Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Ludwik Rudnicki

Czarnogóra wstępuje do NATO, lecz na drodze staje jej Rosja

Pomimo zdecydowanego sprzeciwu i licznych protestów prorosyjskich ugrupowań, 28 kwietnia czarnogórski parlament ratyfikował umowę dotyczącą przystąpienia do NATO. Tym samym Czarnogóra stanie się kolejnym, obok Grecji, Albanii, Chorwacji, Bułgarii i Rumunii bałkańskim członkiem sojuszu.

O krok od członkostwa

Spośród 81 uprawnionych do głosowania członków czarnogórskiego parlamentu, za dołączeniem do Sojuszu Północnoatlantyckiego opowiedziało się 46 obecnych na sali parlamentarzystów. Pozostali, w tym między innymi członkowie partii Demokratski Front, w ramach protestu zbojkotowali głosowanie. Premier Duško Marković w swoim oświadczeniu, wydanym już po zakończeniu posiedzenia, napisał: „Członkostwo Czarnogóry w NATO zapewnia każdemu obywatelowi nową, wspaniałą i równą szansę by uczynić swoje życie bezpieczniejszym i lepszym. Korzyści te odczujemy wszyscy – bardzo szybko i bardzo wyraźnie, niezależnie od poglądów politycznych (…) zapraszam do najbardziej racjonalnego, pozbawionego zbędnych emocji, zwrócenia się ku przyszłości i wzięcia odpowiedzialności za siebie, ale przede wszystkim za nasze dzieci…

W tym samym czasie, oprócz bojkotujących głosowanie parlamentarzystów, protestowali również członkowie i sympatycy zorientowanych prorosyjsko ugrupowań – partii politycznych i organizacji obywatelskich. Protesty odbyły się między innymi w stolicy kraju Podgoricy oraz w większych miastach: Nikšiciu oraz Cetinje. Podobnie jak podczas pierwszych antynatowskich protestów z 2015 roku, wznoszono hasła: „Nie dla NATO – macie krew na rękach!” lub „Władza nas zdradza!”. Wykrzykiwanym hasłom towarzyszyły dźwięki syreny alarmowej mające przypominać o bombardowaniach do których doszło w 1999 roku.

Protesty antynatowskie w Czarnogórze w 2015 roku; Autor: Ludwik Rudnicki

Protesty antynatowskie w Czarnogórze w 2015 roku; Autor: Ludwik Rudnicki

NATO = okupant?

.

.

Przedstawiciel organizacji Alternativa Crna Gora Vesko Pejak zapowiedział, że formacje wojskowe, które pojawią się w ramach sojuszu na terenie Czarnogóry, zostaną potraktowane jako wojska najeźdźców i będzie prowadzona przeciwko nim walka wszelkimi możliwymi środkami. Przeprowadzone przez CEDEM w lipcu 2015 roku badanie wykazało, że za przyłączeniem się do NATO opowiada się 36.6% społeczeństwa, a przeciwko przystąpieniu Czarnogóry do Sojuszu jest 37.3%. Dużo więcej mówi analiza różnic w głosach poszczególnych grup etnicznych. Około 70% czarnogórskich Boszniaków i taka sama liczba czarnogórskich Albańczyków opowiedziało się za członkostwem w sojuszu. Natomiast po przeciwnej stronie stanęli prorosyjscy Serbowie czarnogórscy z zaledwie 11% poparciem dla dołączenia. Z kolei etniczni Czarnogórcy w 41% opowiedzieli się za członkostwem w NATO.

Sytuacja zmieniła się w 2016 roku, kiedy badania społeczne wykazały, że za przystąpieniem do NATO jest już 46,1% ankietowanych. Niemniej nadal między zwolennikami Sojuszu a jego oponentami pozostawała bardzo nieznaczna różnica – 38,9% ankietowanych sprzeciwiło się akcesji Czarnogóry.

Niechęć wobec NATO, szczególnie widoczna wśród starszej części społeczeństwa, wynika z wciąż żywej pamięci o interwencjach przeprowadzonych w 1999 roku, kiedy trwała wojna w Kosowie. Wobec nieprzejednanej postawy władz Jugosławii, NATO zdecydowało się na serię nalotów. Ataki, choć skierowane przede wszystkim przeciw Serbii, dotknęły również Czarnogórę. W wyniku działań sił Sojuszu po stronie Czarnogóry zginęło ponad 500 cywili.

Początek końca rosyjskich wpływów?

Korzystając z prowadzonej przez poprzedniego premiera Czarnogóry Milo Đukanovicia masowej prywatyzacji nieruchomości Rosjanie przejęli prawie 40% czarnogórskich gruntów i posiadłości. Problem stał się na tyle poważny, że chorwacka prasa określiła Czarnogórę „rosyjską kolonią”. Zwrot w działaniach władz nastąpił w 2013 roku, gdy doszło do politycznej próby sił pomiędzy Moskwą, a Podgoricą. Wówczas Kreml zadecydował o konieczności utrzymania obecności rosyjskiej floty w basenie Morza Śródziemnego. Aby było to możliwe, konieczne było znalezienie portów, które zapewniłyby możliwość cumowania i serwisowania statków. Oczywiście nie można było zwrócić się z tą prośbą do krajów będących już członkami NATO Wybór padł na Czarnogórę.

Moskwa błędnie założyła, że będzie w stanie zdominować stronę czarnogórską, tym samym zmuszając ją do udostępnienia portów w Barze oraz Kotorze. Rząd Czarnogórski wprawdzie oficjalnie nie odmówił, ale wobec braku jakichkolwiek reakcji, nie doszło do żadnego spotkania, co wyraźnie świadczyło o stosunku Czarnogóry do tej propozycji. Niedługo później Đukanović, przebywając na wizycie w USA, oficjalnie wyraził chęć dołączenia do NATO, dobitnie potwierdzając obrany przez Czarnogórę kurs. Od tego czasu można było również zaobserwować powolne wycofywanie się rosyjskiego kapitału. Zaczęto wyprzedawać nieruchomości oraz zmniejszać finansowanie dla sponsorowanych dotychczas organizacji pozarządowych. Kreml zaczął oddziaływać również na Czarnogórę ze strony Serbii. Na antyrządowych protestach stałym elementem stały się serbskie oraz rosyjskie flagi. Czasem pojawiały się nawet portrety Władimira Putina.

Moskwa gra va banque

Wizja Czarnogóry jako członka NATO rozwścieczyła Moskwę do tego stopnia, że w dniu wyborów parlamentarnych w październiku 2016 roku doszło do próby przeprowadzenia zamachu stanu oraz porwania premiera Đukanovicia. Zamach miał na celu destabilizację sytuacji w państwie oraz wstrzymanie procesu dołączenia do NATO. W historii jest również polski ślad. Według czarnogórskiego prokuratora jednym z organizatorów zamachu był funkcjonariusz rosyjskich służb specjalnych Eduard Szyszmakow, w przeszłości pełniący funkcję rosyjskiego attaché wojskowego w Warszawie. Został on usunięty z naszego kraju w 2014 roku w związku z ciążącymi na nim oskarżeniami o szpiegostwo.

Ustalenia śledztwa wykazały, że w organizację zamachu zaangażowany był również drugi obywatel Federacji Rosyjskiej – Władimir Popow. Wspólnie zwerbowali oni grupę złożoną z obywateli Serbii, która miała przeprowadzić zamach. Czarnogórskim służbom specjalnym w noc poprzedzającą wybory udało się zatrzymać 20 osób powiązanych z akcją. Plan zakładał włączenie do działania prorosyjskiej opozycji i doprowadzenie do zamieszek. Niemal wszyscy zatrzymani przyznali się do zarzucanych im oskarżeń.

Walka o strefę wpływów na Bałkanach, w tym na terenie Czarnogóry, trwa praktycznie nieprzerwanie od czasu ogłoszenia przez ten kraj w 2006 roku niepodległości i odłączenia się od federalnej unii z Serbią. Rosyjska próba zacieśnienia związków z Serbią poprzez wspólne manewry militarne lub przekazywanie sprzętu wojskowego pozwala podejrzewać, że nie padło jeszcze ostatnie słowo Kremla zarówno w kwestii Czarnogóry, jak i całych Bałkanów.

Ludwik Rudnicki
  • w Eastbook.eu od2017 May 17
  • Artykuły2
  • Komentarze0

Od kiedy wyjechał na wymianę do Czarnogóry myśli tylko o zamieszkaniu tam. W 2015 roku relacjonował protesty w tym dla Studia Wschód TVP. Pasjonat krajów postsowieckich i Bałkanów.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz