Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Wojciech Jakóbik

NATO i UE to dwie tarcze Polski

Polska polityka zagraniczna przechodzi okres przejściowy. Nowe władze Ministerstwa Spraw Zagranicznych muszą zdecydować się, czy zamierzają nadal grać zespołowo w NATO i Unii Europejskiej, czy wywrócić stół i obrać kurs na samotną walkę o polskie interesy.

Na kształt polskiej polityki zagranicznej w ostatnich latach decydujący wpływ miały dwa wydarzenia. Pierwszy to katastrofa lotnicza samolotu prezydenckiego z 10 kwietnia 2010 roku. Drugi to afera podsłuchowa. Efekty tych dwóch miały ogromny wpływ nie tylko na sytuację wewnątrz kraju, ale także na politykę zagraniczną.

W katastrofie zginął prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką, polska generalicja, pracownicy kancelarii prezydenckiej i wielu innych przedstawicieli polskiej elity politycznej – łącznie aż 96 osób. Wśród nich znajdowali się ludzie odpowiedzialni za polską politykę wschodnią, przede wszystkim osoby związane z kancelarią Prezydenta. To prezydent Kaczyński uruchomił inicjatywę z udziałem Państw Bałtyckich i Ukrainy na rzecz zatrzymania inwazji rosyjskiej w Gruzji. To ośrodek prezydencki zainicjował szczyt energetyczny na Zamku Królewskim w Krakowie w 2009 roku z udziałem państw kaspijskich. Spiritus movens wszystkich tych działań zginął pod Smoleńskiem.

Afera podsłuchowa natomiast usunęła ze sceny politycznej ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który był odpowiedzialny za zaangażowanie Polski w rozwiązanie kryzysu na Ukrainie biorąc udział w negocjacjach pomiędzy władzą w Kijowie a opozycją protestującą na Euromajdanie. To Sikorski również był inicjatorem unijnego programu Partnerstwa Wschodniego. Za Sikorskim z ośrodka władzy wypadli kolejni ludzie związani z premierem Donaldem Tuskiem. On sam wyprowadził się do Brukseli obejmując stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. W krótkim czasie doszło zmiany do zmiany osób na kierowniczych stanowiskach w państwie, odgrywających kluczową rolę w kształtowaniu polskiej polityki zagranicznej.

Dwie tarcze

Od momentu wybuchu afery podsłuchowej aż do wyborów parlamentarnych w 2015 roku polityka zagraniczna RP sprawiała wrażanie bezcelowej i bezowocnej. Cechował ją brak koncepcji i planu realizacji projektów. Panował jedynie konsensus odnośnie NATO i Unii Europejskiej, jako dwóch tarcz, służących do obrony interesów Polski przed działaniami silniejszych, coraz bardziej ambitnych partnerów w Moskwie i Berlinie.

Obie te organizacje pełniły rolę pasów transmisyjnych dla realizacji celów polskiej dyplomacji, które nie mogłyby zostać osiągnięte poprzez bilateralne relacje z posiadającymi zgoła odmienne interesy rywalami. Dobre przykłady umiejętnego wykorzystania członkostwa w Unii to skłonienie niemieckiej kanclerz Angeli Merkel do wystąpienia w obronie polskich rolników objętych sankcjami przez Rosję oraz wkomponowanie zasad Unii Energetycznej w unijne mechanizmy chroniące nas przed agresywnymi działaniami rosyjskiego Gazpromu na rynku surowców energetycznych.

Punktem zwrotnym na arenie międzynarodowej była inwazja rosyjska na Ukrainie w 2014 roku. Rosyjska agresja nadała impuls polskiej polityce wschodniej. Dzięki staraniom Polaków udało się podjąć współpracę w ramach wspomnianej Unii Energetycznej, choć zostało to okupione dużymi ustępstwami w polityce klimatycznej. To z tego względu polskie postulaty zwiększenia obecności NATO w naszym regionie spotykają się z zaskakującą przychylnością opiniotwórczych ośrodków, szczególnie ze strony USA. Zagrożenie ze Wschodu daje naturalne wsparcie dla polskiej polityki bezpieczeństwa w regionie.

Antysystemowa reakcja

Mimo tego, tak w Polsce jak i w całej Europie, zyskują na popularności idee antyeuropejskie, podważające zasady solidarności europejskiej promowanej przez Polaków i stanowiące zagrożenie dla polskiej wizji bezpieczeństwa w regionie. Skutkiem jest rosnące w siłę ugrupowanie Marine Le Pen we Francji, czy partia Alternative fur Deutschland w Niemczech. W Polsce natomiast dużym poparciem cieszy się partia Kukiz’15 skupiająca narodowców i liberałów z prorosyjskimi poglądami. Jej przedstawiciele zwołali w podkrakowskiej Wieliczce spotkanie, na które została zaproszona Marine Le Pen, inni zwolennicy zbliżenia Europy i Rosji, jak i promotorzy dość fantastycznych idei sojuszu z Chinami.

Z kolei rządzącej w Polsce partii Prawo i Sprawiedliwość zależy na głębokich zmianach wewnątrzpaństwowych, z rewizją konstytucji włącznie. Aby tego dokonać partia władzy będzie potrzebowała głosów stronnictwa Kukiz’15. Jednocześnie, w obawie przed utratą popularności, Prawo i Sprawiedliwość będzie zmuszone dołączyć do swoich kadr w instytucjach państwowych osoby o poglądach nacjonalistycznych. To wszystko zapewne nie pozostanie bez wpływu na kształt polskiej polityki zagranicznej, co już możemy zaobserwować chociażby na przykładzie nowej polityki kresowej inicjowanej przez rząd Beaty Szydło.

Skupianie się przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych głównie wokół kwestii historycznych nie sprzyjałaby skutecznemu realizowaniu polityki zagranicznej. Taka postawa jest ze swej natury reaktywna i egoistyczna, w odróżnieniu od zespołowej gry o solidarność przeciwko zagrożeniu rosyjskiemu. Już sama definicja obywatelstwa w oparciu o krew, a nie ziemię ogranicza politykę zagraniczną, która w tym zakresie jest bardziej podobna do prowadzonej przez Polskę Ludową, niż pierwszą Rzeczpospolitą.

Polityka zagraniczna cechująca się antysystemowym podejściem musiałaby skutkować porzuceniem dotychczasowych pryncypiów i sojuszy. To z kolei zmusza rząd Szydło do przyjęcia postawy zachowawczej i nastawionej na gesty, zamiast podejmowania realnych działań. Co gorsze, w polityce rządu Prawa i Sprawiedliwości można zaobserwować niepokojący rewanżyzm i małostkowość, jak odnoszenie się do wypowiedzi przedstawicieli poprzednich władz, co pogarsza wizerunek Polski za granicą, gdzie część mediów obszernie komentuje każdą pomyłkę i błąd Warszawy. Dochodzi do tego manifestowana nieufność wobec Brukseli, traktowanej jako ośrodek nieprzychylny i działający przeciwko polskim interesom, jak w przypadku polityki klimatycznej. Z drugiej strony kontynuowany jest dialog z Komisją Europejską, wywołując w ten sposób wrażenie niespójnej polityki zagranicznej nastawionej na egoistyczne, jednostronne traktowanie unijnych instytucji.

Gra zespołowa

W ramach budowania pozytywnego wizerunku ministerstwo spraw zagranicznych i prezydent RP promują powrót do koncepcji Międzymorza. Niestety pozostaje ona projektem wyłącznie na papierze. Jest tak, ponieważ międzywojenna koncepcja piłsudczyków zakładała antyrosyjski charakter tej inicjatywy. Omijanie pasów transmisyjnych pod postacią Unii Europejskiej i NATO skazuje Polskę na nieefektywny format wyszehradzki, w którym Polska pozostaje jedynym partnerem o wyraźnie antyrosyjskim nastawieniu. Polityka wschodnia zgodna z interesem tzw. Międzymorza może więc powieść się tylko z użyciem tych pasów, co pokazał list 9 krajów regionu w sprawie gazociągu Nord Stream 2 skierowany do Komisji Europejskiej. Sojusz Północnoatlantycki umożliwił z kolei stworzenie wyszehradzkiej grupy bojowej i dał szansę na ściągnięcie do regionu brygady sił zbrojnych USA.

Siła Polski nadal więc opiera się na grze zespołowej, z której nowa władza nie chce do końca rezygnować, o czym świadczą stonowane wypowiedzi szefa polskiej dyplomacji – coraz liczniejsze po początkowym okresie regularnych niezręczności w komunikowaniu swoich poglądów. Nie wiadomo jednak, czy są to już sygnały zakończenia „wielkiej smuty” w polskiej polityce zagranicznej. Jeżeli Polska zrezygnuje ze swoich największych przewag w relacjach ze Wschodem, czyli pasa transmisyjnego w postaci zachodnich organizacji multilateralnych, będzie o to dużo trudniej.

***

Tekst Wojciecha Jakóbika to czwarty głos w debacie o polskiej polityce wschodniej, którą prowadzimy na portalu Eastbook.eu. Gorąco zachęcamy czytelników do włączenia się w rozmowy. Swoje komentarze i uwagi można pozostawić bezpośrednio pod tekstami oraz na naszych kanałach społecznościowych, na facebooku i twitterze. Hashtag debaty: #PPW2016

Wojciech Jakóbik
Wojciech Jakóbik
analityk rynku energii i redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Pasjonat energetyki. Dawniej redaktor naczelny portalu Europa Bezpieczeństwo Energia. Obecnie analityk Instytutu Jagiellońskiego. Lubi siłownię. Główna ambicja na najbliższe lata - wychować córkę i nauczyć się języka chińskiego.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz