Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Marcin Prengowski

Autobusy łączą Polskę i Ukrainę

Przeprowadziliśmy analizę dostępnych metod podróży między Polską i Ukrainą. Zgadzamy się z tysiącami podróżujących: najkorzystniejszy jest transport autobusowy. Od lat ten środek transportu cieszy się rosnącą popularnością. Jest to najlepsze rozwiązanie dla osób, które pragną sprawnie, bezpiecznie i niedrogo dotrzeć do większości miast obu krajów.

Najazd Ukraińców na Polskę…

Kiedy zapytamy o przyczynę przyjazdu Ukraińców do Polski z pewnością pierwszym powodem będzie praca. Wschodni sąsiedzi Polski przyjeżdżają nad Wisłę i wypełniają lukę, jaka powstała po emigracji Polaków do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Najczęściej pracują w sektorze budowlanym i remontowym (domy, mieszkania, drogi), usług domowych (głównie sprzątanie), zakładach przetwórstwa (np. mięsnego), fabrykach i magazynach oraz w pracach sezonowych w rolnictwie.

Co warto podkreślić, bardzo często są to ludzie o wysokich kwalifikacjach, których sytuacja życiowa zmusza do wyjazdu za chlebem. Kolejna cecha charakterystyczna to tymczasowość wyjazdu – najczęściej przyjeżdżają po to by zarobić nieco pieniędzy i wrócić do domu. Trudno znaleźć całe rodziny, które przeniosły się do Polski, ponieważ głowa rodziny pracuje na budowie, częściej mamy do czynienia z osobami, które spędzają kilka miesięcy w Polsce, potem wracają do domu i po pewnym czasie ponownie przyjeżdżają.

Jeszcze nie dawno niemal wszystko było tańsze na Ukrainie. Dziś produkty importowane są tańsze w Polsce. To kolejny powód do, tym razem, bardzo krótkich wizyt w Polsce. Po zakupy sprzętu RTV, komputerów, telefonów czy ubrań często jeździ się do Polski. Strefa małego ruchu granicznego dla mieszkańców strefy przygranicznej ułatwia tę wymianę.

Autor: Mirtillosmile, licencja CC BY-ND 2.0, edycja: Eastbook

Autor: Mirtillosmile, licencja CC BY-ND 2.0, edycja: Eastbook

Kolejny powód przyjazdu Ukraińców do Polski to studia. Na 46 tysięcy obcokrajowców studiujących w Polsce w 2015 roku ponad 23 tysiące posiadało ukraiński paszport. Druga na liście jest Białoruś z liczbą 4 tysięcy studentów. Media donoszą o skokowym wzroście atrakcyjności polskich uczelni dla naszego wschodniego sąsiada (rok wcześniej było ich aż o 8 tysięcy mniej). Jest to efekt zarówno konsekwentnej polityki marketingowej uczelni, które potrzebują zapełnić uczelniane ławki, jak i zapotrzebowania nad Dnieprem. Studenci przybywają na dłuższy czas i często zostają po studiach na stałe. Nie bez znaczenia jest też turystyka – zarówno zwiedzanie polskich miast, jak również narciarstwo cieszą się powodzeniem, ale dotyczy to głównie lepiej sytuowanych obywateli naszego sąsiada.

… i Polaków na Ukrainę

Gdyby pokusić się o powody przyjazdów Polaków na Ukrainę pewnie wśród najpopularniejszych znalazłyby się podróże, które nazwalibyśmy sentymentalnymi. Tęsknota za utraconymi Kresami jest wciąż żywa, nawet wśród ludzi, których przodkowie z Wołynia, Lwowa czy Stanisławowa nie pochodzą. Osoby jadące z takich przyczyn najczęściej odwiedzają Lwów, potem Kamieniec Podolski i inne miasta niegdyś należące do II RP.

Coraz częściej kulturalna stolica Ukrainy cieszy się popularnością również wśród polskich turystów weekendowych (bliskość od granicy zdecydowanie wspiera ten trend). Zresztą widać to we Lwowie poprzez obecność języka polskiego na Starym Mieście i jego znajomość przez kelnerów lwowskich knajp.

Drugim powodem wizyt na Ukrainie było jeszcze niedawno Morze Czarne. Mityczny niemal Krym jest od dwóch lat niedostępny, jako terytorium okupowane przez Rosję. Chyba z tą sytuacją należy wiązać również mniejsze zainteresowanie Odessą.

Miejsce wyjazdów wakacyjnych zajęła turystyka imprezowa. Dotyczy to szczególnie Kijowa i Lwowa. Miasta te upodobali sobie Polacy pragnący się zabawić. Można usłyszeć o upojnych wieczorach kawalerskich nad Dnieprem oraz krótkotrwałych relacjach między obywatelami obu krajów, przy czym parytet zdecydowanie nie jest tu zachowany.

Autor: Sludge G, licencja CC BY-SA 2.0, edycja: Eastbook

Na zdjęciu dworzec autobusowy we Lwowie, autor: Sludge G, licencja CC BY-SA 2.0, edycja: Eastbook

W polskiej sieci internetowej można spotkać się z hasłem: „Jeśli chcesz się poczuć jak Anglik w Polsce, jedź na Ukrainę”. Jest to efekt kryzysu będącego rezultatem wojny w Donbasie. Spadek wartości hrywny spowodował, że ceny usług hotelowych czy restauracyjnych stały się dla przeciętnego Polaka niezwykle atrakcyjne.

Napływ polskiego turysty powoduje z kolei wzrost cen i oczekiwań restauratorów we Lwowie. Mam tu na myśli choćby nierozsądnie wysokie napiwki dawane przez obywateli Polski. Warto także wspomnieć o turystyce górskiej, która dla nielicznej wciąż grupy osób staje się alternatywą dla rozdeptanych Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Co ciekawe wciąż nieodkryte dla Polaków wydają się uzdrowiska, jak np. Truskawiec.

Warto podkreślić, że Polacy nieczęsto odwiedzają Ukrainę turystycznie, a wojna jeszcze bardziej ograniczyła te podróże. Powszechny był strach przed odwiedzinami nawet Lwowa. Polacy w swojej świadomości rozszerzali sytuację w Donbasie na cały kraj. W związku z tym jeszcze rok temu mieliśmy do czynienia z poważnym spadkiem liczby odwiedzających Ukrainę. Dopiero rok 2015 przyniósł pierwszą pozytywną zmianę od lat i dziś we Lwowie znów zobaczymy licznych polskich turystów.

Czemu autobus?

Kilka tygodni temu pisaliśmy o dostępnych połączeniach kolejowych, które mimo oczywistego komfortu trwają dość długo i są drogie (11 godzin z Warszawy do Lwowa za ok. 55€). Podróż samolotem to tylko jedna godzina, lecz standardowa cena z Warszawy do Lwowa to ok. 600 zł (zdecydowanie taniej jest lecieć do Kijowa, ceny od ok. 350 zł w jedną stronę).

Można oczywiście jechać swoim samochodem, ale to oznacza kolejki na granicy, szczególnie na najbardziej obleganych przejściach. Podobne trudności mogą się pojawić podczas podróży „pseudo-blablacarem” (prywatne minibusy, które za pieniądze wożą ludzi do Polski), który sprawdza się najlepiej, gdy nie ma już biletów na rejsowe autobusy.

Zawsze można też kombinować przez piesze przejście graniczne w Medyce i łączyć różne środki transportu ograniczając koszty, ale tracąc też czas. Tymczasem kilkadziesiąt rejsowych autobusów (zarówno polskich jak i ukraińskich firm), które codziennie przemierzają oba kraje po to by rozwieźć tysiące osób do niemal wszystkich większych miast, to pojazdy w większości wygodne i cieszące się niemal priorytetowym traktowaniem na granicach.

Co mówią statystyki?

W 2007 roku polsko-ukraińskie przejścia graniczne przekroczyło w każdym kierunku po 4,5-5 mln osób. Mniej więcej tyle samo Polaków, co Ukraińców wyjechało (i wróciło) do swojego sąsiada. To był ostatni rok funkcjonowania ruchu bezwizowego. Z ukraińskiego punktu widzenia w 2008 roku nastąpił krach związany z wejściem Polski do strefy Schengen. Nagle liczba Ukraińców przyjeżdżających do naszego kraju spadła o niemal 50%.

Autor: Marcin Ejsmont, licencja CC BY-NC-ND 2.0, edycja: Eastbook

Autor: Marcin Ejsmont, licencja CC BY-NC-ND 2.0, edycja: Eastbook

Stan ten jednak z roku na rok zmieniał się i dziś (mimo lekkiego zwolnienia w 2014 roku) do Polski przyjeżdża niemal dwukrotnie więcej Ukraińców niż dziesięć lat temu (z 5 do 9.5 mln wjazdów do Polski). Warto nadmienić, że nie działo się to bez wpływu polskich władz. Karta Polaka i obniżenie ceny wiz dla obywateli Ukrainy to najbardziej widoczne elementy wpływające na wzrost liczby przyjazdów Ukraińców do Polski. Zapewne kolejne przyspieszenie nastąpi po spodziewanym zniesieniu przez Unię Europejską obowiązku wizowego dla Ukrainy.

W przypadku Polaków podróżujących do naszego wschodniego sąsiada spadek podróżujących nastąpił dopiero w 2009 roku, lecz był równie głęboki (około 53%) i w następnych latach jeszcze bardziej się pogłębiał. I tak z 4.5 mln osób odwiedzających Ukrainę spadł w feralnym 2014 roku do poziomu niecałego 1 mln. Dopiero rok 2015 przyniósł pewną nadzieję w postaci 6-procentowego wzrostu. Ten konsekwentny spadek pewnie należy łączyć z wymieraniem pokolenia osób urodzonych na Kresach oraz dostępnością i atrakcyjnością cenową innych destynacji turystycznych.

W ciągu dziesięciu lat relacje między liczbą przyjeżdżających Ukraińcami a Polakami zmieniły się diametralnie, jak również powody odwiedzin są różne. Warto jednak pamiętać, że mimo tego zmienił się też stosunek obu nacji do siebie. Ze skrajnej nieufności do swego rodzaju pokojowej koegzystencji. Oczywiście relacje te nie są wolne od wyzwań. Chcę jednak podkreślić, że coraz częstsze wzajemne kontakty przy poprawnych stosunkach międzypaństwowych wpłynęły na bezprecedensowy stan zgody na poziomie międzyludzkim.

Apogeum rozwoju

W podróży autobusem, autor: Oleksii Leonov, licencja CC BY-SA 2.0

W podróży autobusem, autor: Oleksii Leonov, licencja CC BY-SA 2.0

W 2015 roku połączenia autobusowe pomiędzy Polską i Ukrainą osiągnęły apogeum swojego rozwoju. W zeszłym roku aż 92 tysięcy razy przekroczyły one granicę obu państw (wzrost o 33% w stosunku do 2008 roku; podobny wzrost nastąpił również w ruchu samochodów osobowych) przewożąc zapewne około ¼ wszystkich podróżnych. Każdego dnia kilkadziesiąt autobusów jedzie w obu kierunkach i szybko przekracza granicę Unii Europejskiej wpływając na przełamywanie bariery między narodami.

Autobusy korzystają ze specjalnych pasów i nie muszą czekać w kilkukilometrowych kolejkach dla aut osobowych (szczególnie w weekendy można utknąć nawet na kilkanaście godzin). Oznacza to, że odprawa wszystkich pasażerów (czasem 50 osób) trwa 1-2 godziny. Nie bez znaczenia jest też zmieniający się stosunek służb celnych obu krajów. Czy to cecha właściwa tylko dla autobusów – trudno orzec, nie da się jednak zaprzeczyć, że praca celnika coraz rzadziej jest pojedynkiem między pasażerem-podejrzanym a funkcjonariuszem-panem. Na koniec warto podkreślić przystępne ceny, które zależą oczywiście od dystansu i komfortu, ale i bezpieczeństwa jazdy.

Ukończył studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Podyplomowe Studia Wschodnie w Studium Europy Wschodniej UW. Chce zrozumieć czemu wybuchają konflikty etniczne. Uwielbia podróże i historię.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz