Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Kamil Hyszka

Na Bałkanach trwa wywoływanie dawnych demonów

Historia współczesnych Bałkanów przepełniona jest ludzkimi dramatami. Nie popadając w stereotyp szalonej krainy gdzie wszystko jest możliwe, należy przyznać, że zmiany granic, przesiedlenia i bratobójcze wojny wpisane są w dzieje regionu. Odkąd na przełomie XIX i XX wieku zaczęły powstawać państwa narodowe, ich idea zaczęła odsuwać w niepamięć doświadczenie osmańskiego multikulturalizmu. Apogeum tego procesu były lata dziewięćdziesiąte XX wieku. To co dzieje się dzisiaj w krajach byłej Jugosławii przypomina spektakl fałszywych nekromantów gotowych wywoływać dawne demony tylko po to, żeby utrzymać się przy władzy. Pojawia się więc pytanie, czy echo potrafi strzelać?

Kiedy w 2008 roku Kosowo ogłosiło swoją niepodległość wydawało się, że proces rozpadu Jugosławii skończył się na dobre, a granice w regionie osiągnęły przynajmniej złudną trwałość; trwałość, którą będą co najwyżej podważać polityczni szaleńcy istniejący na marginesie życia publicznego. Decyzja o separacji od Serbii wzbudziła entuzjazm wśród Albańczyków i wściekłość u Serbów. Mimo upływu dziewięciu lat od tamtego wydarzenia relacje między Prisztiną i Belgradem wciąż nie są unormowane, wciąż również nie cichną spory obydwu narodów o historyczne prawa do Kosowa. Bo na Bałkanach liczy się naród, nie ludzie, a od narodu ważniejsze mogą być tylko ciemne interesy ich przywódców, którzy zawsze znajdą ideologiczne wytłumaczenie dla swoich poczynań.

Kraje bałkańskie są zakładnikami swych megalomańskich wyobrażeń i ideologii. Wielka Serbia, Chorwacja, Albania, Grecja, Bułgaria, Macedonia, które są ksenofobicznym potworkiem romantyzmu do dzisiaj determinują myślenie tych społeczeństw. Te narody nie mają historii – mają wyobrażenia, w których nie ma miejsca na przesiedlenia, czy zagładę innych. Refleksja nad przeszłością zastąpiona jest bazarowym przekrzykiwaniem się kto tu był pierwszy. Wspólna dla większości tożsamość słowiańska przestała być atrakcyjna, bo przecież wspólne, znaczy niczyje. A ziemia, lub co ważniejsze historyczna racja, zawsze musi być nasza.

Niestety, wiadomości z ostatnich tygodni tylko potwierdzają, że to co byśmy chcieli, żeby było stereotypem Bałkanów jest jednak rzeczywistością.

Jak podzielić coś czego nie ma?

 

Kiedy zmieniamy historię w wizje, każdy nawet absurdalny pomysł spotyka się z reakcją histeryczną. Udowodnił to ostatnio amerykański kongresmen Dana Rohrabacher mówiąc, że nie istnieje takie państwo jak Macedonia, a jego terytorium należałoby podzielić między Kosowo i Bułgarię. Cios był o tyle silniejszy, że powiedział to republikanin, człowiek powiązany z Donaldem Trumpem, w którym macedońska prawica pokładała wielkie nadzieje.

Kongresmen dotknął dwóch najbardziej bolesnych dla Macedończyków kompleksów. Po pierwsze zasugerował, że w istocie są Bułgarami. Po drugie przyznał historyczne prawa Albańczyków do części terytorium Macedonii. Spór macedońsko-bułgarski o tożsamość trwa od początku XX wieku, a nasilił się pod koniec istnienia Jugosławii. Problemem jest wspólna przeszłość, wspólni bohaterowie i cienka granica między tym co macedońskie, a tym co bułgarskie. Faktycznie na przełomie XIX i XX wieku, kiedy pojawia się ruch narodowowyzwoleńczy, w Macedonii ciężko rozstrzygnąć jednoznacznie jego etniczno-tożsamościowy charakter, zwłaszcza, że sami jego liderzy często zmieniali zdanie czy sami są Bułgarami, czy jednak Macedończykami.

Co się tyczy praw Albańczyków do północno-zachodnich terytoriów Macedonii, należy powiedzieć, że w czasie panowania osmańskiego ziemie te były częścią Wilajetu Kosowskiego, a Skopje jego stolicą. Skopje, które paradoksalnie było centrum albańskiego, a nie macedońskiego ruchu wyzwoleńczego. Jednak w dzisiejszym Skopju ciężko szukać wyraźnych śladów historycznej pamięci o Albańczykach, którzy do dzisiaj stanowią około 30% populacji miasta. Dzisiaj Skopje zachwyca nas łukiem triumfalnym, nową antyczną zabudową i pomnikami Aleksandra Wielkiego oraz jego ojca.

Tak mogłaby wyglądać linia argumentacji za pomysłem Rohrabchera. Jednak na każdy z tych argumentów, ktoś znający historię regionów znalazłby kilka dobrych kontr, sprowadzających ideę podziału do kategorii absurdu. Pierwszym byłoby to, że mimo niejasności historycznej tożsamości Macedończyków zdecydowanie nie czują się oni Bułgarami. Jednak Rohrabacher nie dokonał ataku na macedońską historię, tylko na jej wizję. Zanegował tysiącletnią historię i antyczne pochodzenie stawiające Macedończyków ponad inne, sąsiednie narody. W miejsce walki na argumenty pojawiła się więc walka na emocje. Czujne media bardzo szybko dowiodły, że kongresmen finansował swojego czasu albańskie bojówki w Kosowie. W obliczu takiego argumentu z takim człowiekiem nie ma już o czym rozmawiać, bo przecież racja musi być po naszej stronie i nieważne na jakim fundamencie się opiera.

Dwóch ludzi – jedna idea

 

Przenosząc się na północ, do Serbii, jesteśmy świadkami rozgrywek politycznych w kręgu partii rządzącej rodem z serialu House of Cards. Słynna sprawa pociągu z Belgradu do Prisztiny ostatecznie przyczyniła się do odsunięcia Tomislava Nikolića z wyścigu o reelekcję w wyborach prezydenckich. Jego miejsce z ramienia partii rządzącej zajmie obecny premier Aleksander Vuczić. W obliczu tej zmiany nie cichną dyskusję o tym, co stanie się teraz z obecnym prezydentem, który dziwnym przypadkiem w momencie podejmowania decyzji przez zarząd partii o poparciu dla Vuczića udzielał wywiadu rosyjskiemu Sputnikowi.

O tarciach na linii prezydent-premier w Serbii mówi się od dawna. Jednak kiedy gra idzie o przyszłość kraju (i partii) nie ma miejsca na różnice, dlatego w jednym z wywiadów prezydent Nikolić wyraźnie powiedział: Vuczić i ja to jest jedna idea w dwóch osobach. Skromność prezydenta i gotowość do podporządkowania się woli partii robi wrażenie. W końcu na zjazdach partii komunistycznej po przemówieniach też nie oklaskiwało się człowieka, tylko idee, stąd często obrazek mówców bijących brawo samym sobie. Nikolić robi dobrą minę do złej gry, a w mediach wciąż nie cichną spekulacje czy ta zmiana warty nie doprowadzi do rozłamu w partii rządzącej i nie skończy się poparciem opozycyjnego kandydata Vuka Jeremića.

Jaka właściwie idea łączy obydwu panów? Nikolić już o tym nie mówi, mówią za to przedstawiciele partii opozycyjnych, wskazując na rodzinno-partyjne interesy, które trzeba bronić za wszelką cenę. Fakt, Vuczić od początku cieszył się większym poparciem w sondażach od urzędującego prezydenta.

Mlaskanie zza grobów

 

Ludobójstwo to chyba jedno z najczęściej padających słów w ostatnich dniach w bałkańskich mediach. Wszystko za sprawą wniosku złożonego przez polityków boszniackich o rewizję wyroku w sprawie ludobójstwa przeciwko Serbii. Z ideą złożenia wniosku do haskiego trybunału wyszedł Bakir Izetbegović wywołując gorącą dyskusję w Bośni i Hercegowinie. Swój sprzeciw wyrazili zarówno przedstawiciele bośniackich Chorwatów i Serbów. Inicjatywę Izetbegovića skrytykowały również władze Serbii.

Kontrowersje budzi sam tryb składania wniosku do haskiego trybunału. Zgodnie z konstytucją Bośni i Hercegowiny w sprawach polityki zagranicznej decyduje trzyosobowe prezydium, w którym zasiada Bakir Izetbegović. Jednak dwaj pozostali członkowie nie wyrazili zgody na złożenie wniosku. Działania Izetbegović przez jego krytyków określane są mianem prywatnej inicjatywy godzącej w dobre relacje między narodami Bośni i Hercegowiny.

Politycy serbscy w Bośni i Hercegowinie zagrozili, że rozpoczną bojkot instytucji państwowych paraliżując pracę parlamentu. Byłby to kolejny poważny kryzys na przestrzeni ostatnich miesięcy, mogący doprowadzić do wzrostu nastrojów separatystycznych w Republice Serbskiej.

Zdjęcie główne: Powojenne zniszczenia w Sarajewie, autor: Michał Huniewicz, źródło: Flickr, licencja CC BY 2.0
Kamil Hyszka
  • w Eastbook.eu od2016 Apr 29
  • Artykuły9
  • Komentarze0

Urodzony w Warszawie i zakochany we Wschodzie. Student Studium Europy Wschodniej UW oraz autor na portalu balkanistyka.org.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz