Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Arkadiusz Legieć

Pełzająca rewolucja. Czy Armenia pogrąży się w terrorze?

W lipcu w Erywaniu doszło do ataku 20 uzbrojonych przeciwników prezydenta na posterunek policji. Przedstawiciele opozycji nieoczekiwanie otrzymali poparcie społeczne w postaci manifestacji ludności w stolicy Armenii. Trwający dwa tygodnie kryzys uwidocznił trudną sytuację, w jakiej znajduje się kraj. Prezydent zareagował powołując nowego premiera - Karena Karapetjana. Nie gwarantuje on jednak stabilizacji w kraju.

Lipcowy kryzys

 
17 lipca br. uzbrojona grupa zajęła budynek policji w Erywaniu, żądając uwolnienia opozycjonisty Zirajra Selfijana, a także podania się władz do dymisji. W trakcie szturmu na budynek zginął policjant, a napastnicy wzięli kilku zakładników, m.in. zastępcę komendanta policji Armenii.

Napastnicy wezwali mieszkańców do wyjścia na ulicę, w wyniku czego pod zajmowanym budynkiem zaczęli gromadzić się demonstranci, którzy chcieli przekazać jedzenie napastnikom. W nocy z 20 na 21 lipca, gdy policja nie wyraziła na to zgody, doszło do starć demonstrantów z policją oraz aresztowań, w celu zapobiegnięcia eskalacji protestów.

W trakcie szturmu na budynek zginął policjant, a napastnicy wzięli kilku zakładników, m.in. zastępcę komendanta policji Armenii.

Równolegle do okupacji budynku zaostrzały się nastroje w stolicy, doszło do kolejnych manifestacji, aresztowań oraz starć demonstrantów z policją. Kulminacja wydarzeń nastąpiła 30 lipca, kiedy w wyniku strzału z broni snajperskiej z okupowanego komisariatu zginął drugi policjant, w konsekwencji czego siłowe zajęcie budynku przez policję po dwóch tygodniach negocjacji stało się prawdopodobne. Jednak 31 lipca napastnicy poddali się.

Społeczność międzynarodowa, w tym Unia Europejska, Stany Zjednoczone i Rosja potępiły użycie przemocy w celu wywołania zmiany politycznej w Armenii. Podobne apele wystosowały pozostałe partie polityczne w Armenii oraz Katolikos Wszystkich Ormian Karekin II.

Bezpośrednie motywy napastników

 
Napastnicy to weterani walk o Górski Karabach, co zwiększało dla nich sympatię mieszkańców Erywania, jako osób powszechnie szanowanych. Kilku z nich jest związanych z grupą tzw. „Śmiałków Sassuna”, uważaną za zbrojną część radykalnej opozycji (Sassun jest legendarnym średniowiecznym wojownikiem o wolność Ormian).

Napastnicy żądali uwolnienia Zirajra Selfijana, radykalnego oponenta urzędującego prezydenta. Selfijan urodził się w Libanie, gdzie brał udział w wojnie domowej. Następnie zasłużył się jako weteran walk w Karabachu, na czym oparł swoją polityczną karierę. Krytykował władze za niewystarczające wspieranie ormiańskich separatystów z Karabachu.

Po zaostrzeniu sytuacji w Górskim Karabachu wiosną br. zaczął publicznie krytykować prezydenta za zbytnią uległość względem Moskwy. W ubiegłych latach był wielokrotnie aresztowany pod zarzutami działalności spiskowej. Został ponownie aresztowany w czerwcu pod zarzutem nielegalnego posiadania broni.

Uwięzienie było elementem neutralizowania środowisk radykalnych w Armenii w wyniku negocjacji ormiańsko-azerskich z udziałem Rosji. Ważna była przy tym antagonistyczna postawa Selfijana w stosunku do Moskwy i postulaty wykluczenia jej z formatu negocjacji Erywań-Baku.

Sytuacja w kraju sprzyja nastrojom radykalnym.

Selfijan i jego zwolennicy, skupieni wokół partii Parlament Założycielski, byli postrzegani jako marginalna siła polityczna o radykalnych postulatach. Jednak sytuacja w kraju sprzyja nastrojom radykalnym, krytycznym wobec władzy. Mimo, że lipcowe manifestacje nie miały charakteru masowego czy ogólnokrajowego, to unaoczniły pokłady niezadowolenia społecznego.

Lider grupy odpowiedzialnej za zajęcie komisariatu policji w Erywaniu Pawlik Manukjan (w środku) wraz ze swoimi ludźmi; Autor: Gardmanahay; Źródło: commons.wikimedia.org

Lider grupy odpowiedzialnej za zajęcie komisariatu policji w Erywaniu Pawlik Manukjan (w środku) wraz ze swoimi ludźmi; Autor: Gardmanahay; Źródło: commons.wikimedia.org

Na ulice wyszło w sumie kilka tysięcy demonstrantów, którzy po części wyrażali poparcie dla postulatów napastników, ale w zdecydowanie większej mierze demonstrowali dezaprobatę dla obecnego obozu władzy. Wśród demonstrantów pojawiło się wielu weteranów walk w Karabachu, co tylko wzmocniło ich społeczną akceptację, w wyniku czego władza wahała się co do użycia i skali wykorzystania środków przymusu bezpośredniego wobec tłumu, w obawie przed eskalacją protestów.

Przyczyny pośrednie

 
Trzy najważniejsze czynniki, które zmotywowały w sposób pośredni zarówno napastników atakujących komisariat policji, jak i manifestujących w ich poparciu, to niezadowolenie z polityki władz względem Górskiego Karabachu, podnosząca się fala antypatii w stosunku do Rosji oraz zła sytuacja gospodarcza.

Postulaty Selfijana dotyczące Górskiego Karabachu, wcześniej uznawane za radykalne, trafiły na podatny grunt społeczny. Stało się tak w wyniku najostrzejszych od lat starć ormiańsko-azerskich w Górskim Karabachu wiosną br. Kryzys dowiódł, że polityka władz nie poprawia bezpieczeństwa Armenii czy też samego Górskiego Karabachu. Przyniosła też niekorzystną z perspektywy Erywania koncepcję procesu pokojowego, zaproponowaną przez Rosję.

Idea zakończenia konfliktu poprzez przekazanie Azerbejdżanowi części ziem zajętych przez Armenię w 1994r jest nie do zaakceptowania dla Ormian

Moskwa, podczas negocjacji pokojowych w ramach tzw. „Grupy Mińskiej” OBWE od 2014 r. przedstawia ideę zakończenia konfliktu w wyniku przekazania Azerbejdżanowi części ziem zajętych przez wojska ormiańskie w 1994r. Jest to idea nie do zaakceptowania dla Ormian, dla których kwestia Karabachu stanowi trzon polityki państwowej. Sprzeciwia się temu zarówno ormiańskie społeczeństwo, wychowane na bezwarunkowym szacunku dla weteranów wojny o Karabach, jak i elity polityczne, skupione wokół tzw. „Klanu Karabachskiego”.

Prezydent nie przyjął jednoznacznego stanowiska wobec tej koncepcji. Było to uwarunkowane politycznym uzależnieniem od Moskwy, w związku z czym próba dyplomatycznego przemilczenia tej propozycji była taktyką uzasadnioną. Spowodowała ona jednak wzburzenie społeczne w obawie przed przyjęciem tej propozycji, na którą dodatkowo nałożyła się rosnąca niechęć wobec Rosji.

Czynnik rosyjski

 
Rosja jest najważniejszym gwarantem bezpieczeństwa Armenii od uzyskania przez nią niepodległości w 1991r. Potwierdzeniem tego są 102. Rosyjska Baza Wojskowa w Giumri i Rosyjska Baza Lotnicza Erebuni w Erywaniu, wspólny system obrony powietrznej, długoletnie kontrakty zbrojeniowe czy przynależność Armenii do utworzonej w 2015 r. Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej oraz Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

Armeńsko-rosyjski sojusz dla Ormian jest jednak coraz bardziej przykrą koniecznością.

Armeńsko-rosyjski sojusz dla Ormian jest jednak coraz bardziej przykrą koniecznością, wobec sytuacji międzynarodowej ich kraju – wojny z Azerbejdżanem i braku stosunków z Turcją. Spadek zaufania wobec Rosji uwarunkowany jest jej postawą wobec kryzysu o Górski Karabach, w którym próbuje rozgrywać ormiańsko-azerski konflikt na rzecz swoich partykularnych interesów i przedstawia rozwiązania niekorzystne dla Ormian. Negatywnie jest także postrzegany rosnący handel uzbrojeniem Rosji z Azerbejdżanem, który jest interpretowany przez Ormian jako „bratanie się z wrogiem” i „granie na dwa fronty” przez ich sojusznika.

Do tych czynników dochodzą doświadczenia na poziomie społecznym, takie jak sprawa rosyjskiego żołnierza z bazy w Giumri, który w styczniu 2015 r. zamordował 7-osobową rodzinę ormiańską. Coraz ważniejsze stają się także względy ekonomiczne – szacuje się, że mali przedsiębiorcy z Armenii stracili finansowo na przystąpieniu tego państwa do EUG, gdyż zostały im narzucone niekorzystne obostrzenia celne dotyczące importu towarów z zagranicy. Dla wielu Ormian zajmujących się handlem detalicznym stanowiło to odcięcie podstawowego źródła dochodu, w obliczu stale złej sytuacji gospodarczej.

Nowy premier

 
13 września, w wyniku dymisji premiera Howika Abrahamiana, która była konsekwencją lipcowych wydarzeń, Prezydent Serż Sarkisjan powołał na to stanowisko Karena Karapetjana, swojego długoletniego współpracownika z Republikańskiej Partii Armenii i członka „Klanu Karabachskiego”, do którego również należy Prezydent.

Jego powołanie na urząd premiera jest próbą zbliżenia obozu władzy ze środowiskami krytykującymi go za nieefektywną politykę względem Górskiego Karabachu (przede wszystkim z weteranami wojny o Górski Karabach), gdyż sam Karapetjan urodził się w Stapankercie i mógłby być postrzegany jako osoba rozumiejąca wagę tego zagadnienia dla społeczeństwa.

Karapetjan znany jest jednak z dotychczasowego zaangażowania w branży energetycznej, gdzie był długoletnim współpracownikiem spółek kontrolowanych przez rosyjski Gazprom, takich jak ArmRosGazprom, Gazprombank czy Gazprom Mieżregiongaz. Sprawował on również w przeszłości funkcje rządowe i był merem Erywania w latach 2010-2011. Jest powszechnie postrzegany jako polityk podporządkowany Sarkisjanowi i prorosyjski.

Nie jest on wysoko oceniany przez armeńską opinią publiczną głównie przez jego bliskie kontakty z Rosją oraz niepopularne decyzje z czasów, gdy rządził Erywaniem (m.in. zakazał handlu ulicznego czy też organizował kursy języka rosyjskiego dla administracji miejskiej, przy współpracy z rosyjską ambasadą). Fakty te nie pozwalają formułować pozytywnych prognoz dla stabilności i reformatorskiego potencjału jego rządów, a także uspokojenia nastrojów społecznych.

Perspektywy

 
Sytuacja wewnętrzna w Armenii nie ulega poprawie w wyniku ograniczonej wymiany handlowej z sąsiadami (z Turcją i Azerbejdżanem nie ma jej w ogóle), nieposiadania znaczących złóż surowców mineralnych oraz długotrwałej wojny z zamożniejszym Azerbejdżanem.

Nie są to jednak wyłączne przyczyny niskiego poziomu życia w kraju, gdyż wpływają na to także oligarchizacja państwa, prowadząca do rosnącego rozwarstwienia społecznego oraz wszechobecna korupcja. Taka sytuacja jest naturalnym powodem niezadowolenia z polityki obecnych władz, szczególnie w kontekście ubiegłorocznych masowych strajków i manifestacji w reakcji na podniesienie cen energii.

Lipcowe wydarzenia w Erywaniu były efektem radykalizacji nastrojów społecznych spowodowanej eskalacją działań zbrojnych w Górskim Karabachu, w których Rosja ponownie próbowała dla swoich celów rozgrywać konflikt ormiańsko-azerski. Manifestacje w obronie napastników, którzy zaatakowali komisariat, spotkały się z większym odzewem społecznym niż się spodziewano w wyniku ogólnego niezadowolenia społecznego.

Tegoroczne niepokoje społeczne w Armenii należy postrzegać jako część postępującego procesu, u którego podstaw leżą zarówno czynniki ekonomiczne, jak i polityczne. Doświadczenie manifestacji z lat ubiegłych, takich jak m.in. „Morelowa Rewolucja” z 2013 r. czy ubiegłoroczne wystąpienia ludności nie pozwalają tworzyć pozytywnych prognoz dla stabilności Armenii tak długo, dopóki nie poprawi się sytuacja bytowa jej obywateli.

Niestabilna sytuacja stawia pod znakiem zapytania spokojny przebieg wyborów parlamentarnych, jakie mają się odbyć wiosną 2017 roku w Armenii. W ostatnich latach opozycja protestowała przeciwko naruszeniom wyborczym, w związku z czym instytucje takie jak OBWE, UE i Rada Europy powinny uważnie przyglądać się standardom w tym kraju. Istnieją obawy, w kontekście konstytucyjnych reform z grudnia 2015 roku, iż rządząca Republikańska Partia Armenii będzie chciała ugruntować swoją władzę w państwie po raz kolejny, także przy użyciu metod niedemokratycznych.

Nawet jednak w warunkach pełnej demokracji opozycja jest zbyt rozbita i pozbawiona konstruktywnego programu. Niepokojąca jest radykalizacja środowisk opozycji skrajnej, które gotowe są sięgać po przemoc w celu osiągnięcia celów politycznych, tak jak miało to miejsce w lipcu br., co bardziej zbliża tego typu organizacje do metodyki działania grup terrorystycznych.

Polska, posiadająca historyczne związki z Armenią i środowiska „Ormian Polskich” w kraju powinna wykorzystywać miękkie środki nacisku, zarówno na władze w Erywaniu, jak i na opozycje, w celu poszanowania demokratycznych standardów w tym państwie. Wartościowe może być przy tym polskie doświadczenie transformacji ustrojowej.

Zdjęcie główne: Lider grupy odpowiedzialnej za zajęcie komisariatu policji w Erywaniu Pawlik Manukjan (w środku) wraz ze swoimi ludźmi; Autor: Gardmanahay; Źródło: commons.wikimedia.org
Arkadiusz Legieć
  • w Eastbook.eu od2016 Sep 21
  • Artykuły6
  • Komentarze0

Arkadiusz Legieć is an MA student in a Centre of East European Studies, University of Warsaw. His field of research concerns Post-Soviet Region, Strategic and Terrorism Studies and also Failed and Unrecognized States. Publications include analysis concerning politics in post-soviet area, contemporary terrorism and foreign fighters phenomenon, on the example of Ukraine-Russian Conflict.

Kontakt: arkadiuszlegiec@op.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 2
Dodaj komentarz

  1. Pan z Kaukazu pisze:

    Szanowny Panie Legieć,

    Cytat: „Przedstawiciele opozycji nieoczekiwanie otrzymali poparcie społeczne w postaci manifestacji ludności w stolicy Armenii”.
    1. Dlaczego uważa Pan, iż opozycja dostała nieoczekiwanie wsparcie społeczeństwa, skoro społeczność ormiańska jest tykającą bombą, która niedługo wybuchnie? Ależ to było oczekiwane zachowanie, wobec sytuacji, która ma miejsce w Armenii.

    „W nocy z 20 na 21 lipca, gdy policja nie wyraziła na to zgody, doszło do starć demonstrantów z policją oraz aresztowań, w celu zapobiegnięcia eskalacji protestów”.
    2. Uważa Pan, iż zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania to odpowiednie działanie prewencyjne, jeśli jest realizowane w rozjuszonym tłumie demonstrantów? Biorąc pod uwagę zachowanie tłumu (wide psychologia tłumu) nie jest to forma deeskalacji wydarzeń.

    „Napastnicy żądali uwolnienia Zirajra Selfijana, radykalnego oponenta urzędującego prezydenta. Selfijan urodził się w Libanie, gdzie brał udział w wojnie domowej. Następnie zasłużył się jako weteran walk w Karabachu, na czym oparł swoją polityczną karierę. Krytykował władze za niewystarczające wspieranie ormiańskich separatystów z Karabachu”.
    „13 września, w wyniku dymisji premiera Howika Abrahamiana, która była konsekwencją lipcowych wydarzeń, Prezydent Serż Sarkisjan powołał na to stanowisko Karena Karapetjana, swojego długoletniego współpracownika z Republikańskiej Partii Armenii i członka „Klanu Karabachskiego”, do którego również należy Prezydent”.
    3.Proszę mi odpowiedzieć, czy, aby nie większość polityków oparło swą polityczną karierę „na” Górskim Karabachu, czy czołowi politycy nie należą do klanu karabaskiego? Oczywiście, że tak, czyli owy radykalny oponent nie różni się niczym od rządzących, oprócz tego, iż miał własne postulaty dot. wspierania separatystów z Karabachu, w przeciwieństwie do rządzących, którzy tylko oparli na tym własną politykę, która doprowadziła ich do władzy i pozwala z tego czerpać zyski biznesowe.

    „Polska, posiadająca historyczne związki z Armenią i środowiska „Ormian Polskich” w kraju powinna wykorzystywać miękkie środki nacisku, zarówno na władze w Erywaniu, jak i na opozycje, w celu poszanowania demokratycznych standardów w tym państwie. Wartościowe może być przy tym polskie doświadczenie transformacji ustrojowej”.
    4. Dlaczego Polska miałaby wpływać na władzę w Erywaniu czy opozycję? W jakim celu? Budowy demokratycznego świata?, jeśli tak to od tego są międzynarodowe instytucje np. ONZ.
    Armenia odgrywa drugorzędną rolę w Polskiej Polityce Wschodniej. Armenia odgrywa drugorzędną rolę w Partnerstwie Wschodnim, które „pracuje” dużo wolniej niż przed EuroMajdanem na Ukrainie.
    Ponadto Polska nie określiła w swoim działaniu z kim będzie prowadzić interesy czy z Armenią czy z Azerbejdżanem, a bez rozdzielenia tej kwestii nie ma mowy o zwiększeniu wymiany handlowej i uzyskaniu ważnych kontraktów na realizację wielu projektów w Armenii czy Azerbejdżanem.
    Ostatni duży, polski kontrakt w Armenii, o ile mnie pamięć nie myli, podpisała Wytwórnia Papierów Wartościowych, i to tyle przez ostatnie 10 lat.

    Pozdrawiam.

    • Arkadiusz Legieć pisze:

      Szanowny Panie z Kaukazu,

      uprzejmie dziękuję za Pański komentarz do mojego tekstu. Z przyjemnością odniosę się do Pańskich uwag:

      1) Uważam, że napastnicy, którzy zajęli budynek policji w Erywaniu nieoczekiwanie otrzymali poparcie społeczne w postaci manifestacji ludności, ponieważ frakcja polityczna w poparciu której dokonana została akcja – czyli „Parlament Założycielski” Z. Selfijana – nie jest jedyną siłą opozycyjną w kraju i z pewnością nie jest najsilniejsza pod względem poparcia społecznego (jest wręcz uważana za stronnictwo o radykalnych postulatach, o znikomym poparciu społecznym). Wyraźnie piszę o tym, że ludzie wyszli jednak na ulice przede wszystkim dlatego, aby pokazać swoje niezadowolenie z polityki elit rządzących, a tylko w ograniczonym zakresie aby wesprzeć napastników. Te dwa czynniki się na siebie nałożyły, jednak nie oznaczają one tego samego i należy zdawać sobie z tego sprawę. Dodatkowo, piszę o tym, że nastroje społeczne w Armenii się radykalizują i podaję trzy konkretne przyczyny, dlaczego tak się dzieje. Jednak nie można uznać, że sprawcy ataku na posterunek policji ani też „Parlament Założycielski” stanowią siłę polityczną reprezentującą wszystkich niezadowolonych. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że Ormianie nie chcą, aby decyzje polityczne w ich kraju dokonywały się przy użyciu przemocy, co potwierdziły protesty pozostałych partii politycznych. Sposób, w jaki w lipcu br. próbowano wymusić określone decyzje władz w Erywaniu jest nie do zaakceptowania i należy to wyraźnie powiedzieć. Oczywiście wiele rzeczy możemy również zarzucić władzy i jej funkcjonariuszom (policjanci użyli przemocy wobec manifestujących), ale takie akcje oddalają ich sprawców od statusu polityków czy działaczy społecznych, przybliżając ich do metodyki działania grup terrorystycznych, o czym również piszę w moim tekście (użycie przemocy w celu uzyskania określonych decyzji politycznych wpisuje się w definicję terroryzmu).

      2) Uważam, że instytucja aresztu pełni funkcję prewencyjną (uniemożliwia sprawcy czynów niedozwolonych dalsze działanie szkodliwe społecznie), jednak uważam również, iż należy zawsze mieć na uwadze zasadność stosowania tego środka zapobiegawczego. W tym konkretnym przypadku wiem, że zarówno policja w kilku przypadkach mogła zastosować mniej represyjne środki, jak i tłum nie powstrzymał się od zachowań niepotrzebnych. Z całą pewnością wpływ na to miała atmosfera społecznego niezadowolenia z polityki w kraju, o czym piszę w moim tekście. Jednocześnie jednak to napastnicy jako pierwsi użyli przemocy zajmując posterunek policji, biorąc zakładników oraz doprowadzając w sposób bezpośredni do śmierci dwóch policjantów. Doprowadziło to do eskalacji nastrojów społecznych, jednak w długofalowej perspektywie pokazuje, że „Parlament Założycielski” i jego zwolennicy nie są siłą polityczną, która jest w stanie przedstawić konkurencyjny program polityczny dla rządzących, który byłby demokratyczny, nie odwołujący się do przemocy i gwarantował stabilizację w kraju.

      3) W Armenii cały dyskurs polityczny oparty jest na kwestii konfliktu o Górski Karabach, o czym wyraźnie piszę w moim tekście. Zgadzam się z tym, że większość polityków w Armenii posiada zasługi militarne dla swojego kraju i jest to wielokrotnie argument zwiększający ich społeczną legitymację. Jest tak również w przypadku Z. Selfijana, o czym piszę w moim tekście w charakterze informacyjnym. Jego zasługi jako dowódcy wojskowego w ormiańskiej armii są znaczące (najczęściej przywoływana jest bitwa o Szuszę), dzięki czemu może on przedstawiać siebie jako obrońcę sprawy narodowej, który sprawdził się w realnym działaniu. Dzięki takiej argumentacji wysuwa on większość oskarżeń w stosunku do władzy w zakresie polityki w stosunku do Górskiego Karabachu, która jego zdaniem jest zbyt niejednoznaczna i nie zapewnia wystarczającego wsparcia władzom w Stapankercie.

      4) To jaką rolę Polska przyjmie do wielu wyzwań światowych i regionalnych zależy od osób kierujących polityką naszego Państwa. Ja w swoim tekście pokazuję płaszczyzny, dzięki którym Polska może w jakikolwiek sposób wpływać na sytuację w Armenii, która posiada status państwa sąsiedniego UE (jest objęte Europejską Polityką Sąsiedztwa, w ramach której działa wspomniany przez Pana projekt Partnerstwa Wschodniego). Co do samego Partnerstwa Wschodniego – Armenia z przyczyn geopolitycznych zrezygnowała z uczestnictwa w tym programie jeszcze w 2013r., jednak do dnia dzisiejszego stara się rozbudowywać stosunki gospodarcze z krajami wspólnoty (aby w możliwie dostępny sposób czerpać zyski z takiej współpracy), czego najlepszym dowodem są trwające negocjacje dot. nowej umowy Armenia-UE regulującą współpracę tych dwóch podmiotów na polu gospodarczym (przede wszystkim handlowym). Z uwagi na to, uważam że warto poszukiwać środków oddziaływań jakie posiada Polska. Faktycznie, intensywność stosunków polsko-ormiańskich nie należy do wysokich, jednak Polska stale posiada ofertę stypendialną dla obywateli tego Państwa, posiada instytucje wzajemnej współpracy gospodarczej (Polsko-Armeńska Izba Handlowa), organizuje misje gospodarcze na poziomie resortowym do tego kraju oraz posiada szereg ośrodków kulturowych Ormian w Polsce. Być może nie są to wystarczające środki wpływu, aby stymulować w Armenii procesy demokratyzacji i stabilizacji politycznej, jednak są to przynajmniej podstawy do tworzenia takich narzędzi.

      Z wyrazami szacunku,

      Arkadiusz Legieć.