Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Paulina Siegień

I, Culture Orchestra, czyli melodia Partnerstwa Wschodniego

Zakończyło się tegoroczne tournée I, Culture Orchestra. Po koncertach w Warszawie i Mińsku, Kijowie, Berlinie i Dobiacco młodzi muzycy wracają do swoich krajów, ale przynajmniej część z nich spotka się na próbach w Gdańsku za rok.

Jeśli nie wiecie, co to takiego I, Culture Orchestra, to spróbujcie przypomnieć sobie imponujący koncert na Dzień Niepodległości Ukrainy, na kijowskim Majdanie w 2015 roku. Jeśli nie pamiętacie, to może akurat byliście w 2013 roku w Wilnie na szczycie Unii Europejskiej, tym, na który ówczesny prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz odmówił podpisania traktatu stowarzyszeniowego z Unią Europejską – co stało się bezpośrednią przyczyną Euromajdanu? Tam też odbył się uroczysty koncert I, Culture Orchestra. A może kilka dni temu na warszawskim Dworcu Centralnym spotkaliście grupę muzyków, którzy wyciągnęli swoje instrumenty z futerałów i zaczęli grać? W takim razie trafiliście na kilkuminutowy fleshmob I, Culture Orchestra.

A jeśli nie pamiętacie niczego i nigdy nie słyszeliście o I, Culture Orchestra, to warto ją poznać, przynajmniej na YouTube:

I, Culture Orchestra powstaje rokrocznie od 2011 za sprawą Instytutu Adama Mickiewicza. Powstaje, bo jej skład nie jest stały. Ideą I, Culture Orchestra w znacznej mierze jest spotkanie. Młodzi muzycy są wybierani w dwustopniowej rekrutacji – najpierw wysyłają swoje nagrania organizatorom projektu, specjalnie powołane jury je przesłuchuje i wybiera kandydatów do orkiestry. Potem jury udaje się do krajów, z których kandydaci pochodzą i prowadzi przesłuchania na miejscu. W ten sposób wyłoniony zostaje pełen skład orkiestry – spośród setek osób, które zgłosiły swoją kandydaturę. Zgłosić swoją chęć udziału w projekcie mogą młodzi muzycy z krajów Partnerstwa Wschodniego: Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Ukrainy, a także z Polski.

–Instytut był odpowiedzialny za program kulturalny w ramach polskiej prezydencji w UE, a w ramach tej prezydencji Partnerstwo Wschodnie było głównym tematem. Połączenie idei Partnerstwa Wschodniego z projektami kulturalnymi, w tym kontekście stworzenie orkiestry młodzieżowej, wydawało się nam wehikułem narracji, sposobem na to, by mówić o Partnerstwie Wschodnim i pewnych wartościach, które symbolizuje nasz projekt. To także świetne narzędzie promujące Polskę, promujące kulturę polską i krajów Partnerstwa Wschodniego. Wiele elementów złożyło się na tę idealną całość – czyli na projekt I, Culture Orchestra – mówi Ewa Bogusz-Moore z Instytutu Adama Mickiewicza, menadżer projektu.

Ale zanim orkiestra pod batutą dyrygenta światowej sławy – w tym roku to maestro Andrzej Borejko – wyruszy w tournée po Europie, by wystąpić z serią uroczystych koncertów w stolicach regionu, jej członkowie muszą się poznać i zgrać. Ten etap projektu odbywa się w Gdańsku. Swoje podwoje muzykom z krajów Partnerstwa Wschodniego otwiera Gdańska Akademia Muzyczna. W zacisznym podwórzu Akademii przez tydzień toczy się życie muzyków. Tutaj śpią – w akademiku, tutaj mają próby – najpierw każda sekcja oddzielnie, a potem już wszyscy, razem z dyrygentem – w sali koncertowej. A w hallu jedzą śniadania, obiady i kolacje. Przed wejściem do budynku Akademii Muzycznej w przerwach palą papierosy i piją kawę. Oczywiście, muzycy, którzy grają na instrumentach dętych palić nie powinni. W praktyce wygląda to nieco inaczej, a na swoje usprawiedliwienie wskazują stolik, przy którym palą papierosy tutorzy sekcji dętej.

2

Mimo, że próby w Gdańsku trwają cały tydzień, to ani mieszkańcy, ani turyści nie mogą liczyć na koncert. Koordynatorzy projektu przyznają, że zdecydowały kwestie organizacyjne. Dodatkowy koncert to dużo pracy i dużo środków. Ale Orchestra jest wierna Gdańskowi, bo, jak przyznaje Marta Lasecka, która jest członkiem zespołu koordynatorów projektu, gdańska Akademia Muzyczna oferuje wymarzone warunki – nocleg w akademiku, sale prób, miejsce dla posiłków – wszystko w jednym miejscu, w budynku Akademii przy Łąkowej. A po próbach Gdańsk oferuje wiele możliwości relaksu. Jak czas po próbach spędzają muzycy I, Culture Orchestra?
– Zazwyczaj sobie siedzimy i pijemy kawkę, rozmawiamy, a wieczorami jedziemy na plażę– mówią uczestnicy, ale jeśli dobrze przysłuchać się rozmowom w grupach, które wyległy przed budynek w przerwie między próbami, to można usłyszeć słowa „wódka”, „piwo”, „gin”. Wprost przyznają się bardzo niechętnie do imprezowania, oficjalna wersja jest taka, że wieczorami wszyscy ćwiczą. W końcu Julia Straszyńska z Warszawy przyznaje, że relaks jest bardzo ważny, a alkohol czasem pomaga. –To tak na rozluźnienie, bo ciężko pracujemy. jest mamy bardzo dużo godzin prób, koncentracja podczas których musimy być ciągle skoncentrowani, więc piweczko wieczorem nie zaszkodzi – mówi z uśmiechem.

Ponieważ w orkiestrze gra ponad sto osób, formują się grupy, które razem spędzają w wolny czas. Jak określił to Żenia Klimakin z Instytutu Adama Mickiewicza, wieczorami uczestnicy „tworzą duety, tercety i kwartety, i idą w miasto”.

5

Justyna Straszyńska gra na wiolonczeli. Na co dzień mieszka w Warszawie, a w I, Culture Orchestra gra już po raz piąty. Można powiedzieć, że jest weteranką, bo brała udział w projekcie w 2011, 2013, 2014 i 2015 roku. W tym roku znowu przyjechała na próby do Gdańska.
– To bardzo atrakcyjny projekt dla młodych muzyków, bo można się dużo nauczyć od najlepszych – mówi Justyna. – Jedynym wyzwaniem jest to, by się szybko ze sobą zgrać. Jest dużo nowych ludzi, którzy musza się dotrzeć.

9

Aleksandr Rybackij, gra na puzonie, przyjechał z Kiszyniowa. Pierwsza próba z dyrygentem Andrzejem Borejką zrobiła na nim duże wrażenie. – Maestro bardzo dużo uwagi poświęca muzyce, nie tylko temu, co jest zapisane w nutach. Każdy fragment wyobraża sobie jako obraz, jako wydarzenie, dzięki czemu bardziej zrozumiałe staje się to, co chcemy przekazać w danym utworze – mówi.

Dla Aleksandra udział w inicjatywie to okazja do zdobycia nowego doświadczenia.
– W Mołdawii, skąd pochodzę, znam wszystkich puzonistów, graliśmy razem wielokrotnie. A tutaj, w międzynarodowym zespole to zupełnie nowe doświadczenie. To są różne szkoły, ktoś się uczył grać w Polsce, ktoś w Armenii, wyraźnie widać różnice. Jest europejska szkoła i jest szkoła postsowiecka. Polacy grają po europejsku. Różnicę słychać w tembrze, dźwięku, balansie dźwięku między muzykami. Dlatego to dla mnie bardzo ważne, by posłuchać, jak grają inni, wziąć z tego coś dla siebie, być może spróbować połączyć te dwie szkoły, bo dzisiaj to możliwe, już nie ma utartych kanonów.

7

Projekt I, Culture Orchestra kręci się wokół muzyki i muzyka jest w nim niewątpliwie najważniejsza. Organizatorzy przyznają jednak, że chodzi też o spotkanie młodych ludzi z kilku krajów, wymianę myśli, uczuć, o to, by na gruncie muzyki zadzierzgały się nowe przyjaźnie. Kiedyś sukces programu wymiany studenckiej Erasmus zmierzono liczbą dzieci, które urodziły się w związkach uczestników. Taki sposób ewaluacji może też wprowadzić Instytut Adama Mickiewicza, bo I, Culture Orchestra przez kilka lat swojego działania zdążyła już przyczynić się do kilku ślubów.

– Och, tyle małżeństw jest z tego projektu! I to międzynarodowych! Polacy z Polakami to wiadomo, ale ostatnio Ukrainka wyszła za mąż za Gruzina, urodziło im się dziecko, a moja koleżanka z Gdańska, polska wyszła za Ukraińca Iwana. Jest dużo ślubów – opowiada Justyna, wiolonczelistka z Warszawy.

Uczestnicy projektu komunikują się między sobą w kilku językach i, jak sami przyznają, w każdej sytuacji szukają wariantu optymalnego. Wytwarza się więc unikalna mieszanka polsko-rosyjsko-angielsko-ukraińska. Mimo kulturowego i językowego zróżnicowania, problemów z komunikacją jednak nie ma.

6

– Kultura może być neutralną przestrzenią do współpracy, mimo podziałów. Klasycznym przykładem, który zawsze się w tym kontekście pojawia jest Armenia i Azerbejdżan. Kraje, które są skonfliktowane i nie utrzymują żadnych kontaktów dyplomatycznych. W projekcie mamy muzyków zarówno z Armenii, jak i z Azerbejdżanu. W tym roku Oksana, która pracuje w zespole I, Culture Orchestra była świadkiem sytuacji, kiedy muzycy z Armenii podeszli do muzyków z Azerbejdżanu w pierwszym dniu i powiedzieli: „Wiemy jaka jest sytuacja między naszymi krajami, ale jesteśmy tutaj razem, nie będzie żadnych animozji między nami, chcemy współpracować”. O to też chodzi w tym projekcie – dodaje Bogusz-Moore

Muzycy znajdują wspólny język bardzo szybko. Dzięki muzyce – dodaje Iwan, fagocista z Ukrainy.

***

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w ramach konkursu Dyplomacja Publiczna 2017 - komponent II Wymiar wschodni polskiej polityki zagranicznej 2017. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Paulina Siegień
Paulina Siegień
Dziennikarka
  • w Eastbook.eu od2015 Mar 16
  • Artykuły8
  • Komentarze0

Etnografka, filolożka, tłumaczka, absolwentka Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego i filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Gdańskim, doktorantka na Wydziale Filologicznym UG. Dla Gazety Wyborczej Trójmiasto pisze o obwodzie kaliningradzkim. Dzieli życie między Gdańsk, Kaliningrad i dziesiątki innych miejsc w Europie Środkowej i Wschodniej. Miłośniczka dziejów Hanzy, Morza Bałtyckiego, polityki i literatury.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz