Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Alicja Cembrowska

„By mieć własny dom i przestać żyć na walizkach”. Przejmujące historie ukraińskich przesiedleńców w centrum Warszawy

Trzy lata po rozpoczęciu konfliktu na Ukrainie Europa powoli zapomina: o tych, którzy stracili życie, dom, pracę, cały dorobek. O tych, którym odebrano najważniejszą rzecz na świecie – poczucie bezpieczeństwa.

Niektóre rodziny nadal nie odzyskały domów, wieczorem nie położą dzieci do swoich łóżek, a za miesiąc lub dwa, kto wie, może ponownie będą musieli zmienić miejsce pobytu. Na Placu Defilad w Warszawie pomiędzy Barem Studio i Teatrem Dramatycznym można poznać historie osób przesiedlonych wewnętrznie w wyniku konfliktu we wschodniej części Ukrainy. Wystawa „Displaced. 12 Stories from Ukraine” w Warszawie potrwa tylko do 22 marca!

Kiedy widzisz totalne bezprawie i chaos – uciekasz

„Displaced. 12 Stories from Ukraine” to seria portretów autorstwa Sergiya Sarakhanova. Każde zdjęcie opatrzone jest opisem. Studentka, farmaceutka, profesor, grafik, nauczycielka, piłkarz. Małżeństwo, matka, córka, syn, ojciec. Młody i starszy. Dziecko. Wojna jest bardzo tolerancyjna, upomni się o każdego.

Jana Czerkas jest matką szóstki dzieci. Na pytanie o marzenia wymienia to, co dla żyjących w stanie pokoju wydaje się takie oczywiste. Chciałaby mieć dom, przestać żyć na walizkach. Chciałaby, żeby nie było wojny. Chciałaby żyć bez strachu o życie. Chciałaby, by jej dzieci były zdrowe, by mogły się uczyć. Kobieta podkreśla, że to raczej mało oryginalne marzenia wśród osób wysiedlonych.

Jana z rodziną mieszka obecnie w Kijowie, gdzie za niewielkie pieniądze wynajmują mieszkanie. Ich sytuacja jednak nadal jest niestabilna. Od trzech lat nie mają stałego miejsca pobytu i żadnej perspektywy na zmianę sytuacji. Dom i dwa mieszkania znajdują się na okupowanym terenie Doniecka. Obowiązujące prawo nie daje im obecnie szansy ani na odzyskanie nieruchomości, ani na pożyczkę bez odsetek na zakup nowego domu.

Brak stabilności namnaża kolejne problemy: zdrowotne u męża Jany, ale również zawodowe. Ciągłe przeprowadzki wykluczają znalezienie stałej pracy, dzieci mają problemy z odnalezieniem się w nowej sytuacji, adaptacją i nawiązaniem kontaktów z uczniami w coraz to innych szkołach. Wcześniej małżeństwo zapewniało swoim pociechom lekcje gry na skrzypcach czy fortepianie. Teraz dzieci nie mogą realizować swoich pasji.

Czy wyjazd z kraju to rozwiązanie?

Decyzja o opuszczeniu swojej ojczyzny na pewno nie jest prosta. Jana przyznaje, że w tej kwestii jej rodzina się podzieliła. Dzieci chciałyby kontynuować naukę poza granicami Ukrainy, ona sama odpowiada:

Ukraina to moja ojczyzna, tutaj się urodziłam i tutaj chcę mieszkać. Postanowiłam opowiedzieć o mojej rodzinie, bo myślę, że ludzie z innych krajów powinni usłyszeć prawdziwe historie z ust prawdziwych imigrantów.

Jana przyjechała do Warszawy 14 marca, na oficjalne otwarcie wystawy „Displaced. 12 Stories from Ukraine”. Na Placu Defilad powiedziała: – Moja rodzina, ja, mąż i szóstka dzieci, żyliśmy w Doniecku. Aktywnie popieraliśmy Majdan, uczestniczyliśmy w akcji „Donieck to Ukraina”. Nasze proukraińskie stanowisko było znane, niebezpiecznym dla nas było pozostawać w Doniecku. Jednego dnia z budynku rzucono opakowanie z kwasem, próbując trafić we mnie i moje dzieci.

W czerwcu 2014 roku opuściliśmy nasz dom, od tego czasu mieszkaliśmy w pięciu miejscach. Od dwóch lat jesteśmy w Kijowie. Przetrwanie takiej rodziny jak nasza nie byłoby możliwe, gdyby nie życzliwi ludzie, których spotkaliśmy na naszej drodze. Organy państwowe udzielają nam wsparcia, wypłacając świadczenia w każdym miesiącu. Byłoby dobrze, gdyby rządowi udało się rozwiązać najważniejszy problem przesiedlonych, czyli problem mieszkaniowy.

Na zdjęciu: Ambasador Ukrainy w RP Andrij Deszczycia podczas otwarcia wystawy / fot. Filip Błażejowski, materiały organizatora

Na zdjęciu: Ambasador Ukrainy w RP Andrij Deszczycia podczas otwarcia wystawy / fot. Filip Błażejowski, materiały organizatora

Jakie to uczucie, gdy musisz opuścić swój dom?
Nie wiem, nie miałam czasu nad tym myśleć.

Organizatorem projektu „Displaced. 12 Stories from Ukraine” jest Ambasada Brytyjska w Kijowie i organizacja pozarządowa Stabilization Support Services. W Kijowie, na placu św. Zofii, ekspozycja zaprezentowana została w listopadzie 2015 roku. Od tego czasu pojawiła się w kilku miastach Ukrainy, w Paryżu, Londynie, Hadze, Berlinie, Rzymie oraz w siedzibie Rady Europy w Strasburgu. Warszawa to ostatni przystanek przed powrotem wystawy do ojczyzny. Na Placu Defilad oglądać ją można do 22 marca.

Małgorzata Sobolewska, koordynatorka wystawy, mówi: – 18 marca minął trzeci rok od nielegalnej aneksji Krymu i rozpoczęcia konfliktu we wschodniej części Ukrainy. Nasza wystawa oddaje głos tym milionom poszkodowanych osób, które straciły swoje miejsce zamieszkania i musiały uciekać. Chcemy pokazać konflikt poprzez realne historie. Ludzi, takich samych jak my, tylko żyjących kilkaset kilometrów dalej, których życie wywróciło się do góry nogami i nie mogą wrócić do swoich domów.

Coraz rzadziej wspomina się Ukrainę. Coraz ciszej wybrzmiewa słowo „wojna”. Jeden z gości, Jan Malicki, Przewodniczący Forum Partnerstwa Polski i Ukrainy powiedział przed Pałacem Kultury i Nauki: – Jest wojna, której niby nie ma. Wojna której nie ma, a w której giną ludzie.

***

Tworzenie Eastbooka kosztuje. Wesprzyj nas przekazując 1% podatku (KRS: 0000373492) lub wpłacając darowiznę na konto wydawcy portalu.

Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Nr konta: 57 1750 0012 0000 0000 2701 8815 Raiffeisen Polbank
Fundacja Wspólna Europa, al. KEN 98/160, 02-772 Warszawa

Zdjęcie główne: materiały organizatora, autor: Filip Błażejowski
Alicja Cembrowska
Alicja Cembrowska
Redaktorka

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studentka kulturoznawstwa na UKSW, zainteresowana głównie reportażem, fotografią i kulturą Rosji i Ukrainy.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz