Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor, Paweł Purski

Po co ten Apel? Posiadanie przyjaźnie i sojuszniczo nastawionych sąsiadów warunkiem silnej Polski

Formułując „Apel do Ministra Mariusza Błaszczaka o usunięcie Kaplicy Ostrobramskiej oraz Cmentarza Obrońców Lwowa z listy ilustracji nowego polskiego paszportu” kierowaliśmy się troską o polską rację stanu.

Naszą intencją jest zwrócenie uwagi władz na niekorzystne dla Polski konsekwencje dodania do polskich paszportów ilustracji obiektów znajdujących się w granicach innych państw. Oddawanie czci naszym przodkom i kultywowanie pamięci o ważnych dla naszej kultury miejscach wymaga konsekwentnej pracy o charakterze pozytywistycznym, nie zaś jednorazowych działań „ku pokrzepieniu serc”.

Dla krzewienia pamięci o polskim dziedzictwie na Kresach znaczne lepsze efekty od drukowania ilustracji na stronach dokumentu dałoby chociażby uzdrowienie sytuacji na granicy z Ukrainą, co ułatwiłoby Polakom odwiedzanie ważnych dla polskiej kultury i historii miejsc.

Ze zdziwieniem i rozczarowaniem przyjmujemy kierowane pod naszym adresem ostre, często obraźliwe głosy krytyki. Formułują je nie tylko osoby prywatne, ale także członkowie polskiego parlamentu, znani działacze religijni czy redaktorzy czasopism.

Manipulacją jest przypisywanie sygnatariuszom listu chęci „wymazywania z polskiej pamięci Kresów i ich dziedzictwa”. Zarzut wyrzekania się pamięci o Kresach jest tym bardziej niesprawiedliwy, że wśród inicjatorów akcji oraz osób, które złożyły swoje podpisy pod petycją do Ministra znajdują się dziennikarze, dyplomaci i aktywiści pozarządowi, którzy zrobili wiele dla popularyzowania i podtrzymywania pamięci o wschodnich terenach I i II Rzeczypospolitej. Jak bardzo trzeba być nieuczciwym, by łączyć Apel z domaganiem się, by nazywać „niemieckie obozy koncentracyjne polskimi”?

Nieodłączną częścią idei społeczeństwa obywatelskiego jest uczestniczenie w działaniach na rzecz dobra wspólnego. Komunikacja z władzami jest więc nie tylko przywilejem, ale także obowiązkiem świadomych swoich praw obywateli.

Bez względu na to, czy zgadzamy się z zawartym w petycji postulatem potrzeba dużo złej woli, aby tę formę dialogu społecznego nazwać absurdalną i histeryczną. Tym bardziej niepokoi, że takie słowa padają m.in. z ust osoby duchownej, od której spodziewać należałoby się większej powściągliwości.

W związku ze stawianymi pod naszym adresem zarzutami przypominamy treść Apelu. Podkreślamy, że „zarówno Kaplica Ostrobramska, jak i Cmentarz Orląt Lwowskich to ważne miejsca dla polskiej historii i kultury”. Celem petycji nie jest negowanie lub wymazywanie pamięci o polskich Kresach, lecz zapobieżenie kolejnemu kryzysowi w relacjach Polski z Litwą i Ukrainą.

W naszej wizji Polska to kraj silny i bogaty, czego warunkiem jest posiadania przyjaźnie i sojuszniczo nastawionych sąsiadów na Wschodzie i Zachodzie. Osoby szafujące niesprawiedliwymi i niemającymi odniesienia w rzeczywistości oskarżeniami najwyraźniej tej wizji nie podzielają.

Tracimy złudzenia, że autorzy powyższych zarzutów działają dla dobra Polski. Ich celem najwyraźniej jest własny, partykularny interes, a odmieniana przez nich, przez wszystkie przypadki „Polska” wydaje się być tylko zabiegiem retorycznym. Tylko tak można zrozumieć ich szkodliwe wypowiedzi.

***

Autorzy są współzałożycielami portalu Eastbook.eu i Fundacji Wspólna Europa, jednymi z inicjatorów apelu do Ministra Mariusza Błaszczaka o usunięcie Kaplicy Ostrobramskiej oraz Cmentarza Obrońców Lwowa z listy ilustracji nowego polskiego paszportu.

Inauguracja kampanii „Zaprojektuj z nami POLSKI PASZPORT 2018”, źródło: Flickr MSWiA, licencja CC BY-ND 2.0
Krzysztof Nieczypor
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
Paweł Purski

Absolwent stosunków międzynarodowych na Wydziale Politologii UMCS w Lublinie, Międzywydziałowych Studiów Wschodniosłowiańskich UW oraz podyplomowych Studiów Wschodnich w Studium Europy Wschodniej.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 2
Dodaj komentarz

  1. Jakub.J pisze:

    Wszystko się zgadza, tylko jak można mowić, że Polska to kraj „silny i bogaty”. Czy autor coś brał? A może żyje w 2100 roku, pod warunkiem, że państwo polskie w ogóle przetrwało i że wszyscy stąd nie wyjechali.
    Polska jest krajem słabym, skolonizowanym, z przerażającymi perpsektywami na przyszłość. Ja nazywam Polskę wprost „Ukraina na sterydach”, bo faktycznie to zdecydowanie bliżej nam do Ukrainy niż do Niemiec, chyba, że byłego NRD. Śmiem twierdzić, że Ukraina jest w lepszym stanie niż Polska, ponieważ jest państwem suwerennym, jednym z niewielu w Europie. Będąc poza UE, mając jednocześnie niemal wszystkie benefity, tj. wolny handel, otwarty rynek pracy (co prawda w Polsce, ale de facto w UE), może się rozwijać tak jak chce, a nie tak jak jej każą. Będąc poza NATO, może umacniać swoją armię i mozliwości bojowe w oparciu o własny przemysł zbrojeniowy i nikt jej nie przymusza aby kupowała broń u „sojuszników”. Jeśli Ukraina pokona problemy obecne i stworzy normalnie funkcjonujące państwo, bez korupcji jej perspektywy będa o wiele lepsze niż Polski czy Rumunii. Warunkiem jest oczywiście suwerenność i neutralność
    Co do Litwy to bez komentarza, ten kraj wymiera i nie wiadomo czy w ogóle będzie istniał za 50 lat.
    Wniosek jest więc taki, że powinniśmy faktycznie starać się o dobre relacje, ale na naszych zasadach. Trzeba zamknąc rynek pracy dla Ukraińców a przynajmniej mocno to ogranicznyć bo czas najwyższy skończyć z rozwojem a’la Bangladesz, w oparciu o tanią siłę roboczą ze Wschodu. Trzeba jakoś, choć to trudne w UE, zadbać o interesy polskiego rolnictwa, które nie ma szans na konkurowanie z rolnictwem ukraińskim. To są kwestie podstawowe, ochrona interesu społeczno-gospodarczego przed konkurencją ze strony Ukrainy. W przypadku Litwy to rzeczą śmieszną jest fakt, że największa sieć handlowa na Litwie rozwija się na Lubelszczyźnie, podczas gdy lokalna sieć handlowa musi zwijać żagle, nie mówiąc o drobnym handlu, wyniszczanym przez zachodnią ale także i litewską, konkurencję. Choć akurat relacje Polski i Litwy, szerzej Bałtów są bardzo dobre i my na tych relacjach zyskujemy. Dobrze by było, aby Litwa i Łotwa zorientowały się na Polskę zupełnie, w relacjach społeczno-gospodarczych, warto promować pomysł nauki polskiego na Łotwie. Dla Łotwy, to Polska a nie Rosja czy Szwecja winna być najważniejszym partnerem. Tak samo dla Litwy.
    Silna Polska będzie, jeśli Polacy będą silni. A póki co tak nie jest, bo jesteśmy słabi, biedni, musimy się pałętać po świecie. Podobnie jest z Ukraińcami i Litwinami. Może czas najwyższy połączyć siły i zając się odbudową naszych krajów na poważnie. Bo póki co, to razem wszyscy toniemy i za 100 lat, niz nas nie zostanie. Czas myśleć o przyszłości, a nie o historii. Przyszłośc niestety rysuje się przed Polską, Litwą i Ukrainą, właściwie cała Europą Środkowo-Wschodnią w bardzo czarnych barwach.

  2. Jakub.J pisze:

    Zapomniałem dodać coś, co umknęło autorom oraz mojej skromnej osobie, a co jest podstawą relacji międzynarodowych.
    Współpraca – to właśnie to, czego Polakom oraz innym narododom, zdegenerowanym przez narzucony przez Sowietów, Marksizm oraz narzucony przez Zachód Liberalizm, brakuje. Nie tylko w relacjach społecznych, gdzie Polak-Polakowi wilkiem i relacje w kraju przypominają jakiś wielki ring w polu. O Ukrainie, która jest skłócona od powstania państwa, nie mówiąc. Ale także w relacjach międzynarodowych. Współpraca, bazująca na bazie jedynej słusznej ideologii czyli Korporacjonizmu(czyli czegoś więcej niż zwykły Konserwatyzm), to jedyna droga dla kraju i dla świata.
    Skoro tyle mowa o „dobrych relacjach z sąsiadami”, to szczególnie w naszym regionie, to dlaczego nie widać tej współpracy realnie? Skąd te wszystkie przepychanki i kłótnie o pietruszkę? Dlaczego, do tej pory, rządy i elity nie oprawocowały realnej programu współpracy w regionie Europy-Środkowo-Wschodniej. To, że pseudo-patrioci z PiSu i pseudo-patrioci rządzący Ukrainą bełkoczą o Intermarium, nie znaczy, że to robią. Tak długo jak Intermarium jest pod obcym panowaniem – głównie USA i Niemiec, szerzej NATO i UE, nie ma mowy o współpracy.
    Najlepszym polem do współpracy na dzień dzisiejszy, który pokazał by realne zaangażowanie państw regioni, głównie Ukrainy i krajów bałtyckich jest obronność. Skoro Ukraina jest w fazie konfliktu z Rosją, Litwa, Łotwa, Estonia się boją, Polska się zbroi, to dlaczego nie można postawić na szeroki program współpracy zbrojeniowej? Zamiast kupować jakiś drogi sprzęt zachodni, głównie z USA, Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, państwa naszego regionu powinny same wszystko zbudować, w oparciu o kooperatywy zbrojeniowe.
    Wspólny czołg, wspólny myśliwiec wielozadaniowy, wspólne wyposażenie armii, wspólne okręty – to wszystko jesteśmy w stanie stworzyć od zera. Mamy potencjał, pieniędzy wystarczy, bo fundusze na obronność są. Zamiast wydawać grube miliardy na jakieś carakale czy inne karakany, wyrzucać pieniądze w błoto na niemieckie czy hiszpańskie czołgi, serwisować myśliwce w USA, lepiej samemu wszystko stworzyć.
    Taka współpraca powinna obejmować wszystkie zainteresowane państwa regionu Europy-Środkowo-Wschodniej, z Polską, Ukrainą, Rumunią, Węgrami, Czechami na czele. Potencjał zbrojeniowy tych państw jest wystarczający.
    Tradycja militarna i wojskowa naszego regionu zobowiązuje do tego. Ale możliwe to będzie tylko wtedy, kiedy ludzie w państwach regionu, zrozumieją wreszcie, że zarówno Wschód (Rosja, Chiny)jak i Zachód(USA, Europa Zachodnia)są naszymi wrogami i to przed nimi przede wszystkim trzeba się bronić, a nie przed wymyślonymi przez Liberałów, neo-Konserwatystów i ex-Komunistów, urojeniami.
    A takie bzdety, które niepotrzebnie dzielą narody, powinno się tępić w zarodku, podobnie jak wszystkich anty-narodowych szkodników wewnątrz kraju.