Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Michał Wojda

Ukraińcy przesadzają z reakcją na uchwałę o ludobójstwie na Wołyniu

Uchwała upamiętniająca ofiary zbrodni wołyńskiej spotkała się na Ukrainie ze swoistą paniką. Ukraińcy twierdzą wręcz, że może „ochłodzić” ona prawidłowe relacje pomiędzy naszymi narodami. Wynika to po trosze z nieznajomości polskiego środowiska politycznego, a w niektórych przypadkach jest po prostu przejawem złej woli.

Ukraińskie obawy przed polską polityką

Sama uchwała jest wyrazem kompromisu zawartego w polskiej debacie politycznej. I to kompromisu odważnego, który pozwala również spojrzeć na Ukraińców jako niewinne ofiary polskich akcji odwetowych. Kompromisu odważnego, bo mówienie o Ukraińcach jako ofiarach w kontekście zbrodni wołyńskiej w polskim dyskursie długo wydawało się niemożliwe.

Odnoszę przykre wrażenie, że Ukraińcy odczytali z polskiej uchwały jedynie zapis o nazwaniu zbrodni wołyńskiej „ludobójstwem”, czując się niejako po raz kolejny ofiarą polskiej polityki historycznej, w której przedstawiani są niejednokrotnie w sposób przedmiotowy i ograniczony: jako naród „polskich katów”.

Nie tylko polskie ofiary

Po pierwsze uchwała czci nie tylko polskie ofiary, ale także ofiary innych mniejszości zamieszkujących terytoria II Rzeczypospolitej: Żydów, Ormian, Czechów i Ukraińców, dla których bestialskie mordowanie Polaków było po prostu hańbą. Nawet część ukraińskich nacjonalistów (w tym przede wszystkim frakcja Melnykowców) była przerażona zbrodniczą działalnością formacji banderowskiej OUN. W tym sensie uchwała oddaje sprawiedliwość tym, którzy potrafili powiedzieć „nie” antypolskiemu szaleństwu, choć pozostawali wciąż w konflikcie z Polską.

W uchwale jest też fragment całkowicie niemal pominięty przez stronę ukraińską. Mianowicie zapis o tym, że „nie można przemilczeć ani relatywizować polskich akcji odwetowych na ukraińskie wnioski, w wyniku których także ginęła ludność cywilna”. Tylko ktoś z bardzo złą wolą może stwierdzić, że polska uchwała jest jednostronna.

Fragment uchwały podjętej przez Sejm 22 lipca 2016 roku; Źródło: http://orka.sejm.gov.pl

Fragment uchwały podjętej przez Sejm 22 lipca 2016 roku; Źródło: http://orka.sejm.gov.pl

Zwycięstwo kompromisowych zapisów

Warto zwrócić uwagę, że mogła taka być, gdyby nie zwyciężyła wersja pisowska. Gdyby dopuścić do głosu takich historycznych dyletantów jak kukizowcy, którzy od początku optowali za uchwałą wręcz „ukrainożerczą” to nie mam wątpliwości, że dziś obciążylibyśmy Ukraińców za całe zło w naszej wojennej historii.

Polski parlament, co zdarza się niezwykle rzadko, wzniósł się ponad partyjne spory i obrał wersję, która mimo drobnych mankamentów, oddaje polski ból wokół zbrodni wołyńskiej. A przecież mogły w ustawie znaleźć się zapisy, które wręcz apologizowałyby zbrodnie na ukraińskiej i łemkowskiej ludności (vide pomysł Roberta Winnickiego z Kukiz15’).

Na szczęście tak się nie stało. Warto więc zauważyć, że polscy parlamentarzyści w zasadzie jednoznacznie odrzucili głosy, które byłyby nieprzychylne Ukrainie lub obciążałyby jedynie ją odpowiedzialnością za wszelkie tragedie okresu lat 1943-1947.

Nie taki PiS „ukrainożerczy”

Nie jestem więc w stanie pojąć swoistej histerii ukraińskiej wokół, bądź co bądź, pisowskiej uchwały (jej autorem niemal w całości był poseł PiS Michał Dworczyk). Tak samo nie jestem w stanie pojąć ukraińskich obaw wobec samego PiS jako partii rzekomo antyukraińskiej. W rzeczywistości Prawo i Sprawiedliwość w kwestii ukraińskiej nie różni się nazbyt wiele od dużo bardziej lubianej przez Ukraińców Platformy Obywatelskiej.

Politycy PiS, podobnie jak ci z PO, wsparli ukraińską „rewolucję godności”, byli obecni na Majdanie i opowiadali się za ukraińską suwerennością. Jedyna różnica między PiS a PO to stosunek terminologiczny do zbrodni wołyńskiej. Podczas gdy PO wolała nazywać ją po prostu „zbrodnią”, PiS otwarcie mówił o ludobójstwie, rozgrywając tym samym kwestię historyczną dla własnych celów politycznych.

Warto też zauważyć, że zdaniem prof. Grzegorza Motyki – bodaj najlepszego i najrzetelniejszego w Polsce badacza ukraińskiego nacjonalizmu – Bronisław Komorowski przegrał reelekcję też za sprawą zbyt otwartego stosunku względem Ukrainy. Tego samego dnia kiedy prezydent Komorowski odbywał wizytę na Ukrainie ukraiński parlament podjął decyzję o uczczeniu Romana Szuchewycza, co sprawiło, że w Polsce poczytano dyplomację Komorowskiego jako żenująco słabą, a sam akt ukraiński za upokarzający Polskę.

Nie dziwi więc, że Prawo i Sprawiedliwość wchodząc po trosze w buty Platformy Obywatelskiej jest dużo bardziej zachowawcze w sprawie Ukrainy, co zresztą jest poczytywane jako zarzut przez radykalną polską prawicę jak chociażby Kukiz15’. Odnoszę wrażenie, że w sprawie ukraińskiej Prawo i Sprawiedliwość całkiem dobrze rozumie pamięć historyczną Ukraińców i dąży do konsensusu.

Przejawem tego konsensusu było chociażby przyjęcie uchwały nie 11 lipca jak domagali się tego Kukiz15’ czy początkowo także PSL, ale w blisko dwa tygodnie później, kiedy rozgrzane do czerwoności emocje polityczne wokół sporu o historię zdążyły już opaść. Tym samym pozwolono, by spojrzenie na historię odbyło się nie przez pryzmat bieżącej polityki, ale rzeczywiście sine ira et studio.

Wielkie gesty bez konsekwencji

Dziwić więc musi przewaga negatywnych reakcji ze strony ukraińskiej. Petro Poroszenko, który podczas szczytu NATO postąpił z wielkością męża stanu, składając kwiaty na żoliborskim skwerze ofiar zbrodni wołyńskiej, stwierdził, że jest mu „przykro w związku z decyzją polskiego Sejmu”. W jego przekonaniu polska uchwała ma jedynie być podłożem do „politycznych spekulacji”.

W rzeczywistości odnoszę wrażenie, że prezydent Ukrainy wyczuł właśnie ukraińskie zapotrzebowanie na krytykę polskiej uchwały i zdecydował się zabrać głos, który graniczy ze zwykłym populizmem. Sam byłem tym, który chwalił ukraińskiego prezydenta za gest i wyciągniętą rękę w stronę Polski, jednak dzisiaj odczuwam po jego stronie po prostu przejaw złej woli. Z butów męża stanu wszedł w buty ukraińskiego populisty.

Kto wywołuje histerie?

O ile słowa Poroszenki mogą być dla Polaków przykre, o tyle głosy takie jak ten Wołodymyra Wiatrowycza są już po prostu żałosne. Szef ukraińskiego IPN-u stwierdził, że „Decyzja polskiego parlamentu jest nieprzyjemnym, lecz naturalnym wynikiem narastającej antyukraińskiej histerii i brakiem chęci rozliczenia się z trudną historią Polski, co jest prowokowane przez siły polityczne obecne w Sejmie”.

Te słowa muszą wydawać się istnym kuriozum, zwłaszcza, że wypowiadane są z ust autora książki „Druga wojna polsko-ukraińska 1942-1947” mocno krytykowanej tak w Polsce jak i na samej Ukrainie (vide krytyka Iljuszyna). Książki, w której autor nie tylko próbuje przemilczeć liczbę polskich ofiar zbrodni wołyńskiej, ale wręcz mitologizuje i eksponuje banderowską wersję wydarzeń. Wiatrowycz sam używał zbrodni wołyńskiej do budowania politycznej narracji na Ukrainie, stąd też jego słowa wydają mi się w kontekście polskiej uchwały szczególnie nieadekwatne.

Dlatego dzisiaj wszelkie słowa krytyki pod adresem polskiej ustawy ze strony ukraińskiej wydają mi się po prostu przesadzone. Gdy słyszę frazes, że zbrodnią powinni zająć się historycy robi mi się niedobrze. Zarówno po stronie polskiej jak i ukraińskiej, historycy zajęli się sprawą Wołynia już dawno (tych, którzy nie wierzą odsyłam do książki I. Iljuszyna „1939-1945. UPA i AK. Konflikt w Zachodniej Ukrainie”). To właśnie politykom obydwu ze stron brakowało odwagi, żeby pochylić czoła nad tą tragedią. Zarówno w Polsce jak i na Ukrainie łatwiej być w tej kwestii populistą niż mężem stanu. Niech to będzie przestroga dla przyszłości polsko-ukraińskich relacji.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Aleja Ofiar Ludobójstwa OUN-UPA w Legnicy; Autor: Paweł5586; Źródło: pl.wikipedia.org

Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, założyciel Koła Naukowego Problematyki Współczesnych Stosunków Międzynarodowych. Obecnie redaktor programu "Wschód w Realu" w telewizji internetowej WRealu24.pl i ekspert ds. polskiej polityki zagranicznej Portalu Spraw Zagranicznych PSZ.pl

Kontakt: michalwojda92@o2.pl

Tematy: Polityka, Polska, Ukraina,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY