Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Filip Rudnik

Internet dla demokracji, przeciw dezinformacji, czyli fact-checking

  • Polska
Potencjał zawarty we współczesnych technologiach informacyjnych okazał się nieprzebrany. Dzisiejsi aktywiści używają nowoczesnych metod w rozmaitych celach. Jednym z nich jest dążenie do poprawy jakości debaty publicznej, czemu poświęcają się polskie organizacje pozarządowe.

Po internetowym boomie w pierwszej dekadzie XXI wieku oraz obwołaniu internauty „Człowiekiem roku” według magazynu „Time” (2006) doszliśmy do momentu, w którym okazało się, że era cyfrowa niesie ze sobą szereg zagrożeń. Dostrzeżono niebezpieczeństwo manipulacji, której w sukurs idzie ignorancja internauty. Słowem-kluczem okazało się hasło post-prawda. Internet stał się kolejnym polem bitwy dla polityków. Cyfrowa „arena” przybiera coraz mniej bezstronny charakter, co objawia się w masie sponsorowanych artykułów czy innych zabiegach promocyjnych.

Internet zaczął jednak bronić się sam. „Przeciwciałami” okazały się być organizacje pozarządowe, które – szeroko wykorzystując sieciowy potencjał – walczą o transparentność i prawdę życia publicznego. Trzeci sektor, tworząc własne aplikacje oraz serwisy internetowe, stanowi swoisty „pas transmisyjny” dla obywatela. To właśnie dzięki nim, internauta może skorzystać z bezstronnych analiz czy zapoznać się z opinią polityka bez groźby padnięcia ofiarą manipulacji.

Prześwietl polityka

Walce z plagą fake news swoją działalność poświęciło stowarzyszenie Demagog . Aktywiści weryfikują wypowiedzi najbardziej wpływowej dla debaty publicznej grupy, a więc polityków. Dzięki pracy wolontariuszy, Demagog prześwietla codzienne wywody działaczy politycznych i – odwołując się do przepisów prawnych, badań – stwierdza, czy dany polityk kłamie, manipuluje czy mówi prawdę. Jest to tzw. fact-checking.

Przykładowy fact-check Demagoga w formacie sharethefacts

Przykładowy fact-check Demagoga w formacie sharethefacts

Działalność Demagoga stanowi swoistą odtrutkę dla obywateli, którzy ulegają dezorientacji podczas bieżących debat dotyczących istotnych zmian prawnych. „Szczególnie dużo wejść na stronę odnotowujemy w momencie, kiedy pojawia się jakiś kontrowersyjny problem polityczny – można tu przywołać sprawę reformy sądownictwa: Trybunału Konstytucyjnego, a potem Sądu Najwyższego”, mówi Małgorzata Kilian, prezes zarządu Demagoga. Wówczas to właśnie obywatele na własną rękę mogą sprawdzić, czy „fakty” przywoływane przez agitujących polityków znajdują pokrycie w prawdzie.

Metodologia Demagoga – wypracowywana wraz z czeską i słowacką wersjami tej organizacji – różni się od zachodnich pierwowzorów. Nie ma tu miejsca na „półprawdy” czy „większości fałszu/prawdy”, tak jak w przypadku amerykańskiego politifact.com . Polski fact-checking pracuje nad własnymi aplikacjami, które miałyby ułatwiać pracę. Każdorazowe sprawdzanie wypowiedzi jest zintegrowane z platformą sharethefacts, która ujednolica przekaz i publikuje go w sieciach społecznościowych. „Pracujemy też nad rozwiązaniami, które umiejscawiałyby nasze fact-checki bezpośrednio w trakcie czytania artykułów informacyjnych” – dodaje prezes Demagoga – „czytelnicy nie musieliby wchodzić na naszą stronę, żeby dowiedzieć się, czy wypowiedź jest fałszywa czy nie”.

„Prześwietlaniem” polityków zajmuje się także serwis MamPrawoWiedziec.pl . Impulsem do działalności było spostrzeżenie rosnącej roli politycznego PR-u, który spycha na boczny tor fakty i merytoryczne argumenty. „Chcieliśmy, żeby bazą do podjęcia decyzji poparcia konkretnego kandydata nie było to, który z nich jest najlepiej ubrany i ma najlepszy wizerunek, ale informacje o tym, jakie ma poglądy i kompetencje do sprawowania funkcji”, tłumaczy Anna Ścisłowska, analityczka serwisu.

MamPrawoWiedziec.pl od 2007 roku zbiera dane dotyczące polskich polityków: parlamentarzystów, prezydentów miast, radnych. Wysyłane do nich kwestionariusze zawierają pytania o kompetencje, poprzednio zajmowane stanowiska oraz poglądy polityczne. Publikacja już wypełnionych formularzy pozwala na skonfrontowanie oczekiwań wyborczych z konkretną postacią polityką.

Jest to forma stałej „kontroli”. Serwis śledzi bowiem także samą pracę działaczy i okazuje się mieć też pośredni skutek. Kandydaci, szczególnie na poziomie lokalnym, często nie są świadomi swoich realnych możliwości lub podchodzą do wyborów „z przypadku”. Dopiero wypełnianie kwestionariuszy w pewnym sensie ich uświadamia. „Zdarza się, że dostajemy informacje zwrotne, że w zasadzie dzięki nam dana osoba przemyślała swój program wyborczy i uzmysławia sobie, na czym ta praca właściwie polega”, dodaje Ścisłowska.

Platforma lokalna

Technologie tworzone przez trzeci sektor okazują się być również pomocne na poziomie lokalnym. Anna Ścisłowska zaznacza, że już od paru lat można zauważyć duże zainteresowanie mieszkańców polskich miast dostępem do informacji publicznej – szczególnie pod względem rozliczania włodarzy ze swoich obietnic. „Pierwsza była Akcja Konin, która zbierała ulotki wyborcze kandydatów i publikowała je na forum. W pewnym momencie okazało się, że nasza strona – z grafiką i całym interfejsem – niewielkim kosztem może zostać przystosowana do tego, aby działała w Koninie i śledziła poczynania konińskich radnych”. Serwis MamPrawoWiedziec.pl udostępnił swoje mechanizmy watchdogom z dziesięciu polskich miast. Dzięki temu, lokalne społeczności mają ułatwiony dostęp do monitoringu swoich miejscowych polityków.

Swoje rozwiązania technologiczne inicjatywom obywatelskim udostępnia też fundacja ePaństwo , działająca na rzecz zwiększenia otwartości i przejrzystości władzy. Sztandarowym projektem jest „Koduj dla Polski” , którego ideą jest stworzenie i animowanie środowisk, które rozwiązywałyby współczesne problemy życia publicznego i zwiększały zaangażowanie obywateli poprzez wykorzystanie nowoczesnych narzędzi. Rozpiętość problemów, nad jakimi pro bono pracują programiści „Koduj dla Polski”, jest szeroka. Za przykład może posłużyć aplikacja, która informuje o tym, jakie zwierzęta znajdują się w gdańskim schronisku Promyk. Z czasem program zaczął monitorować też pozostałe trójmiejskie placówki o podobnym charakterze.

Wolontariusze „Koduj dla Polski” reagują też na najbardziej palące problemy polityczne i ekologiczne. W styczniu bieżącego roku w reakcji na lex Szyszko (umowna nazwa kontrowersyjnej ustawy liberalizującej przepisy wycinki drzew), aktywiści stworzyli interaktywną mapę drzew w Warszawie. Działania nie są jednak jedynie doraźne. „Takie narzędzia mogą pomóc w przeprowadzeniu inwentaryzacji przestrzeni publicznej wspólnie z mieszkańcami”, mówi Krzysztof Madejski, były koordynator programu „Koduj dla Polski” „aplikacje mogą pomóc wyliczyć koszty i zaangażować mieszkańców”.

BAND - Bank Nasadzeń Drzew, aplikacja stworzona przez informatyków fundacji ePaństwo na zlecenie gdańskiego Urzędu Miejskiego. Użytkownicy wskazują miejsca do nasadzenia drzew w przestrzeni publicznej, które oceniają później analitycy

BAND – Bank Nasadzeń Drzew, aplikacja stworzona przez informatyków fundacji ePaństwo na zlecenie gdańskiego Urzędu Miejskiego. Użytkownicy wskazują miejsca do nasadzenia drzew w przestrzeni publicznej, które oceniają później analitycy

Z dołu do góry

Anna Ścisłowska z MamPrawoWiedziec.pl podkreśla, że ideałem jest obywatel, który samodzielnie i z własnej potrzeby korzysta z publicznych informacji. Mimo to, obecnie celem serwisu jest dotarcie do obywateli pośrednio – a więc za pośrednictwem dziennikarzy i mediów społecznościowych, które docelowo mają korzystać z analiz stowarzyszenia. Organizacja stara się jednak skracać odległość pomiędzy kandydatem a obywatelem, planując uruchomić platformę, która pozwali na nawiązanie bezpośredniego kontaktu z politykiem – internauta będzie mógł mu zadać pytanie lub podzielić się konkretną uwagą.

Do ideału samoświadomego obywatela dąży też Demagog, ruszając ze swoją Akademią Fact-Checkingu – warsztatami prowadzonymi dla uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Aktywiści rozmawiają z młodzieżą o zagrożeniach dezinformacyjnych oraz uczą, jak właściwie korzystać z serwisów informacyjnych. Nie chodzi jedynie o sam fact-checking, a również o zdolność krytycznego myślenia. „Podczas naszych warsztatów zauważyliśmy, że młodzież ulega rozmaitym manipulacjom – chociażby clickbaitowi (nagłówki, które prowokują kliknięcie, choć treść nie współgra z samym tytułem – przyp. FR)”, komentuje Małgorzata Kilian, „z drugiej strony widzimy, że rośnie świadomość potrzeby filtrowania źródeł medialnych”. Niezmanipulowane podejście do mediów może pozwolić na świadome podejmowanie decyzji politycznych przez obywateli.

Aplikacja mapująca drzewa w przestrzeni publicznej - przykład nowojorski

Aplikacja mapująca drzewa w przestrzeni publicznej – przykład nowojorski

Niestety, trzeci sektor sam nie rozwiąże wszystkich problemów współczesnej demokracji. Droga w kierunku do osiągnięcia przez obywateli pełnego dostępu do informacji publicznej jest długa. Pierwsze kroki zostały jednak już podjęte. „O otwartych danych zaczęliśmy mówić siedem lat temu”, wspomina Madejski, „co przełożyło się na to, że teraz na prawie każdej konferencji samorządowej pojawia się temat dostępu do informacji”.

Konstytucyjne prawo do informacji i nowoczesne technologie powinny iść ze sobą w parze. Sama chęć władz do bycia transparentnym nie wystarcza. O wiele istotniejsza jest bowiem umiejętność wykorzystania informacji przez obywateli. „Otwarte dane są bardziej narzędziem niż celem samym w sobie”, podsumowuje były koordynator „Koduj dla Polski”, „trzeba wyjść poza nie. Otwartość państwa nie ma się wyrażać jedynie w publikowaniu informacji, ale także w angażowaniu obywateli”.

***

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w ramach konkursu Dyplomacja Publiczna 2017 - komponent II Wymiar wschodni polskiej polityki zagranicznej 2017. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Filip Rudnik
Filip Rudnik
Redaktor

Urodzony na Pomorzu, obecnie mieszkaniec Warszawy i student Studium Europy Wschodniej. Najchętniej czyta i słucha o krajach w europejskiej części byłego ZSRR.

Kontakt: f.rudnik@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz