Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

„Znak” białoruskiej tożsamości

Z perspektywy przeciętnego Europejczyka Białorusini to naród, ale „jak gdyby nie do końca” - zawieszony gdzieś pomiędzy dnem sowieckiej mentalności a powierzchnią łukaszenkowskiego autorytaryzmu. Z tak definiowanego charakteru naszych wschodnich sąsiadów wynika niezrozumienie i brak zainteresowania tym krajem oraz jego mieszkańcami.

Przeciwdziałaniu temu trendowi poprzez poszukiwanie rzeczywistej lub wyobrażonej białoruskiej tożsamości poświęcony został listopadowy numer miesięcznika „Znak”.

Co Ty wiesz o Białorusi?

Dość nikła wiedza obywateli Unii Europejskiej (nawet tych sąsiadujących z krajem Łukaszenki) sprawia, że Białorusini często traktowani są pobłażliwie i lekceważąco. Dobrze, jeśli w ogóle postrzegani są jako odrębny naród, częściej jednak widzi się ich jako część wielkiej rosyjskiej grupy etnicznej. „Kraj w przeciągach Europy” – tak określił współczesną Białoruś poeta Andrej Chadanowicz, starając się zdefiniować jej charakter. Bo też i jest to kraj „niedookreślony”, naznaczony podwójną symboliką państwową (łukaszenkowską i niepodległościową), głębokimi podziałami społecznymi, wreszcie traumatyczną historią i niedocenioną, bo wciąż nieznaną, kulturą. To również „kraj złych wiadomości”, tych firmowanych twarzą prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Wszak jeśli dochodzą do nas wieści z Mińska, to dotyczą one przeważnie problemu sfałszowanych wyborów, łamania praw człowieka czy sytuacji więźniów politycznych.

Redakcja miesięcznika „Znak”, poświęcając Temat Miesiąca społeczeństwu białoruskiemu, postawiła sobie za cel stworzenie dla czytelnika jak najbardziej wiarygodnego i obiektywnego obrazu tego kraju. Obrazu, który nie byłby wynikiem kolejnych politycznych analiz aktualnej sytuacji w państwie rządzonym twardą, dyktatorską ręką. I choć redaktorka Dominika Kozłowska zastrzega, że przestrzeganie praw człowieka jest sprawą ważną, to w tym wydaniu „Znaku” Białoruś jest przedstawiona z nieco innej perspektywy. Redaktorka Tematu Miesiąca Urszula Pieczek:

„Naszym celem jest zrozumienie dylematów tożsamościowych, z którymi mierzy się społeczeństwo białoruskie lawirujące pomiędzy co najmniej dwiema wizjami historii, dwiema kulturami i dwoma językami”.

Okładka miesięcznika "Znak". Źródło: miesiecznik.znak.com.pl

Okładka miesięcznika „Znak”. Źródło: miesiecznik.znak.com.pl

Uroki pogranicza

Aby sprostać tak postawionemu zadaniu, Czytelnik zabrany zostaje od razu na Białoruś – numer otwiera fotoreportaż Andrzeja Muszyńskiego z polsko-białoruskiej granicy. Pisarz i podróżnik – dobrze obeznany ze specyfiką życia na prowincji – z właściwą sobie lekkością opisuje przygraniczne osobliwości: zawsze fascynujące zjawisko organizowania i przewozu nielegalnej kontrabandy, przejmującą głuszę białowieskiej puszczy, uczucie zatrzymania się czasu na białoruskiej wsi. Koloryt granicy Unii Europejskiej i postradzieckiego świata poznajemy zarówno z lotu ptaka, jak i z bezpośrednich kontaktów autora z mieszkańcami zachodniej Białorusi. Przelecimy więc nad Białorusią samolotem relacji Warszawa-Moskwa, granicę pokonamy pociągiem w wagonie „plackartnyj”, wypijemy pędzony gdzieś w białowieskiej leśniczówce bimber, spędzimy noc w namiocie w samym środku puszczy, gdzie zbudzeni fizjologiczną potrzebą ujrzymy…

Fragment artykułu dostępny tutaj: Andrzej Muszyński „Na zakolu widzę Dąbrowę”.

W poszukiwaniu białoruskości

Po eskapadzie z Muszyńskim z Terespola do Brześcia następny autor, Siarhej Chareuski, zabiera nas znacznie dalej, w głąb białoruskiej mentalności, szukając odpowiedzi na pytanie o źródła tożsamości Białorusinów. Nie jest to już tak beztroska i sielankowa wyprawa z poprzedniego tekstu z zachwytem dostrzegająca umiłowanie Białorusinów do porządku i czystości. Poszukiwania białoruskiego pisarza i literaturoznawcy prowadzą przez wiele przygnębiających spostrzeżeń i obserwacji. „Trauma jest kluczem do zrozumienia naszych kodów kulturowych, unikalnych cech odziedziczonych po przodkach” – pisze Chareuski, tłumacząc uwarunkowany tragiczną historią i głęboko zakorzeniony wśród Białorusinów imperatyw przeżycia za wszelką cenę.

Ten nakaz wykształcił umiejętność przetrwania pod nawet najbardziej opresyjną władzą, przystosowania się do każdych warunków. Jednocześnie nauczył nie afiszowania się ze swoimi poglądami, nie odróżniania się od innych i niewybiegania przed szereg. To tutaj, według autora, tkwi źródło kompleksów i stereotypów, które trwale oduczyły mieszkańców Białorusi brania odpowiedzialności za siebie i swój kraj: „Wszystko, co wydarzyło się w XX w. , podobnie zresztą jak w wiekach wcześniejszych, działo się bez naszej woli. Również obecną państwowość otrzymaliśmy bez walki” – konstatuje Chareuski. Stąd także, zdaniem autora, bierze się brak szacunku Białorusinów dla własnej kultury i sztuki, o ile nie zostaną one docenione przez krytyków z zewnątrz (vide Nagroda Nobla dla Swietlany Aleksiejewicz).

Fragment artykułu dostępny tutaj: Siarhej Chareuski „Białoruś. Pobyt Tymczasowy”.

Miesięcznik "Znak". Źródło: miesiecznik.znak.com.pl

Miesięcznik „Znak”. Źródło: miesiecznik.znak.com.pl

Znacznie bardziej optymistyczny pogląd na białoruską świadomość przedstawia Nelly Bekus w naukowo zatytułowanym artykule „Paradoksy postradzieckiej hybrydyzacji”. Białoruska socjolog dostrzega i przyznaje (być może na wyrost) znaczący udział białoruskiej opozycji w kreowaniu mentalności mieszkańców Białorusi. Ten udział odzwierciedla formułowany przez opozycyjnych polityków, działaczy społecznych i aktywistów projekt narodu białoruskiego opartego na alternatywnej wobec systemu łukaszenkowskiego idei wieloetnicznego i wielokulturowego dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zderzenie tych dwu narracji formułujących współczesną białoruskość – pozytywnie oceniającej Związek Radziecki i przeciwstawnej, głoszącej konieczność narodowego odrodzenia – znajduje się w centrum ideologicznej batalii o świadomość Białorusinów. Zdaniem Bekus jej wynik nie jest przesądzony. Co więcej, każda z tych formuł białoruskiej tożsamości wciąż się rozwija i nierzadko wzajemnie się przenika, pożyczając od siebie niektórej elementy i ulegając zawartemu w tytule artykułu procesowi hybrydyzacji.

Fragment artykułu dostępny tutaj: Nelly Bekus „Paradoksy postradzieckiej hybrydyzacji”.

Animowana Białoruś

Dywagacje powyższych autorów o naturze białoruskiej mentalności jak w soczewce przedstawia białoruska animowana produkcja filmowa, która jest tematem ostatniego z artykułów poświęconych Białorusi. Jak pokazuje białoruski krytyk filmowy Andrej Rasinski, wyprodukowane na Białorusi kreskówki wzięły swój początek w epoce realnego socjalizmu, służąc za narzędzie edukacji, by współcześnie przeistoczyć się w oręż politycznej walki w rękach wyśmiewającej reżim Alaksandra Łukaszenki opozycji. Bujnie rozwijająca się sztuka animacji na Białorusi (początkowo w formie przemycanych w radzieckich produkcjach elementach kultury  – obrazów i śpiewów, a obecnie w internetowych filmikach sławiących historię narodu białoruskiego) przekonuje jak mało wiemy o dorobku tak przecież bliskiego nam kraju. Zaledwie pobieżny przegląd filmów, z których cześć zasługuje na miano prawdziwych dzieł animowanej kinematografii, pokazuje, jak wiele tracimy, stojąc plecami do wytworów białoruskiej kultury.

Fragment artykułu dostępny tutaj: Andrej Rasinski „Anima Białorusi”.

***

Wspomniany na początku Chadanowicz stwierdził przy innej okazji, że nawet jeżeli na Białorusi wydarzy się coś pozytywnego, to i tak nikt się tym nie zainteresuje, bo to narusza prosty obraz świata. Nie mogąc i nie chcąc się zgodzić z tą opinią, redakcja miesięcznika „Znak” dostarcza nam dowodów, że warto interesować się tym, co wydarza się na Białorusi – zbyt często bowiem są to rzeczy niezwykle wartościowe. Zburzenie więc dotychczasowego obrazu tego kraju odbędzie się przede wszystkim z korzyścią dla nas samych.

#białoruskaniedziela

***

Zapraszamy do lektury nowego cyklu Eastbook.eu – „Białoruskiej niedzieli”. Co dwa tygodnie - własnie w niedziele - będziemy publikować teksty poświęcone Białorusi: gospodarce, społeczeństwu, polityce.

Krzysztof Nieczypor
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 1
Dodaj komentarz

  1. Kubanek pisze:

    Białoruś to faktycznie, obok Słowacji, najciekawszy sąsiad Polski. Dlatego właśnie, że mało odkryty i mało znany. O Słowacji, Polacy również wiedzą niewiele, cały czas, mieszając go z Czechami. Niestety, nasze media, zapatrzone w UE i Zachód, są odpowiedzialne za brak wiedzy o Białorusi, ale także i Słowacji, a nawet i Czechach. To co zabawne, to fakt, że takie media, które z jednej strony, troszczą się o „odrodzenie” narodowe na Białorusi czy na Ukrainie, popierając niszczenie tożsamości narodów europejskich, poprzez popieranie UE, neutralny lub pozytywny stosunek wobec inwazji na Europę, z terytorium Afryki i Azji.
    Osobiscie uważam, że Białoruś jest, paradoskalnie jednym z niewielu państw w Europie, które za 50 lub 100 lat, mają szansę na przetrwanie. Gdy narody zachodnie, praktycznie znikną, naród białoruski, ukraiński, słowacki, serbski, chorwacki, węgierski, miejmy nadzieje, że także polski, przetrwają.