Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Jakub Wojas

Nowy ambasador Polski na Ukrainie to szansa na dobrą kontynuację

Po miesiącach niepewności Polska postanowiła w końcu powołać nowego ambasadora na Ukrainie. Zostanie nim Jan Piekło, dotychczasowy szef Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI. Nominacja wzbudza kontrowersje, a sam nowy ambasador nie ma przed sobą łatwego zadania.

Jan Piekło na stanowisku ambasadora w Kijowie zastąpi niezwykle wysoko ocenianego na Ukrainie Henryka Litwina. Jeszcze w 2015 r. poprzednia ekipa rządowa podjęła decyzję o nominacji na to stanowisko dotychczasowego rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych i byłego dziennikarza Gazety Wyborczej zajmującego się sprawami wschodnimi Marcina Wojciechowskiego. Kandydatura ta spotkała się jednak z krytyką, a rząd PiS postanowił ją wstrzymać. Wojciechowski koniec końców znalazł zatrudnienie w ambasadzie RP w Mińsku, gdzie jako radca odpowiada za kontakty z mediami. Część zarzutów padających wobec Wojciechowskiego podnosi się obecnie również wobec Jana Piekły.

Podobnie jak w przypadku Wojciechowskiego Piekło nie ma doświadczenia dyplomatycznego. Nominacje na stanowiska ambasadorskie tzw. ekspertów – osób spoza świata dyplomacji czy polityki, lecz doskonale znających państwo do którego się udają – jest typowo polską specyfiką zapoczątkowaną jeszcze przez Krzysztofa Skubiszewskiego – ministra spraw zagranicznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Praktykę tę często krytykują zawodowi dyplomaci, którzy uważają, że szefami placówek zostają osoby nie mające pojęcia o pracy w tym zawodzie.

Osoba ambasadora świadczy też często o tym, jaką wagę przywiązuje państwo wysyłające do dwustronnych stosunków. Im bardziej doświadczony dyplomata bądź wpływowy polityk, tym te stosunki są ważniejsze. Dobrym przykładem jest ambasador Ukrainy w Polsce – Andrij Deszczycia – były minister spraw zagranicznych Ukrainy.

Jan Piekło z wykształcenia jest polonistą a z zawodu dziennikarzem. W czasach PRL był zaangażowany w działalność opozycji demokratycznej. W latach 90. „nie wszedł w politykę”, lecz kontynuował karierę dziennikarską. Był m.in. korespondentem w w czasie wojen w byłej Jugosławii. Później pełnił funkcję dyrektora Instytutu Mosty na Wschód w Krasiczynie pod Przemyślem. Redagował też elektroniczny magazyn Forum dotyczący dialogu międzykulturowego. W latach 2011-2013 zasiadał w Komitecie Sterującym Forum Społeczeństwa Obywatelskiego Partnerstwa Wschodniego przy Komisji Europejskiej. Od 2005 r. piastuje urząd prezesa Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI (z siedzibą w Warszawie i Kijowie).

Pomimo braku doświadczenia dyplomatycznego nominacja Piekły jest bardzo dobrze odczytywana na Ukrainie. Liczne i skuteczne działania PAUCI w obszarze rozwoju ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego nadały Piekle status niekwestionowanego eksperta od spraw ukraińskich. Na Ukrainie Piekło cieszy się sympatią i szacunkiem przede wszystkim wśród działaczy pozarządowych i dziennikarzy. Zna też osobiście wielu polityków obecnie rządzących krajem.

W Polsce Jan Piekło spotyka się z zarzutami o„ukrainofilstwo”. Przeciwnicy tej nominacji zarzucają nowemu ambasadorowi próby wybielania zbrodni UPA. Dotychczasowy szef Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej wielokrotnie opowiadał się za nie radykalizowaniem i nie podnoszeniem rangi rozmów na temat trudniej przeszłości. Stanowisko Piekły w tej kwestii można zaliczyć na plus. Daje bowiem nadzieję, że – wbrew obawom, jakie pojawiły się po powstaniu rządu PiS – kwestie historyczne nie będą głównym tematem w stosunkach polsko-ukraińskich. Wyważony i stonowany ton na pewno pomoże nowemu ambasadorowi łagodzić spory.

Należy też pamiętać, że Ukraina przechodzi czas wielkich przemian. Na wschodzie trwa wojna pozycyjna, kraj ze zmiennym szczęściem próbuje podążać prozachodnią ścieżka. Stopniowo maleją gospodarcze wpływy rosyjskie.

Z tego powodu przed Polską otwiera się wiele możliwości zacieśnienia wzajemnej współpracy, w czym doświadczenie Jana Piekły niewątpliwie będzie przydatne. Jeszcze nie tak dawno polska placówka – obok amerykańskiej i unijnej (której szefem jest również Polak Jan Tombiński) – była uznawana za najlepszą na Ukrainie. Oby nowemu polskiemu ambasadorowi udało utrzymać się skuteczność wypracowaną przez poprzedników.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Jan Piekło w trakcie debaty "Partnerstwo Wschodnie - Reanimacja", autor: Anna Woźniak, licencja CC BY-NC 2.0
Jakub Wojas
Jakub Wojas
Korespondent

Jakub Wojas - absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Laureat stypendiów Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego i JM Rektora UJ. Odbył praktyki w Stałym Przedstawicielstwie RP przy ONZ w Genewie oraz w ambasadzie RP w Hadze. Na przełomie stycznia i lutego 2014 r. aktywista kijowskiego Euromajdanu. Korespondent w czasie interwencji rosyjskiej na Krymie i na wschodniej Ukrainie. Podchorąży kawalerii ochotniczej.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY