Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Switłana Owczarowa

Rosyjski teatr, który się nie boi. Wywiad z założycielką Teatr.doc Eleną Greminą

W lutym 2017 roku swoje piętnaste urodziny obchodził Teatr.doc – jedna z najsłynniejszych, niezależnych scen w Moskwie. W ciągu tego czasu ów teatr dokumentalny nie raz dał o sobie znać swoimi awangardowymi inscenizacjami oraz odważnymi spektaklami politycznymi. Na początku lutego przedstawienia Teatru.doc mogła obejrzeć również polska publiczność. Do Warszawy został on zaproszony przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia oraz TR Warszawa. Tym razem moskiewska grupa przywiozła do Polski spektakl „24+” oraz przedstawienie o wydarzeniach na Krymie, Donbasie i w Syrii „Wojna blisko”.

Elena, jak radzi sobie Twój zespół we współczesnych, rosyjskich realiach?

Już od dwóch lat jesteśmy obiektem wrogości ze strony władz moskiewskich i ministerstwa kultury. Doprowadziło to jednak do tego, że staliśmy się jeszcze silniejsi. W chwili, gdy musieliśmy opuścić teatr na Triochprudnym Pierieułku, gdzie wynajmowaliśmy pomieszczenie przez dwanaście lat, zrozumieliśmy, że teatr to nie budynek, tylko ludzie, widzowie.

Przekonaliśmy się o tym ponownie, gdy ledwie pół roku później jeszcze raz zostaliśmy zmuszeni do poszukiwania nowego lokum. W tym czasie wystawiliśmy spektakl Sprawa Placu Błotnego (traktujący o rodzinach aresztowanych w związku z protestami na Placu Błotnym w latach 2011/12. Spektakl powstał na bazie rozmów z osobami które oczekiwały na uwolnienie swoich bliskich. – przyp. red.). Przedstawienie zostało przerwane wtargnięciem oddziałów OMON z psami. Właściciele wynajmowanych przez teatr pomieszczeń zostali zmuszenie do wypowiedzenia umowy. W rezultacie ponownie wylądowaliśmy na ulicy.

Okazało się jednak, że trwający kryzys gospodarczy był po naszej stronie (śmiech). Lokali pod wynajem jest w Moskwie coraz więcej, a ceny są coraz niższe. W efekcie wynajęliśmy dwa pomieszczenia na dziedzińcu na Małym Kaziennym Pierieułku, gdzie pracujemy już ponad rok.

Elena Gremina z lewej strony; Autor: Andrzej Gałązka; Źródło: Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia

Elena Gremina z lewej strony; Autor: Andrzej Gałązka; Źródło: Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia

Kiedyś powiedziałaś, że Teatr.doc ma kilka dewiz, jedną z nich jest „Teatr, w którym się nie gra”. Jakie inne frazy stały się waszym mottem?

Oprócz „Teatru, w którym się nie gra”, po wszystkich naszych przejściach z policją, pojawiła się druga dewiza – „Teatr, który się nie boi”. Po kilkakrotnych przeprowadzkach zaczęliśmy też żartować, że to „Teatr, który się przeprowadza”. Kiedy stanęliśmy przed poważnymi problemami finansowymi zaczęliśmy bardzo dużo pracować i wystawiać nowe spektakle. Poskutkowało to znaczącym powiększeniem naszej widowni. Wtedy do tego zestawu doszła jeszcze jedna dewiza: „Teatr.doc – teatr dla każdego”.

Który ze spektakli mogłabyś nazwać swoim największym sukcesem?

Dla mnie teatr to proces, a nie rezultat. Mamy jednak spektakle, dzięki którym udało się nam realnie wpłynąć na ludzkie życie. Na przykład przedstawienie Godzina 18, spektakl o śmierci Siergieja Magnitskiego, stał się jedną z przyczyn wszczęcia ponownego śledztwa w tej sprawie (historia aresztowania i śmierci w więzieniu Siergieja Magnitskiego wywołała ogromny skandal skutkujący wyciągnięciem personalnych konsekwencji w stosunku do sędziów, śledczych, lekarzy i pracowników aresztu – przyp. red.).

Spektakl Sprawa Placu Błotnego był natomiast ważny dla uczestników tych wydarzeń, którzy wówczas siedzieli w więzieniu. Najazd zorganizowany na teatr był swego rodzaju informacyjną eksplozją dzięki której zrozumieli, że ktoś o nich pamięta.

Czy ostatnimi czasy spotkałaś się z jakimś tematem, który nie pozwolił Ci pozostać obojętną i stał się inspiracją do stworzenia spektaklu?

Staramy się reagować na to, co się dzieje. Możliwe, że nie są to wydarzenia ostatnich tygodni, lecz zawsze jest to coś, czego nie wolno pozostawić niezauważonym. Dobrym przykładem jest nasz ostatni spektakl Nowa Antygona. Sądzę, że jest to nasze najbardziej mroczne przedstawienie.

Spektakl opowiada o wydarzeniach z września 2016 roku, gdy sześć matek, które straciły swoich mężów i dzieci w Biesłanie, zostało zatrzymanych, pobitych i skazanych – na grzywny lub roboty publiczne. To historia kobiet, które w wyniku zamachu terrorystycznego straciły całe swoje życie, a teraz zabrania się im nawet odczuwać ból po tej stracie.

W tym spektaklu występuje świadek tych wydarzeń, dziennikarka Nowej Gazety Elena Kostjuczenko. To potwornie cyniczna historia i dlatego ważnym było dla nas, aby o niej opowiedzieć i stworzyć na jej podstawie spektakl.

Debata po spektaklu "Wojna blisko" wystawionym w TR Warszawa; Autor: Andrzej Gałązka; Źródło: Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia

Debata po spektaklu „Wojna blisko” wystawionym w TR Warszawa; Autor: Andrzej Gałązka; Źródło: Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia

Można powiedzieć, że nie ma dla was tematów zakazanych.

Nie ma. Czy w ogóle można mówić o istnieniu jakichś tematów zakazanych? Nie jesteśmy teatrem państwowym i od nikogo nie jesteśmy zależni. Tak, za swoją wolność płacimy wysoką cenę, ale naprawdę jesteśmy wolni. Robimy wszystko, co tylko chcemy. Możemy zrezygnować z jakiegoś tematu, ale jedynie ze względów technicznych. Na przykład gdyby do wystawienia spektaklu potrzebna była duża scena, którą nie dysponujemy.

Często bywa tak, że ludzie czują się przeciążeni informacjami i zmęczeni konkretnymi tematami. Jeden z waszych spektakli Wojna blisko dotyczy bardzo skomplikowanej kwestii, jaką jest wojna w Ukrainie. Jak widzowie odbierają to przedstawienie?

Już w reklamach tego przedstawienia ostrzegamy: „Zepsujemy wam humor. To bardzo nieprzyjemny spektakl”. Ale ludzie i tak przychodzą. Po przedstawieniu zapraszamy widzów do napisania listów do Olega Sencowa i Aleksandra Kolczenki (jeden z wątków spektaklu dotyczy historii ukraińskiego reżysera Olega Sencowa i aktywisty Aleksandra Kolczenki, których rosyjski sąd skazał odpowiednio na 20 i 10 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za organizację na Krymie grupy terrorystycznej – przyp. red.). Wielu widzów zostaje i w listach podkreśla, że nic nie wiedzieli o tej sprawie, lecz po obejrzeniu spektaklu już nigdy o niej nie zapomną. Dla nas to bardzo ważne, bo w Rosji o tym się nie mówi. U nas telewizor zniekształca obraz rzeczywistości. Ludzie jej nie znają.

Uważam, że pójście do teatru i związana z tym refleksja jest bardzo ważna. Widz, wraz z aktorami, może spojrzeć na siebie z zewnątrz i zastanowić się wspólnie kim jesteśmy i gdzie żyjemy. Sprowokowanie do myślenia, to jedno z naszych zadań.

Jaką rolę, Twoim zdaniem, odgrywa współczesny teatr dokumentalny?

Teatr dokumentalny to jedynie metoda, instrument. Obecnie instrumentarium jakim dysponujemy znacząco się rozszerzyło. Istnieje teatr dokumentalny, ale jest także teatr świadków, gdzie na scenie nie występuje odgrywający rolę aktor, lecz człowiek z prawdziwą historią, który opowiada o swoim życiu. To bardzo silnie wpływa na widzów. Płaczą, śmieją się i współczują dlatego, że rozumieją, że wszystko to co widzą, to prawda.

W swoich spektaklach często łączymy teatr dokumentalny i świadków. To pomaga zmniejszyć dystans między aktorami, a widzami.

Powiedziałaś kiedyś, że występujesz na scenie, ponieważ masz poczucie misji. Czy uważasz, że naprawdę możesz coś zmienić, czy po prostu chcesz rozszerzyć wokół siebie krąg normalnych ludzi?

Nie lubię manifestów i wielkich słów. Jeśli już jednak trzeba jakiś wygłosić, to mi się podoba „Rób, co powinieneś, a reszta wydarzy się sama”. Piętnaście lat temu, gdy dopiero zaczynaliśmy, nawet nie sądziliśmy, że będziemy wystawiać spektakle polityczne. Chcieliśmy po prostu stworzyć teatr współczesny. Dopiero później okazało się, że pojawiły się takie sztuki jak Godzina 18, którymi ingerowaliśmy w rzeczywistość. Stopniowo pojawiała się misja. Chociaż misja dla mnie, to raczej to, czego oczekują od Ciebie inni.

Dziękujemy Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia za umożliwienie przeprowadzenia wywiadu.

***

Tworzenie Eastbooka kosztuje. Wesprzyj nas przekazując 1% podatku (KRS: 0000373492) lub wpłacając darowiznę na konto wydawcy portalu:

Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Nr konta: 57 1750 0012 0000 0000 2701 8815 Raiffeisen Polbank
Fundacja Wspólna Europa, al. KEN 98/160, 02-772 Warszawa

Zdjęcie główne: Debata po spektaklu "Wojna blisko" wystawionym w TR Warszawa; Autor: Andrzej Gałązka; Źródło: Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia
Switłana Owczarowa
  • w Eastbook.eu od2016 Jul 12
  • Artykuły7
  • Komentarze0

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studentka w Studium Europy Wschodniej UW. Dziennikarka. Przekonana, że granice istnieją tylko w naszych głowach.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz