Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maciej Zaniewicz

Łukaszenka zainteresowany kontrolowaną transformacją Białorusi. Czy wybierze model kazachstański?

Prezydent Białorusi na spotkaniu z przewodniczącym parlamentu Kazachstanu ogłosił, że jest zainteresowany “kazachstańskim modelem przekształcenia państwa”. To już druga tego rodzaju deklaracja na przestrzeni ostatnich kilku tygodni. Czy Aleksander Łukaszenka w obliczu presji ze strony Kremla i nasilających się protestów postanowił rozpocząć proces kontrolowanej transformacji?

Na dwóch frontach

Białoruskie władze już od dawna nie były poddane tak silnej i wielostronnej presji. Z jednej strony wciąż trwa groźny dla Białorusi spór z Kremlem. Oprócz wprowadzenia strefy nadgranicznej przez rosyjskie FSB na granicy białorusko-rosyjskiej, Rosja domaga się od Białorusi spłacenia długu za kupiony przez nią gaz. W odpowiedzi Mińsk oskarża Moskwę o „wywieranie na nią nacisku” politycznego. Coraz częściej pojawiają się również sugestie, że elementem podobnego nacisku na Mińsk mogą być również białorusko-rosyjskie manewry Zachód 2017 podczas których niespotykana dotąd ilość rosyjskich żołnierzy będzie ćwiczyła na terytorium Białorusi.

Z drugiej strony w kraju nie ustają protesty antyrządowe zapoczątkowane 17 lutego. Białorusini wyszli na ulice Mińska, Grodna, Mohylewa, Witebska, Homla, Baranowiczów i Mołodeczna, domagając się całkowitego wycofania projektu podatku dla bezrobotnych. Coraz częściej padają też hasła wzywające prezydenta Łukaszenkę do ustąpienia. Niektórzy dziennikarze i eksperci wprost sugerują, że na Białorusi widać pierwsze oznaki rewolucji na wzór ukraińskiego Majdanu. Choć służby porządkowe jak dotychczas zachowują względne opanowanie, miały miejsce już pierwsze brutalne zatrzymania i zapadły pierwsze wyroki, między innymi w stosunku do dziennikarzy. Kulminacja protestów planowana jest na nieuznawany przez reżim Łukaszenki Dzień Wolności 25 marca.

Wiele wskazuje na to, że w przeciwieństwie do dotychczas stosowanych praktyk, Łukaszenka tym razem nie ma zamiaru w sposób krwawy rozpędzać demonstracji, jak miało to miejsce w 2011 roku. Wtedy na stosowanie zmasowanych represji pozwalało wsparcie udzielane przez Rosję, wobec czego Łukaszenka nie musiał obawiać się zaostrzenia relacji z Zachodem. Teraz prezydent Białorusi nie może liczyć na ten komfort, a właśnie w otwarciu na współpracę z Zachodem pokłada nadzieję na choć częściowe uniezależnienie się od Moskwy.

Dlatego też dokonywane aresztowania, jakkolwiek brutalne i bezprawne, mają raczej charakter „punktowy” i wymierzone są w najbardziej aktywne lub skrajne środowiska, między innymi w anarchistów i dziennikarzy. Wśród tych drugich znaleźli się także współpracownicy kanału Biełsat. Do aresztu trafiło już ponad 100 osób, w tym co najmniej 20 dziennikarzy (liczba zatrzymanych wciąż rośnie).

Jednocześnie Łukaszenka jeszcze w lutym dał do zrozumienia, że jest gotowy do rozmów z umiarkowaną opozycją, a nawet spotkał się z redaktorem naczelnym gazety Narodnaja Wola Iosifem Siaredziczem, z którym rozmawiał o możliwości realizacji scenariusza zbliżonego do polskiego Okrągłego Stołu. Prezydent Białorusi podkreślił również, że nie „należy zabraniać obywatelom protestowania” choć z drugiej strony zlecił on służbom „zapobieżenie destabilizacji kraju”.

Innego zdania jest prezes Białoruskiego Domu w Warszawie Ałeś Zarembiuk, który uważa, że protesty będą narastać i mogą wymknąć się spod kontroli ze względu na ich ekonomiczne podłoże i towarzyszące im emocje: – Trwająca trzy lata recesja spowodowała poważane problemy ze znalezieniem pracy. Teraz, oprócz ludzi, którzy „nie mają czego jeść”, na ulice wychodzą również ci, którzy są oburzeni reakcją władzy na trwające protesty i użyciem siły przeciwko narodowi – stwierdza Zarembiuk.

W poszukiwaniu mniejszego zła

Ciężko przewidzieć reakcję Łukaszenki i bardzo możliwe, a wiele wskazuje na to, że on sam nie wie jaki wariant wybrać. Dotychczasowe działania białoruskich władz pozwalają sądzić, że próbuje on balansować pomiędzy rozwiązaniem siłowym, a pójściem na ustępstwa. Oba warianty są dla Łukaszenki kłopotliwe, jednak obawa przed rosyjskimi „zielonymi ludzikami” na Białorusi i „białoruskim Majdanem” najpewniej zniechęci prezydenta do użycia siły na dużą skalę.

Pójście na ustępstwa też nie jest dla reżimu rozwiązaniem najlepszym. Wydaje się jednak, że białoruski prezydent zaczyna powoli dostrzegać konieczność transformacji gospodarczo-politycznej i stara się ją kontrolować, zanim uczyni to społeczeństwo. Podobnego zdania jest Zarembiuk:- Białoruski władca rozumie konieczność wprowadzenia reform i ratowania białoruskiej gospodarki. Dotychczasowy model gospodarczy się nie sprawdził i nie mógł się sprawdzić, bo był budowany na odsprzedaży surowców z Rosji na Zachód – twierdzi.

W tym celu Łukaszenka zaczyna wypuszczać balony próbne z projektami kontrolowanej transformacji i sprawdzać reakcję społeczeństwa i swojego otoczenia. Pierwszy z nich dotyczył planu transformacji politycznej na wzór polskiego Okrągłego Stołu, o czym Eastbook informował w lutym. Zakładał on rozpoczęcie rozmów z umiarkowaną opozycją i podzielenie się z nią władzą.

Drugi z nich został wypuszczony już miesiąc później i odwołuje się do procesu transformacji odgórnej, jaki obecnie przeprowadza prezydent Nursułtan Nazarbajew w Kazachstanie. O „zainteresowaniu kazachstańskim doświadczeniem” w zakresie przemian gospodarczych Łukaszenka wspomniał 17 marca na spotkaniu z przewodniczącym Mażylisu – izby niższej kazachstańskiego parlamentu – Nurlanem Nigmatulinem. Warto się przyjrzeć na czym ów proces polega.

Model kazachstański

Kazachstańska transformacja przebiega na dwóch płaszczyznach – gospodarczej i politycznej. Pierwsza z nich, którą zainteresowany jest Łukaszenka, polega przede wszystkim na prywatyzacji na szeroką skalę spółek państwowych. Do 2018 roku ich udział w kazachstańskim PKB ma spaść do średniej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju – 15%. Na Białorusi ten współczynnik wynosi obecnie około 70%.

Ponadto Nazarbajew planuje ograniczyć biurokrację i wspomóc rozwój lokalnych małych i średnich przedsiębiorstw za pomocą programu kredytów na korzystnych warunkach. Program reform zakłada również rozwój rolnictwa poprzez jednoczenie małych gospodarstw rolnych w spółdzielnie, budowę 1,5 mln mieszkań oraz przekazanie realizacji niektórych usług publicznych prywatnemu biznesowi.

Ze słów Łukaszenki można wnioskować, że powyższy, rynkowy model rozwoju gospodarczego mógłby zastąpić dotychczasowy model „państwowo-surowcowy”. Warto jednak podkreślić, że „plan Nazarbajewa” nie ogranicza się jedynie do gospodarki. Istotną jego częścią jest reforma polityczna. Ostatnio wprowadzone zmiany w konstytucji Kazachstanu znacząco ograniczyły władzę prezydenta na rzecz parlamentu i samorządów.

Agencja Reutersa jest zdania, że 76-letni kazachski prezydent, w obliczu braku kandydatów na następcę, chce rozproszyć władzę, by zabezpieczyć siebie i swój kraj przed walką o wpływy po śmierci „ojca narodu”. Zwłaszcza, że przekazanie większych uprawnień parlamentowi nie ogranicza władzy Nazarbajewa, jako że rządząca partia nie posiada mogącej jej zagrozić opozycji.

Choć Łukaszenka w swojej wypowiedzi odniósł się jedynie do gospodarczej części kazachstańskich reform, to bardzo możliwe, że próbuje zbadać stosunek społeczeństwa i swojego otoczenia do ich politycznej części. Zwłaszcza, że sytuacja polityczna w obu krajach jest dosyć podobna. Na Białorusi również brak jest kandydata na następcę obecnego prezydenta, a żadna siła polityczna nie ma szans by odsunąć pro-prezydenckie partie od władzy.

To sprawia, że kazachstański model kontrolowanej transformacji rzeczywiście staje się atrakcyjny dla białoruskiego prezydenta. Z jednej strony pozwoliłby przezwyciężyć recesję i uniezależnić gospodarkę od Rosji, a z drugiej złagodziłby niezadowolenie społeczne. Do tego nie ograniczałby realnej władzy prezydenta i ocieplałby jego wizerunek na Zachodzie.

Możliwe jest też, że Łukaszenka znów gra, rzucając kolejne pomysły w celu uspokojenia nastrojów społecznych. Niewątpliwie wariant siłowy również jest przygotowany i białoruskie służby postarały się odrobić „ukraińską lekcję”, by nie dopuścić do wymknięcia się sytuacji spod kontroli i wybuchu kolejnej rewolucji. Najbliższe tygodnie pokażą, który scenariusz wybierze Łukaszenka.

***

Tworzenie Eastbooka kosztuje. Wesprzyj nas przekazując 1% podatku (KRS: 0000373492) lub wpłacając darowiznę na konto wydawcy portalu.

Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Nr konta: 57 1750 0012 0000 0000 2701 8815 Raiffeisen Polbank
Fundacja Wspólna Europa, al. KEN 98/160, 02-772 Warszawa

Zdjęcie główne: Aleksander Łukaszenka i Nursułtan Nazarbajew w Astanie w maju 2016 roku; Źródło: president.gov.by
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 1
Dodaj komentarz

  1. wiiiktor pisze:

    niezły artykulik, dziękuję.