźli się chętni na surowiec płynący „Tureckim Potokiem”. Unia Europejska również nie jest zainteresowana rezygnacją z Ukrainy jako państwa tranzytowego ze względów politycznych.


Ile może kosztować Rosję gra w wielką w wojnę – Niezawisimaja Gazieta

Artykuł  odejmuje się wyzwania demitologizacji rosyjskiej polityki zagranicznej. Wymienione zostają w nim mity i blefy jakie ją zdominowały:

Mit pierwszy: Zaostrzając stosunki z Zachodem, Rosja straszy go swoją nieustępliwością.

Polityka Kremla oparta jest na straszeniu Zachodu i oczekiwaniu na jego reakcję w postaci zniesienia sankcji. Rosyjscy politycy nie zauważają jednak, że jedyne co zyskują to coraz większa liczba wrogów w Europie.

Mit drugi: Rosja jakoby posiada alternatywę dla Europy i USA w postaci państw BRICS. Zbliżenie z nimi rekompensuje Rosji straty wynikające z ochłodzenia relacji z tymi pierwszymi.

Państwa BRICS nie są gotowe poświęcać swoich relacji z USA i nie uznają takich para-państw jak Abchazja czy Osetia Południowa. Co więcej, zbliżenie z Chinami uzależnia Rosję od większego partnera, a nawet ogranicza jej suwerenność.

Mit trzeci: Rosja zachowuje bezwarunkową dominację na przestrzeni poradzieckiej, a kryzys ukraiński jedynie ją umocnił.

Rosyjskie ambicje drażnią i napawają lękiem członków Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej. Kazachstan i Białoruś obawiają się utraty suwerenności i reagują w sposób asertywny na wszelkie próby wzmocnienia rosyjskiej dominacji.

Blef pierwszy: sankcje jedynie umacniają rosyjską gospodarkę.

Choć leży to u podstaw rosyjskiej polityki zagranicznej, to praktycznie nikt na Kremlu w to nie wierzy. Rosyjska gospodarka jest około osiem razy mniejsza od amerykańskiej czy też europejskiej i współpraca z USA i UE jest dla Rosji niezbędna.

Blef drugi: o wojskowej potędze Rosji i zagrożeniu wojennym.

Obecnie ani nikt nie zamierza napadać na Rosję, ani Moskwa nie szykuje się do agresji. Nakręcanie atmosfery strachu i wysokie wydatki na zbrojenia opłacają się jednak władzy.

Blef trzeci: prędzej czy później aneksja Krymu i niepodległość Abchazji i Osetii Południowej zostaną uznane.

W rzeczywistości rosyjscy uczniowie jeszcze przez długie lata będą uczyć się geografii z innych map niż ich rówieśnicy z reszty świata.

Centralne stacje telewizyjne nie zauważają problemów gospodarczych – RBC Daily

O ile w prasie i Internecie pojawia się coraz więcej informacji o panującym w Rosji kryzysie gospodarczym, o tyle od stycznia w telewizji mówi się o nim coraz mniej – wskazują rezultaty badania firmy „Medialogija”. Zostało ono przeprowadzone na najbardziej popularnych kanałach: „Rossija 1”, „NTW” oraz „Pierwyj Kanal”; 454 gazetach o zasięgu ogólnopaństwowym oraz na ponad 16 tys. stron internetowych.

Z przeprowadzonych badań wynika, że częstotliwość występowania publikacji na temat problemów gospodarczych w kraju w gazetach i w Internecie sukcesywnie rośnie od sierpnia ubiegłego roku. W tym samym czasie, oprócz „czarnego czwartku” i szczytu G-20 w telewizji tematy gospodarcze były poruszane jedynie od 5 do 15 razy dziennie.

Gazeta sugeruje, że kontrolujący media rząd stosuje obecnie politykę wypróbowaną w 2008 roku. Wtedy też używanie słowa „kryzys” było zabronione. Rozmówca RBC w państwowej spółce medialnej WGTRK potwierdza tę informację. Jego zdaniem prezydent Władimir Putin i tym razem osobiście zabronił używania wyrażenia „kryzys gospodarczy”. Pracownicy kanałów telewizyjnych zaprzeczają informacji, jakoby taki zakaz został wydany.

Maciej Zaniewicz
Maciej Zaniewicz
Redaktor naczelny polskojęzycznej wersji Eastbook.eu

Absolwent stosunków międzynarodowych i rosjoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisze i czyta na temat Europy Wschodniej.

Kontakt: maciej.zaniewicz@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz