Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Michał Radecki

Pogoń, Tryzub, Orzeł Biały – odzież patriotyczna w Europie Wschodniej

Od kilku lat na polskich ulicach coraz częściej można spotkać ludzi ubranych w odzież patriotyczną, której popularność wciąż rośnie. Mało znanym w Polsce jest jednak fakt, iż podobne ubrania, o podobnej, a niekiedy i kontrowersyjnej tematyce, mają także Białorusini i Ukraińcy.

Nasi wschodni sąsiedzi także przeżywają modę na odzież patriotyczną, która eksponuje motywy z historii, narodową symbolikę, czy ludowe ornamenty. Między trzema krajami występują pewne różnice w samym trendzie, lecz niezmienne jest pewnego rodzaju „odrodzenie” i duma z poczucia bycia członkiem własnego narodu. Przyjrzyjmy się szerzej temu fenomenowi.

Polska

Polska spośród wszystkich trzech krajów jest zdecydowanie rynkiem najbardziej dojrzałym pod kątem mody na patriotyzm. Ciężko stwierdzić dokładny moment, kiedy tego typu zjawisko się pojawiło, lecz pierwsze, profesjonalne sklepy zaczęły powstawać w okolicach 2010 roku. Wcześniej młody człowiek w większości był skazany na tandetne gadżety w stylu biało-czerwonych, kibicowskich czapeczek, lub papierowych flag z napisem „Polska”. Dość też powiedzieć, że przez długi czas, poza brakiem stosownych „materiałów”, samo eksponowanie barw nie było zbyt popularne. Dopiero wzrost nastrojów konserwatywno-narodowych, działalność nacjonalistów i rozliczne akcje publiczne spowodowały pewnego rodzaju „odrodzenie”, a Orzeł Biały, barwy biało-czerwone, czy postacie z historii zagościły na stałe na polskich ulicach. Zwycięstwo konserwatywnego PiSu w 2015 roku te zjawiska dodatkowo umocniło – sam prezydent Andrzej Duda pokazał się reporterom w patriotycznym ubraniu, zaś państwowy biznes zaczął nawiązywać współpracę z producentami takiej odzieży.

Samych brandów jest sporo, a wciąż powstają kolejne, co świadczy o tym, iż rynek po kilku latach wzrostu wciąż ma potencjał, choć zaczyna się w tym segmencie robić już nieco ciasno. Najważniejsze i najpopularniejsze z nich to zdecydowanie „Red is Bad”, „Surge Polonia”, czy też „Grafika Patriotyczna”, lub „Ultrapatriot”. Oczywiście, to tylko wycinek, gdyż wybór jest ogromny. To bardzo opłacalna działalność ze względu na sprzyjającą koniunkturę.

Jakim asortymentem dysponują patriotyczne sklepy? Sporym, dla każdego znajdzie się coś miłego w odpowiednim rozmiarze. Koszulki z krótkim rękawem, bluzy, plecaki, wlepki, swetry, odzież biegowa, etui na telefon itp. Itd., w wersji dla niej i dla niego. Nie pominięto także najmłodszych – dla nich są patriotyczne ubranka w wersji mini.

Do wyboru w polskich sklepach mamy ogromną paletę symboli, wydarzeń, czy też postaci, formacji. Źródło: Red is Bad, Surge Polonia, Ultra Patriot, Urodzeni Patrioci

Przechodząc do samych wzorów na koszulkach, trzeba powiedzieć, że są one naprawdę zróżnicowane i co najważniejsze, bardzo estetyczne. Od różnych wariantów biało-czerwonej flagi i narodowego herbu, poprzez symbole, postacie i wydarzenia z polskiej historii. Oczywiście, są to zazwyczaj momenty chwalebne lub upamiętniające wysiłek i tragedię narodu polskiego. Zwycięstwo pod Grunwaldem? Odsiecz Wiedeńska albo Hołd Ruski? A może Żołnierze Wyklęci, Powstańcy Warszawscy, Cichociemni, pancerniacy gen. Maczka? Do wyboru, do koloru. Co ciekawe, na koszulkach są też mniej popularne motywy, jak np. polskich kryptologów, którzy złamali kod Enigmy, czy polskich himalaistów. Dla wielbicieli bardziej klimatycznych wzorów powstała nawet specjalna seria ubrań, na której można znaleźć ważne momenty z polskiej historii w konwencji steam i dieselpunkowej, namalowane przez Jakuba Różalskiego.

Niezwykle klimatyczna seria koszulek Red is Bad, utrzymana w konwencji steampunk, dieselpunk i fantasy

Ciekawą obserwacją jest pewien eklektyzm wzorów i motywów – ubrania w swoim guście znajdzie i zwolennik tradycji, nazwijmy ją umownie „jagiellońskiej”, jak i fascynat teorii Dmowskiego. Pierwszy bez trudu nabędzie odzież z herbem Rzeczpospolitej Trojga Narodów, Królestwa Polskiego, czy np. z generałem Bułak-Bałachowiczem, wspólnym bohaterem Polski i Białorusi. Można też zakupić koszulkę z Marszałkiem Piłsudskim, lub z Powstaniem Styczniowym.

Wspólne dziedzictwo – symbolika dawnej Rzeczpospolitej, Marszałek, przyjaźń polsko-węgierska, czy obrona przed sowietami – jest do nabycia w sklepach z odzieżą patriotyczną. Źrodła: Red is Bad, Grafika Patriotyczna, Ultra Patriot.

Ten drugi natomiast z łatwością odnajdzie koszulkę z napisem „Polski Lwów”, „Śmierć Wrogom Ojczyzny”, czy też z współczesną Polską z dołączonymi kresami. Popularnym motywem są też hasła antykomunistczne, antybanderowskie i antyunijne. Kontrowersje budzić może także umieszczanie na ubraniach wizerunku np. Józefa Kurasia „Ognia”, podejrzewanego o zbrodnie na cywilach. Stąd też, segment ubioru patriotycznego często jest krytykowany za motywy rewizjonistyczne lub upamiętnianie prawicowej wersji historii, a przez środowiska lewicowe wprost za propagowanie „faszyzmu”.

Bardziej agresywne oblicze polskiego patriotyzmu – koszulki z motywami antykomunistycznymi, antybanderowskimi, antyunijnymi i rewizjonistyczne. Do nabycia w tych samych sklepach. Źródła: UltraPatriot, Grafika Patriotyczna, Patriashop

Warto nadmienić jednak, że poza sprzedażą samych ubrań, sklepy patriotyczne często prowadzą działalność dodatkową, wspierając żyjących weteranów AK, czy NSZ, popularyzując historię, bohaterów poprzez specjalne fundacje, a także organizując lokalne upamiętnienia i wydarzenia.

Rozszerzoną (aczkolwiek nie całościową) listę polskich sklepów z odzieżą patriotyczną można znaleźć tutaj.

Białoruś

Białoruś spośród trzech krajów jest zdecydowanie krajem o najmniejszej świadomości narodowej, co nie oznacza w żadnym wypadku, iż jest białą plamą na rynku patriotycznej odzieży. Wręcz przeciwnie. Natomiast w jej przypadku mamy do czynienia z trzema ciekawymi zjawiskami: po pierwsze, białoruski nacjonalizm nie posiada „agresywnej” strony, zaś wszelkie motywy nie wzbudzają większych kontrowersji. Kwestią drugą jest ogromny dysonans między symboliką „oficjalną”, czyli czerwono-zieloną, a „opozycyjną, niepodległościową”, czyli biało-czerwono-białą. Po trzecie, dla polskiego czytelnika sporym zaskoczeniem może okazać się fakt, iż Białorusini…podkradają nam bohaterów!

Zacznijmy od symboliki. W odróżnieniu od prostej sytuacji w Polsce i na Ukrainie, na Białorusi w przestrzeni publicznej można zauważyć dwa herby i dwie flagi – czerwono-zielona flaga białoruska z ornamentem i godło przedstawiające kontury Białorusi wśród kłosów zboża, a także biało-czerwono-biała flaga i godło – Pogoń (przedstawiające rycerza na koniu). Ta druga symbolika jest symboliką umocowaną w historii, sięgającą czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego, jest niezwykle estetyczna i oficjalnie obowiązywała na Białorusi w latach 1991-1995. Po dojściu Alaksandra Łukaszenki do władzy, w maju 1995 roku zostało zorganizowane kontrowersyjne referendum o zmianie barw państwowych jako koronny argument podając powiązanie Pogoni i biało-czerwono-białej flagi z kolaborantami hitlerowskimi (okres okupacji nazistowskiej był paradoksalnie okresem odrodzenia uciśnionej za Stalina kultury i języka białoruskiego) – zgodnie z tą logiką, można by zdelegalizować flagi sporej ilości państw europejskich. Samo głosowanie (którego wyniki wskazały na zwycięstwo propozycji Łukaszenki) zostało najprawdopodobniej przeprowadzone z naruszeniem prawa. Wprowadzone na miejsce dotychczasowej symboliki nowa flaga i herb są symbolami z czasów ZSRR po nieznacznym liftingu (usunięciu sierpa i młota), będąc w dużej mierze sztucznymi i oderwanymi od historii. Od tego czasu, „stare” symbole są teoretycznie dozwolone, lecz w praktyce ich eksponowanie było karane, jako że zostały one zagospodarowana przez opozycję.

Sytuacja zaczęła się zmieniać w okolicach 2013 roku, zaś momentem przełomowym okazał się Majdan i wojna na Donbasie. Białoruskie władze, zaniepokojone rosyjską reakcją, postanowiły nieco odkręcić śrubę i zachęciły (lub, mówiąc precyzyjniej, przestały przeszkadzać) w popularyzacji narodowej symboliki i języka białoruskiego. Spotkało się to ze sporym odzewem. Rynek dopiero się krystalizuje, choć istnieje już kilka uznanych brandów, takich jak „Symbal” (i powiązana „Art Siadziba”), „Honar”, „LSTR Adzienie”, czy „Ragna”. Wciąż jednak jest miejsce na nowe inicjatywy, gdyż tendencja wzrostowa jest stosunkowo młoda.

Wyszywanka – tradycyjny białoruski strój ludowy, w uwspółcześnionej wersji zdobywa coraz większą popularność. Źródła: Ethnoshop, Honar

Jak tłumaczy Paweł Donwar, współzałożyciel marki „Honar”, na Białorusi istnieje bogata tradycja produkcji strojów (jednym z symboli jest popularna wyszywanka) i ich elementów, sięgająca czasów dawnej Rzeczypospolitej i rodziny Radziwiłłów (a nawet na długo przed nimi). Pasy słuckie, które były elementem szlacheckiego kontusza, swą sławę miały w całej ówczesnej Europie. Bazując na tej i innych stosunkowo słabo znanych historiach z białoruskich dziejów, „Honar” postanowił połączyć tradycję i ludową ornamentykę z nowoczesnym designem, nanosząc je na współczesne ubrania, produkowane z najwyższej jakości surowców. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, gdyż w 2013 roku (kiedy powstał sklep) takich inicjatyw było niewiele. Białorusini spostrzegli jednak, że można nosić się stylowo i być jednocześnie dumnym ze swego pochodzenia, przez co w następnych latach pojawiło się wiele nowych sklepów, które wspólnie wzmacniają tożsamość narodową Białorusi. Do dzisiaj, jednym z najpopularniejszych towarów w „Honar” pozostaje męska koszula z motywem wyszywanki. Wciąż jednak odzież patriotyczna, wedle słów Siergieja Rudowicza z „Ethno shop” (zajmującego się głównie sprzedażą wyszywanek) jest towarem dość elitarnym, dla węższego, „świadomego” grona klientów.

Patrząc szerzej na asortyment białoruskich sklepów, faktycznie widać odrodzenie zarówno wyszywanki, białoruskiej ornamentyki, jak i symboliki Pogoni. Próżno szukać tu ubrań w oficjalnych, zielono-czerwonych kolorach. Oprócz przeróżnych wariantów białoruskiej ludowej koszuli, znajdziemy też „nieoficjalne” symbole naniesione na każdy możliwy produkt (nawet na pościeli!), żubra i bociana, motywy białoruskich miast czy odwołania do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Tutaj następuje najciekawsza obserwacja – wspomniane już „podkradanie” postaci. Niech nikt się nie zdziwi, że w panteonie bohaterów na koszulkach odnajdzie Tadeusza Kościuszkę, Emilię Plater, Powstanie Styczniowe (znane na Białorusi pod nazwą „powstania Kalinowskiego”), czy bitwę pod Grunwaldem. Pojawia się też znajome hasło „Za wolność naszą i waszą”, a także herb Rzeczypospolitej Trojga Narodów. Zawłaszczanie cudzej historii? Raczej po prostu wspólne dziedzictwo – Białoruś jest w dużej mierze spadkobierczynią WKL, do czego ostatnio coraz bardziej przyznają się też oficjalne władze.

Wielkie Księstwo Litewskie w konwencji GTA? Dlaczego nie! Dodatkowo Grunwald, Powstanie Styczniowe, Tadeusz Kościuszko, Emilia Plater, „Za wolność naszą i waszą” – Białorusini coraz śmielej sięgają do wspólnych postaci i wydarzeń z historii Rzeczypospolitej. Źródła: Symbal, LSTR, Da Rechy.

Warto tutaj dodać, iż, podobnie jak w Polsce, lokalne sklepy też nie zajmują się wyłącznie sprzedażą ubrań, ale prowadzą np. blogi historyczne. „Ethno Shop” oferuje zniżki słuchaczom kursów języka białoruskiego „Mowa Nanowa”. Z kolei Paweł Donwar z „Honar” stwierdza: „W sąsiedztwie silnych kultur – polskiej i rosyjskiej – Białorusi ciężko jest szukać i podążać własną drogą. Dziś nawet na naszym przykładzie obserwujemy, iż w czasach globalizacji zainteresowanie może wzbudzać nawet mała ciekawostka. W białoruskiej kulturze takich ciekawostek jest bardzo dużo, są mało znane, dlatego eksponując je wydają się być one nowymi i interesującymi zarówno w lokalnej, jak i międzynarodowej perspektywie. Uważamy, że w naszą działalność organicznie wpisuje się i produkcja odzieży, popularyzacja historii, jak i promowanie naszej kultury, narodowych wyrobów. Dlatego też planujemy rozszerzać nasze audytorium, by rozprzestrzeniać nasze idee.”

W Polsce zwykło się myśleć, iż białoruskie władze niezbyt przychylnym okiem spoglądają na działalność prywatnego biznesu, zwłaszcza tego popularyzującego motywy patriotyczne. Czy tak jest w istocie? Jak się okazuje, nie zawsze. Białoruscy przedsiębiorcy zgodnie przekonują, że ich działalność nie napotyka przeszkód ze strony rządu, a na poziomie lokalnym są one chętne do współpracy. Z racji obecnej sytuacji geopolitycznej władze postrzegają podobne inicjatywy jako korzystne, niechętnie odnosząc się jedynie do symboliki jawnie opozycyjnej.

„Białoruś ma być białoruska!” – groźnie spogląda na nas wysportowany mężczyzna. Na Białorusi trwa obecnie renesans Pogoni, wyszywanki, popularnością cieszą się też symbole Białorusi – żubr i bocian. Jeżeli natomiast nie akceptujemy państwowej symboliki, zawsze możemy kupić sobie np. okładkę na paszport, będącą kopią wzoru z lat 1991-1995. Źródła: LSTR, Symbal

Obecnie patriotyczne sklepy mają swoje oddziały w większości dużych miast Białorusi, zaś sprzedawane produkty coraz częściej pojawiają się na ulicach. Czy jest to trwała zmiana i która z symbolik – państwowa, lub też historyczna ma szansę trwale podbić dusze Białorusinów? Paweł Donwar: „Białorusini potrzebują czasu, energii i chęci, by ponownie wykształcić narodowe elity, wcześniej utracone. To wolno, ale jednak się dzieje. Każdy kto promuje białoruską kulturę do tego się przyczynia. Zielono-czerwona flaga to symbolika sowieckiej nomenklatury i ludzi nostalgicznych tęskniących za ZSRR. Pogoń i flaga biało-czerwono-biała – to prawdziwe symbole Białorusinów. „Sowieckość” z Białorusi powoli znika. Kiedy narodowe symbole wrócą na swoje miejsce, a one oczywiście wrócą – wtedy będziemy mogli mówić o trwałym „odrodzeniu” narodowym Białorusi.” Siergiej Rudowicz jest z kolei bardziej stonowany ostrożny w ocenie: „Samoświadomość narodowa Białorusinów jest raczej niska. Większość mieszkańców kraju czuje się częścią „rosyjskiego świata”. Pewne przebłyski świadomości są widoczne wśród młodzieży – jej mniejszej części. Białorusini odnoszą się też chłodno do symboliki politycznej, zarówno tej opozycyjnej, jak i oficjalnej. Pewnym wyjątkiem są wąskie grupy, które widzą w tym rynkowy interes (np. sportowcy, sponsorzy). Ponownie jednak, niektórzy młodzi ludzie są szczerzy w swoich przekonaniach.”

Pełną listę białoruskich sklepów z odzieżą patriotyczną można znaleźć tutaj.

Ukraina

Ukraina pod kątem odzieży patriotycznej jest podobna do Polski sprzed kilku lat, gdy symbolika narodowa wyszła z cienia i stała się popularna. Tutaj cezurą i punktem zwrotnym bez wątpienia był Majdan i późniejsza wojna z Rosją. Ukraińcy po dramatycznych wydarzeniach odkryli swoją ukraińskość na nowo i poczuli, że Tryzub, żółć i błękit, a także kozacka tradycja to symbole, które są powodem do dumy. Tradycja, jak i sam ubiór oczywiście istniały wcześniej, lecz bardziej na marginesie, a ostoją patriotyzmu był zachód kraju, choć i przed Rewolucją Godności inicjatywy patriotyczne kiełkowały. Dobrze o tym świadczy historia Rusłana Solońca, właściciela sklepu „Ukraiński Styl”,  który poszukiwał patriotycznego ubioru na początku XXI wieku, gdy na Ukrainie trwały protesty w ramach akcji „Ukraina bez Kuczmy”, zaś obecność na rynku wszechobecnych koszulek z symboliką ZSRR wywoływała u niego głęboki sprzeciw. Brak towaru i przypadkowo otrzymana kartka z wizerunkiem Tarasa Sewczenki zainspirowała go, by stworzyć coś własnego. Ogromny sukces i popyt na patriotyczne ubrania zaowocowały powstaniem sklepu, który działa do dziś.  Obecnie rynek się zapełnia i doświadcza  dynamicznego wzrostu, zwłaszcza w ostatnich latach.

Podobnie jak na Białorusi, na Ukrainie sporą popularnością cieszą się wyszywanki, jak i symbole narodowe, czy narodowi poeci. Źródło: Banderiwka, Etno-City

Wśród wartych odnotowania marek warto wspomnieć o „Etno-City”, „Folkmoda”, „Kozakstyle”, czy sklepie „Banderiwka”. Oczywiście, samych sklepów jest więcej. Głównym „towarem” ukraińskiej kultury jest, podobnie jak w przypadku Białorusi, wyszywanka, w różnorakich wzorach i haftach, często w połączeniu z nowoczesnym designem czy ubraniami, lecz nie tylko. Jak tłumaczy Andrij, współwłaściciel sklepu internetowego „Banderiwka”, bardzo popularne są wyszywanki dla par, które najczęściej kupowane są z okazji ślubu, chrztu, lub  bez wyraźnej okazji. Głównymi klientkami jego sklepu są Ukrainki w wieku 25-35 lat, zaś z roku na rok jego nabywcy zwracają dużą uwagę na jakość produkowanych ubrań i materiały, z których są zrobione. Co więcej, ma on zamówienia z samej Rosji! Wedle jego obserwacji, rzeczywisty wzrost popytu na tradycyjne koszule można było zauważyć po Euromajdanie, co zaważyło na dalszej orientacji sklepu, powstałego na początku 2015 roku.

Rusłan Soloniec podkreśla z kolei, iż w różnych okresach popularne były różne postaci historyczne – Taras Szewczenko królował podczas Pomarańczowej Rewolucji, Stepan Bandera z kolei sprzedaje się najlepiej teraz, podczas wojny z Rosją. Niezmienną popularnością natomiast cieszy się Nestor Machno, znany ukraiński anarchista i rewolucjonista z epoki wojny o niepodległość Ukrainy w latach 20 XX wieku.

Ukraińcy są dumni ze swojej przeszłości i chętnie eksponują motywy kozackie, czy też mniej znane historie, jak np. te dotyczące ukraińskich kobziarzy. Chętnie również podkreślają swoje europejskie aspiracje. Źródło: Etno-City, Banderiwka

Również, jak i w przypadku północnego sąsiada, na Ukrainie funkcjonują obok siebie dwie symboliki, błękitna żółta i czarno-czerwona (banderowska), która w odróżnieniu od Białorusi, jest akceptowana i używana przez władze. Ciekawostką jest również to, iż Ukraińcy nie muszą głęboko szukać motywów na swoje koszulki – w odróżnieniu od Polski, dostarcza je niestety bieżąca historia. Wojownicy ATO, „cyborgi” z donieckiego lotniska czy niechęć do Putina – wszystko to już przeszło do ukraińskiej pop-kultury.

Widać też więc, że Ukraina stara się budować narrację heroiczną, walczącą, gloryfikującą dawnych i obecnych bohaterów – na bieżące potrzeby państwa. Oczywiście, wydarzenia historyczne są również obecne – zwłaszcza tradycja kozacka, dzień uzyskania niepodległości, czy np. takie smaczki jak ukraińscy kobziarze lub narodowi poeci (Taras Szewczenko, Wasyl Stus itp.). Podkreślana jest też aspiracja Ukrainy do UE, poprzez zestawienie ze sobą unijnych gwiazdek  i Tryzuba ( z kolei w Polsce, kraju członkowskim, patriotyczne marki do Unii nastawione są niechętnie).

Motywy heroiczno-militarne, inspirowane teraźniejszymi wydarzeniami, jak i niechęć do Rosji znajdują odzwierciedlenie w koszulkach patriotycznych na Ukrainie.

Podobnie jak na Białorusi i w Polsce, podkreśla się wspieranie lokalnej, rodzimej produkcji. Choć sklep „Banderivka” planuje w niedalekiej przyszłości oferować swój asortyment w całości złożony z ukraińskich towarów,  wychodzi z założenia, iż nie można narzucać nikomu historii i języka: „To wszystko zależy od człowieka i ewentualnie przychodzi samo – nie można zmusić kogoś do patriotyzmu, bo to nieefektywne i głupie działanie. Motywacja musi być wewnątrz. Wierzę, że przez te pięć lat Ukraińcy stali się bardziej patriotyczni i serdeczni wobec siebie. Tragiczne wydarzenia zrobiły swoje, szkoda, że musiało to się odbyć taką drogą. Jestem jednak pewien, że wszystkie trudności zahartowały nas, wojna z Rosją, korupcja, władza, która traktuje kraj jak biznes – to wszystko się skończy prędzej, czy później, ponieważ współczesna młodzież wyrasta na patriotów, którzy chcą zmienić kraj na lepsze”.

Mniej przyjazna twarz ukraińskiego patriotyzmu – koszulki z symboliką UPA, hasłami czy postaciami ruchu nacjonalistycznego są też szeroko dostępne w sprzedaży. Źródło: Ukraiński Styl

Niestety, ukraińska odzież patriotyczna ma swoje mniej przyjemne (z polskiej perspektywy) oblicze. Jest to oczywiście spotykana na ukraińskich stronach symbolika UPA. Choć, co warto podkreślić, nie jest ona wszechobecna, to bez trudu znajdziemy do kupienia czarno-czerwone flagi, gadżety, czy też koszulki z logiem dywizji SS „Hałyczyna”, lub napisami „Stepan Bandera – nasz bohater”, a także innymi cytatami dowódców ukraińskiego podziemia. Należy odnotować, iż pomimo kłopotliwego z polskiej strony „panteonu”, próżno znaleźć motywy bezpośrednio antypolskie. Jak się do tego odnoszą sami Ukraińcy? „Owszem, jest u nas taka symbolika – twierdzi właściciel „Banderivki” – ale symbolika nie może być przeszkodą w dobrych relacjach i jak to mówią: ten kto żyje przeszłością, nie ma przyszłości. Nasze kraje są przyjaciółmi i pielęgnują swoje wzajemne stosunki, niech tak też pozostanie. Każdy Ukrainiec inaczej postrzega wartości UPA, czy postać Bandery i Szuchewycza w dziejach Ukrainy, wszystko zależy od znajomości historii. A to, że noszą oni ich na ubraniach – myślę, że to po prostu patriotyzm.” Dość podobnie sprawę widzi Rusłan z „Ukraińskiego Stylu”, który w UPA upatruje kontynuację tradycji Ukraińskiej Republiki Ludowej – oddolnie zorganizowanych ludzi, którzy bez wsparcia oddali swe życie za Ukrainę walcząc z hitlerowskimi Niemcami i stalinowskim Związkiem Radzieckim, inspirując obecne pokolenia walczące na wschodzie. Choć zdaje sobie sprawę z wydarzeń na Wołyniu, uważa, iż w historii oba nasze narody często doznawały od siebie nawzajem sporo krzywd, na czym korzystali i wciąż korzystają Rosjanie: „Historią powinni zająć się historycy. A gdy do niej i patriotyzmu dobierają się politycy – lepiej zachować czujność! Najlepiej by było, gdyby każdy wziął do serca słowa Adama Michnika: „Patriotyzm jest określany przez stopień wstydu, jaki ludzie czują za przestępstwa popełnione w imieniu własnego narodu.” – konkluduje.

Listę sklepów z ukraińską odzieżą patriotyczną można znaleźć tutaj.

Różne symboliki – jeden trend

Próba spojrzenia na zjawisko mody na patriotyzm i odzież patriotyczną poza własnym „podwórkiem” pozwala zaobserwować kilka ciekawych wniosków. Pomimo, iż w trzech krajach jest odmienna sytuacja, świadomość narodowa, czy zapotrzebowanie na narodową symbolikę,  trend w nich wszystkich jest rozwojowy i rozpoczął się mniej więcej w podobnym czasie. Co więcej, niektóre „nasze” postacie i wydarzenia nie okazują się wcale aż tak bardzo ekskluzywne, jak by się mogło wydawać – z racji wspólnej historii są to bohaterowie i upamiętnienia ważne dla obu stron.  Dodatkowo, nie jesteśmy odosobnieni w swojej modzie – nasz region to naczynia połączone, gdzie każdy stara się być dumny ze swojej kultury, historii i pochodzenia. Dopóki nie nabiera to szowinistycznych, imperialnych cech, dopóty należy takim procesom tylko przyklasnąć.

***

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w ramach konkursu Dyplomacja Publiczna 2017 - komponent II Wymiar wschodni polskiej polityki zagranicznej 2017. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Zdjęcia pochodzą ze stron producentów odzieży oraz sklepów. Udostępnione za zgodą właścicieli. ©
Michał Radecki
Michał Radecki
Absolwent SGH i UEP, zafascynowany Ukrainą, Białorusią i szeroko pojętym Wschodem. Redaktor Wschodnik.pl.
  • w Eastbook.eu od2017 Oct 3
  • Artykuły1
  • Komentarze0
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 1
Dodaj komentarz

  1. Jakub.J pisze:

    Białoruś, w mniejszym stopniu, Ukraina mi się podobają. Polskie „patriotyczne” szmaty to zwyczajna komercja i tandeta. Ceny tych ubrań zdecydowanie nie odzwierciedlają jakości.
    W polskich pseudo-patriotycznych szmatach, zdecydowanie brakuje polskości kulturowej, chociażby elementów regionalnych, tak jak to widać w wersji białoruskiej czy ukraińskiej. Polacy, jako naród w zdecydowanej części chłopski, z ogromnym kompleksem narodowym, zachowuje sie banda niedorośniętych umysłowo i fizycznie, szczyli. Ta moda na koszulki czy bluzy jest po prostu nudna, w polskim przypadku.