Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maciej Zaniewicz

Krym już nie wystarcza. Na rosyjskie ulice wyszło pokolenie naftowego dobrobytu

W niedzielę 26 marca na ulice ponad 82 rosyjskich miast wyszło kilkadziesiąt tysięcy Rosjan niezadowolonych z poczynań władz na Kremlu. Najwięcej protestowało w Moskwie i Petersburgu – ok. 30 tys. i 10 tys. Mniej liczne protesty miały miejsce w pozostałych miejscowościach, gdzie demonstracje gromadziły od kilkuset do kilku tysięcy uczestników. Warto jednak odnotować, że w wielu miastach akcje protestacyjne przeciwko sprawującej od kilkunastu lat władzę w Rosji elicie politycznej odbywały się po raz pierwszy.

Mechanizmem spustowym ogólnokrajowej akcji protestu był film „On Wam nie Dimon” opublikowany przez Fundację Walki z Korupcją Alieksieja Nawalnego na portalu YouTube (tytuł materiału – On dla Was nie jest Dimonem – został zapożyczony od potocznego określenia jakim rosyjscy internauci określają Dmitrija Miedwiediewa. W 2013 roku sekretarz prasowa premiera w wywiadzie skrytykowała „chamski” stosunek do premiera słowami „On dla Was nie jest Dimonem”).

Film błyskawicznie stał się hitem internetu, uzyskując 12 mln wyświetleń w przeciągu niecałego miesiąca. Dzięki niemu rzesza Rosjan, zwłaszcza młodzieży, dowiedziała się o schemacie korupcyjnym opracowanym przez byłego prezydenta i obecnego premiera Dmitrija Miedwiediewa. Zespół Nawalnego w swoim materiale zaprezentował efekt prywatnego śledztwa, w wyniku którego ustaliła pochodzenie i położenie prywatnego majątku „Dimona” o wartości ok. 70 mld rubli (ok. 5 mld złotych).

Jak wynika z przedstawionych w filmie dowodów, szef rosyjskiego rządu znajduje się w posiadaniu kilku luksusowych posiadłości, gigantycznego majątku rolnego, kamienicy w Petersburgu z windą dla samochodów, jachtów o wartości 1 mld rubli, a także rozległych winnic w Toskanii. Miedwiediew jest także dysponentem willi ze stawem i domku dla kaczek, które natychmiast stały się symbolem antykorupcyjnego protestu.

Pokolenie naftowego dobrobytu protestuje

Atmosfera napięcia wywołana nagraniem Nawalnego dojrzewała w Rosji od początku marca. Z uwagi na kanał dystrybucji materiałów kompromitujących rosyjskiego premiera do protestu przyłączyły się najmłodsze pokolenia mieszkańców Federacja Rosyjskiej.


Na tydzień przed marszem w sieci ukazał się film wideo nagrany przez ucznia szkoły w obwodzie briańskim w Rosji. Słychać na nim, jak nauczycielka i dyrektorka próbują stłumić narastający wśród uczniów bunt wywołany wspomnianym filmem Nawalnego. Młodzi ludzie tłumaczą dlaczego zapisali się na organizowany przez lidera rosyjskiej opozycji miting antyrządowy.

Uczeń 1: Jesteśmy przeciwko „Jednej Rosji”.
Dyrektor: A za czym?
Uczeń 2: Za sprawiedliwość.
Dyrektor: A co to jest sprawiedliwość?
Uczennica: To, czego u nas nie ma.
Uczeń 1: Sprawiedliwość jest wtedy, gdy władza zajmuje się problemami ludzi, a nie tylko swoimi. Zajmuje się zwykłymi ludźmi, a nie swoimi milionami. Przecież wielu ludzi chce żyć w wolnym państwie…
Dyrektor: Czyli uważacie, że z nadejściem Putina i Miedwiediewa życie w kraju pogorszyło się?
Uczeń 1: Nie, oni po prostu się tam zasiedzieli.

To właśnie udział młodzieży urodzonej na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych odróżnia te protesty od poprzednich.

Dzieci przełomu lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Dzieci naftowego dobrobytu. Dzieci, które miały wszystko – rodziców z samochodami i mieszkaniami na kredyt, kurs języka obcego od przedszkola, możliwość otrzymania każdego wykształcenia za pieniądze lub bez, możliwość zwiedzenia każdego kraju świata, a nie tylko Tajlandii czy Turcji. I te dzieci są gotowe przyjść i powiedzieć, że się politycznie przebudziłystwierdził rosyjski politolog i uczestnik wiecu w Irkucku Aleksiej Pietrow.

Choć skala protestów nie była tak duże jak podczas protestów na przełomie 2011/12 roku, gdy w wyborach prezydenckich po raz trzeci kandydował Władimir Putin, to ich ogólnorosyjski charakter charakteryzujący się organizacją demonstracji w regionach, które do tej pory nie były obecne na mapie antyrządowych wystąpień oraz udział w nich młodego pokolenia Rosjan, stanowią zupełnie nową jakość dla demonstracji w Rosji.

Nowy charakter sprzeciwu wobec rosyjskich władz spowodował, że gospodarze Kremla zmobilizowali do tłumienia społecznego niezadowolenia niestandardowe środki. Do południa wszystko wskazywało na to, że protesty będą miały spokojny przebieg, zaś praca policji będzie miała niezwykle łagodny charakter. Okazało się jednak, że była to tylko cisza przed burzą.

O godzinie 14:00 czasu moskiewskiego rozpoczęły się pierwsze zatrzymania. Policja użyła gazu łzawiącego i biła demonstrantów gumowymi pałkami. W areszcie w samej Moskwie znalazło się ponad tysiąc ludzi, co jest olbrzymią liczbą, jeśli wziąć pod uwagę, że w proteście uczestniczyło do 30 tys. Moskwianów. Władze uznały pracę policji za wzorową, a zatrzymania tłumaczyły nielegalnym charakterem akcji.

Krym już nie wystarcza

Sprzeciw wobec sytuacji panującej w Rosji sukcesywnie narastał od kilkunastu miesięcy. Najbardziej jaskrawymi przykładami rosnącego niezadowolenia była historycznie niska frekwencja na wyborach w ośrodkach miejskich czy protest kierowców ciężarówek – tradycyjnego elektoratu partii rządzącej – przeciwko systemowi opłat za przejazdy Płaton. Ich postawa okazała się zresztą niejednorazowa. W poniedziałek 27 marca, dzień po rozpędzeniu przez policję protestów przeciw korupcji, kierowcy z Petersburga zorganizowali kolejny strajk.

Jak wytłumaczyć nagłą aktywizację społeczną w Rosji? Przecież jakość życia jest dużo lepsza niż w latach 90-tych, a rosyjska propaganda od lat wbija Rosjanom do głowy obraz dobrego cara i zgniłego Zachodu, który odpowiada za wszelkie niedogodności życiowe w Rosji.

Rosyjski socjolog z Centrum Lewady Denis Wolkow jest zdania, że jest to rezultatem wyczerpania się „efektu Krymu”. W Rosji nazywa się tak gwałtowny wzrost poparcia społecznego dla władz i jej polityki w rezultacie aneksji półwyspu krymskiego. Wszystko wskazuje jednak na to, że poparcie zbudowane na przestrzeni trzech ostatnich lat zaczyna stopniowo topnieć pod wpływem pogarszających się warunków życia.

Ujawniony w filmie Nawalnego luksus w jakim opływa premier, z którego ust w stosunku do krymskich emerytów w maju 2016 roku padły słowa „Pieniędzy nie ma. Trzymajcie się” jedynie podgrzały atmosferę i skłoniły ludzi do wyjścia na ulicę.


Rosyjskie protesty zwracają na siebie uwagę z jeszcze jednego powodu. Bynajmniej nie dlatego, że mogą być pierwszą oznaką zmian, czy symptomem chwiania się reżimu. Na tym polu zwycięstwo odniosła władza, która pokazała, że jest gotowa do brutalnego użycia siły przeciwko demonstrantom i nie zawaha się jej użyć na samym początku społecznego niezadowolenia – nie popełniając błędu Wiktora Janukowycza, który czekał na dalszy rozwój wydarzeń.

Dużo ważniejszym aspektem jest to, że cały protest zainicjował jeden człowiek – Alieksiej Nawalny. To on, systematycznie pracując w Moskwie, Petersburgu i innych regionach Federacji, pomagając ludziom i rozwijając struktury obywatelskie pokazał, że ma możliwość zmobilizowania sporej rzeszy ludzi w całym kraju – nie tylko stolicy.

Nieobecność innych polityków opozycyjnych na proteście była nadzwyczaj symptomatyczna. To właśnie Nawalny zgarnia obecnie całą pulę społecznego niezadowolenia na swoje konto w zbliżających się wyborach prezydenckich w 2018 roku, w których zamierza kandydować.

Pozostaje jedynie pytanie, czy ta pula nie przepadnie. Zgodnie z jedną z interpretacji prawniczych, Nawalny nie będzie mógł kandydować na prezydenta ze względu na ciążący na nim prawomocny wyrok. Z politycznych przesłanek, ale to już nie ma znaczenia.

Na koniec można zapytać, dlaczego Putin nie zdecyduje się poświęcić coraz mniej popularnego i skompromitowanego Dmitrija Miedwiediewa. Dlaczego nie postanowi urządzić pokazowego procesu, w którym premier odpowie za to, że niewystarczająco starannie ukrył swój majątek przed wścibskim okiem narodu? Odpowiedź jest prosta – Putin jest nie mniej umoczony w afery korupcyjne i podejrzewa się, że jest najbogatszym człowiekiem na świecie. Bez wątpienia jego majątek jest w każdym razie dużo większy niż majątek Miedwiediewa.

Zdjęcie główne: Aresztowany podczas protestu antykorupcyjnego czternastolatek; Autor: mudakoff; Źródło: twitter.com
Maciej Zaniewicz
Maciej Zaniewicz
Redaktor naczelny polskojęzycznej wersji Eastbook.eu

Absolwent stosunków międzynarodowych i rosjoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisze i czyta na temat Europy Wschodniej.

Kontakt: maciej.zaniewicz@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz