Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Kamil Hyszka

Dożywocie dla Mladića to nie sprawiedliwość – to przyzwoitość

Kiedy w 2014 roku do Polski w celu odbycia kary więzienia trafił serbski generał Radislav Krstić znaleźli się szaleńcy z kanapowych partii nacjonalistycznych, którzy w ramach gestu solidarności ze skazanym postanowili przygotować “paczkę dla bohatera”. Krstić to postać, którą kojarzy niewiele osób - za to Ratko Mladić, to osoba powszechnie znana. Od kilku dni w mediach jego nazwisko jest synonimem szczególnego okrucieństwa, synonimem zła, które w latach dziewięćdziesiątych zalało Jugosławię.

W środę 22 listopada Trybunał Karny dla byłej Jugosławii z siedzibą w Hadze skazał serbskiego generała Ratko Mladića na karę dożywocia za popełnione w czasie wojny w byłej Jugosławii zbrodnie. W Serbii przez wielu Mladić uważany jest za bohatera, za człowieka czynu, silnego przywódcę na trudne czasy. Rzeczywiście, Mladić był człowiekiem czynu – a konkretnie jednego z najpodlejszych czynów w najnowszych dziejach Europy. Masakra w Srebrenicy – jego dzieło – do dzisiaj jest wyrzutem sumienia dla całego świata, który biernie przyglądał się tragedii tysięcy Boszniaków, konsekwentnie, jeden po drugim upadlanych i mordowanych. Do środy Srebrenica była nieukojonym lamentem tysięcy rodzin pomordowanych mężczyzn, które czekały na sprawiedliwość – które czekały, aby człowiek, który dał rozkaz do rozpoczęcia rzezi został uznany winny tej zbrodni. Złudzeniem jednak byłoby twierdzić, że sprawiedliwość ukoiła ich rozpacz.

Zwykło się mówić, że ofiary tego typu zbrodni mordowane są dwukrotnie – pierwszy raz dosłownie, a drugi raz, gdy robi się wszystko aby wymazać pamięć o zbrodni. Rzeźnicy ze Srebrenicy wykazali się nie tylko katowską fantazją, ale i niezwykłą finezją w oddaleniu ofiar od symbolicznej sprawiedliwości. Masowe groby nie raz rozkopywano, a część szczątek przewożono w inne miejsce, doprowadzając do sytuacji gdzie nogę jednego człowieka, znajdowano kilkanaście kilometrów od innych części jego ciała. Zresztą do dzisiaj, kiedy wciąż ponad tysiąc ciał nie zostało zidentyfikowanych, usłyszeć można kłamstwa o tym, że zbrodni w Srebrenicy nie było, a piewcy serbskiej nieskazitelności dwoją się i troją, żeby odwrócić zdechłego kota ogonem. Kłamstwo Mladića z 1995 roku, w którym mówi do Boszniaków w Srebrenicy, że są bezpieczni i nic im się nie stanie, trwa do dzisiaj.

Mladić to nie tylko Srebrenica, to również trwające całe lata oblężenie Sarajewa. To niekończący się taniec śmierci, walka o przetrwanie ludzi, których kula serbskiego snajpera mogła dosięgnąć w każdej chwili, nawet w drodze po chleb – wojenny towar ekskluzywny. To cała seria pisanych na marne odezw, manifestów, listów, rezolucji intelektualistów i aktywistów. Najgorsze jednak wydaje się poczucie bezradności własnych ideałów w obliczu bestialstwa – bezradności, której nie możemy się oduczyć, przechodząc obojętnie koło kolejnych wojen w naszym sąsiedztwie.

Wyrok haskiego trybunału to nie pierwsza kara, jaka spadła na Mladića. W marcu 1994 roku samobójstwo popełniła dwudziestoletnia córka serbskiego generała. Choć śmierć jej owiana jest tajemnicą, od dawna spekuluje się, że dokonała tego desperackiego czynu na wieść o wojennych poczynaniach swojego ojca. Na chwilę przed ogłoszeniem wyroku w Hadze obrońcy Mladićia próbowali opóźnić werdykt. W przeszłości Ratko Mladić przeżył atak serca oraz dwa zawały, a jego problemy ze zdrowiem co rusz były zgłaszane jako argument mający odroczyć sprawę. Najwidoczniej Mladić potrzebował jeszcze tych kilku chwil aby oswoić się z tym, czego dokonał. Ostatecznie wyrok zapadł, bez Mladića na sali, który w ostatnim akcie swojego dramatu popisał się aktorskim wyczuciem. Mladić został usunięty z sali rozpraw po tym gdy zaczął krzyczeć na sędziów oskarżając ich o mówienie nieprawdy. „Jestem wstrząśnięty, to, co mówiliście, to czyste kłamstwo! Wstydzilibyście się, wszystko to kłamstwo, co powiedzieliście!” Krzyczał też, że „oni [NATO] wojują w Azji i Afryce”, a na końcu krzyknął: „Łżecie, j… wam matkę!”

Bohater narodu serbskiego

Generał Mladić pozostanie bohaterem narodu serbskiego, a werdykt pierwszej instancji tylko to potwierdza. Jedynie historia może osądzić generała Mladića, trybunał haski przedstawił wybiórczą sprawiedliwość.” – tymi słowami na wyrok trybunału zareagował prezydent Republiki Serbskiej (zamieszkiwanej przez Serbów części Bośni i Hercegowiny – przyp. red.), Milorad Dodik, znany ze swoich panserbskich marzeń, naczelny nekromanta wojennych demonów. To on, kiedy rok temu skazano Radovana Karadzica otwierał w miejscowości w Pale dom studencki jego imienia. Teraz pozostaje czekać na uczczenie “bohaterstwa” Mladića, bowiem jego “ofiara” już zdążyła “wzmocnić naród serbski” – jak pysznie ogłosił Dodik.

Po wyroku haskiego Trybunału, w Lazarevie – miejscowości w której bohatersko ukrywał się przed sprawiedliwością Ratko Mladić – mieszkańcy jednogłośnie bronili byłego serbskiego dowódcy. „On jest naszym idolem. Gdyby go nie było, nie byłoby ani jednego żywego Serba, ani Chorwata w Banjaluce.” – mówi Milenko Pjevčević, mieszkaniec Lazareva.

Syn generała, Darko Mladić oraz obrońca Dragan Ivetić zapowiedzieli już, że będą odwoływać się od wyroku. „Ta kara jest niesprawiedliwa i sprzeczna z faktami, będziemy się jej przeciwstawiać w ramach apelacji, aby udowodnić, że ten wyrok jest błędny” – oświadczył Darko, co adwokat poparł słowami: „Na pewno złożymy apelację i będzie ona skuteczna„. Zapewne generałowi i jego “fanom” marzy się tryumfalny powrót do ojczyzny, taki jaki urządzono ostatecznie uniewinnionemu chorwackiemu generałowi Ante Gotovinie.

Inaczej niż w serbskiej części Bośni wyrok komentowany jest w samej Serbii. Prezydent Aleksandar Vučić stwierdził, że wyrok nie jest dla niego zaskoczeniem i nie ma co się smucić, ani cieszyć – teraz najważniejsze jest patrzenie w przyszłość. Można powiedzieć, że serbski prezydent wpadł w dziwną manierę wzywania do spoglądania w to, co będzie w momencie, kiedy historia i podsycane przez niego mity zapędzają go w kozi róg, co udowodnił wcześniej wzywając do przyszłościowej perspektywy w kwestii Kosowa. Oczywiście wśród serbskich polityków, w tym tych u szczytu władzy, nie brakowało opinii, że Mladić jest bohaterem, a cały świat z niewiadomego powodu uwziął się na Serbów.

Najczęstsze manipulacje

Mimo niesamowitego okrucieństwa i cynizmu zbrodni dokonanych przez Mladića, lub na jego rozkaz, wciąż znajdują się ludzie gotowi go bronić. Echa takich postaw można usłyszeć nawet w Polsce. Najczęścieściej padające kłamstwo w odniesieniu do wyroku dla Mladića brzmi: “Trybunał w Hadze sądzi tylko Serbów”. To oczywiście można łatwo i szybko zweryfikować, gdyż nawet wikipedia posiada specjalną zakładkę z listą oskarżonych i skazanych przez Trybunał. Jednak wiele manipulacji jest bardziej cynicznych.

O wiele bardziej niepokojące są opinie łączące wydarzenia z 1995 roku z obecną sytuacją w Europie. Pod wieloma artykułami możemy przeczytać buńczuczne komentarze internautów, o tym, że “niedługo zatęsknimy za Mladićem kiedy zaleją nas muzułmanie”.

Mladić w opinii swoich obrońców (nie tylko tych sądowych) uchronił Serbów przed eksterminacją w Bośni i Chorwacji i dlatego jest bohaterem. Okazuje się więc, że są ludobójstwa dobre (bo nasze) i złe (bo na nas). Tymczasem prawda jest taka, że Mladića bronić się nie da, a każdy kto próbuje to robić sam wystawia sobie ponure świadectwo. Pewnych czynów bowiem nic nie usprawiedliwia. Nie ma chyba większego policzka dla ofiary niż zrzucanie na nią odpowiedzialności przy jednoczesnej gloryfikacji oprawcy.

Nie ma znaczenia, Serb, Boszniak, Chorwat – narody te przez setki lat żyły razem, mając swoje dobre i złe momenty. Zawsze trzeba jednak pilnować własnego, narodowego szaleństwa. Nabierający wypieków romans Europy z nacjonalizmem i totalitarną retoryką “my – oni” wiedzie nas w kierunku kolejnych Mladićów i jemu podobnych. Jednak za każdym Mladićem -decydentem, stoi nie tylko jego świta, ale i zwykli ludzie, którzy albo obojętnie przyzwalają na okrucieństwo, albo biorą w nim udział. Dlatego wyrok Trybunału jest taki ważny, a bolesna opowieść o wojnie w Bośni powinna być opowiada wyjątkowo głośno. Inaczej czekają nas kolejne odezwy, manifesty, listy i rezolucje bez odpowiedzi.

Kamil Hyszka
Kamil Hyszka
Redaktor sekcji Bałkany

Urodzony w Warszawie i zakochany we Wschodzie. Student Studium Europy Wschodniej UW oraz autor na portalu balkanistyka.org.

Kontakt: k.hyszka@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz