Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maksymilian Semeniuk

Zdrada wrześniowa. Sowiecka agresja na Polskę 17 września 1939 roku

  • Bez kategorii
W 1920 roku młode państwo polskie powstrzymało zakusy bolszewickiego imperializmu i zmusiło Lenina do „budowania komunizmu w jednym kraju”. Polakom nigdy nie zostało to zapomniane. 17 września 1939 roku Armia Czerwona uderzyła ponownie, niszcząc ostatecznie II RP.

Nawet najbardziej wstrzemięźliwy komentator dziejów XX wieku nazwałby stosunki panujące między odrodzoną II Rzeczpospolitą Polską a Rosją sowiecką mianem, co najwyżej, chłodnych. Miażdżące zwycięstwo armii polskiej pod Warszawą i nad Niemnem ostatecznie przekreśliło zrealizowanie leninowskiej utopii wszechświatowej rewolucji, czego Polakom nigdy nie zapomniano. Podpisanie pokoju ryskiego, będącej w istocie polską kapitulacją i dobrowolnym wyrzeczeniem się ziem polskich, przejściowo uspokoiło granicę. Jednak przez niespokojne tereny pogranicza regularnie przenikali bolszewiccy szpiedzy i agitatorzy, mający wzbudzać niepokoje społeczne w zniszczonym Wielką Wojną kraju. Sytuację czasowo uspokoił polsko – sowiecki pakt o nieagresji z 1932 roku, przedłużony w roku 1934 do września 1945 roku.

Polska solą w oku

Samo istnieje II RP było szeroko kontestowane zarówno w ZSRS, jak i w niemieckiej Republice Weimarskiej. Obok ignorowania tych podmiotów na arenie międzynarodowej, nieskrywana niechęć do państwa polskiego była istotnym czynnikiem, który doprowadził do trwałej współpracy wojskowej i technologicznej między wspomnianymi państwami. Komuniści w zamian za udostępnienie Niemcom swych poligonów wojskowych, otrzymali fachową pomoc inżynierów i technologów, którzy rozpoczęli odbudowę zniszczonego kraju. Mimo, atawistycznej wręcz, wrogości narodowego socjalizmu do bolszewizmu, współpraca ta nie została zerwana po dojściu Hitlera do władzy. Najbardziej jaskrawym tego przykładem było podpisanie 23 sierpnia 1939 roku paktu Ribbentrop- Mołotow, formalnie będącego paktem o nieagresji. Zawierał jednak tajne protokoły, w których sygnatariusze dzielili się wpływami w Europie Środkowo- Wschodniej. Dla Polski oznaczało to konieczność stoczenia śmiertelnej walki na dwa fronty.

II wojna światowa rozpoczęła się 1 września o godzinie 4.45 atakiem niemieckich bombowców na bezbronny Wieluń, niewiele później ostrzał Westerplatte rozpoczął niemiecki pancernik „Schlezwig- Holstein”. Polska armia, po serii walk nadgranicznych, rozpoczęła odwrót na linię wielkich rzek – Wisły, Narwi i Sanu, gdzie zaplanowano kolejną linię obrony.

Dzięki najsprawniejszemu z istniejących wywiadów Sowieci dowiedzieli się o wyniku konferencji w Abberville odbytej 13 września między przedstawicielami Francji i Wielkiej Brytanii. Postanowiono tam, by, w praktyce, nie wypełnić zobowiązań sojuszniczych wobec Polski, nie atakować niemieckiej linii Zygfryda i ograniczyć się do akcji propagandowych. Alianci podali Stalinowi Rzeczpospolitą na tacy.

Wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. O godzinie 3 nad ranem 17 września w Moskwie do komisariatu spraw zagranicznych został wezwany polski ambasador Wacław Grzybowski. Tam, od zastępcy Mołotowa otrzymał notę, w której stwierdzono, że wobec rozpadu państwa polskiego, ucieczki legalnego rządu polskiego i utraty znaczenia stolicy państwa przez Warszawę, ZSRS „zmuszony jest wkroczyć na tereny Zachodniej Białorusi i Ukrainy celem ochrony mienia i życia Białorusinów i Ukraińców oraz uwolnienia ludu polskiego od wojny”. Ambasador odmówił przyjęcia tego oświadczenia. O świcie 17 września 1939 roku Armia Czerwona zaatakowała II RP.

Mapa paktu Ribbentrop - Mołotow, opublikowana w dzienniku Izwiestia.

Mapa paktu Ribbentrop – Mołotow, opublikowana w dzienniku Izwiestia.

„Na Germańca!”

Politycy i dowódcy polscy, niepoinformowani przez Aliantów o pakcie Hitlera ze Stalinem, byli całkowicie zdezorientowani. Jak wylicza w swojej książce „Europa in flagranti” wybitny Stanisław Cat-Mackiewicz, Sowieci swym działaniem złamali sześć obustronnie wiążących zobowiązań międzypaństwowych, co jest przestępstwem według prawa międzynarodowego, za które nikt nigdy nie został osądzony.

Wódz Naczelny marszałek Rydz-Śmigły wydał sławetny rozkaz „z Sowietami nie walczyć”. Zaznaczył jednak, żeby walkę tę należy podjąć przy próbach rozbrojenia przez Rosjan. Sami Sowieci stosowali bałamutną taktykę. Przejeżdżając przez kolejne polskie wioski i miasteczka, wykrzykiwali, że idą „bić Germańca”, uśmiechając się przy tym od ucha do ucha.

Wspólna Defilada Wehrmachtu i Armii Czerwonej Brześć 1939, Heinz Guderian, Semyon Krivoshein

Wspólna Defilada Wehrmachtu i Armii Czerwonej Brześć 1939, Heinz Guderian, Semyon Krivoshein

Do zajęcia terytorium II RP Stawka przeznaczyła ponad 625 tysięcy żołnierzy, 4700 czołgów oraz 3200 samolotów. Wehrmacht, walczący z Wojskiem Polskim już trzeci tydzień, rozpoczynając kampanię posiadał niemal dwa razy mniej czołgów oraz samolotów.

W nieuniknionych starciach z sowietami Polacy byli twardzi i nieustępliwi. Do pierwszych walk doszło już na pograniczu, gdzie z RKKA walczyły szwadrony i bataliony Korpusu Ochrony Pogranicza. Charakterystyczny jest opis żołnierza szwadronu KOP „Krasne” Wincentego Sunrynta:

„Pierwsza para po przejściu do zagajnika daje znać, że droga wolna. Wszyscy więc ruszamy galopem. Gdy tak walim przez pole, nagle widzimy duży oddział kawalerii sowieckiej, idący stępem w poprzek naszej drogi. Bez rozkazu, bez zwalniania tempa, wszystkie szable jak jedna wylatują z pochew. Pędzimy cwałem w kierunku zagajnika. A ci zbaranieli, ta chwila była najprzyjemniejszą przygodą w moim życiu. Zamieszanie, jakie zrobiło się w tej bolszewickiej kolumnie, trudno opisać. Nie rąbani, nie bici, spadają ci kawalerzyści ze swych koników, inni wiali w tym samym, co i my kierunku, do zbawczego zagajnika. Krzyki ubieżaj, spasaj, biełyje rozlegały się z boku.(…)”.

Sowiecka przewaga ilościowa i jakościowa w sprzęcie pancernym nie szła w parze z wyszkoleniem. W czasie walk o Grodno, między 20 a 22 września, broniący się cywile oraz nieliczne oddziały regularnego wojska zniszczyły ponad 20 czołgów bolszewickich środkami takimi jak koktajle Mołotowa. Zemsta armii radzieckiej była okrutna. Po zdobyciu twierdzy na jej przedpolach zamordowano ponad 200 Polaków, miażdżąc ich gąsienicami czołgów.

Na honorowe traktowanie nie mogli liczyć obrońcy wiernego Lwowa, żołnierze i ochotnicy cywilni pod dowództwem generała Langera. Broniąc miasta od 12 września przed Wehrmachtem, mając do wyboru jedynie ucieczkę na Węgry, Polacy nie oddali przeciwnikowi żadnego istotnego celu. Skuteczna możliwość przebijania się została uniemożliwiona już w nocy 17/18 września, gdy doszło do połączenia wojsk niemiecko – sowieckich. Generał Langer wyrażając nadzieję, że do miasta przebije się grupa generała Sosnkowskiego, oceniał 19 września szanse skutecznej obrony na maksymalnie pięć dni.

Skutkiem okrążenia miasta, utraty przez to jego zdolności aprowizacyjnych i transportowych dla wojsk przebijających się w stronę Węgier i Rumunii oraz troską o losy mieszkańców, miasto skapitulowało 22 września. Po podpisaniu dokumentu kapitulacji, Langner niezwykle naiwnie stwierdził: „Z Niemcami prowadzimy wojnę. Miasto biło się z nimi przez 10 dni. Oni, Germanie, wrogowie całej Słowiańszczyzny. Wy jesteście Słowianie…”. Z miasta, w uporządkowany sposób, wymaszerowały kolejne oddziały wojskowe. Oficerowie po dotarciu do Winnik, wbrew warunkom kapitulacji, zostali wzięci do niewoli, w większości ginąc później w kaźniach NKWD w Katyniu. W mieście dochodziło do aktów grabieży, morderstw oraz gwałtów.

Koniec kampanii

Ostatnią polską wielką jednostką, która złożyła broń w 1939 roku była Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, kapitulując 2 października z rozkazu generała Franciszka Kleeberga. Do bolszewickiej niewoli poszło ok. 250 tysięcy polskich żołnierzy, w tym ponad 17 tysięcy oficerów, zamordowanych w kwietniu 1940 roku w Katyniu i innych miejscach masowych kaźni. Doszło do masowego rabunku i niszczenia mienia polskiego. Na podstawie list proskrypcyjnych aresztowano i deportowano w głąb ZSRS kolejne tysiące obywateli polskich, z których wielu zostało już na zawsze w śniegach Syberii.

Facebook Comments
Zdjęcie: Rozmowy oficerów Wehrmachtu i Armii Czerwonej o wytyczeniu bieżącej linii rozgraniczenia wojsk na zaatakowanym terytorium Polski. Brześć, 21 września 1939; na pierwszym planie gen. Heinz Guderian, źródło: German Federal Archives CC 3.0 BY
Maksymilian Semeniuk
Maksymilian Semeniuk
Student WPiA UW. Pasjonat burzliwej historii Europy Środkowej i Wschodniej XX wieku

Tematy: Historia, Polska, Rosja,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY