Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Mariusz Antonowicz

Litwa wobec Intermarium: tak, ale…

W odróżnieniu od większości krajów Europy Zachodniej na Litwie zwycięstwo PiS i Andrzeja Dudy spotkało się z dużym entuzjazmem. Na Litwie nikt nie był sceptyczny wobec idei Międzymorza głoszonej przez PiS. Wielu litewskich polityków i analityków na początku było dosyć optymistycznie nastawionych i wobec nowego prezydenta RP, bowiem spodziewali się, że Intermarium oznacza także wznowienie polsko-litewskiego partnerstwa strategicznego.

Ciepło, zimno, ciepło

W odróżnieniu od większości krajów Europy Zachodniej na Litwie zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości oraz Andrzeja Dudy w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych i prezydenckich spotkało się z dużym entuzjazmem. „Nareszcie powrócą stare dobre czasy, jak za śp. Lecha Kaczyńskiego” – prawdopodobnie pomyślał wówczas niejeden litewski polityk i analityk. Zresztą miałby ku temu uzasadnione powody. Właśnie w latach 2006-2009, za czasów prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zostało odnotowane apogeum strategicznego partnerstwa Polski i Litwy: działało wiele dwustronnych komisji, litewscy i polscy politycy często się spotykali oraz konsultowali, a oba państwa koordynowały swoje polityki zagraniczne i wspólnie działały na wielu frontach.

Po zwycięstwie Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych w 2007 r., a szczególnie po śmierci Lecha Kaczyńskiego — wszystko się gwałtownie zmieniło. Donald Tusk i Radosław Sikorski skierowali polską politykę zagraniczną z Europy Środkowo-Wschodniej ku głównym stolicom Europy – Berlinowi, Paryżowi i Brukseli. Litwa straciła swoje znaczenie dla Polski, a polsko-litewskie partnerstwo strategiczne „zamarzło”. Aby mogło zostać wznowione Polska znów powinna zwrócić się ku swoim sąsiadom i regionowi. Tak przynajmniej interpretuje sytuację większość litewskich polityków i analityków.

Dlatego nikt na Litwie nie był sceptyczny wobec idei Intermarium (Międzymorza) głoszonej przez PiS w trakcie kampanii wyborczej. A ponieważ Duda wywodzi się z PiS i niegdyś pracował w kancelarii śp. Lecha Kaczyńskiego — wielu litewskich polityków i analityków na początku było dosyć optymistycznie nastawionych również wobec nowego prezydenta RP. Spodziewali się bowiem, że Intermarium oznacza także wznowienie polsko-litewskiego partnerstwa strategicznego.

Trzy spojrzenia na polskie przywództwo

Generalnie nikt na Litwie nie jest też przeciwny przywództwu Polski w regionie. Nawet litewscy narodowcy, którzy zwalczają polskość na Litwie, cieszą się i patrzą z nadzieją na Polskę, bowiem spodziewają się, że PiS razem z premierem Węgier Viktorem Orbánem zniszczą liberalizm, „pederastię”, brukselską biurokrację i stworzą wymarzoną przez nich Europę narodów. Litewscy narodowcy są gotowi dołączyć się do tej walki. Pod warunkiem, że Polska zapomni o postulatach mniejszości polskiej na Litwie…

Wątek mniejszości narodowych jest ważny nie tylko dla narodowców. Ba, według niego można podzielić litewskich zwolenników Polski jako lidera regionu, na kilka grup.

Pierwsza widzi w Polsce naturalnego lidera całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, który połączony więziami politycznymi, gospodarczymi, energetycznymi i kulturowymi może stanowić przeciwwagę tak dla osi Berlin-Paryż, jak i Moskwy. Jednocześnie zwolennicy tego poglądu uważają, że potęga, terytorium i potencjał Polski są wciąż za duże do mentalnego ogarnięcia przez polską elitę polityczną. Dlatego właśnie Polska czasami zachowuje się wobec swoich sąsiadów irracjonalnie, impulsywnie i nieodpowiedzialnie. Polska stanie się więc prawdziwym liderem regionu dopiero wtedy, gdy mentalne dojrzeje do tej roli. Za takim myśleniem kryje się myśl: Litwa pójdzie za przywództwem Polski, jak tylko Warszawa wyrzeknie się swoich żądań wobec Litwy w sprawie polskiej mniejszości. Można powiedzieć, że jest to dominujące stanowisko wśród litewskich polityków i analityków.

Druga grupa litewskich zwolenników regionalnego przywództwa Polski patrzy na sąsiada przez pryzmat strategiczny. Widzi potencjał Polski podobnie, jak pierwsza grupa — Litwa współpracując z Polską mogłaby zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne, wzmocnić obecność NATO w regionie bałtyckim, wspierać Ukrainę i Gruzję w ich dążeniach euroatlantyckich, przeciwstawić się Rosji i jej wpływom w regionie. Różnica polega na tym, że ta grupa uważa, że siła Litwy w stosunkach międzynarodowych zależy wyłącznie od jej stosunków z Polską i USA oraz od tego, ile Litwa może z tych stosunków dla siebie ugrać dobrego. Dlatego uważają, że Litwa powinna jak najszybciej rozwiązać kwestie związane z polską mniejszością (takie drobiazgi jak oryginalna pisownia nazwisk, dwujęzyczne tabliczki itp.) i odbudować strategiczne partnerstwo z Polską.

Jednak obok dwóch wymienionych grup istnieje jeszcze trzecia, wśród litewskich polityków najliczniejsza, która obecnie ma największy wpływ na politykę zagraniczną Litwy. To grupa, która w ogóle nic nie myśli o przywództwie Polski w regionie i nie ma na ten temat wyrobionego żadnego zdania. Zresztą jak i zdania o wielu innych ważnych kwestiach w stosunkach międzynarodowych. Właśnie dlatego przychylność sporej części litewskich polityków i analityków wobec koncepcji Intermarium, nie daje powodów do zbytniego optymizmu w stosunkach polsko-litewskich.

Brak pomysłu na Litwę

Brak strategicznego myślenia na Litwie dosadnie wyjawił Brexit i reakcja Litwy na niego. Dla porównania, gdy Polska przynajmniej próbowała stworzyć forum Europy „drugiej prędkości” i wzmocnić współpracę w Grupie Wyszehradzkiej (słuszność i skuteczność tej polityki jest inną kwestią), to Litwa nawet nie zwołała spotkania państw bałtyckich, żeby omówić sytuacje po Brexicie i potencjalne wspólne działania. Brexit, jak i szereg innych kwestii w polityce międzynarodowej, pokazał, że Litwa nie ma strategii, która określiłaby główne cele i kierunki litewskiej polityki zagranicznej, ani planu działań jak to osiągnąć.

Najlepiej całą sytuację określił w wywiadzie dla portalu litewskiej telewizji publicznej LRT były dyplomata, niegdyś, za czasów prezydencji Valdasa Adamkusa, swego rodzaju szara eminencja litewskiej polityki Albinas Januška: „Nie chciałoby się, aby to nastąpiło [zniesienie sankcji wobec Rosji i opuszczenie Ukrainy przez Zachód – przyp. M.A.], lecz wygląda na to, że na samej Litwie wszyscy, którzy jeszcze mogą o czymś decydować i komentować politykę zagraniczną z tym się godzą. Opinia jest mniej więcej taka: „A co my możemy w tej sytuacji zrobić?” Jak i wobec Ostrowca [gdzie A. Łukaszenka buduje elektrownię atomową nie przestrzegając międzynarodowych standardów bezpieczeństwa – przyp. M.A.] – coś robimy, działamy, a elektrownia rośnie. Czy to jest polityka? Jeżeli Ukraina będzie pozostawiona na uboczu (…), a Unia Europejska, zmęczona polityką sankcji, rozpocznie nowy „reset” z Rosją, litewska polityka zagraniczna – to, co z niej jeszcze zostało – znajdzie się w poważnym kryzysie. Inni powiedzieliby: jeżeli nie ma polityki, to czy może być jej kryzys?”.

Jeśli Polska zdecyduje się na poważnie realizować ideę Intermarium, może być pewna, że Litwa kiedyś dołączy do tego projektu – na to wskazuje dosyć szeroka akceptacja wśród litewskich polityków i analityków idei potencjalnego przywództwa Polski w regionie. Lecz nie nastąpi to w sposób szybki. Po pierwsze, Litwa na dzień dzisiejszy sama do końca nie wie, co chce osiągnąć w polityce międzynarodowej. Gdy Wilno będzie miało swoją wizję polityki zagranicznej, wtedy będzie można w bardziej poważny sposób dyskutować o reakcji, oczekiwaniach i działaniach Litwy wobec Intermarium. Po drugie, litewska elita polityczna wciąż jest podzielona w sprawie postulatów mniejszości polskiej na Litwie. Brak ich realizacji hamuje dwustronne stosunki polsko-litewskie. Dopóki ta kwestia nie zostanie załatwiona lub odsunięta na drugi plan w stosunkach polsko-litewskich, dopóty rozmowy o litewskim udziale w Intermarium pozostaną raczej rozważaniami teoretycznymi niżeli praktycznymi.

Zdjęcie główne: Kadr z nagrania z defilady podczas Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2016 roku w Warszawie; Autor: KAROL543; Źródło: youtube.com
Mariusz Antonowicz
  • w Eastbook.eu od2016 Aug 16
  • Artykuły3
  • Komentarze0

Doktorant i wykładowca Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego. Specjalizuje się w polityce zagranicznej Polski, Białorusi i Rosji. Członek Polskiego Klubu Dyskusyjnego w Wilnie

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz