Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Mateusz Kubiak

Armenia – cichy sukces szczytu Partnerstwa Wschodniego?

W trakcie minionego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Brukseli została podpisana Umowa o Kompleksowym i Wzmocnionym Partnerstwie między UE a Armenią. Wiele będzie zależeć od realnej implementacji jej zapisów, jednak i tak jest to najistotniejsze wydarzenie w relacjach unijno-armeńskich od 2013 roku, kiedy władze w Erywaniu odrzuciły przygotowaną uprzednio Umowę Stowarzyszeniową. Przyjęty obecnie dokument może również mieć znaczenie dla całego programu Partnerstwa Wschodniego – wskazuje, że UE posiada instrumenty, by pogłębiać współpracę także z państwami Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Ostatni szczyt Partnerstwa Wschodniego (PW) upłynął w dużej mierze pod znakiem rozczarowań. Najpierw, na ledwie kilka dni przed samym wydarzeniem, Białorusini oficjalnie potwierdzili, że unijnego zaproszenia (pierwszego od 2009 roku) nie przyjmie prezydent Alaksandr Łukaszenka. Tym samym nie doszło do oczekiwanej przez wielu, bezprecedensowej wizyty białoruskiego przywódcy podczas szczytu PW. Co więcej, już kolejnego dnia w przestrzeni publicznej pojawiła się następna wiadomość: swoją obecność mógł odwołać także prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, z uwagi na nieuwzględnienie w projekcie deklaracji podsumowującej szczyt zapisów odwołujących się do perspektyw ukraińskiego członkostwa w UE. Ostatecznie Poroszenko pojawił się w Brukseli i podpisał dokument w pierwotnym kształcie jednak atmosfera rozmów została wyraźnie nadwyrężona. Kolejnym kamyczkiem do ogródka stała się wreszcie nieobecność szeregu głów zachodnich i południowych państw Unii z prezydentem Francji na czele.

W kontekście przywołanych wydarzeń, w zasadzie bez echa przeszedł fakt podpisania przez Armenię i UE Umowy o Kompleksowym i Wzmocnionym Partnerstwie (ang. Comprehensive and Enhanced Partnership Agreement, CEPA). Negocjacje w sprawie szczegółowej treści CEPA rozpoczęły się jeszcze w grudniu 2015 roku i trwały 15 miesięcy – do lutego 2017 roku. Rozmowy te były skomplikowane przede wszystkim z powodu sytuacji geopolitycznej, w jakiej znajduje się Armenia. We wrześniu 2013 roku doszło do pamiętnego spotkania armeńskiego prezydenta Serża Sarkisjana z Władimirem Putinem, w następstwie którego ogłoszono, że Erywań wstąpi do istniejącej wówczas Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu oraz będzie współtworzył firmowane przez Kreml struktury eurazjatyckie. W efekcie oznaczało to odstąpienie Armenii od wcześniejszych planów podpisania Umowy Stowarzyszeniowej z UE i powiązanej z nią umowy o strefie wolnego handlu (DCFTA). Sytuacja ta sprawiła wówczas, że w kontaktach na linii Erywań-Bruksela zapanował impas. Wiele wskazuje jednak na to, że może on zostać ostatecznie przełamany dzięki podpisanej obecnie CEPA.

Kluczem – implementacja zapisów

Umowa o Kompleksowym i Wzmocnionym Partnerstwie w założeniu została pomyślana jako kompromis, który w miarę możliwości zachowywałby zarówno istotę odrzuconej w 2013 roku przez Armenię Umowy Stowarzyszeniowej, jak również uwzględniał zobowiązania strony armeńskiej względem Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. Z jednej strony sprawiło to, że CEPA została pozbawiona zapisu o unijnych aspiracjach kraju oraz rozwiązań, które prowadziłyby stricte do budowy strefy wolnego handlu (niemożliwe ze względu na obecność Armenii w unii celnej z Rosją, Białorusią, Kazachstanem i Kirgistanem). Mimo to, w dokumencie zdołano jednak zawrzeć jednocześnie szeroko zakrojony, ambitny program intensyfikacji wzajemnej współpracy.

Treść CEPA zawiera się przy tym nie tylko w zapisach zobowiązujących do poszanowania zasad państwa prawa, walki z korupcją itp., ale także w bardzo konkretnych rozwiązaniach. Dobrym przykładem mogą być tu chociażby postulaty wsparcia małych i średnich armeńskich przedsiębiorstw, liberalizacji handlu usługami, czy też wzajemnego otwarcia przetargów na zamówienia publiczne. Kluczową jest wreszcie długa lista dyrektyw unijnych w poszczególnych sektorach, które mają zostać transponowane do armeńskiego prawodawstwa zgodnie z przyjętym jednocześnie harmonogramem.

Zarówno Armeńczycy, jak i unijni decydenci podkreślają, że o ostatecznym sukcesie CEPA będzie można mówić dopiero z perspektywy kilku lat, podsumowując stopień implementacji zapisów umowy. UE deklaruje, że w tym celu zwiększy pomoc rozwojową dla Armenii w kolejnych latach o 25%, lecz mimo to i tak wielu wątpi, by obecne władze kraju faktycznie były skłonne wdrażać poszczególne reformy. Zdaniem armeńskiej politolożki Hasmik Grigorjan (Centrum Analityczne ds. Globalizacji i Współpracy Regionalnej), nadzieje budzi jednak fakt, iż na mocy zawartej umowy utworzona zostanie dwustronna Platforma Społeczeństwa Obywatelskiego, która będzie monitorować postępy w realizacji zapisów CEPA i uczestniczyć w formułowaniu stosownych rekomendacji.

„Liczymy, że nawet mimo możliwego braku woli politycznej po stronie rządzących, aktywiści będą w stanie wpływać na faktyczną implementację umowy i zapewniać odpowiedni dopływ informacji do reszty społeczeństwa” – tłumaczy Grigorjan. Nastroje są zresztą zdecydowanie pro-unijne. Według tegorocznych badań, aż 88% obywateli kraju życzyłoby sobie aktywizacji w relacjach armeńsko-unijnych.

Kolej na innych?

Szczególne znaczenie CEPA zawiera się w fakcie, iż została ona podpisana pomimo członkostwa Armenii w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej i jej niepodważalnego uzależnienia od Federacji Rosyjskiej. W efekcie, zawarcie umowy stało się wydarzeniem bez precedensu i dowodem na to, iż UE rzeczywiście jest w stanie przedstawić atrakcyjną (i jednocześnie możliwą do zaakceptowania przez Kreml) ofertę również tym państwom Partnerstwa Wschodniego, które zwykło się zaliczać do tzw. „drugiej ligi” programu. CEPA może więc stanowić dobry przykład elastyczności unijnej dyplomacji, która wszak – zgodnie z zasadą zróżnicowania (ang. differentiation) – powinna stanowić jeden z filarów PW.

Wspomniany brak weta ze strony Moskwy, ambitny program CEPA oraz entuzjastyczna reakcja samej Armenii (zarówno decydentów, ekspertów, jak i „zwykłych” obywateli) mogą stanowić dodatkowe zachęty, by potencjalnie przynajmniej część z zaoferowanych Armeńczykom rozwiązań stała się w przyszłości udziałem również Azerbejdżan lub Białorusinów. Należy zresztą odnotować, że władze w Baku prowadzą stosowne negocjacje ws. podobnego porozumienia już od lutego 2017 roku, choć są przy tym dalekie od wypracowania ostatecznego kształtu umowy. Inaczej ma się sprawa w przypadku Białorusi, która jako jedyne z państw Partnerstwa Wschodniego nie posiada własnego ramowego porozumienia z UE i wciąż funkcjonuje w oparciu o traktat z 1989 roku między Wspólnotą Europejską a ZSRR. Sami Białorusini deklarują, iż chcą jak najszybciej wynegocjować własną umowę, lecz na chwilę obecną w grę wchodzić może jedynie dużo bardziej uproszczony i podstawowy dokument, niż „armeńskie” CEPA.

***

Podpisanie CEPA przez Armenię i UE jest istotnym wydarzeniem, być może najważniejszym w trakcie minionego szczytu Partnerstwa Wschodniego. Choć finalnie wiele będzie zależało jeszcze od faktycznej implementacji zapisów umowy, już teraz można mówić o pewnym sukcesie. UE dowiodła, że ma wiele do zaoferowania także partnerom bliższym Moskwie – ciężko o lepszą wizytówkę Unii Europejskiej w tychże państwach.

***

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w ramach konkursu Dyplomacja Publiczna 2017 - komponent II Wymiar wschodni polskiej polityki zagranicznej 2017. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Zdjęcie: Some rights reserved by European External Action Service - EEAS, źródło: https://www.flickr.com/photos/eeas/34698718172
Mateusz Kubiak
  • w Eastbook.eu od2017 Aug 9
  • Artykuły2
  • Komentarze0
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz