Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Filip Rudnik

Rosyjski ślad Giedroycia – paryska „Kultura” a rosyjski „Kontynent”

Jeśliby prześledzić wpływ Jerzego Giedroycia na myśl polityczną, okaże się, że ośrodek w Maisons-Laffitte promieniował nie tylko w kierunku Warszawy. Giedroyciowskie oddziaływanie zataczało bowiem o wiele szersze kręgi. Przykładem jest historia kluczowego czasopisma założonego przez rosyjskich emigrantów, paryskiego „Kontynentu”.

Łamy „Kultury” stanowiły płaszczyznę dialogu dla całego przekroju europejskich intelektualistów – w tym i tych wschodnioeuropejskich. Wśród publikujących można jednym tchem wymienić gamę wielkich rosyjskich nazwisk: historyka Michała Hellera, dysydentkę Natalię Gorbaniewską, pisarza Julija Daniela, eseistę Andrieja Siniawskiego. W „Bibliotece «Kultury»” wydano polskie przekłady kluczowych dzieł literackich: Doktora Żywago, eseje Sacharowa czy Archipelag GUŁag Sołżenicyna. Wszystko jeszcze w warunkach emigracyjnych, kiedy teksty te były na cenzurowanym – zarówno w Polsce, jak i w Związku Sowieckim.

Zofia Hertz, Jerzy Giedroyc, Gustaw Herling-Grudziński przy stole, Maisons-Laffitte, 1980, zdjęcie ze zbiorów Instytutu Literackiego, fot. Bohdan Paczowski, źródło: kulturaparyska.pl

Zofia Hertz, Jerzy Giedroyc, Gustaw Herling-Grudziński przy stole, Maisons-Laffitte, 1980, zdjęcie ze zbiorów Instytutu Literackiego, fot. Bohdan Paczowski, źródło: kulturaparyska.pl

Wpływ „Kultury” nie ograniczał się jednak tylko do działalności wydawniczej. Paryski „krąg” – poprzez swój sukces – stanowił środowisko, które nie raz wytyczało trendy wśród wschodnioeuropejskiej emigracji. Wyznaczał perspektywę debaty, udzielał głosu, a także – co chyba najistotniejsze – dzielił się doświadczeniem w zawiłym procesie, jakim niewątpliwie było tworzenie inspirującego miesięcznika.

„Kontynent” rosyjską „Kulturą”?

W 1974 roku, blisko trzydzieści lat po przenosinach Giedroycia z Rzymu do Maisons-Laffitte, w Paryżu wyszedł pierwszy numer nowego czasopisma – rosyjskojęzycznego „Kontynentu”. Koncepcja kwartalnika została nakreślona przez jego pierwszego redaktora naczelnego Władimira Maksimowa. Jeszcze przed emigracją Maksimow wyłożył swój plan Natalii Gorbaniewskiej – „wydawać czasopismo, które by jednoczyło całą wschodnioeuropejsą opozycję i drukowało ich zarówno jako emigrantów, jak i autorów drugiego obiegu” (Maksimowa T., «Kultura» – «Kontinent», Jerzy Giedroyc – Władimir Maksimow, „Nowaja Pol’sza”, 12/2006).

Kim był człowiek, który został redaktorem naczelnym „najbardziej reprezentatywnego tołstego żurnała” (Bykow D., Władimir Maksimow, „Diletant”, nr 3, 2014)? Maksimow młodość spędził jako biezprizorny, pisarstwem na poważnie zajął się w wieku trzydziestu lat. Za drugoobiegowe powieści pisarz został usunięty z państwowego Związku Literatów i umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. W 1974 wyjechał do Paryża z zamiarem stworzenia właśnie „Kontynentu”. Jego niecodzienne podejście do rosyjskiej literatury może zilustrować cytat: „A może lepiej by było, gdyby Dostojewski był u Szwajcarów? A u nas, w zamian za to, byłoby normalne życie”.

Władimir Jemeljanowicz Maksimow, redaktor naczelny "Kontynentu", Paryż, 1984, źródło: www.nekrassov-viktor.com

Władimir Jemeljanowicz Maksimow, redaktor naczelny „Kontynentu”, Paryż, 1984, źródło: www.nekrassov-viktor.com

Nowe pismo musiało się zmierzyć z legendą „Kołokoła”, a więc emigracyjnego czasopisma tworzonego przez Aleksandra Hercena. Tak jak XIX-wieczne dzieło Hercena, „Kontynent” w swoich założeniach również był poniekąd „rewolucyjny”. Nowe medium Maksimowa miało stanowić przestrzeń dla prawdziwie wolnej literatury i swobodnej myśli politycznej.

„Pierwszy raz w historii na ziemi”, pisał we wstępie do pierwszego numeru, „pojawiła się sytuacja, w której we wszystkich państwach «zwycięskiego socjalizmu» od Chin do Kuby, gdzie ostatecznie zatriumfowały «wolność, równość, braterstwo», literatura piękna idąca naprzeciw sprawującej władzę ideologii panującego rządu jest prześladowana jak przestępstwo kryminalne. Książka stanowi dowód winy, przestępstwo i przyczynę ukarania”.

Redakcja przedstawiła swój program, zamykając go w czterech punktach: 1) bezwarunkowy, religijny idealizm, 2) bezwarunkowy antytotalitaryzm, 3) bezwarunkowy demokratyzm, 4) bezwarunkowa bezpartyjność. Odredakcyjny wstęp do pierwszego numeru kończyła fraza „ci, którzy mają uszy – niech słuchają!”. („Od redakcji”, „Kontynent”, nr 1, 1974, s. 3-6). Ideały rosyjskich publicystów stanowiły więc – choć obudowane inną frazeologią – zwierciadło ideologii Giedroyciowskiej „Kultury”.

Polskie know-how

Podobieństwo w sferze ideologicznej nie było przypadkiem. Maksimow, świadom potrzeby obecności „wielkich nazwisk” w swoim czasopiśmie, poszukiwał możliwości współpracy z Aleksandrem Sołżenicynem. Gwiazda Sołżenicyna świeciła jasno od momentu publikacji Jednego dnia z życia Iwana Denisowicza, a także dzięki literackiej nagrodzie Nobla. Pisarz zgodził się na współpracę oraz zaproponował ostateczną nazwę pisma. Wyraz „kontynent” miał podkreślać europejską przynależność Rosjan, ale – przede wszystkim – akcentować opozycję wobec „komunistycznego archipelagu”. Co znamienne, Sołżenicyn zalecił „błyskawicznie nawiązać kontakt z polskimi emigrantami wydającymi czasopismo «Kultura», respektując ich wieloletnie doświadczenie życia w warunkach emigracji i – w tym samym czasie – utrzymywanie stałego kontaktu z Polską” (Maksimowa T., Tamże).

Paryska "Kultura" i Kontinent; Autor: Nina Gałuszka, www.rysuneksatyryczny.pl

Paryska „Kultura” i Kontinent; Autor: Nina Gałuszka, www.rysuneksatyryczny.pl

Maksimow wiedział o istnieniu „Kultury” jeszcze przed rozmową z Sołżenicynem. W 12-tym numerze „Kontynentu”, z okazji 30-lecia pisma Giedroycia, redaktorska rubryka stanowiła w całości osobisty tekst pochwalny na temat polskiego miesięcznika. Jak pisze Maksimow, pierwsze wspomnienie o piśmie z Maisons-Laffitte należało do dość nieprzyjemnych: „Pewnego razu, gdzieś w połowie 58-ego roku, moje mieszkanie w Sokolnikach odwiedziło dwóch dość mrukliwych «towarzyszy» w cywilu, aby przestrzec mnie przed kontaktami z przedstawicielami tego pisma, którzy – według ich słów – chcieli się ze mną spotkać. W przeciwnym razie, poinformowali goście, mogę mieć «pewne» nieprzyjemności” (Maksimow W., „Kontynent”, nr 12, 1977, s. 365).

Maksimow, jeszcze w Rosji, wszedł w posiadanie numeru „Kultury” poświęconego rosyjskiej literaturze – pismo wywarło na przyszłym redaktorze niesamowite wrażenie: „natychmiast bez namysłu przyjąłem i uznałem «Kulturę» za swoje, głęboko osobiste, pismo” (Maksimow W., Tamże). Redaktor przyznaje również, że pomoc redaktorów „Kultury” – Jerzego Giedroycia, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Józefa Czapskiego – odegrała ogromną, „a być może decydującą” rolę w powstaniu jego kwartalnika.

Pismo "Kontynent", źródło: kulturaparyska.pl

Pismo „Kontynent”, źródło: kulturaparyska.pl

W Autobiografii na cztery ręce współpracy z Maksimowem redaktor z Maisons-Laffitte poświęca jeden akapit. W istocie, może to świadczyć o nieistotności wzajemnych kontaktów. Wystarczy jednak przejrzeć parę numerów obu z pism, aby zauważyć, że nazwiska autorów dwóch stron permamentnie się przenikały. W skład kolegium redakcyjnego „Kontynentu” przez długi czas wchodzili właśnie Giedroyc, Herling-Grudziński i Czapski, o czym za każdym razem obwieszczała stopka kwartalnika.

O wiele więcej niż autobiografia Giedroycia mówią nam cytowane już wspomnienia żony Maksimowa, Tatiany. Rosjanka zauważa, że już po pierwszym spotkaniu z redaktorem in spe trzon „Kultury” nawiązał z mężem kontakt na stopie towarzyskiej. Serdeczność obu stron bynajmniej nie przeszkadzała we wzajemnej współpracy. Po wspomnianym spotkaniu u Sołżenicyna, Maksimowowie pojechali do Maisons-Laffite.

„Zaczęła się intensywna korespondencja”, wspomina Tatiana Maksimowa, „propozycje materiałów, rekomendacja niezbędnych kontaktów i pomoc w dostarczeniu egzemplarzy kwartalnika do Polski. (…) Oczywiście, nasi polscy przyjaciele czasami oferowali nam materiały nie tylko z polskiego drugiego obiegu, ale również od towarzyszy w niedoli – na przykład dokumenty o stanie słowackiego kościoła katolickiego” (Maksimowa T., Tamże). Redaktor „Kontynentu” niezwykle cenił Giedroycia i jego autorytet – kiedy tylko czuł potrzebę, od razu sięgał porady właśnie u niego. Na początku lat 90-tych – „zmęczony finansowymi trudnościami, pozostawiony przez ludzi o podobnych poglądach, nie podzielający jego wielkiej trwogi w postrzeganiu i rozumieniu tego, co się dzieje w Rosji” – Maksimow zwrócił się z pomocą właśnie do redaktora „Kultury”.

Ideologiczny lobbing

Krąg paryskiej „Kultury” wpływał na samą treść „Kontynentu” nie tylko poprzez dostarczanie materiałów i fachową pomoc. Giedroyc doskonale pojmował polityczną funkcję swojego pisma – a więc trybuny dla swoich poglądów, z której mógł być usłyszany wszędzie. Dzięki swojemu autorytetowi, redaktor wpływał na debatę innych. Doskonale widać to własnie na przykładzie rosyjskiego kwartalnika.

Szczególnie ważną kwestią dla Giedroycia była rezygnacja z imperializmu – obojętnie jakiego koloru. Piórem Juliusza Mieroszewskiego zgłosił brak akceptacji dla polskiej idei jagiellońskiej oraz wsparcie dla niepodległości krajów ULB (Ukraina, Litwa, Białoruś). Przekonanie do tego polskiej opinii publicznej wydawało się być trudne, acz wykonalne. Co innego w przypadku Rosjan. Wymuszenie na Rosjanach uznania prawa do samostanowienia dla Ukraińców czy Litwinów stanowiło z pewnością zadanie karkołomne. Mimo tego, Giedroyc – dla którego ta sprawa była osobistą idee fixe – próbował. I osiągnął przy tym wymierny sukces.

Natalia Gorbaniewska już na emigracji, Paryż, zdjęcie ze zbiorów Instytutu Literackiego, źródło: kulturaparyska.pl

Natalia Gorbaniewska już na emigracji, Paryż, zdjęcie ze zbiorów Instytutu Literackiego, źródło: kulturaparyska.pl

Nadzwyczaj troszczył się o stosunki rosyjsko-ukraińskie, które sam próbował animować. Co ciekawe, sami ukraińscy współpracownicy nie byli przekonani do tej inicjatywy. Bohdan Osadczuk, ukraiński publicysta i współpracownik „Kultury”, wspomina spór między nim a Giedroyciem właśnie na tym tle: „Chodziło zwykle o Rosję. Uważałem, że Giedroyc idzie za daleko w awansach wobec Sołżenicyna albo Maksimowa. Giedroyc odpowiadał, że nie mam zrozumienia dla rosyjskich reformatorów” („Tygodnik Powszechny”, nr 39, 2000). Mimo tych niesnasek, redaktor z Maisons-Laffitte uważał relacje rosyjsko-ukraińskie za wyjątkowo kluczowe ze względu na potencjał kulturowy Ukraińców.

Za antyimperialnymi deklaracjami sformułowanymi w pierwszym numerze „Kontynentu” musiały iść czyny. Jak opisuje Natalia Gorbaniewska, doszło do niewyjaśnionego konfliktu między Giedroyciem a Maksimowem (całość wzajemnej korespondencji nie została jeszcze zbadana). Sprawa dotyczyła tekstu Juliusza Mieroszewskiego, który pierwotnie został opublikowany przez „Kulturę”. Artykuł wyjaśniał koncepcję ULB i wyraźnie propagował samostanowienie europejskich narodów ZSRS. Giedroyc wysłał ten tekst do redakcji „Kontynentu” z prośbą o publikację i komentarz Maksimowa – ten jednak zwlekał, najwyraźniej wahając się co do słuszności publikacji. Jak pisał rozżalony Giedroyc w korespondencji do Maksimowa, „chociaż «Kontynent» obwołał siebie organem Europy Wschodniej”, redaktor z Maisons-Laffite „nie jest pewien czy tę informację można uznać za wiarygodną”.

Ostatecznie artykuł Mieroszewskiego „Rosyjski «kompleks polski» i terytorium ULB” ukazał się w 4-tym numerze „Kontynentu” (1975). Został opatrzony odredakcyjnym komentarzem, gdzie skrytykowano Mieroszewskiego za uproszczenie przedstawiające sowiecki imperializm jako przedłużenie tego rosyjskiego. Niemniej jednak, posłowie stanowiło także zajęcie przez redakcję jasnego stanowiska: „Co dotyczy tak zwanego problemu ULB (Ukraina, Litwa, Białoruś), to zawsze twierdziliśmy i twierdzimy teraz, że przyznanie świętego prawa do samostanowienia każdego z narodów – bez jakiejkolwiek stronniczej ingerencji – stanowi jeden z podstawowych pryncypiów naszego czasopisma” („Kontynent”, nr 4, 1975, s. 339).

Kulisy rozwiązania konfliktu między redaktorami pozostają niejasne. Ważne pozostaje to, że rosyjska redakcja zdołała przezwyciężyć imperialny kompleks. Na ile było to trudne niech uzmysłowi fakt, że Josif Brodski – wchodzący zresztą w skład kolegium kwartalnika – nie potrafił się całkowicie wyzwolić z wielkoruskiego szowinizmu. Poeta jeszcze w 1991 roku, obserwując rozpad Związku Sowieckiego, napisał wiersz „Na niepodległość Ukrainy”, w którym mocno krytykował wybicie się na ukraińską niepodległość: „Niechaj teraz w lepiance chórem z wami Hansy / z Lachami zrobią porządek, pohańcy” (przeł. Leszek Szaruga).

Antyimperialna szczepionka

Inspirując dobre relacje redakcji „Kontynentu” z pozostałymi wschodnioeuropejskimi intelektualistami, Giedroyc „podrzucał” Maksimowowi kontakty do poszczególnych postaci. W liście do redaktora „Kontynentu” z 1974 roku Giedroyc polecił Maksimowowi spotkać się z metropolitą kościoła greckokatolickiego Josyfem Slipym. W rezultacie, kwartalnik zaczął publikować wspomnienia ukraińskiego duchownego, co unaoczniało rosyjskojęzycznemu odbiorcy perspektywę wiernych tego wyznania.

Maksimow nie pozostawał dłużny. W jego piśmie otwarcie pisano o zbrodni katyńskiej, pakcie Ribbentrop-Mołotow (nazwanym wprost „czwartym rozbiorem Polski”) oraz podkreślano solidarność rosyjsko-polską. Szczególnie dużo uwagi poświęcono dramatowi stanu wojennego, który był szeroko komentowany na łamach „Kontynentu”. W 33-tym numerze (1982) opublikowano stenogram z „okrągłego stołu” pt. „Wpływ polskich wydarzeń na ZSRS i kraje Europy Wschodniej” (nr 33-ty, 1982). W debacie udzielono głosu polskiej stronie, którą reprezentowali Aleksander Smolar i Mirosław Chojecki. Pojawiały się również przedruki z polskich czasopism drugoobiegowych, które relacjonowały rosyjskiemu odbiorcy tragizm tamtych dni.

40-ta odsłona „Kontynentu” stanowiła numer jubileuszowy, w którym o roli kwartalnika pisali znaczący współpracownicy i sympatycy. Rocznicowy tekst napisał Gustaw Herling-Grudziński, który określił głos „Kontynentu” jako „wierny prostej prawdzie”. Czasopismo było dla Polaków ważne ze względu na „ciągłą uwagę, skierowaną i zwróconą na wasalną zależność krajów Europy Środkowo-Wschodniej i na narody wchodzące w skład sowieckiego imperium”. „Niedawna historia Solidarności”, pisał autor „Dziennika pisanego nocą”, „udowodniła, że nikt z nas nie może myśleć o oswobodzeniu się i efektywnie walczyć o to z sukcesem tylko w granicach swoich narodowych, społecznych i kulturowych aspiracji” (Herling-Grudziński G., „Kontynent”, nr 40, 1984, s. 428).

W tym samym jubileuszowym numerze „Kontynentu” Jerzy Giedroyc porównał dzieło Maksimowa z „Kołokołem” Hercena. XIX-wieczny rewolucjonista rosyjski nie potrafił przekonać swoich rodaków do solidarności z Polakami w dobie powstania styczniowego. Maksimow jednak na nowo zdołał rozbudzić rosyjską sympatię ku Polsce. „Wam (czyli redakcji „Kontynentu” – przyp. F.R.) – z pomocą takich ludzi jak Sacharow czy Sołżenicyn – w dużym stopniu się to udało, i w tym znajduje się historyczna wartość „Kontynentu” (Giedroyc J., „Kontynent”, nr 40, 1984, s. 426). Pismo spełniało więc bardzo istotną rolę w normalizacji stosunków pomiędzy zwaśnionymi narodami.

Kwartalnik Maksimowa ukazywał całej środkowo- i wschodnioeuropejskiej inteligencji, że istnieje inna Rosja – niereprezentowana przez sowieckich czy białych Rosjan. Udowadniał prężność myśli „wolnej Rosji”, niewarunkowanej przez imperialne kompleksy i poczucie wyższości względem narodów zniewolonych. Oddawał głos demokratycznej i ideowo nieskrępowanej Rosji – nawet jeśli znajdowała się ona pod Paryżem, a nie w Moskwie. Można to przeceniać lub nie – nie należy jednak zapominać, że takie pismo istniało i odegrało swoją rolę w historii. Co znamienne, nie ukazywałoby się ono w takim samym kształcie gdyby nie kluczowa pomoc publicystów paryskiej „Kultury”. I tym razem scheda Jerzego Giedroycia wykracza daleko poza wąski krąg współczesnego jej pojmowania. Promieniuje bowiem daleko poza Bug.

***

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w ramach konkursu Dyplomacja Publiczna 2017 - komponent II Wymiar wschodni polskiej polityki zagranicznej 2017. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Grafika została wykonana specjalnie na potrzeby artykułu przez Ninę Gałuszkę. Jej prace dostępne są na stronie: www.rysuneksatyryczny.pl
Filip Rudnik
  • w Eastbook.eu od2016 Oct 17
  • Artykuły8
  • Komentarze0

Urodzony na Pomorzu, obecnie mieszkaniec Warszawy i student Studium Europy Wschodniej. Najchętniej czyta i słucha o krajach w europejskiej części byłego ZSRR.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz