Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Switłana Owczarowa

Zamach w Petersburgu. Pomiędzy ludzką tragedią i polityką

Demonstracje, kwiaty, hasztagi i apel do Putina. Minął tydzień od wybuchu w Petersburgu, jednak większość zdążyła już o nim zapomnieć. Rosyjscy celebryci robią sobie zdjęcia w metrze, z którego i tak nie korzystają, a uwaga mediów zagranicznych przeniosła się na atak w Sztokholmie. Najnowsza historia pokazuje, że zamachy stają się czymś zwyczajnym. Warto jednak powrócić jeszcze raz do zamachu w Rosji i postarać się na jego przykładzie zrozumieć, jak polityka zawłaszcza ludzką tragedię.

Wybuch w petersburskim metrze nastąpił 3 kwietnia pomiędzy stacjami Siennaja Płoszczad i Technologiczeskij Institut. W wyniku zamachu zginęło co najmniej 14 osób, a ponad 50 zostało rannych.
W wypowiedziach polityków wybuch od razu był nazwany atakiem terrorystycznym.

Tłumaczenie: „Ofiarom ataku terrorystycznego w petersburskim metrze zostanie udzielona wszelka niezbędna pomoc. Ministerstwu Zdrowia oraz Ministerstwu Sytuacji Nadzwyczajnych wydane zostały odpowiednie polecenia. Moje najszczersze kondolencje rodzinom i przyjaciołom ofiar wybuchu. Jest to nasz wspólny ból”.
Teorię o tym, że był to atak terrorystyczny potwierdziły rosyjskie służby. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej podał, że sprawcą samobójczego zamachu był pochodzący z Kirgistanu obywatel Rosji Akabarżon Dżaliłow. Tydzień po tragedii, żadna z organizacji terrorystycznych nie wzięła jednak na siebie odpowiedzialności za zamach.
Tego samego dnia wieczorem prezydent Rosji Władimir Putin złożył kwiaty na stacji metra Technologiczeskij Institut, gdzie doszło do wybuchu.

Teorie spiskowe

Aby złożyć kwiaty Putin nie musiał daleko jechać, ponieważ w dniu ataku prezydent był w Petersburgu. Brał udział w forum mediów prorządowego Rosyjskiego Frontu Ludowego, a następnie spotykał się z Aleksandrem Łukaszenką.

Oprócz faktu, że wybuch nastąpił w rodzinnym mieście rosyjskiego lidera i w dniu jego wizyty w Petersburgu, wątpliwości rodzi również to, że atak terrorystyczny odbył się tydzień po protestach przeciwko korupcji, kiedy na ulice ponad 82 rosyjskich miast wyszło kilkadziesiąt tysięcy Rosjan niezadowolonych z poczynań władz na Kremlu.
Tym bardziej, że nie jest to pierwszy raz, kiedy zamach w Rosji w rezultacie przekuwany jest w solidarność z władzą przeciwko terroryzmowi, a jej beneficjentem zostaje Władimir Putin.

W Internecie od razu pojawiła się opinia, że atak terrorystyczny był zorganizowany przez rosyjskie władze, aby odwrócić uwagę od protestów antykorupcyjnych, które odbyły się 26 marca w całej Rosji. Prezes Fundacji Praw Człowieka i krytyk Putina Garry Kasparow stwierdził na Twitterze, że wydarzenia w Petersburgu były „doskonale zgrane w czasie, aby służyć politycznej agendzie Putina”.

Tydzień po wybuchu 9 kwietnia dziennikarka Ksenia Sobczak zwróciła się do Putina w programie kanału telewizyjnego „Dożd’”. W swoim apelu Sobczak praktycznie oskarżyła przywódcę kraju i podległe mu służby bezpieczeństwa o brak należytego zaangażowania w kwestię rozwiązania problemu terroryzmu.

Zorganizowana spontaniczność

Po trzech dniach od tragedii, 6 kwietnia, w Moskwie odbyła się Demonstracja ku pamięci ofiar ataku terrorystycznego w Petersburgu pod hasłem „Rosja przeciwko terroryzmowi”. Podobne manifestacje zorganizowano także w Petersburgu, Kazaniu i Tambowie. Po ataku organizację podobnych demonstracji zgłoszono w ponad 20 miastach.

Jak podaje portal Meduza, demonstracje w całym kraju zostały zorganizowane przez władze regionalne na prośbę rosyjskiej administracji prezydenckiej, zwłaszcza w tych miastach, w których 26 marca mieszkańcy wyszli na ulice na protesty przeciwko korupcji.

Z kolei sekretarz prasowy rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow stwierdził, że Kreml nie jest zaangażowany w organizację protestów antyterrorystycznych w regionach. Według niego „ludzie sami się konsolidują”.

Oficjalnie organizatorem demonstracji w Moskwie była Moskiewska Federacja Związków Zawodowych. Według oficjalnych danych wzięło w niej udział 50 tys. osób. Jak twierdzi korespondentka RBK Jewgienija Kuzniecowa, w wydarzeniu brały udział zorganizowane grupy pracowników instytucji państwowych, ale pojawili się również i ci, którzy przychodzili samodzielnie aby oddać hołd ofiarom wybuchu.

„Uczestnicy byli w różnym wieku. Były dzieci i osoby starsze, które przyszły razem z „Emerytami Rosji” i partią komunistyczną. Na demonstracji można było zobaczyć flagi partii parlamentarnych i pozaparlamentarnych, ale byli i ci, którzy przychodzili sami by złożyć kwiaty pod tablicą upamiętniającą Leningrad – miasto bohatera w Parku Aleksandrowskim – mówi dziennikarka.

Kuzniecowa jest zdania, że w protestach wziął również udział „opłacony tłum”, który za swoją „aktywność społeczną” zarabiał po 500 rubli (około 35 złotych). Jeszcze przed demonstracją w sieci pojawiła się informacja o wynagrodzeniu za uczestnictwo w mityngu. Ten schemat jest bardzo popularny w Rosji. Protesty i demonstracje od razu kojarzą się z „opłaconym tłumem”. Jak opowiada dziennikarka, większość uczestników demonstracji nie chciała odpowiadać na pytanie, dlaczego zdecydowali się przyjść na protest.

Bez polityki

Ci, którzy nie chcieli uczestniczyć w zorganizowanych przez Kreml manifestacjach, wyrażali swoją opinię w Internecie.

„Rosjanie aktywnie reagowali na wydarzenia w sieciach społecznościowych. 5 kwietnia dziennikarz Sergiej Dorenko stworzył hasztag #питермыстобой (Petersburg, jesteśmy z Tobą – przyp. red.) , który stał się bardzo popularny”- twierdzi Kuzniecowa.

Aktywnie korzystano także z hasztagów #питердержись, #prayforstpetersburg. O wybuchu mówili muzycy, piosenkarze i youtuberzy.

Tłumaczenie: Dzisiaj w petersburskim metrze miała miejsce eksplozja. Był to największy atak terrorystyczny w północnej stolicy w najnowszej historii Rosji. Nie ma wątpliwości, że był to akt terroryzmu, schemat działania jest charakterystyczny dla tego typu działań. Pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi, jednak będziemy starali się je znaleźć. To jednak dopiero jutro. Dzisiaj wszyscy znajdujemy się w tej samej sytuacji – niezależnie od poglądów, wieku, pozycji. Rosja jest naszym domem. I w naszym domu wydarzyła się tragedia. Dlatego jest to dzień, gdy musimy się jednoczyć, zapomnieć o tym, kto należy do ruchu narodowo-wyzwoleńczego, a kto jest w opozycji; kto wraca do domu metrem, a kto na sygnale; kto chodzi na protesty, a kto je zabezpiecza. Dzisiaj nie ma to znaczenia. Znaczenie ma tylko fakt, że jesteśmy razem. I że będziemy zjednoczonym narodem w obliczu jakichkolwiek wyzwań. Dzisiaj mieszkańcy Moskwy zapalają znicze i składają kwiaty pod tablicą upamiętniającą Leningrad – miasto bohatera w parku Aleksandrowskim. Dzisiaj nasz naród jest zjednoczony.

Tłumaczenie: Straszna wiadomość z Petersburga… Szczere kondolencje rodzinom ofiar wybuchu w metrze!

W bólu z rodzinami ofiar nie łączono się jednak wyłącznie w sieci. W dzień tragedii, kiedy wszystkie stacje metra zostały zamknięte, a miasto sparaliżowane, kierowcy bezpłatnie podwozili ludzi do domów, a mieszkańcy miasta przynosili kwiaty na miejsce tragedii.

Tłumaczenie: Podczas gdy niektórzy taksówkarze podwyższają ceny na przejazdy, mieszkańcy Petersburga podwożą innych do domów zupełnie za darmo. W mieście panuje chaos, są ogromne korki, jednak dziękuję mieszkańcom miasta, którzy pomagają sobie nawzajem.

Ale były inne przejawy solidarności. Celebryci rosyjscy 10 kwietnia zaczęli flashmob; robili sobie zdjęcia w metrze, które umieszczali na Instagramie pod hasztagiem #всеравнонаметро. Reakcja była niejednoznaczna. W komentarzach można przeczytać zarówno poparcie jak i krytykę podobnego gestu. Najczęściej zarzucano sztuczność i działanie na pokaz. Sztuczność – słowo, które określa większość wydarzeń w Rosji. W pewnym sensie teatralność zabija naturalne reakcję i przejawy jakichkolwiek uczuć. Sztuczne, zorganizowane przez władze demonstracje i przymusowa żałoba zabija chęć naturalnego wyrażania uczuć.

Atak terrorystyczny jest wykorzystywany do dodatkowej reklamy i służy politycznej agendzie Putina. Podczas gdy wybuch w metrze potrząsnął Rosją i wzbudził olbrzymie emocje – reszta świata pozostała obojętna. Na Zachodzie wybuch w Petersburgu został odnotowany, ale reakcja na to, co się zdarzyło była nieporównywalna do, na przykład, reakcji społeczności europejskiej na wydarzenia w Paryżu, Londynie czy Berlinie. Nie było ani kwiatów pod ambasadami Rosji, ani podświetlenia budynków kolorami rosyjskiej flagi. Oczywiście można to tłumaczyć odległością, sankcjami, albo utożsamianiem Rosji z samym Putinem, ale tragedie ludzkie nie powinny być upolityczniane. Niestety do listy ofiar politycznych gier i walk dodano kolejne nazwiska, a 3 kwietnia zapisał się w naszej historii jako jeszcze jedna czarna data.

Switłana Owczarowa
Switłana Owczarowa
Redaktor naczelna rosyjskojęzycznej wersji Eastbook.eu

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, studentka w Studium Europy Wschodniej UW. Dziennikarka. Przekonana, że granice istnieją tylko w naszych głowach.

Kontakt: s.ovcharova@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 2
Dodaj komentarz

  1. retetet pisze:

    „Nie było ani kwiatów pod ambasadami Rosji, ani podświetlenia budynków kolorami rosyjskiej flagi” – według tej zasady każdy atak terrorystyczny powinien być traktowany jako wspólna tragedia. Jest to możliwe tylko w tym przypadku, gdy narody łączą wspólne wartości. W przypadku Rosjan, Syryjczyków i Ukraińców nie warto oczekiwać solidarności, bo… oni są inni.

  2. hacenator pisze:

    Papiez wskazal tez na potrzebe integracji wymiaru indywidualnego ze wsp lnotowym. Przestrzegl, ze nie brak bylo wizji ideologicznych i system w politycznych miazdzacych osobe ludzka. Podkreslil, ze ja i wsp lnota nie sa pomiedzy soba konkurentami, poniewaz ja moze dojrzewac tylko w relacjach miedzyosobowych. Jeszcze bardziej dotyczy to rodziny, kt ra jest pierwsza kom rka spoleczenstwa i w kt rej uczymy sie zyc razem zauwazyl Franciszek. Papiez podkreslil, ze na krzyz powinnismy patrzec z wiara, bo tylko wtedy przyniesie on nam zbawienie.