Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

Mit Żołnierzy Wyklętych do rewizji. W obecnej formie tylko szkodzi i dzieli

W micie Żołnierzy Wyklętych najbardziej niebezpieczne jest podkreślanie wrogości wobec wszelkich "obcych". "Bury" zabijał Białorusinów, "Ogień" Słowaków i Żydów, "Szary" Ukraińców, "Łupaszka" Litwinów. Politycy, którzy nakręcają ten mit mogą do woli podkreślać, że Wyklęci to była duża i zróżnicowana grupa złożona z wielu, często skrajnie różnych organizacji. Niestety kolejne Marsze organizowane ku chwale Wyklętych potwierdzają, że eksponowani są właśnie Ci najbardziej kontrowersyjni.

Uczestnicy marszów patriotycznych organizowanych w okolicach 1 marca właśnie „Buremu”, „Ogniowi” i „Łupaszce” najchętniej oddają cześć, czasem na terenach, gdzie dokonywali morderstw, tak jak to miało miejsce w Hajnówce. Rytuałem, nie tylko przy okazji imprez organizowanych przez skrajny ONR, jest wznoszenie okrzyków „Śmierć Wrogom Ojczyzny”.

Za wrogów część Wyklętych uważała mniejszości, które niewystarczająco utożsamiały się z polskim etnosem. W ostatnich latach współczesna Polska po cichu zmienia się w państwo wielokulturowe. Staje się domem dla coraz większej liczby imigrantów zarobkowych z Ukrainy oraz Białorusi. Mit Wyklętych może okazać się dla nich szkodliwy.

Kultowi Żołnierzy Wyklętych nadano obecne rozmiary, aby z ich bezkompromisowych postaw uczynić pałkę do politycznej walki o władzę. Obecny obóz rządzący miał być wobec politycznej konkurencji równie waleczny, co przodkowie z podziemia antykomunistycznego. Zbudowano narrację, w której współczesnej Polsce potrzebna jest dalsza zaciekła walka o przetrwanie ojczyzny.

Sprawia to zresztą dziś PiS-owi pewne problemy, gdy po objęciu władzy, nie potrzebuje już tak radykalnych narracji. Co bardziej wrażliwi posłowie i posłanki zaczęli publicznie podkreślać niejednoznaczność niektórych biografii Wyklętych. Równocześnie cyniczna większość przymila się i macha do zapatrzonej w Wyklętych młodzieży. W ten sposób prowadzą walkę o elektorat, tym razem ze skrajnymi środowiskami narodowymi, których reprezentację przed rokiem Paweł Kukiz wprowadził do Sejmu.

Narodowcy lubią kontrowersje wokół Wyklętych. Używają ich do budowy swego system wartości. Przewodnią rolę odgrywają w nim wrogość do „innego” i szowinistyczne mniemanie o wyższości własnej grupy narodowej nad innymi. Na potrzeby wewnętrznej konsolidacji narodu tworzą współczesnych wrogów: Ukraińców, którzy odbierają „prawdziwym Polakom” pracę, „szerzących choroby i terror” uchodźców, czy w końcu prawosławną mniejszość białoruską, która zamieszkuje wschodnie powiaty Polski.

Politycy rządzący Polską wkrótce będą musieli się zdecydować, czy w walce o głosy radykalizującej się młodzieży przejmą część tej retoryki, czy zrewidują prowadzoną przez siebie politykę historyczną, w której coraz mniej jest narracji jednoczących ogół społeczeństwa.

Dalsza, ślepa gloryfikacja Wyklętych, bez oddzielenia ziarna od plew, doprowadzi także do problemów międzynarodowych. Na tegoroczny marsz narodowców w Hajnówce zareagował Andriej Naumowicz – szef grupy roboczej białoruskiego parlamentu do współpracy z parlamentem polskim. Białoruski parlamentarzysta nazwał wydarzenie „cyniczną prowokacją, która służy pogłębieniu napięcia między Białorusinami a Polakami”.

Z kolei Oleg Łatyszonek, ceniony profesor Uniwersytetu Białostockiego i przedstawiciel mniejszości białoruskiej, wysłał list do prezesa TVP Jacka Kurskiego w reakcji na materiał „Wiadomości” z 25 lutego br., który wybielał sylwetkę Romualda „Burego” Rajsa. Łatyszonek potępił emisję i przypomniał słowa konkluzji śledztwa IPN w sprawie Burego: „zabójstwa furmanów i pacyfikacje wsi w styczniu lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa”.

Dotychczas Polska promowała wojennych bohaterów, których ostrza bagnetów wymierzone były w najeźdźców i agresorów. Czy chcemy ich zastąpić moralnie wątpliwymi postaciami, których czczenie będzie sprowadzać na nas gniew sąsiadów? To tylko jedno z wielu pytań, które powinniśmy sobie zadawać 1 marca. Bez krytycznej rewizji mit Wyklętych będzie tylko coraz bardziej szkodził i dzielił.

Facebook Comments

***

Tworzenie Eastbooka kosztuje. Wesprzyj nas przekazując 1% podatku (KRS: 0000373492) lub wpłacając darowiznę na konto wydawcy portalu!

Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Nr konta: 57 1750 0012 0000 0000 2701 8815 Raiffeisen Polbank
Fundacja Wspólna Europa, al. KEN 98/160, 02-772 Warszawa

Zdjęcie główne: Praskie obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych 1 marca 2016, autor: Artur Malinowski, źródło: Flickr, licencja CC BY 2.0
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: l.grajewski@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY