Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Sandra Užule-Fons

Unia Europejska po rosyjsku – w poszukiwaniu medialnych alternatyw

Agencja informacyjna, centrum produkcyjne programów wysokiej jakości czy centrum doskonalenia zawodowego dziennikarzy – to propozycje Unii Europejskiej mające na celu zwiększenie konkurencyjności i atrakcyjność mediów alternatywnych dla wspieranych przez Kreml kanałów docierających dziś do rosyjskojęzycznych odbiorców.

Ostatni szczyt Partnerstwa Wschodniego, który miał miejsce w maju 2015 roku w Rydze, nie był politycznie przełomowy w kreowaniu przyszłości krajów tego unijnego programu. Poza jednym istotnym aspektem: po raz pierwszy poświęcono tak dużą uwagę mediom i ich funkcjonowaniu w obszarze rosyjskojęzycznym.

Przyczyny takiego zainteresowania są oczywiste – Rosja od lat posiada praktyczny monopol (przy praktycznym braku zainteresowania Unii) na kształtowanie rosyjskojęzycznej przestrzeni medialnej w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, równolegle inwestując w docieranie ze swoim przekazem do odbiorców anglojęzycznych. Konflikt pomiędzy Rosją a Ukrainą zmobilizował UE do działań w obszarze własnej polityki informacyjnej skierowanej na wschód i poszukiwania metod stworzenia medialnej alternatywy dla rosyjskojęzycznego odbiorcy. Potencjał jest ogromny. Poza granicami Rosji w byłych republikach radzieckich mieszka 93 miliony rosyjskojęzycznych osób, a do tego należy dodać wielką liczbą rosyjskojęzycznych imigrantów w różnych krajach świata, w tym samej Unii.

 

NewsHub

Zlecenie na szczegółowe przeanalizowanie medialnej rosyjskojęzycznej przestrzeni otrzymał Europejski Fundusz na rzecz Demokracji (EED). Organizacja z siedzibą w Brukseli przy pomocy grupy międzynarodowych ekspertów od stycznia 2015 w ciągu czterech miesięcy przygotowała raport z rekomendacjami tzw. inicjatyw z zakresu mediów rosyjskojęzycznych (Russian Language Media Initiatives). W raporcie koordynowanym przez EED  rekomendowana jest między innymi potrzeba utworzenia centrum wymiany informacjami prasowymi w języku rosyjskim (tzw. NewsHub), który będą w stanie przetwarzać wiadomości, dostarczać, analizować oraz produkować bieżące materiały w języku rosyjskim, z których później będą mogły korzystać uczestniczące media. 

Jerzy Pomianowski, dyrektor European Endowment for Democracy (EED). Autor: OECD, źródło: Flickr

Jerzy Pomianowski, dyrektor European Endowment for Democracy (EED). Autor: OECD, źródło: Flickr

– My poszerzamy zwykłą wymianę materiałów o komórkę agencyjną, która dokonuje weryfikacji, kontroli jakości, standaryzacji języka i przekazu. Taki produkt pozwala członkom NewsHubu wzbogacić swoją własną ofertę informacyjną, podnieść jakość i atrakcyjność ich produktów oraz poszerzyć możliwości współpracy z partnerami zewnętrznymi, – podkreśla dyrektor EED Jerzy Pomianowski. Obecnie ten pomysł jest koordynowany przez holenderską organizację pozarządową, specjalizującą się w mediach – Free Press Unlimited, która  jeszcze w 2014 r. zaproponowała swój projekt. Utworzenie takiej Sieci wymiany materiałami dziennikarskimi (Russian Language News Exchange) pod koniec 2015 r. uzyskało wsparcie rządu holenderskiego i obecnie jest w fazie przygotowawczej. Redakcja Sieci będzie mieściła się w Pradze: jej zadaniem będzie uwierzytelnienie informacji, pomoc techniczna i koordynacja działalności wszystkich uczestniczących mediów. W założeniu NewsHub nie będzie służyć bezpośrednio odbiorcy, lecz istniejącym już mediom, które skorzystają z wyprodukowanych materiałów. Wsparcie projektu oprócz rządu holenderskiego zadeklarowały także inne kraje europejskie.  Wiosną 2016 roku należy spodziewać się uruchomienia kolejnych mechanizmów, rekomendowanych w raporcie EED, m.in. Centrum produkcyjnego wysokiej jakości produktów medialnych, tzw. Content Factory. Filmy dokumentalne, telenowele, reportaże i programy publicystyczne różnych produkcji będą dostępne w ramach tejże “fabryki”, która obecnie opracowuje zasady praw licencyjnych i dystrybucyjnych powstałych treści. Pracę nad projektem koordynują Litwa i Wielka Brytania. Jeśli chodzi o rząd brytyjski, jest to część jego szerszego działania w zakresie zwiększenia aktywności w obszarze zasięgu języka rosyjskiego. Na początku roku BBC zapowiedziało zamiar stworzenia telewizji internetowej dla rosyjskojęzycznych odbiorców. Na razie koncern odmawia komentarza na temat powstania tego projektu. A jak wiadomo, każda deklaracja o stworzeniu nowego kanału telewizyjnego w języku rosyjskim wzbudza sporo emocji.

Unia Europejska po rosyjsku

Rozmowy o możliwości stworzenia rosyjskojęzycznego kanału telewizyjnego w UE trwają od 2014 roku. Początkowo chęć stworzenia wspólnego kanału dla krajów Partnerstwa Wschodniego deklarowała Łotwa. Później miał powstać wspólny kanał trzech krajów bałtyckich w języku rosyjskim.

Litwa, Łotwa i Estonia zdecydowały się zablokować nadawanie głównych prokremlowskich kanałów, co strona rosyjska skomentowała jako naruszenie zasad pluralizmu, wolności słowa oraz wprowadzenie cenzury. Ponadto na początku zeszłego roku wiceminister MSZ Rosji Aleksiej Mieszkow oświadczył, że unijny pomysł stworzenia paneuropejskiego kanału w języku rosyjskim – definiowanego jako kontrpropagandowy projekt w samej Unii – nie jest zgodny z pojęciem wolności słowa. To nie jedyny unijny projekt medialny spotykający się z taką reakcją administracji Rosji.

Pomijając fakt interesów różnych stron i obaw co do neutralności takiego projektu, idea stworzenia wspólnego paneuropejskiego kanału nie przekonuje również praktyków.

Działania w terenie: misja i komercja

 Natalia Sindiejewa, dyrektorka i pomysłodawczyni niezależnego rosyjskiego kanału telewizyjnego Deszcz (Дождь). Autor: Birulik, źródło: Wikimedia Commons

Natalia Sindiejewa, dyrektorka i pomysłodawczyni niezależnego rosyjskiego kanału telewizyjnego Deszcz (Дождь). Autor: Birulik, źródło: Wikimedia Commons

– Pomysł wydaje się niezły w teorii, jednak nie przyniesie efektów – sceptycznie patrzy na koncepcję generalny dyrektor i pomysłodawca popularnego i niezależnego rosyjskiego kanału telewizyjnego Deszcz (Дождь) Natalia Sindiejewa. – Po pierwsze, taki kanał nie potrafi zagłuszyć dużego wpływu kanałów kontrolowanych przez Kreml, a po drugie rodzi się pytanie, o czym taki kanał będzie opowiadał. Jej zdaniem lepszą alternatywą byłoby umożliwienie nadawania niezależnej rosyjskiej telewizji dla rosyjskojęzycznych odbiorców za granicą. – Być może proponowanie poniższego wariantu brzmi z mojej strony nieskromnie, jednak dostęp do takich kanałów jak Deszcz lub RBK, które niezależnie przedstawiają wydarzenia w Rosji, dostarczałby widzowi na równi z kanałami federalnymi pełny obraz tego, co się dzieje w tym kraju. Ciekawość widza będzie zaspokojona i nie trzeba będzie tworzyć oraz wydawać pieniądze na coś nowego, – uważa Sindeeva.

Unia podkreśla, że zamierza patronować istniejącym inicjatywom i je wspierać. Dobrym przykładem jest działająca w Rydze gazeta internetowa Meduza, utworzona przez byłych dziennikarzy portalu rosyjskiego Lenta.ru. Ten projekt jest często przetaczany przez unijnych polityków jako dowód słuszności ich założeń. Jednak należy uwzględnić istotne szczegóły.

– Pomysł jednego kanału jest chybiony, ponieważ opiera się na przekonaniu zachodnich urzędników o istnieniu pewnej społeczności pod nazwą „rosyjskojęzyczni odbiorcy”, która została sklasyfikowane ze względu na jeden czynnik łączący jej członków – posługiwanie się językiem rosyjskim, – mówi twórczyni „Meduzy”, była redaktor naczelna Lenta.ru Galina Timczenko. – W rzeczywistości rosyjskojęzyczni odbiorcy Łotwy i Armenii stanowią dwie różne grupy. Z kolei odbiorcy na Ukrainie- to prawie cały kraj, a w Mołdawii – nieduży procent. Nie ma jednolitej społeczności rosyjskojęzycznej poza Rosją. Zainteresowania rosyjskojęzycznych osób w Stanach Zjednoczonych i Niemczech różnią się od upodobań Estończyków posługujących się językiem rosyjskim. Dlatego pomysł stworzenia kanału, który będzie przedstawiał pełny obraz najważniejszych wydarzeń dnia, jest zadaniem utopijnym”.

Galina Timczenko, twórczyni „Meduzy”, była redaktor naczelna Lenta.ru . Autor: Kremlin.ru, źródło: Wikimedia Commons

Galina Timczenko, twórczyni „Meduzy”, była redaktor naczelna Lenta.ru . Autor: Kremlin.ru, źródło: Wikimedia Commons

Oprócz założeń programowych zarządzający uwzględniają szanse i zagrożenia biznesowe takich projektów medialnych, a w tym jest wiele pułapek. Praktyka pokazuje, ze na razie pojedyncze projekty telewizyjne mają większa szansę w porównaniu do jednego paneuropejskiego, a nawet w stosunku do projektów partnerskich. Nieudaną próbą zakończyły się plany stworzenia wspólnego programu telewizyjnego, który miał powstawać przy współpracy nadającej z Polski i Litwy niezależnej białoruskiej telewizji Biełsat, ukraińskiej Hromadske.tv i rosyjskiego kanału Deszcz.

– Dla nas wyjście na rynek europejski powinno mieć uzasadnienie biznesowe, na przykład zwiększenie rynku reklam bądź liczby abonentów. W tym przypadku nie widzimy korzyści materialnych i nie możemy pozwolić sobie na inwestowanie tylko dla partnerstwa. Rozwijamy zarazem dystrybucję za granicą, – uzasadnia Natalia Sindiejewa. – Nie możemy brać też grantów europejskich, gdyż z jednej strony w Rosji bardzo się na to patrzy, a z drugiej żyjemy tylko w ramach biznesowego systemu, który w tej chwili opiera się na abonentach. Naszym celem jest ulepszanie naszych materiałów, aby zwiększać liczbę widzów. Oni wiedzą, jak nas znaleźć, i w tym celu nie potrzebujemy dodatkowego partnerstwa. Ponadto jestem przeciwna każdemu partnerstwu państwowemu, gdyż menadżerowie w takiej sytuacji przestają myśleć biznesowo”.

Dotychczas pomysł z utworzeniem kanału rosyjskojęzycznego udało się zrealizować Estonii. Jesienią 2015 roku został uruchomiony lokalny kanał w języku rosyjskim ETV+, który jest częścią publicznej telewizji. Coroczny budżet tego projektu wynosi 4 miliony euro. Połączenie popularnego w ostatnich czasach gatunku infotainment z opowieścią o życiu lokalnym jest trafnym modelem, który może bardziej przeciągnąć widza niż treści kontrpropagandowe.

– Dziennikarstwo poprzez swoje istnienie walczy z propagandą. Innymi słowy niezależne dziennikarstwo i propaganda to są przeciwstawne materie, dlatego walka z propagandą jest nieudanym założeniem docelowym każdego projektu medialnego”, – uważa Galina Timczenko, popierająca ideę utworzenia lokalnej telewizji, która będzie dobrze znała potrzeby swoich odbiorców. – Grupę odbiorców można zbudować wokół show, telenoweli i dobrych treści, w których wiadomości stanowią tylko 5%. Obecnie nie cierpimy z powodu braku informacji tylko z powodu jej nadmiaru. Odbiorca ma problem ze zrozumieniem i nie nadąża za wydarzeniami, dlatego im prostsza i błyskotliwsza jest forma, tym łatwiej można dotrzeć do adresata. A to leży w gestii dobrego zarządzania mediami i jakości dziennikarstwa.

Wsparcie ze strony Unii Europejskiej w zakresie inicjatyw medialnych w obszarze rosyjskojęzycznym sięga również tych obszarów. W Rydze powstaje Centrum doskonalenia zawodowego dziennikarzy. Finansowany przez Łotwę, Polskę, państwa nordyckie, w szczególności Danię, projekt stanowi kolejną z głównych rekomendacji EED. Centrum ma zajmować się analizami sytuacji niezależnego dziennikarstwa w całym regionie od krajów bałtyckich po państwa Partnerstwa Wschodniego i Rosję. Ta instytucja będzie śledzić aktualne trendy, czyli pojawianie się i znikanie niezależnych mediów, na ile ich pozycja jest mocna, na ile są w stanie znaleźć dla siebie publiczność. Pozwoli to tworzyć rekomendacje dla krajów-donorów w celu lepszego ukierunkowania środków. Po drugie, eksperci tego centrum będą zajmować się preferencjami publiczności, czyli dokonywać analiz odbioru, a po trzecie, mają analizować oferty dostawców szkoleń dla dziennikarzy i mediów.

Kogo wesprze UE?

Większość mediów niezależnych, zarówno w krajach Partnerstwa Wschodniego jak i w samej Rosji jest zainteresowana współpracą i z UE i z partnerami międzynarodowymi. – Odbyliśmy konsultacje z 50 tzw. outletami medialnymi o różnym formacie z krajów Partnerstwa Wschodniego i Rosji: portale internetowe, telewizje internetowe, radia lokalne bądź internetowe, gazety drukowane. Muszę powiedzieć, że podczas kontaktów wszystkie one wyrażały zainteresowanie. To są media otwarte i niezależne. Potrzebują wsparcia, ale tylko od partnera, który nawet jeżeli przekazuje środki, gwarantuje pełną niezależność edytorską, możliwość publikacji i pracy w dowolnym kierunku, przy założeniu, że te media będą przestrzegać zasad rzetelnego dziennikarstwa, czyli weryfikacji informacji i podania jej zgodnie z prawdą itd. – mówi dyrektor EED Jerzy Pomianowski.

Dla niektórych projektów taka współpraca daje możliwość podstawowego istnienia wbrew represjom i zakazom we własnym kraju, jak to ma miejsce na Białorusi bądź w Azerbejdżanie. Niektóre mogą rozwijać skrzydła i pozyskiwać nowych partnerów oraz współpracować np. z BBC lub Deutsche Welle, jak to robi ukraińska telewizja publiczna. Niby zasady gry są jasne, jednak nie zawsze wszystko się udaje.

Prezes ukraińskiej telewizji publicznej Zurab Alasania. Autor: Таras Malogo, źródło: Facebookректор Национальной телекомпании Украины. Aвтор: Тараса Малого, источник: Facebook/

Prezes ukraińskiej telewizji publicznej Zurab Alasania. Autor: Таras Malogo, źródło: Facebook

– Europa zupełnie inaczej rozumie nasze potrzeby. To nie jest zarzut, my jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc i od półtora roku intensywnie zajmujemy się podwyższeniem kwalifikacji przy wsparciu UE, – przyznaje prezes ukraińskiej telewizji publicznej Zurab Alasania. – Jednak najważniejszym problemem jest brak zaufania ze strony UE. Europa nie ufa Ukrainie jako państwu i słusznie, bo wie, że w każdej chwili możemy zrobić coś nieprzewidywalnego, jak np. zmienić premiera czy cokolwiek innego. Podobnie jest z grantodawcami, którzy bardzo otwarcie podchodzą do współpracy i często popierają merytoryczne kwestie, np. projekty ustaw, natomiast przy konkretnej potrzebie zakupu sprzętu lub finansowania nowego programu są ostrożni i nie mają do nas zaufania.

W odróżnieniu od Estonii ukraińska telewizja publiczna nie jest zainteresowana rozszerzeniem nadawania w języku rosyjskim. Zurab Alasania, który podjął się zadania przekształcenia państwowej telewizji w publiczną, wyłączył spod swojego administrowania nadający w języku rosyjskim Kanał ukraiński (Украинский канал), który obecnie jest zarządzany osobno jako program dla zagranicy. To medium ma trudne zadanie do pokonania, bo musi uwzględnić różne potrzeby rosyjskojęzycznych Ukraińców – i tych w kraju, i mieszkającej za granicą diaspory, jak również mieszkańców Krymu oraz odbiorców w Donbasie.

Facebook Comments

***

Powraca wątek zróżnicowanej grupy odbiorców, dla którego najtrudniej jest stworzyć wspólny byt. Pozostaje czekać na implementację projektów, dzięki którym, zgodnie z założeniem UE, w przestrzeni języka rosyjskiego pojawi się więcej niezależnych, wysokobudżetowych i wysokojakościowych mediów lokalnego, regionalnego, a być może również paneuropejskiego zasięgu.

Sandra Užule-Fons
Sandra Užule-Fons
Dziennikarka

Dr Sandra Užule-Fons – urodzona w Daugavpils (Łotwa), historyk, dziennikarz, absolwentka Uniwersytetu A. Mickiewicza (Poznań), pracuje w Polskim Radiu dla Zagranicy. Prowadzi badania naukowe na temat historii oraz kultury politycznej krajów bałtyckich; zajmuje się projektami z obszaru funkcjonowania mediów oraz pracy dziennikarskiej na terenie byłego ZSRR, m.in. jest zaangażowana w rozwój platformy Press Club Belarus.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY