Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Piechal

Banderowski anty-Ukrainiec, czyli rzecz o prezydencie Przemyśla, który na Ukrainę już nie wjedzie

Prezydent Przemyśla Robert Choma otrzymał 5-letni zakaz wjazdu na Ukrainę. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy w mętnych tłumaczeniach stwierdziła, że zakaz został wydany już latem 2016 r., choć jeszcze w listopadzie Choma wjechał na terytorium naszego wschodniego sąsiada bez większych problemów.

Dlaczego została podjęta taka decyzja? Po co? Dla kogo jest ona korzystna? Trudno w tej chwili znaleźć odpowiedzi na te pytania. Nie ulega jednak wątpliwości, że Choma jest postacią atakowaną praktycznie przez każdą ze stron konfliktu między ukraińską mniejszością a polskimi narodowcami.

Pierwsi oskarżają go o sprzyjanie lokalnym nacjonalistom i przymykanie oczu na wypadki agresji przeciwko Ukraińcom (np. dopuszczenie do zakłócenia procesji religijnej latem ub.r.) oraz brak reakcji na niszczenie ukraińskich miejsc pamięci.

Druga strona potrafi z kolei zaatakować Chomę za to, że jest… proukraiński. Na niektórych forach narodowców nazywany jest „potomkiem banderowców„; pojawiły się nawet oskarżenia, że ma… ukraińskie obywatelstwo i działa na korzyść ukraińskiej mniejszości w Przemyślu, np. oddając budynek w centrum miasta pod siedzibę organizacji ukraińskiej mniejszości. Dodatkowo dochodzą oskarżenia o to, że był współpracownikiem komunistycznej bezpieki zarejestrowanym jako TW „Krzysiek” i jest „typowym” dzieckiem dawnego systemu.

Wszyscy jednocześnie najwyraźniej zapominają, że Choma jest przede wszystkim politykiem, który działa w takim, a nie innym mieście. Żeby wygrać wybory musi oglądać się na elektorat, co w kontekście narastających napięć w mieście stawia go w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji. Osobiście po przejrzeniu szeregu wypowiedzi prezydenta Chomy z ostatnich kilku lat, widzę raczej człowieka, który stara się manewrować między różnymi siłami w mieście.

Tymczasem głównym powodem zakazu wjazdu wydaje się być uczestnictwo prezydenta Chomy w grudniowym Marszu Orląt, który organizowany jest od trzech lat przez lokalnych narodowców w rocznicę bitwy pod Niżankowicami. I tak, prezydent Choma szedł ramię w ramię z ONR-em, Obozem Wielkiej Polski i innego tego typu organizacjami. Uczestnicy w trakcie marszu wznosili hasła pt. „Polski Przemyśl, Polski Lwów – od kołyski aż po grób„.

Nie zmienia to jednak faktu, że gdyby polska strona przyjęłaby analogiczny klucz zakazywania wjazdu na terytorium Polski, to również cała masa ukraińskich polityków, biorących udział w marszach ku pamięci UPA, musiałaby się pożegnać z odwiedzinami u swojego zachodniego sąsiada.

Dlatego należy potraktować taką a nie inną decyzję SBU w kategoriach klasycznego strzału w kolano i dołożenia kolejnej cegiełki do polsko-ukraińskich napięć. Chyba, że SBU przedstawi twarde dowody na zaangażowanie prezydenta Chomy w antyukraińską działalność.

Żeby było „śmieszniej” cała afera wybuchła w momencie, gdy w polskiej prasie została ujawniona część rządowych planów mających na celu wprowadzenie szeregu ułatwień dla Ukraińców, którzy chcą podjąć pracę i żyć w Polsce.

Tylko o tym zapewne usłyszymy znacznie mniej, niż o bezsensownej aferze związanej z prezydentem Chomą.

Jako dodatek pozostawię wystąpienie prezydenta Chomy z lwowskiego Euromajdanu. Wiem, przypadek Pawła Kukiza dobrze obrazuje jak może ewoluować stosunek polskiego polityka do Ukrainy, ale może też warto czasem się zastanowić, czemu w ogóle taka zmiana jest możliwa. Czy aby na pewno wynika ona z jednostronnych błędów?

***

Eastbook jest darmowy, co nie oznacza, że jego tworzenie nic nie kosztuje. Prosimy czytelników o wsparcie naszej pracy poprzez wpłacanie darowizn na konto Fundacji Wspólna Europa, wydawcy portalu:

57 1750 0012 0000 0000 2701 8815 Raiffeisen Polbank

Fundacja Wspólna Europa
Al. KEN 98/160, 02-772 Warszawa

W tytule przelewu prosimy wpisać „darowizna na cele statutowe”. Dziękujemy!

Zdjęcie główne: Przezydent Przemyśla Robert Choma, źródło: profil Roberta Chomy na Facebooku
Tomasz Piechal
Starszy analityk ds. Ukrainy w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia

Dziennikarz, publicysta, z wykształcenia etnolog. Swoje badania naukowe prowadził na Ukrainie, gdzie zajmował się kwestiami politycznymi (dystans między władzą a obywatelami) i historycznymi (UPA, Wielka Wojna Ojczyźniana, Wielki Głód). Współpracował m.in. z serwisami "dziennikarze.info", "gildia.pl", "psz.pl", "Gazetą Studencką", TVP1, działem Opinii "Super Expressu", "Rzeczpospolitą", "Dziennikiem Gazetą Prawną".

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz