Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartek Tesławski

Stosunki z Rosją w skali mikro – czy naprawdę nie mamy o czym rozmawiać?

Stosunki polsko-rosyjskie są obecnie w złym stanie, co przyznają obydwie strony, przekonując przy tym, że wina jednostronnie spoczywa na partnerze. Dlatego ci, którzy są zainteresowani utrzymywaniem jakichkolwiek relacji między naszymi krajami, działają nisko, tam gdzie ani Moskwa, ani Warszawa nie patrzy.

Fascynującym elementem wschodnich społeczeństw były dla mnie zawsze Polonie. Odwiedziłem ich w swoim życiu naprawdę dużo, głównie na Ukrainie, realizując projekty badawcze, czy zwyczajnie podróżując. Nauczyłem się, że podstawowym przyjacielem każdego Polaka na wschodzie jest kościół katolicki i dowiedziałem się, że moi rodacy potrafią robić politykę nawet w trzydziestoosobowym gronie polonijnym.

Część z tych organizacji co prawda, za sprawą programu Karty Polaka, powoli zmienia się  w centra przygotowujące do egzaminów lub popada w patologie, takie jak wystawianie zaświadczeń o działalności na rzecz kultury polskiej, naturalne za skromną opłatą. Wiele jednak zapadło mi głęboko w pamięć jako organizacje wykonujące naprawdę dobrą pracę na polu polskiej dyplomacji publicznej, często zupełnie tego tak nie traktując.

O współpracy między Briańskiem i Koninem dowiedziałem się zupełnie przypadkiem, tak samo, jak zupełnie przypadkiem  pojechałem do Briańska. Wszystko to trwa już od ponad dwudziestu lat. To, co jednak czyni tę współpracę wyjątkową to fakt, że zaczęło się od jednej osoby – Pani Mireny Kopyłowej, Polki z Wilna, która wraz ze swoim rosyjskim mężem przeniosła się do Briańska i zaczęła pracować w miejscowej administracji. Pani Mirena zaczęła dzięki własnym kontaktom budować zręby współpracy polsko-rosyjskiej. W Briańsku powstała dzięki jej staraniom Briańska Regionalna Społeczna Kulturalno – Oświatowa Organizacja „Dom Polski”, która obecnie liczy 50 członków.

Tablica pamiątkowa z Briańska

Tablica pamiątkowa z Briańska

„Jesteśmy organizacją małą. Wśród mieszkańców naszego miasta „Polaków-Polaków” jest niewielu, przeważnie to osoby gdzie jeden z rodziców był lub jest Polakiem” – mówi Kopyłowa i dodaje – „Mimo to cieszymy się, że Rosjanie korzystają z obecności Polaków w Briańsku. Pomagamy im załatwiać różne sprawy – od przetłumaczenia dokumentów do znalezienia grobu krewnego, który zginął i jest pochowany na terytorium RP”.

Pomaga w tym też nieco fakt, że Briańsk jest miastem prowincjonalnym z rosyjskiego punktu widzenia. Posiadając „zaledwie” 426 000 mieszkańców, jest bardziej otwarty na kontakty z Polską niż ogromna Moskwa, która partnerów zdaje się szukać raczej wśród światowych stolic, jak Paryż czy Nowy Jork.

Korzyści dla Rosjan

Między Polską i Rosją istnieje wiele granic, z których najtrudniejszymi do pokonania wcale nie są te polityczne, wyznaczone na mapach. Częściej znacznie trudniej jest pokonać granice mentalne, potrzebę wybrania się do tego innego świata. Nie tylko Polacy mają ten problem, przy czym u nas przybiera on nieco inne formy. Tak jak Polacy potrafią orientalizować Wschód czy wyobrażać sobie, że za Bugiem czeka nas wyłącznie wojna, bieda i komunizm, tak samo Rosjanie budują swoje wyobrażenia o Europie Zachodniej na półprawdach i stereotypach. To wszystko, w połączeniu z łatką rusofobów, którą niekiedy celowo nadaje się Polakom  powoduje, że tracimy ze sobą kontakt.

Briański Dom Polski z braku Polaków pod ręką otworzył się na Rosjan. „Jak zapisano w Statucie, członkami naszej organizacji mogą być mieszkańcy  miasta bez względu na swą narodowość i dlatego nasz Dom Polski jest otwarty nie tylko dla Polaków. Briańsk ponad dwadzieścia lat współpracuje z Koninem. Dzięki tej współpracy coraz więcej mieszkańców naszego miasta ma możliwość odwiedzić Polskę. Mamy bardzo dobry kontakt z lokalnymi władzami i z polskimi dyplomatami. Od 2001 roku języka polskiego  uczą się też studenci Wydziału Historii i Stosunków Międzynarodowych Briańskiego Uniwersytetu Państwowego, gdzie lektorami są obywatele Polski” – tłumaczy Mirena Kopyłowa.

Mimo współpracy z polską dyplomacją i posiadania statusu Polonii, Dom Polski stał się faktycznie centrum kultury polskiej w Briańsku. „Jako pierwsi mamy w Obwodowej Bibliotece im. Tiutczewa dział książki polskiej, działa kółko miłośników języka i kultury polskiej W tym roku  są w nim dwie grupy – początkująca i zaawansowana”. – wylicza osiągnięcia. Dowodem na to, że miasto  stawia na kontakty z zamieszkującymi je mniejszościami, może być fakt, że już niedługo w Briańsku stanie „Dom Przyjaźni”, w którym każda z organizacji wspólnotowych otrzyma biuro. Obecnie Polonia w Briańsku jest „latająca”.

Naturalnym końcem przygody z językiem polskim jest dla niektórych Karta Polaka, którą członkowie Domu Polskiego starają się uroczyście wręczać każdemu „odzyskanemu” członkowi narodu polskiego. Jednak ci, którzy polskich korzeni nie mają, również korzystają ze współpracy. Naukę polskiego mogą kontynuować na uniwersytecie, by następnie  przyjechać do Polski na studia, do pracy lub po prostu pozwiedzać.

Tę ostatnią barierę również pomaga pokonać Polonia, a także współpraca między miastami Briańsk i Konin. Okazuje się, że przyjechanie do Polski nie jest wcale takie proste. Jak tłumaczyła mi poznana na miejscu Rosjanka, której wpadł w oko jeden z naszych rodaków, najwygodniej jest spotkać się w Terespolu. Polak ma tam jeszcze blisko, a samotnej dziewczynie do Polski jechać trochę strasznie. Do Terespola zaś żaden problem.

Gdzie są pieniądze?

Administracja miasta Briańska jeszcze w 2015 roku, wyrażała się o współpracy pozytywnie, a nawet entuzjastycznie. W siedzibie rady miejskiej znajdują się gablotki poświęcone współpracy z miastami partnerskimi, gdzie można zobaczyć pamiątki przywiezione z Konina, w tym wielką mapę Polski. Studenci i uczniowie odwiedzają Konin, ale grupa ta stale się powiększa, między innymi o muzyków, kucharzy czy archeologów.

Za tą „miękką”, kulturową i naukową wymianą ruszyli w końcu przedstawiciele lokalnej administracji, a czasami również biznesmeni. Podczas mojego pobytu w Briańsku pomagałem tłumaczyć na polski umowę między polskim i rosyjskim przedsiębiorstwem z okręgu briańskiego. Polacy zainteresowani byli współpracą z okolicznymi rolnikami, a sama umowa dotyczyła urządzeń klimatyzacyjnych wykorzystywanych w hodowli.

Tym, co ma największe znaczenie w tworzeniu stabilnej Polonii, czy też w przypadku Domu Polskiego, ośrodka  kultury polskiej, jest umiejętność budowania relacji i szerokiej współpracy. To szczególnie ważne, bo obserwując briański model zastanawiałem się, czy da się go przenieść na inne miasta. Mirena Kopyłowa jest w tej kwestii sceptyczna, bo charakter briańskiej wspólnoty buduje jej wielkość. Fakt, że Polaków było tam niewielu zmusił ją do otwarcia się szerzej na Rosjan, co doprowadziło do wspaniałych rezultatów. Wspólnota polska nie jest tam ekskluzywnym i zamkniętym klubem, a otwartym centrum kultury, które podsuwa mieszkańcom alternatywną i ciekawą ścieżkę rozwoju.

Ze strony briańskiej Polonii nie słyszy się również o żadnych potrzebach, poza wspomnianym lokalem. W bardziej prywatnych rozmowach udało się jednak ustalić tę samą bolączkę, co w większości innych odwiedzanych przeze mnie wspólnot. Brak nowych książek, atrakcyjnych wizualnie podręczników do nauki języka polskiego i innych materiałów, które ułatwiłyby kontakt z językiem i kulturą. Z pomocą przychodzi tutaj na szczęście Internet, jednak jeśli porównać jakość materiałów, które w swoich centrach kultury na Białorusi udostępnia czytelnikom Rosja, to włos potrafi się zjeżyć na głowie.

Co na tym zyskamy?

Na współpracy Briańska z Koninem, czy szerzej Polski z Rosją zyskują wszystkie zainteresowane strony, zwłaszcza jeżeli  odbywa się ona odpowiednio daleko od Warszawy i Moskwy. Budowane oddolnie relacje między mieszkańcami naszych krajów to fundament dla tworzenia tak zwanej dyplomacji publicznej w ujęciu „people to people”. Niektóre kraje, w czym obecnie zdają się przodować USA, wykorzystują fakt, że podróżowanie i utrzymywanie kontaktów między osobami różnych kultur, religii i narodowości jest prostsze niż kiedykolwiek. Uczą zatem swoich obywateli, aby biorąc udział w wymianach pamiętali, że budują tym samym wizerunek swojego kraju.

Polska powoli traci kontakt ze Wschodem. Polacy zaczynają postrzegać Rosję przez pryzmat cudzych opinii i doświadczeń, co uniemożliwia im wyrobienie sobie własnego zdania  i poznanie prawdziwych Rosjan. Zamiast tego wiedzę czerpią od  ekspertów, dziennikarzy i podróżników, którzy lubują się w opowieściach o trudach podróży przez „dziki Wschód”.

Podczas wizyty w Briańsku jeden z konińskich gości był  bardzo zdziwiony, że na ulicach miasta nie widać czołgów. To, w połączeniu z przekonaniem niektórych moich rozmówców, że Białoruś jest bezpieczna, ale Polska już niekoniecznie sprawia, że działalność takich ośrodków jak Dom Polski w Koninie nabiera szczególnego znaczenia. O ile oczywiście chcemy poznawać Rosjan, a nie bezpiecznie oglądać ich  przez ekrany naszych telewizorów i komputerów.

 

***

Artykuł powstał w ramach projektu „Dziennikarstwo w czasach dezinformacji. Jak pisać o Polsce w Rosji i Rosji w Polsce?” dzięki wsparciu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia przyznanemu w drodze VI Otwartego Konkursu.

Zdjęcie główne: Rosja i Polska. Źródło: shutterstock.com/
Bartek Tesławski
Bartek Tesławski
Zastępca redaktora naczelnego Eastbook.eu

Internacjolog, Warszawiak i miłośnik Europy Wschodniej. Nieuleczalny białorusofil.

Kontakt: bartek@teslawski.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz