Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Marcin Prengowski

Czy warto odwiedzić białoruską część Puszczy Białowieskiej?

Białoruś jest dla większości Polaków krajem całkowicie nieznanym i pokrytym kurzem stereotypów, które trudno zweryfikować choćby w związku z obowiązkiem wizowym. Tymczasem rok temu wprowadzono możliwość krótkiej wizyty na terytorium naszego sąsiada bez konieczności wyrabiania pozwolenia. Postanowiliśmy sprawdzić jak działa bezwizowy ruch na obszarze białoruskiej Puszczy Białowieskiej.

Czterokrotny wzrost

Od 12 czerwca ubiegłego roku możliwe jest odwiedzanie białoruskiej części Puszczy Białowieskiej bez wizy. Dekret prezydenta Alaksandra Łukaszenki umożliwił trzydniowy wjazd na terytorium naszego sąsiada na podstawie przepustki, którą można uzyskać rejestrując się poprzez stworzony specjalnie do tego celu internetowy formularz.

Jak pokazują statystyki Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej liczba Polaków przekraczających granicę w Białowieży wzrosła w ciągu roku czterokrotnie (w okresie czerwiec 2014 – maj 2015 były to 724 osoby, a czerwiec 2015 – maj 2016 aż 3547 osób). Również liczba obcokrajowców wzrosła (o 22%) ale z braku danych o obywatelstwie ciężko orzec na ile to wpływ ruchu bezwizowego, a na ile rosnąca popularność przejścia wśród obywateli Białorusi. Władze Parku Narodowego „Puszcza Białowieska” informują, że poza Polakami najczęstszymi gośćmi zza zachodniej granicą są obywatele Niemiec i Francji.

Jak jest w praktyce?

Idea jest niezwykle słuszna i atrakcyjna dla turysty, szczególnie polskiego, który chciałby dotknąć nieznanej przecież Białorusi albo zobaczyć jak wygląda białoruska strona parku. Wszystkie niezbędne formalności można (a nawet trzeba) załatwić poprzez internetowy formularz. Zatem bilet wstępu do parku, nocleg czy też różne wycieczki można zarezerwować i opłacić z domu. W zamian uzyskuje się przepustkę, którą należy wydrukować i z paszportem oraz ubezpieczeniem honorowanym przez białoruskie władze zjawić się na granicy.

Granicę przekraczamy pieszo albo rowerem w miejscowości Grudki (przejście Białowieża-Piererow). I tu pojawia się problem dla osób bez rowerów. Bardzo ładne polskie przejście ma ogromną wadę – brak tu parkingu choćby dla kilku samochodów, a to oznacza konieczność „załatwienia” transportu z Białowieży. Te 4 km, które trzeba pokonać, mogą kosztować nawet kilkadziesiąt złotych. Nie zorganizowano żadnej komunikacji publicznej. Być może wspiera to lokalne inicjatywy, ale chyba nie do końca o to chodziło pomysłodawcom.

Po drugiej stronie granicy jeździ jeden bezpłatny autobus o godzinie 10:00 rano (11:00 czasu białoruskiego), który zawozi do siedziby parku (choć jest też elastyczny i może zawieść do innego miejsca) i o 17:00 (18:00 czasu białoruskiego) odwozi na przejście graniczne. Zaraz za przejściem granicznym znajduje się również punkt informacji turystycznej oraz wypożyczalnia rowerów.

Warto nadmienić, że wizyta na zasadach bezwizowych jest ograniczona do terytorium parku oraz wsi Kamieniuki będącej jego siedzibą. Wszystkie główne szlaki zostały wyasfaltowane i to dostrzega niemal każdy turysta, szczególnie rowerzysta, który wcześniej jeździł po polskich leśnych ścieżkach rowerowych. Do atrakcji, które warto odwiedzić należą muzeum parku, wybiegi ze zwierzętami puszczańskimi, siedziba białoruskiego Dziadka Mroza (szczególnie dla młodszych, choć nie tylko) oraz Muzeum Tradycji Ludowych i Dawnych Technologii, które udając skansen jest legalną bimbrownią, gdzie można nie tylko zobaczyć proces wyrobu trunku oraz spróbować go zakąszając czarnym chlebem i słoniną, ale przede wszystkim zakupić na domowe potrzeby.

Dla turysty bez roweru zapewne wystarczy jednodniowa wizyta, choć będzie ona mocno ograniczona wycieczkami przygotowanymi specjalnie dla takich osób. Nie poczujemy wtedy puszczy. Rowerzyści mają więcej swobody i z pewnością docenią stan przygotowania infrastruktury.

Subiektywne wrażenie

Przejście graniczne otwarto już w 2005 roku, lecz aż dziesięć lat trzeba było czekać na ruch bezwizowy dla turysty. Złośliwi mówią, że Aleksander Łukaszenka nie chciał wpuszczać turystów do nieprzygotowanego miejsca. Dopiero kiedy przygotowano infrastrukturę (ścieżki rowerowe, punkty informacji turystycznej, wiaty), zaplecze (możliwość płatności kartą, autobusy, restauracje i bary) i atrakcje (np. bimbrownia) stało się to możliwe, a sama puszcza jest swego rodzaju wizytówką Białorusi dla zachodniego turysty.

O ile strona białoruska wykonała zadanie nieźle i w typowo swoim stylu, o tyle strona polska nie przygotowała się na turystę bez roweru, ale też idąc dalej nie zaoferowała podobnej, bezwizowej propozycji dla gości ze Wschodu. Warto pamiętać, że polską część parku odwiedza ok. 150 tys. turystów rocznie, tymczasem według informacji z oficjalnej strony internetowej parku, po pierwszych siedmiu miesiącach tego roku białoruską część parku odwiedziło już ponad 210 tys. osób. Są to nie tylko Białorusini, ale również obywatele Federacji Rosyjskiej czy Ukrainy. Może warto rozważyć dostęp do polskiej części parku na podobnych zasadach? Byłby to z pewnością impuls dla rozwoju turystyki i wzrostu dochodów mieszkańców Białowieży.

Podsumowując ofertę białoruską wszystko jest trochę na pokaz i doskonale zorganizowane po to by wrażenie po powrocie i relacje były bardzo pozytywne, wbrew obiegowej opinii o naszym wschodnim sąsiedzie. Z pewnością dla miłośników przyrody będzie to bardzo miłe doświadczenie. Nie zobaczymy tam natomiast na pewno prawdziwej Białorusi. Z pewnością natomiast docenimy przygotowane atrakcje, które sprawią, że poczujemy się jak w pokrytym szklanym kloszem skansenie.

Z ostatniej chwili

Tymczasem 23 sierpnia 2016 roku białoruski prezydent wydał dekret, na mocy którego już wkrótce będzie możliwa pięciodniowa wizyta bez wizy na terenie parku Kanał Augustowski i obszarach przyległych. Będzie to możliwe poprzez polsko-białoruskie przejścia graniczne Rudawka-Lesnaja (rzeczne) oraz Kuźnica Białostocka-Bruzgi (drogowe), a także litewsko-białoruskie Szandubra-Przewałka i Raigardas-Przewałka. Będzie to z pewnością impuls dla turystyki w okolicach Grodna, a może nawet łatwiejszy dostęp do samego miasta. Trzeba jednak poczekać na przepisy szczegółowe regulujące obszar dostępny w ruchu bezwizowym i zasady przekraczania granicy. Będziemy śledzić ten temat.

Zdjęcie główne: Bug, granica polsko-białoruska, autor: Michaił Sacharewicz, źródło: Flickr, licencja CC-BY-NC

Ukończył studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Podyplomowe Studia Wschodnie w Studium Europy Wschodniej UW. Chce zrozumieć czemu wybuchają konflikty etniczne. Uwielbia podróże i historię.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz