Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Gieorgij Makarenko

Nauczyciele, drwale, polarnicy. Przeszłość i teraźniejszość polskich sybiraków

Wieki zamieszek i wojen, lata ocieplania i ochładzania stosunków dyplomatycznych – wszystko to odbiło się na losach Polaków mieszkających na Syberii. Zarówno Polacy wpływali na kształtowanie się Syberii, jak i Syberia wpływała na Polaków i samą Polskę.

Polsko-rosyjskie stosunki w ciągu długich stuleci opowiadały i wciąż opowiadają trudną, zawiłą historię przeplataną miłością, nienawiścią, nieporozumieniami, rywalizacją i współpracą. Historia ta, sporadycznie pojawiająca się między wierszami wiadomości, również ma wpływ na kształtowanie ludzkich opinii.

Przykładowo, pewnego razu mój uniwersytecki kolega, historyk, podjął ze mną poważną dyskusję na temat tego, co by się stało, gdyby Wielkie Księstwo Litewskie było w unii nie z Polską, a z Moskwą. Inny mój znajomy, w którego żyłach płynie polska krew, bez ogródek wyznał, że ma prawo ubiegać się o Kartę Polaka, ale nie zrobi tego pryncypialnie, ponieważ nie uznaje oficjalnej wersji zbrodni katyńskiej.

Nie wspominając o historycznych sporach, politycy obu państw w każdym miesiącu wbijają sobie wzajemnie szpilki, wzywają na dywanik ambasadorów, wyburzają pomniki, domagają się reparacji i restytucji…

Pomimo tradycyjnej rywalizacji obu państw, Rosjanie i Polacy mają również wiele epizodów spokojnego współistnienia. Przykładem tego jest historia syberyjskich Polaków (czy też polskich sybiraków, jaki sami się nazywają), którzy znajdują się wśród moich przodków.

Kwiecień 2014 roku. W Rosji podsycana jest euforia w związku z przyłączeniem Krymu, skupiając całą uwagę na Donbasie. Międzynarodowe sankcje odbijają się na razie tylko na poszczególnych bankierach, deputowanych i dowódcach wojskowych, nie zaś na gospodarce. Tymczasem w Polsce, rząd Platformy Obywatelskiej próbuje zaktywizować Trójkąt Weimarski, usiłując uczynić z niego pewnego rodzaju roboczą grupę UE, mającą na celu rozwiązanie kryzysu na Ukrainie.

W tym właśnie czasie uczestniczyłem w ślubie moich starych znajomych w katolickiej katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w centrum Moskwy, naprzeciw domu, w którym żył i zmarł Włodzimierz Wysocki. Uroczystość poprowadził wikariusz, ojciec Augustyn Dzendzel.

Dopiero później dowiedziałem się, że ojciec Augustyn urodził się niedaleko Krakowa, jeszcze przed II wojną światową i w Moskwie mieszka od lat 90’. Niemniej, dzięki temu spotkaniu zainteresowałem się swoimi polskimi korzeniami i odkryłem fakt istnienia polskich sybiraków. W materiałach edukacyjnych szkół i uniwersytetów poświęca się temu zagadnieniu co najwyżej jeden akapit, który łatwo przegapić.

Źródło: Fotografia z prywatnego archiwum Grigorija Makarenki

Źródło: Fotografia z prywatnego archiwum Grigorija Makarenki

Wola i niewola

Polacy pojawili się na Syberii kilka wieków temu. Początkowo jako Kozacy, strzegący fortec i więzień, później jako zesłańcy. Trudno ustalić dokładną datę, można jedynie przypuszczać, że miało to miejsce między zasiedleniem Syberii w połowie XVII wieku, a początkiem panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego w Rzeczypospolitej. Prowadząc prorosyjską politykę, Poniatowski wywołał niezadowolenie szlachty i po powstaniu, znanym jako konfederacja barska, na Syberię udały się pierwsze transporty z polskimi buntownikami.

Po każdym z kolejnych polskich powstań tysiącom ludzi przyszło pożegnać się z Europą. Tak było w 1794 roku, w 1830 i w 1863 roku. W międzyczasie, na Syberię przyjeżdżali Polacy związani z rosyjskimi rewolucjonistami. Taki był także los Bronisława Piłsudskiego: narodowca, przyjaciela Aleksandra Uljanowa i brata przyszłego marszałka Polski. Został on zesłany na Sachalin w 1887 roku. Wreszcie, byli i tacy, którzy przybywali tu w celu zasiedlenia nowych ziem.

Na Syberii Polacy starali się podtrzymywać swoją kulturę i tradycję. Ponadto, w większości przypadków zesłańcy polityczni, ludzie z definicji piśmienni, wnieśli kaganek oświaty w życie miejscowych, stając się ich nauczycielami. Osoby wierzące obchodziły katolickie święta, posługiwały się językiem polskim, starając się go zachować. Nie było to jednak łatwe: nie dość, że Polacy byli rozproszeni po ogromnym obszarze, od Omska po Sachalin, to było ich również stosunkowo niewielu.

Pierwszy i ostatni spis powszechny w Imperium Rosyjskim nie informuje o pochodzeniu poddanych, jednak liczbę polskich sybiraków można oszacować na podstawie kryteriów językowych i religijnych. Na całej Syberii językiem polskim jako ojczystym władało 29 tysięcy ludzi. Liczba katolików wynosiła nieco ponad 35 tysięcy. W porównaniu z 6,8 milionami Polaków zamieszkującymi Królestwo Polskie, liczba ta jest skromna.

Ilość polskich sybiraków wzrosła kilkakrotnie w pierwszej połowie XX wieku. Początkowo, przyjeżdżali tu bezrolni Polacy, zgodnie z apelem premiera Stołypina, aby zasiedlać Syberię.

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej

W 1939 roku, kiedy ZSRR zaanektowało ziemie obecnej zachodniej Ukrainy i Białorusi, zaczęła się masowa deportacja Polaków z tych miejsc. Podawana liczba Polaków zesłanych za czasów rządów Stalina różni się w zależności od źródła, ale większość szacunków waha się między 300-400 tysiącami ludzi.

Jednym z setek tysięcy zesłańców był przyszły generał Wojciech Jaruzelski. Znalazł się on na Syberii w 1941 roku razem z rodziną, tam właśnie został on „spawaczem”, dostając ślepoty śnieżnej na ścince drzew w Ałtaju.

Polski człowiek północy

Spośród kilkudziesięciu tysięcy polskich sybiraków mieszkających tam przed rewolucją
1917 r., był mój pradziadek, Jan Gryka. W konsekwencji jego nazwisko zostało zrusyfikowane i przerobione na Griko. Pierwsza wzmianka o nim pojawiła się na fotografii z 1915 roku. Młody chłopak w marynarskim mundurze sfotografował się na pamiątkę rodzicom. Na odwrocie widnieje napis łacińskim alfabetem, nieznaną mieszanką języka rosyjskiego i polskiego: „Ojcu i matke na pamontku ot jch sina Jana Grikj”.

Źródło: Fotografia z prywatnego archiwum Grigorija Makarenki

Źródło: Fotografia z prywatnego archiwum Grigorija Makarenki

Jan Francewicz mieszkał w Omsku. Wiadomo, że w 1918 roku bywał w Krasnojarsku, ale mieszkał właśnie w Omsku. Zapewne żyła tam jego rodzina, a on sam został polarnikiem i bezustannie jeździł na wyprawy na Północ. Ani znalezienie się pod okupacją armii Kołczaka, ani polskie korzenie nie przeszkodziły jego rodzinie w ucieczce przed represjami.

Jego córka Maria studiowała język rosyjski i literaturę, po czym pracowała jako nauczycielka w różnych miastach południowej Syberii. Swoją córkę, a moją babcię, urodziła w Omsku w grudniu 1941 roku. Świadectwo urodzenia mojej babci w nietypowy sposób ukazuje piękno „proletariackiego internacjonalizmu” ZSRR. W kolumnie „narodowość ojca” napisano „Ukrainiec”, a w kolumnie „narodowość matki” – „Polka”. Narodowość dziecka została już określona jako „Rosjanka”.

Jan Gryka; Źródło: Archiwum Grigorija Makarenki

Jan Gryka; Źródło: Archiwum Grigorija Makarenki

Jan Francewicz zmarł z powodu choroby podczas jednej z wypraw w marcu 1947 roku. Doszło do tego w stacji polarnej Kigiljach na Wyspach Nowosyberyjskich, w południowo-zachodnim zakątku ogromnego kraju. Marię Janowną wiadomość ta zastała w Barabińsku, gdzie pracowała jako nauczycielka języka rosyjskiego. Barabińsk znajduje się w połowie drogi między stolicami obwodów – Omskiem a Nowosybirskiem, w geograficznym centrum polskiej Syberii.

Centrum przyciągania

Obecnie, z demograficznego punktu widzenia, liczba polskich sybiraków znacznie się zmniejszyła. Według ostatniego spisu w Rosji w 2010 r. w całym kraju było 47 tysięcy Polaków, z czego tylko połowa mieszkała w miastach, reszta – na wsi.

Na przykład, w obwodzie omskim, mieszka 2231 Polaków, i wszyscy, oprócz jednej osoby, posługują się językiem rosyjskim. W obwodzie nowosybirskim 816 osób uważa się za Polaków, w Kraju Krasnojarskim – 1268, a w obwodzie tiumeńskim prawie 2,5 tysiąca ludzi. Podsumowując, właśnie na Uralu i Zachodniej Syberii znajduje się najsilniejsza polska diaspora, z wyjątkiem Moskwy, Petersburga i oczywiście, Kaliningradu.

Spadek oficjalnej liczby Polaków można wyjaśnić na wiele sposobów. Wraz z upadkiem „żelaznej kurtyny” i wprowadzeniem „Karty Polaka” tysiące sybiraków przeniosło się do Polski. Oprócz tego, za czasów ZSRR wielu Polaków podawało się za Rosjan, aby uniknąć pytań i kłopotów.

Pamiętając o tym, że polscy sybiracy starannie zachowali swoją kulturę, należy zaznaczyć, że właśnie na Zachodniej Syberii istnieje największa w Rosji katolicka wspólnota – zarówno w liczbach bezwzględnych (około 500 tys. parafian), jak i w odniesieniu do ludności regionu. Oczywiście, wielu z nich to potomkowie przesiedlonych Niemców, ale sam fakt istnienia kultury zachodnioeuropejskiej za Uralem zasługuje na uwagę.

Wreszcie, wraz z upadkiem ZSRR, na Syberii zaczęły pojawiać się liczne towarzystwa historyczne, poświęcone pamięci polskich sybiraków. Za ich sprawą postawiono Polakom kilka pomników: jeden niedaleko Irkucka, gdzie w 1866 roku rozpoczęło się powstanie zesłanych Polaków, drugi zaś w Tomsku, w pamięć stalinowskich represji wobec Polaków. Po upływie stu lat od wybuchu powstania, w 1967 roku, w Irkucku pojawiła się ulica Polskich Powstańców. Na solidny pomnik w miejscu pochowania powstańców, należało czekać jeszcze prawie 30 lat. Pozostaje mieć nadzieję, że teraz, w szczytowym momencie kolejnej „wojny na pomniki” rosyjskim urzędnikom nie przyjdzie do głowy, aby je rozbić, w odpowiedzi na demontaż sowieckich pomników w Polsce.

***

Z języka rosyjskiego tłumaczyła Paulina Szumlak.

***

Artykuł powstał w ramach projektu „Dziennikarstwo w czasach dezinformacji. Jak pisać o Polsce w Rosji i Rosji w Polsce?” dzięki wsparciu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia przyznanemu w drodze VI Otwartego Konkursu.

Gieorgij Makarenko
Gieorgij Makarenko
Korespondent RBC (Moskwa)
  • w Eastbook.eu od2017 Jul 19
  • Artykuły2
  • Komentarze0
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz