Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Aleksiej Nawalny – pogrążył Miedwiediewa, zmobilizował młodzież, czy poradzi sobie z Putinem?

- Czy będziesz startował w wyborach? – zapytano Aleksieja Nawalnego tuż po ogłoszeniu kary za organizację niedzielnych manifestacji w centrum Moskwy. – Ja już w nich wystartowałem – odpowiedział jak zawsze pewny siebie lider rosyjskiej opozycji.

Lider opozycji

 
Pięć lat po protestach na Placu Bołotnym 41-letni działacz społeczny i bloger, a także prawnik i przedsiębiorca, ponownie stanął na czele protestów w Rosji. Podobnie jak w 2012 roku podczas protestów wywołanych sfałszowaniem wyborów prezydenckich w Rosji, Aleksiej Nawalny okazał się koordynatorem społecznego niezadowolenia. Inicjując niedzielne demonstracje Nawalny podkreślił swoją pozycję jedynego człowieka zdolnego rzucić wyzwanie reżimowi Władimira Putina.

Korzystający z internetu, jako trybuny swojego sprzeciwu wobec skorumpowanej i zdeprawowanej władzy, Aleksiej Nawalny szybko stał się liderem opozycji, detronizując dotychczasowe ikony protestu – Borysa Niemcowa czy Garri Kasparowa.

Podczas gdy na polityczne mityngi tych dwóch polityków przychodziło po kilka tysięcy osób, Nawalny potrafił skrzyknąć ponad 100 tysięcy ludzi na Płacu Bołotnym w Moskwie. Swoją popularność uzyskał demaskując korupcję wśród elity politycznej związanej z Władimirem Putinem. Prezydenckie ugrupowanie mianował „partią oszustów i złodziei”. Termin szybko stał się popularnym synonim partii Jedna Rosja.

Nawalny uderza w premiera

 
Sztuka sprowokowania masowych protestów udaje mu się po raz drugi. I tym razem stymulatorem akcji protestacyjnych stały się wyniki śledztwa Nawalnego i jego współpracowników dotyczących korupcji na szczytach rosyjskich władz. Opublikowany trzy tygodnie temu raport „On wam nie Dimon” uderza w Dmitrija Miedwiediewa. Rosyjskiemu premierowi zarzucono stworzenie schematu korupcyjnego opartego o fundacje charytatywne, które umożliwiają mu finansować luksusowe rezydencje, pałace, jachty, winnice, a nawet… markowe buty z zagranicy.

Dokument, w którym Nawalny osobiście prezentuje wyniki swojego śledztwa, ilustrowany jest filmami, kopiami dokumentów i zdjęciami satelitarnymi świadczącymi o niezwykle drobiazgowej, profesjonalnej pracy śledczej. On sam przedstawia kolejne dowody w sposób niezwykle atrakcyjny – ironizując i bezwzględnie obnażając oszustwa i kłamstwa drugiej po Putinie osoby w rosyjskim państwie.

Nie bez znaczenia jest fakt, że tą osobą jest właśnie Miedwiediew – polityk, który do niedawna był promowany jako nowoczesny i prozachodni technokrata – modernizator rosyjskiego państwa, znający się na nowinkach technicznych i  oddany fan brytyjskiego zespołu Deep Purple.

Obejrzyj film „On wam nie dimon”:

Ulice pełne internautów

 
Tytuł filmu został sformułowany również niezwykle trafnie, dzięki czemu materiał stał się popularny zwłaszcza wśród rosyjskiej młodzieży. „Dimon” to określenie, jakiego użył znany rosyjski pisarz i satyryk Dmitrij Bykow w jednym ze swoich prześmiewczych wierszyków, w którym opisał wymyślony dialog pomiędzy Putinem i Miedwiediew („Dimon! Kim ty jesteś, jeśli nie zwykłym chłopcem?”).

Przezwisko szybko przylgnęło do premiera wśród użytkowników rosyjskiego internetu, wykorzystywanego głównie przez młodych Rosjan. Lekceważące określenie premiera spowodowało interwencję rzeczniczki rosyjskiego rządu użalającej się nad „chamskimi” komentarzami w rosyjskiej sieci: – On nie jest dla was Dimonem. To szef rząduupominała internautów Natalia Timakowa.

Cel Nawalnego został osiągnięty. Tylko na Youtube „Dimon” pochwalić może się niebagatelną liczną 15 milionów wyświetleń. Nic też dziwnego, że na akcje protestacyjne, do których wezwał opozycjonista po publikacji materiału, wzięło udział tak dużo młodych ludzi – użytkowników internetu, dla których sieć jest głównym źródłem informacji.

Mimo, że demonstracje nie są aż tak liczne jak te sprzed pięciu laty, to skala protestów robi wrażenie. Ludzie wyszli na ulice w ponad 90 miastach Federacji Rosyjskiej, a w samej Moskwie, według danych Fundacji Walki z Korupcją Nawalnego, protestowało ok. 30 tys. osób. W całym kraju – nawet 150 tys. osób.

O to, aby demonstracje odbiły się szerokim echem zadbały same władze. Rosyjska policja pobiła swój rekord za czasów rządów Putina. Za udział w protestach zatrzymano ok. tysiąca ludzi, w tym samego Nawalnego, którego funkcjonariusze namierzyli, gdy tylko wyłonił się z wyjścia z metra.

Internet-nacjonał

 
Aleksiej Nawalny zdobył swoją pozycję za pomocą internetu, bo tylko tam mógł publicznie działać. Jako skromny internetowy aktywista kilka lat temu tworzył blog, na którym krytycznie analizował publiczne przetargi. Strona stała się popularna. Niemal natychmiast skupiła uwagę zwykłych obywateli, którzy sami zgłaszali autorowi informacje o lokalnych przekrętach. Dzięki temu Nawalny zdobył popularność w całym kraju i wśród zwykłych ludzi, co odróżnia go od liberalnych opozycjonistów znanych jedynie elitom intelektualnym i zagranicznym obserwatorom.

Szybko wzrastająca popularność internetowego aktywisty spowodowała zainteresowanie mediów poglądami i politycznym pochodzeniem przywódcy nowej rosyjskiej rewolucji. Ujawniono, że już kilka lat wcześniej ten moskiewski prawnik próbował swoich sił w polityce. W 2000 r. związał się z partią „Jabłoko”, skąd został wyrzucony za „spowodowanie szkód w partii, a w szczególności za nacjonalistyczne poglądy”. W 2007 roku był jednym ze współzałożycieli ruchu „Narod”, w którym zajął się głównie krytyką polityki imigracyjnej Rosji, zaś samego siebie określał mianem nacjonal-demokraty.

Nawalny nie odżegnuje się od popularnych w Rosji haseł nacjonalistycznych biorąc udział w tzw. Ruskich Marszach, czyli demonstracjach przeciwników imigracji. Nie potępia aneksji Krymu będąc świadomym, że imperialna polityka zagraniczna Putina spotyka się z poparciem Rosjan. Prawicowe poglądy blogera szybko zwróciły więc uwagę obserwatorów oraz zwolenników obecnych władz w Rosji. Propagandowa machina Kremla wykorzystuje głoszone przez Nawalnego idee do straszenia nacjonalistyczną wizją Rosji pod wodzą internetowego „faszysty”.

Zobacz filmik „Nawalny = Hitler?”:

Leśne “haki”

 
Jak pisze Wacław Radziwinowicz, miarą, którą Kreml szacuje wartość przeciwników, jest skala represji, które wobec nich stosuje. Wobec liberalnych opozycjonistów wystarczają publikowane od czasu do czasu tzw. kompromaty, które podważają moralną legitymację do sprawowania władzy (w ten sposób wyeliminowano ze sceny politycznej Michaiła Kasjanowa ujawniając jego romans z asystentką).

Znacznie bardziej doceniony został Michaił Chodorkowski, którego skazano na 11 lat łagru, a następnie wygnano z kraju. Borys Niemcow, który również budował swoją popularność na ujawnianiu afer korupcyjnych, został zastrzelony pod murami Kremla.

Dziś to Aleksiej Nawalny jest wrogiem publicznym Kremla numer jeden. Na razie jednak jedynym „hakiem” na internetowego buntownika jest wyrok w sprawie działalności spółki Kirowlies. W 2013 roku Nawalny został skazany na pięć lat więzienia za rzekome przekręty finansowe przy sprzedaży drewna. Wyrok wydano jednak jedynie na podstawie aktu oskarżenia sformułowanego dzięki zeznaniom jednego z byłych dyrektorów kombinatu, który sam miał wyrok za inne malwersacje.

Opozycjonista poskarżył się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który orzekł, że Rosja naruszyła prawo Nawalnego do uczciwego procesu. Rosyjski sąd przychylił się do decyzji ETPC, jednak ponowne rozpatrzenie sprawy w lutym tego roku zakończyło się kolejnym skazaniem. Sam zainteresowany twierdzi, że i ten wyrok zostanie podważony, gdyż jest on powtórzeniem orzeczenia z 2013 roku.

Powtórna skarga do Trybunału i dowiedzenie, że proces był oparty na fałszywych dowodach jest jedyną szansą Nawalnego na start w wyborach prezydenckich, bowiem skazanie prawomocnym wyrokiem pozbawia go biernego prawa wyborczego.

Zbyt niebezpieczny?

 
Niewątpliwym atutem Aleksieja Nawalnego jest fakt, że w przeciwieństwie do wielu innych liderów opozycji jest młody i nie wywodzi swojego rodowodu politycznego z lat 90-tych, które rosyjskiemu społeczeństwu kojarzą się z korupcją i bandycką prywatyzacją. Umiejętnie szermuje hasłami nacjonalistyczny wykorzystując rosnące wśród Rosjan nastroje ksenofobiczne. Jest przystojny, wysoki i wysportowany, o inteligentnym, przenikliwym spojrzeniu. Charyzmy mu nie brakuje – jako prawnik jest doskonałym mówcą i potrafi pociągnąć za sobą tłumy.

Nic więc dziwnego, że to on jest wskazywany jako jedyny samodzielny polityk zdolny rzucić wyzwanie Władimirowi Putinowi w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Wątpliwe jednak, by rządzący od 17 lat prezydent Federacji Rosyjskiej pozwolił sobie na ryzyko konkurowania z tak niebezpiecznym przeciwnikiem.

***

Tworzenie Eastbooka kosztuje. Wesprzyj nas przekazując 1% podatku (KRS: 0000373492) lub wpłacając darowiznę na konto wydawcy portalu.

Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Nr konta: 57 1750 0012 0000 0000 2701 8815 Raiffeisen Polbank
Fundacja Wspólna Europa, al. KEN 98/160, 02-772 Warszawa

Krzysztof Nieczypor
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz