Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Arkadiusz Legieć

Pełzająca rewolucja. Czy Armenia pogrąży się w terrorze?

W lipcu w Erywaniu doszło do ataku 20 uzbrojonych przeciwników prezydenta na posterunek policji. Przedstawiciele opozycji nieoczekiwanie otrzymali poparcie społeczne w postaci manifestacji ludności w stolicy Armenii. Trwający dwa tygodnie kryzys uwidocznił trudną sytuację, w jakiej znajduje się kraj. Prezydent zareagował powołując nowego premiera - Karena Karapetjana. Nie gwarantuje on jednak stabilizacji w kraju.

Lipcowy kryzys

 
17 lipca br. uzbrojona grupa zajęła budynek policji w Erywaniu, żądając uwolnienia opozycjonisty Zirajra Selfijana, a także podania się władz do dymisji. W trakcie szturmu na budynek zginął policjant, a napastnicy wzięli kilku zakładników, m.in. zastępcę komendanta policji Armenii.

Napastnicy wezwali mieszkańców do wyjścia na ulicę, w wyniku czego pod zajmowanym budynkiem zaczęli gromadzić się demonstranci, którzy chcieli przekazać jedzenie napastnikom. W nocy z 20 na 21 lipca, gdy policja nie wyraziła na to zgody, doszło do starć demonstrantów z policją oraz aresztowań, w celu zapobiegnięcia eskalacji protestów.

W trakcie szturmu na budynek zginął policjant, a napastnicy wzięli kilku zakładników, m.in. zastępcę komendanta policji Armenii.

Równolegle do okupacji budynku zaostrzały się nastroje w stolicy, doszło do kolejnych manifestacji, aresztowań oraz starć demonstrantów z policją. Kulminacja wydarzeń nastąpiła 30 lipca, kiedy w wyniku strzału z broni snajperskiej z okupowanego komisariatu zginął drugi policjant, w konsekwencji czego siłowe zajęcie budynku przez policję po dwóch tygodniach negocjacji stało się prawdopodobne. Jednak 31 lipca napastnicy poddali się.

Społeczność międzynarodowa, w tym Unia Europejska, Stany Zjednoczone i Rosja potępiły użycie przemocy w celu wywołania zmiany politycznej w Armenii. Podobne apele wystosowały pozostałe partie polityczne w Armenii oraz Katolikos Wszystkich Ormian Karekin II.

Bezpośrednie motywy napastników

 
Napastnicy to weterani walk o Górski Karabach, co zwiększało dla nich sympatię mieszkańców Erywania, jako osób powszechnie szanowanych. Kilku z nich jest związanych z grupą tzw. „Śmiałków Sassuna”, uważaną za zbrojną część radykalnej opozycji (Sassun jest legendarnym średniowiecznym wojownikiem o wolność Ormian).

Napastnicy żądali uwolnienia Zirajra Selfijana, radykalnego oponenta urzędującego prezydenta. Selfijan urodził się w Libanie, gdzie brał udział w wojnie domowej. Następnie zasłużył się jako weteran walk w Karabachu, na czym oparł swoją polityczną karierę. Krytykował władze za niewystarczające wspieranie ormiańskich separatystów z Karabachu.

Po zaostrzeniu sytuacji w Górskim Karabachu wiosną br. zaczął publicznie krytykować prezydenta za zbytnią uległość względem Moskwy. W ubiegłych latach był wielokrotnie aresztowany pod zarzutami działalności spiskowej. Został ponownie aresztowany w czerwcu pod zarzutem nielegalnego posiadania broni.

Uwięzienie było elementem neutralizowania środowisk radykalnych w Armenii w wyniku negocjacji ormiańsko-azerskich z udziałem Rosji. Ważna była przy tym antagonistyczna postawa Selfijana w stosunku do Moskwy i postulaty wykluczenia jej z formatu negocjacji Erywań-Baku.

Sytuacja w kraju sprzyja nastrojom radykalnym.

Selfijan i jego zwolennicy, skupieni wokół partii Parlament Założycielski, byli postrzegani jako marginalna siła polityczna o radykalnych postulatach. Jednak sytuacja w kraju sprzyja nastrojom radykalnym, krytycznym wobec władzy. Mimo, że lipcowe manifestacje nie miały charakteru masowego czy ogólnokrajowego, to unaoczniły pokłady niezadowolenia społecznego.

Lider grupy odpowiedzialnej za zajęcie komisariatu policji w Erywaniu Pawlik Manukjan (w środku) wraz ze swoimi ludźmi; Autor: Gardmanahay; Źródło: commons.wikimedia.org

Lider grupy odpowiedzialnej za zajęcie komisariatu policji w Erywaniu Pawlik Manukjan (w środku) wraz ze swoimi ludźmi; Autor: Gardmanahay; Źródło: commons.wikimedia.org

Na ulice wyszło w sumie kilka tysięcy demonstrantów, którzy po części wyrażali poparcie dla postulatów napastników, ale w zdecydowanie większej mierze demonstrowali dezaprobatę dla obecnego obozu władzy. Wśród demonstrantów pojawiło się wielu weteranów walk w Karabachu, co tylko wzmocniło ich społeczną akceptację, w wyniku czego władza wahała się co do użycia i skali wykorzystania środków przymusu bezpośredniego wobec tłumu, w obawie przed eskalacją protestów.

Przyczyny pośrednie

 
Trzy najważniejsze czynniki, które zmotywowały w sposób pośredni zarówno napastników atakujących komisariat policji, jak i manifestujących w ich poparciu, to niezadowolenie z polityki władz względem Górskiego Karabachu, podnosząca się fala antypatii w stosunku do Rosji oraz zła sytuacja gospodarcza.

Postulaty Selfijana dotyczące Górskiego Karabachu, wcześniej uznawane za radykalne, trafiły na podatny grunt społeczny. Stało się tak w wyniku najostrzejszych od lat starć ormiańsko-azerskich w Górskim Karabachu wiosną br. Kryzys dowiódł, że polityka władz nie poprawia bezpieczeństwa Armenii czy też samego Górskiego Karabachu. Przyniosła też niekorzystną z perspektywy Erywania koncepcję procesu pokojowego, zaproponowaną przez Rosję.

Idea zakończenia konfliktu poprzez przekazanie Azerbejdżanowi części ziem zajętych przez Armenię w 1994r jest nie do zaakceptowania dla Ormian

Moskwa, podczas negocjacji pokojowych w ramach tzw. „Grupy Mińskiej” OBWE od 2014 r. przedstawia ideę zakończenia konfliktu w wyniku przekazania Azerbejdżanowi części ziem zajętych przez wojska ormiańskie w 1994r. Jest to idea nie do zaakceptowania dla Ormian, dla których kwestia Karabachu stanowi trzon polityki państwowej. Sprzeciwia się temu zarówno ormiańskie społeczeństwo, wychowane na bezwarunkowym szacunku dla weteranów wojny o Karabach, jak i elity polityczne, skupione wokół tzw. „Klanu Karabachskiego”.

Prezydent nie przyjął jednoznacznego stanowiska wobec tej koncepcji. Było to uwarunkowane politycznym uzależnieniem od Moskwy, w związku z czym próba dyplomatycznego przemilczenia tej propozycji była taktyką uzasadnioną. Spowodowała ona jednak wzburzenie społeczne w obawie przed przyjęciem tej propozycji, na którą dodatkowo nałożyła się rosnąca niechęć wobec Rosji.

Czynnik rosyjski

 
Rosja jest najważniejszym gwarantem bezpieczeństwa Armenii od uzyskania przez nią niepodległości w 1991r. Potwierdzeniem tego są 102. Rosyjska Baza Wojskowa w Giumri i Rosyjska Baza Lotnicza Erebuni w Erywaniu, wspólny system obrony powietrznej, długoletnie kontrakty zbrojeniowe czy przynależność Armenii do utworzonej w 2015 r. Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej oraz Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

Armeńsko-rosyjski sojusz dla Ormian jest jednak coraz bardziej przykrą koniecznością.

Armeńsko-rosyjski sojusz dla Ormian jest jednak coraz bardziej przykrą koniecznością, wobec sytuacji międzynarodowej ich kraju – wojny z Azerbejdżanem i braku stosunków z Turcją. Spadek zaufania wobec Rosji uwarunkowany jest jej postawą wobec kryzysu o Górski Karabach, w którym próbuje rozgrywać ormiańsko-azerski konflikt na rzecz swoich partykularnych interesów i przedstawia rozwiązania niekorzystne dla Ormian. Negatywnie jest także postrzegany rosnący handel uzbrojeniem Rosji z Azerbejdżanem, który jest interpretowany przez Ormian jako „bratanie się z wrogiem” i „granie na dwa fronty” przez ich sojusznika.

Do tych czynników dochodzą doświadczenia na poziomie społecznym, takie jak sprawa rosyjskiego żołnierza z bazy w Giumri, który w styczniu 2015 r. zamordował 7-osobową rodzinę ormiańską. Coraz ważniejsze stają się także względy ekonomiczne – szacuje się, że mali przedsiębiorcy z Armenii stracili finansowo na przystąpieniu tego państwa do EUG, gdyż zostały im narzucone niekorzystne obostrzenia celne dotyczące importu towarów z zagranicy. Dla wielu Ormian zajmujących się handlem detalicznym stanowiło to odcięcie podstawowego źródła dochodu, w obliczu stale złej sytuacji gospodarczej.

Nowy premier

 
13 września, w wyniku dymisji premiera Howika Abrahamiana, która była konsekwencją lipcowych wydarzeń, Prezydent Serż Sarkisjan powołał na to stanowisko Karena Karapetjana, swojego długoletniego współpracownika z Republikańskiej Partii Armenii i członka „Klanu Karabachskiego”, do którego również należy Prezydent.

Jego powołanie na urząd premiera jest próbą zbliżenia obozu władzy ze środowiskami krytykującymi go za nieefektywną politykę względem Górskiego Karabachu (przede wszystkim z weteranami wojny o Górski Karabach), gdyż sam Karapetjan urodził się w Stapankercie i mógłby być postrzegany jako osoba rozumiejąca wagę tego zagadnienia dla społeczeństwa.

Karapetjan znany jest jednak z dotychczasowego zaangażowania w branży energetycznej, gdzie był długoletnim współpracownikiem spółek kontrolowanych przez rosyjski Gazprom, takich jak ArmRosGazprom, Gazprombank czy Gazprom Mieżregiongaz. Sprawował on również w przeszłości funkcje rządowe i był merem Erywania w latach 2010-2011. Jest powszechnie postrzegany jako polityk podporządkowany Sarkisjanowi i prorosyjski.

Nie jest on wysoko oceniany przez armeńską opinią publiczną głównie przez jego bliskie kontakty z Rosją oraz niepopularne decyzje z czasów, gdy rządził Erywaniem (m.in. zakazał handlu ulicznego czy też organizował kursy języka rosyjskiego dla administracji miejskiej, przy współpracy z rosyjską ambasadą). Fakty te nie pozwalają formułować pozytywnych prognoz dla stabilności i reformatorskiego potencjału jego rządów, a także uspokojenia nastrojów społecznych.

Perspektywy

 
Sytuacja wewnętrzna w Armenii nie ulega poprawie w wyniku ograniczonej wymiany handlowej z sąsiadami (z Turcją i Azerbejdżanem nie ma jej w ogóle), nieposiadania znaczących złóż surowców mineralnych oraz długotrwałej wojny z zamożniejszym Azerbejdżanem.

Nie są to jednak wyłączne przyczyny niskiego poziomu życia w kraju, gdyż wpływają na to także oligarchizacja państwa, prowadząca do rosnącego rozwarstwienia społecznego oraz wszechobecna korupcja. Taka sytuacja jest naturalnym powodem niezadowolenia z polityki obecnych władz, szczególnie w kontekście ubiegłorocznych masowych strajków i manifestacji w reakcji na podniesienie cen energii.

Lipcowe wydarzenia w Erywaniu były efektem radykalizacji nastrojów społecznych spowodowanej eskalacją działań zbrojnych w Górskim Karabachu, w których Rosja ponownie próbowała dla swoich celów rozgrywać konflikt ormiańsko-azerski. Manifestacje w obronie napastników, którzy zaatakowali komisariat, spotkały się z większym odzewem społecznym niż się spodziewano w wyniku ogólnego niezadowolenia społecznego.

Tegoroczne niepokoje społeczne w Armenii należy postrzegać jako część postępującego procesu, u którego podstaw leżą zarówno czynniki ekonomiczne, jak i polityczne. Doświadczenie manifestacji z lat ubiegłych, takich jak m.in. „Morelowa Rewolucja” z 2013 r. czy ubiegłoroczne wystąpienia ludności nie pozwalają tworzyć pozytywnych prognoz dla stabilności Armenii tak długo, dopóki nie poprawi się sytuacja bytowa jej obywateli.

Niestabilna sytuacja stawia pod znakiem zapytania spokojny przebieg wyborów parlamentarnych, jakie mają się odbyć wiosną 2017 roku w Armenii. W ostatnich latach opozycja protestowała przeciwko naruszeniom wyborczym, w związku z czym instytucje takie jak OBWE, UE i Rada Europy powinny uważnie przyglądać się standardom w tym kraju. Istnieją obawy, w kontekście konstytucyjnych reform z grudnia 2015 roku, iż rządząca Republikańska Partia Armenii będzie chciała ugruntować swoją władzę w państwie po raz kolejny, także przy użyciu metod niedemokratycznych.

Nawet jednak w warunkach pełnej demokracji opozycja jest zbyt rozbita i pozbawiona konstruktywnego programu. Niepokojąca jest radykalizacja środowisk opozycji skrajnej, które gotowe są sięgać po przemoc w celu osiągnięcia celów politycznych, tak jak miało to miejsce w lipcu br., co bardziej zbliża tego typu organizacje do metodyki działania grup terrorystycznych.

Polska, posiadająca historyczne związki z Armenią i środowiska „Ormian Polskich” w kraju powinna wykorzystywać miękkie środki nacisku, zarówno na władze w Erywaniu, jak i na opozycje, w celu poszanowania demokratycznych standardów w tym państwie. Wartościowe może być przy tym polskie doświadczenie transformacji ustrojowej.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Lider grupy odpowiedzialnej za zajęcie komisariatu policji w Erywaniu Pawlik Manukjan (w środku) wraz ze swoimi ludźmi; Autor: Gardmanahay; Źródło: commons.wikimedia.org

Arkadiusz Legieć is an MA student in a Centre of East European Studies, University of Warsaw. His field of research concerns Post-Soviet Region, Strategic and Terrorism Studies and also Failed and Unrecognized States. Publications include analysis concerning politics in post-soviet area, contemporary terrorism and foreign fighters phenomenon, on the example of Ukraine-Russian Conflict.

Kontakt: arkadiuszlegiec@op.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY