Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Kamil Hyszka

Czy w Kosowie wybuchnie wojna? Wywiad z byłym radnym w Kosowie i tłumaczem polskich żołnierzy KFOR

Kamil Hyszka: Nowy rok ledwo się zaczął, a świat już zdążyły obiec wieści stawiające pod znakiem zapytania przyszłość Kosowa i pokoju na Bałkanach.

Haxhi Dulla: Media podchodzą do Kosowa bardzo stereotypowo – “tam są muzułmanie, wojna i ISIS”. Mediów nie interesuje nic więcej, chodzi im wyłącznie o pogoń za sensacją. Nikt nie zwraca uwagi na to, jak Kosowo zmieniło się przez ostatnie lata, ile rzeczy udało się odbudować po wojnie. Konflikt jest ciekawszy niż codzienne wyzwania. Na szczęście coraz więcej ludzi, w tym Polaków, jeździ do Kosowa i poznaje ten kraj. Kosowo naprawdę się zmienia. Wystarczyć spojrzeć na nasz potencjał demograficzny….

Tylko ten potencjał demograficzny pakuje walizki i wyjeżdża do Niemiec.

Tak, to prawda. Jeżeli ktoś nie ma odpowiednich pleców, wysoko postawionego ojca czy wujka, to najlepszym rozwiązaniem jest dla niego emigracja. Nepotyzm i korupcja są straszne i w tych dziedzinach potrzebujemy pomocy. To jest problem dla młodych, często dobrze wykształconych ludzi, którzy nie mają innej perspektywy niż wyjazd za granicę. Oni mogliby realnie zmienić ten kraj, ale nie mają takiej szansy.

Haxhi Dulla, archiwum prywatne

Haxhi Dulla, archiwum prywatne

Paradoks polega na tym, że jeżeli porównamy liczbę osób, które wyemigrowały na Zachód z krajów byłej Jugosławii, to okaże się, że obywatele Kosowa wcale nie przeważają. W dodatku tylko my wciąż potrzebujemy wiz. To jest właśnie ta wspólna Europa bez granic. Mur na rzece Ibar to jedno, drugi mur to ten, który buduje wobec nas Europa. Dlatego mam trochę żalu do Unii Europejskiej.

Współczesne problemy Kosowa są wykorzystywane przez przeciwników istnienia tego państwa. Wszystkie złe zjawiska mają dowodzić tego, że Kosowo nie powinno istnieć. Dodatkowo napędza to spór serbsko-albański.

Ja nie oskarżam Serbów za to, co się wydarzyło w Kosowie. Serbowie to naród, który ma piękną kulturę i historię. Wreszcie, Serbowie to naprawdę mili ludzie. Problem polega na tym, że od 30 lat Serbią rządzą ci sami politycy i to oni są odpowiedzialni za podgrzewanie nienawiści. Oczywiście, to nie jest tak, że Albańczycy są najlepsi na świecie i nigdy nikomu nie wyrządzili krzywdy. Albańczycy mają ten sam problem co Serbowie. Wystarczy spojrzeć na to kim są ludzie sprawujący władzę w Prisztinie.

Most łączący serbską i albańską część Kosowskiej Mitrovicy; Autor: Maciej Zaniewicz

Most łączący serbską i albańską część Kosowskiej Mitrovicy; Autor: Maciej Zaniewicz

Trzeba również pamiętać, że w Kosowie mieszkają nie tylko Albańczycy, ale również Serbowie, Boszniacy. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co się dzieje w Kosowie i jak Kosowo wygląda.

Z kolei to, co widać z Warszawy, to niestety najczęściej serbska perspektywa. Polskie media przedrukowują komunikaty z serbskich. Nikt nie czyta albańskich mediów. Problemy Kosowa nie są zaś rozpatrywane jako problemy samodzielnego państwa, a we wszystko wplatana jest historia.

Kiedy spojrzymy na media serbskie, rzuca się w oczy to, że po dziś dzień nieustannie porusza się w nich temat wojen w Bośni i Kosowie.

Sami Serbowie nie raz się łapią za głowę gdy to widzą. To nie jest tak, że przyjmują to bezkrytycznie. Serbowie, coraz bardziej mają tego dosyć.

Pod wszelkimi informacjami na temat Kosowa natomiast zawsze pojawiają się komentarze, że Kosowo jest Serbskie. To hasło wciąż wyznacza oś dyskusji.

To jest akurat zwykła propaganda. Tak samo zawsze w kontekście Kosowa pojawia się dyskusja, o tym kto tam właściwie był pierwszy: Słowianie, Albańczycy, czy może Ilirowie? A jakie to ma tak naprawdę znaczenie? Niech się o to spierają historycy, a nie politycy. Co ma wspólnego dzisiejszy mieszkaniec Kosowa z tymi dawnymi ludami?

Pomnik Billa Clintona w Prisztinie; Autor: Maciej Zaniewicz

Pomnik Billa Clintona w Prisztinie; Autor: Maciej Zaniewicz

Historia Kosowa to historia różnych państw, różnych narodów. Jedni mówią, że Kosowo jest serbskie, inni że albańskie. Przecież to absurd! Nikt nie ma prawa tak powiedzieć. Kosowo jest państwem wieloetnicznym, co jest wyrażone w symbolice państwowej [siedem gwiazd na fladze symbolizuje siedem narodów – przyp. K.H.], a mniejszości mają swoich przedstawicieli w parlamencie. To nie jest państwo tylko Albańczyków, czy tylko Serbów. Oczywiście, Albańczyków jest najwięcej, ale zgodnie z konstytucją, każdy ma swoje prawa i obowiązki wobec Kosowa.

Pod koniec ubiegłego roku Serbowie z Mitrovicy (miasto w Kosowie – przyp. red.) zaczęli budować mur, którym postanowili się odgrodzić od Albańczyków. Ostatnio Serbowie wysłali do tej samej Mitrovicy “pociąg pokoju” z napisem “Kosowo jest serbskie”. Skąd takie decyzje?

W kwestii muru mnie zastanawia jedno: komu to służy? Po pierwsze, czy miały miejsce ostatnio przypadki zamordowania Serba przez Albańczyka? Nie! Od kilku lat to już, na szczęście, się nie wydarzyło. Były natomiast sytuacje odwrotne.

Politycy serbscy sami podgrzewają atmosferę, co chwilę wspominając, że Kosowo chce napaść na Serbów. Wracają opowieści o świętej ziemi, o ciągłym zagrożeniu. Tomislav Nikolić (prezydent Serbii – przyp. red.) za wszelką cenę próbuje udawać Miloševicia, mówi tym samym językiem. Nie ma jednak się czemu dziwić, skoro zarówno Nikolić, jak i Aleksandar Vučić (premier Serbii – przyp. red.) są politykami, którzy zaczynali w dobie największego nacjonalizmu. Dopóki nie pojawi się młode pokolenie, które zaangażuje się w politykę i zerwie z tą narracją, dopóty ten schemat będzie rozgrywany.

Najgorsze jest to, że ci uwikłani w ciemne interesy ludzie z jednej i drugiej strony muru, spotykają się na rakiji i wspólnie robią interesy. Z jednej strony nie ma dla nich znaczenia czy dobijają targu z Serbem czy z Albańczykiem, a z drugiej napuszczają na siebie ludzi. Im większy chaos panuje w kraju, tym spokojniej mogą prowadzić swoje interesy.

Jak zwykli Albańczycy reagują na to, co robią Serbowie?

Śmiechem. Wiadomo, że ten mur w Mitrovicy jest prowokacją, ale przecież nie pierwszą i nie ostatnią. Jeżeli chodzi natomiast o ten pociąg, to chyba lepiej by było, żeby on kursował między Belgradem a Mitrovicą. Przecież to by pomogło ludziom, nieważne Serbom czy Albańczykom. Tylko po co te ostentacyjne gesty?

Nie jest żadną tajemnicą, że w każdej serbskiej rodzinie w Mitrovicy jest przynajmniej jedna sztuka broni – legalnej, przyznanej przez rząd w Belgradzie. Z drugiej strony Albańczycy też nie są bezbronni. Politycy stali się zakładnikami sytuacji, którą sami stworzyli. Powstały klany mafijne, które rozgrywają tę sytuację. Belgrad musi trzymać to wszystko w ryzach i stąd donośne deklaracje Nikolića o obronie każdej piędzi ziemi.

Ze strony polityków Kosowskich nie padły żadne ostre deklaracje.

To, czego nie powiedział Hashim Thaçi (prezydent Kosowa – przyp. K.H.), powiedział Edi Rama (premier Albanii – przyp. K.H.). Wyraźnie stwierdził, że nikt nie będzie atakował albańskich braci w Kosowie. Rama mógł tak powiedzieć, bo jest darzony sympatią w Unii Europejskiej, która stara się go wręcz wypchnąć na lokalnego lidera. Z mojej perspektywy Rama nie powinien się w to mieszać. Jest premierem Albanii i powinien zajmować się Albanią.

Czy możliwa jest realizacja scenariusza propagowanego przez serbskie media, w którym prezydenci Putin i Trump porozumieją się ponad głowami Albańczyków i przywrócą Kosowo Serbii?

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby mocarstwa się porozumiały. Wydaje się to jednak o tyle mało prawdopodobne, że zarówno Stany Zjednoczone jak i Unia Europejska dużo zainwestowały w Kosowo. Do tego dochodzi element strategiczny. W końcu na terenie Kosowa znajduje się potężna natowska baza wojskowa. Jakakolwiek eskalacja konfliktu byłaby samobójstwem – niosłaby konsekwencje nie tylko dla całego regionu, ale również dla Europy. Wydaje mi się jednak, że ani Rosji, ani Ameryki, a tym bardziej Serbii czy Kosowa, nie stać na wojnę.

***

Haxhi Dulla - Albańczyk z Kosowa. Studiował na Uniwersytecie w Prisztinie. Radny w gminie Suhareka. W 1989 zmuszony do emigracji. Tłumacz języka albańskiego i serbskiego. W latach 2000 - 2009 tłumacz przy Polskim Kontyngencie Sił Pokojowych KFOR w Kosowie.

Prowadzi bloga, w którym opisuje sytuację w Kosowie. http://www.tokfm.pl/blogi/me-syrin-tim


Prezes Stowarzyszenia Polsko-Kosowskiego KOS-POL. Stowarzyszenie działa od 2011 roku i ma za zadanie przybliżać Polakom Kosowo.

Zdjęcie główne: Haxhi Dulla, archiwum prywatne
Kamil Hyszka

Urodzony w Warszawie i zakochany we Wschodzie. Student Studium Europy Wschodniej UW oraz autor na portalu balkanistyka.org.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz