Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartek Tesławski

Koliste jeziora Białorusi – recenzja

Mateusz Marczewski, z pomocą Wydawnictwa Czarne uczynił rzecz niesamowitą i postanowił napisać reportaż o Białorusi, a więc o tym z naszych sąsiadów, o którym wiemy faktycznie najmniej. Wiemy, że rządzi tam od (bardzo) dawna mężczyzna z charakterystycznym wąsem, a poza tym jest już tylko gorzej. Czy warto zatem sięgnąć po „Koliste jeziora Białorusi”?

Nieznajomość Białorusi wśród Polaków dała Marczewskiemu możliwość namalowania obrazu ojczystych ziem Mickiewicza od zera. Mógł opowiadać o wszystkim, a skupił się na ludziach i historii, starając się unikać tematów politycznych.Prawdopodobnie dlatego, że jeśli już słychać w Polsce coś o Białorusi, to właśnie od strony politycznej. A czy któryś z polskich autorów opisywał już freski w Cerkwi Przemienienia Pańskiego w Połocku? Czy pokazał, jak wygląda Prypeć i skażone po wybuchu w Czarnobylu białoruskie terytorium? Niewielu ich było i za to należy się Marczewskiemu szczególne uznanie.

Tym co wzbudziło moje największe zainteresowanie, była fundamentalna sprawa jaką jest tytuł. Czym bowiem są te koliste jeziora? Sam autor na swoim blogu przyznał, że początkowo nie umiał znaleźć na to pytanie odpowiedzi. Ja natomiast byłem zachwycony, gdyż koliste jeziora kojarzą mi się ze spokojem tak wielkim, że z pozoru można wziąć go za nudę. Tak jak spokojna jest linia brzegowa takiego jeziora, tak spokojni są sami Białorusini.

Czy książka ma wady? Cóż, brak jakichkolwiek politycznych, czy choćby poważniejszych społecznych tematów sprawia, że niekiedy brakuje jej pewnej iskry. Nie czyta jej się z wypiekami na twarzy, to fakt, natomiast nadrabia to niezwykłym stylem. Autor posługuje się pięknym językiem, a sama książka ma bardzo interesującą strukturę. Niektóre rozdziały to dosłownie migawki, dwustronicowe szkice utrwalające jeden moment z życia pojedynczego mieszkańca Białorusi.

Jako szczery białorusofil polecam tę książkę zarówno tym, którzy o Białorusi wiedzą niewiele, jak i tym, którzy coś już wiedzą, ale chcieliby odpocząć od monotematycznych tekstów na temat tego, jak straszny jest to kraj i usiąść nad brzegiem kolistego jeziora.

img_20171108_075257

Zdjęcie: By zedlik (Own work) [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)], via Wikimedia Commons
Bartek Tesławski
Bartek Tesławski
Zastępca redaktora naczelnego Eastbook.eu

Internacjolog, Warszawiak i miłośnik Europy Wschodniej. Nieuleczalny białorusofil.

Kontakt: bartek@teslawski.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz