Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Kamil Całus

Naddniestrze wejdzie w skład Mołdawii? Kulisy porozumienia mołdawsko-naddniestrzańskiego

W ciągu zaledwie kilku ostatnich tygodni udało się dokonać niespotykanego w ostatnich dziesięciu latach postępu w procesie negocjacyjnym między rządem w Kiszyniowie oraz władzami separatystycznego Naddniestrza. Choć wydarzenie to wzbudziło dość powszechną, acz raczej nieśmiałą nadzieję na możliwy przełom w sprawie tego zamrożonego od ćwierćwiecza konfliktu, to w rzeczywistości są one raczej jedynie instrumentem w cynicznej grze politycznej prowadzonej przez rządzącego Mołdawią oligarchę Vlada Plahotniuca, który zręcznie wykorzystuje korzystny dla siebie klimat międzynarodowy oraz przychylne nastawienie Moskwy i Tyraspola.

Sukcesy i plany

18 listopada, w rezultacie podpisanego niedługo wcześniej porozumienia, Pavel Filip – premier Mołdawii, oraz Vadim Krasnosielski – “prezydent” nieuznawanej republiki wspólnie otworzyli kluczowy dla ruchu tranzytowego most nad Dniestrem w miejscowości Gura Bîcului. Choć zniszczony podczas wojny mołdawsko-naddniestrzańskiej w 1992 r. most odbudowano już na początku lat 2000 to aż do chwili obecnej z przyczyn politycznych (sprzeciw strony naddniestrzańskiej) pozostawał on zamknięty dla ruchu.

Zaledwie tydzień później, w piątek 25 listopada, w Benderach położonych na terenie kontrolowanym przez separatystów, mołdawski wicepremier ds. reintegracji, George Balan oraz szef tzw. Naddniestrzańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Witalii Ignatiew, podpisali cztery kolejne porozumienia. Dotyczyły one kolejno: legalizacji dyplomów wydawanych przez naddniestrzański uniwersytet im. Tarasa Szewczenki w Tyraspolu, funkcjonowania na terenie Naddniestrza szkół mołdawskich (podlegających mołdawskiemu ministerstwu oświaty), przywrócenia bezpośredniej łączności telefonicznej miedzy obydwoma brzegami Dniestru (oraz legalizacji funkcjonowania sieci komórkowej w Naddniestrzu), a także umożliwienia mołdawskim rolnikom dostępu do należącej do nich ziemi znajdującej się na przygranicznych terenach kontrolowanych przez władze separatystyczne.

Już dwa dni później, 27 listopada, w Wiedniu odbyła się pierwsza od półtora roku runda negocjacyjna w formacie 5+2 (Mołdawia oraz Naddniestrze jako strony konfliktu oraz Rosja, USA, Ukraina, UE i OBWE jako obserwatorzy i gwaranci). Podczas spotkania obydwie strony potwierdziły oficjalnie wcześniejsze uzgodnienia, a także zobowiązały się do rozwiązania w ciągu najbliższych miesięcy kolejnych istotnych problemów dwustronnych, w tym m.in. wprowadzenia jednolitych (dla Mołdawii i Naddniestrza) tablic rejestracyjnych, umożliwiających legalne poruszanie się poza granicami Mołdawii samochodom zarejestrowanym w separatystycznym regionie.

Jednocześnie mołdawskie media donosiły w ciągu ostatnich tygodni o planowanym opublikowaniu przez Kiszyniów swojej wizji rozwiązania problemu naddniestrzańskiego. Wedle dostępnych przecieków, prócz włączenia Naddniestrza w skład Mołdawii na prawach autonomii, plan ten zakładać ma m.in. formalne uznanie przez Tyraspol języka rumuńskiego, a nie mołdawskiego za oficjalny, wycofanie wojsk rosyjskich z separatystycznego regionu a także zastąpienie obecnej misji pokojowej (działającej tam na mocy mołdawsko-rosyjskiego porozumienia z 1992 roku) międzynarodową cywilną misją policyjną.

Reintegruj i rządź

Nie ma wątpliwości, że głównym czynnikiem, który umożliwił dynamizację procesu negocjacyjnego, był korzystny, sprzyjający porozumieniu klimat polityczny, który w ostatnich miesiącach wykształcił się zarówno w Kiszyniowie jak i Moskwie oraz Tyraspolu.

Sukces w kwestii naddniestrzańskiej ma szczególne znaczenie dla władz mołdawskich, a przede wszystkim kontrolującego rząd, większość parlamentarną oraz aparat administracyjny oligarchy Vlada Plahotniuca (piastującego formalnie jedynie funkcję przewodniczącego rządzącej, nominalnie proeuropejskiej Partii Demokratycznej).

Dla tego oskarżanego o zawłaszczenie mołdawskiego państwa i traktowanego z niechęcią i nieufnością w większości zachodnich stolic polityka i biznesmana wyraźny sukces w kwestii Naddniestrza jest sposobem na uzyskanie akceptacji i legitymacji Zachodu (w tym przede wszystkim przed UE i USA), który – na co liczy Plahotniuc – w zamian za postępy w zażegnaniu problemu separatystycznego regionu, skłonny będzie przymknąć oko na nadużywanie przez niego władzy i wpływów. Chodzi przede wszystkim o niedawną, wątpliwą pod względem proceduralnym i etycznym, zmianę systemu wyborczego, faworyzującą ugrupowanie Plahotniuca.

Legitymacja partnerów zachodnich jest Plahotniucowi niezbędna także na użytek wewnętrzny, gdyż jego ugrupowanie na lokalnej scenie politycznej pozycjonuje się jako jedyna licząca się, prozachodnia siła, będąca w stanie przeciwstawić się partiom prorosyjskim, w tym przede wszystkim Partii Socjalistów, z której wywodzi się obecny prezydent kraju, Igor Dodon. Straszenie proeuropejskiego elektoratu możliwym przejęciem władzy przez socjalistów stanowi jedną z kluczowych metod budowania poparcia przez niezbyt popularną obecnie (6-9%) i skompromitowaną w oczach większości wyborców Partię Demokratyczną.

Dla obecnych władz ważne jest również, że sukces na polu naddniestrzańskim stanowi poważny cios wizerunkowy dla opozycyjnego wobec rządu prezydenta Igora Dodona oraz Partii Socjalistów, którzy z rozwiązania konfliktu z Tyraspolem uczynili jedno ze swych głównych haseł wyborczych. Mimo szeregu działań podjętych przez Dodona od czasu objęcia stanowiska prezydenta w listopadzie 2016 roku do dziś, nie tylko nie udało mu się osiągnąć żadnego faktycznego zbliżenia z Naddniestrzem, ale – co więcej – jego relacje z separatystycznymi władzami w ciągu ostatnich miesięcy bardzo wyraźnie się pogorszyły.

Co więcej, działania rządu zupełnie marginalizują także opozycję proeuropejską (Partię Działania i Solidarności Mai Sandu oraz Platformę Godność i Prawda Andreia Nastasego), która w żaden wyraźny sposób nie uczestniczy w dyskusji o przyszłości Naddniestrza. Z perspektywy władz nie bez znaczenia pozostaje wreszcie fakt, że temat Naddniestrza będzie w najbliższym czasie dominował w lokalnych mediach.

Niewykluczone też, że zaplanowane na 25 listopada spotkanie Balana i Ignatieva w Benderach miało stanowić swoisty sposób na odwrócenie uwagi opinii mołdawskiej i międzynarodowej na wypadek gdyby Kiszyniów za brak reform, korupcję i oligarchizację państwa został podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Brukseli ostro i publicznie skrytykowany przez UE.

Naddniestrze gra o przetrwanie…

Dla Naddniestrza przyjęte w ostatnich dniach porozumienia (oraz te, których podpisanie planowane jest w najbliższych miesiącach) mają duże znaczenie polityczne i ekonomiczne. Od kilkudziesięciu miesięcy region ten pogrążony jest w najgłębszym w swej historii kryzysie gospodarczym. Zła polityka gospodarcza administracji byłego „prezydenta” Jewgienija Szewczuka oraz ograniczenie dostępu do rynku rosyjskiego i ukraińskiego (związane przede wszystkim z konfliktem rosyjsko-ukraińskim) połączone z kryzysem finansowym w Mołdawii (kluczowym partnerze handlowym Naddniestrza), który wybuchł na przełomie 2014 i 2015 roku, doprowadziły do wyraźnego obniżenia poziomu życia mieszkańców separatystycznej republiki.

Rosyjskie siły pokojowe w Naddniestrzu; Autor: Clay Gilliland; Źródło: flickr.com

Rosyjskie siły pokojowe w Naddniestrzu; Autor: Clay Gilliland; Źródło: flickr.com

Problem ten pogłębiło dodatkowo poważne ograniczenie finansowego wsparcia udzielanego przez Moskwę dla regionu (co związane było z problemami ekonomicznymi których Rosja doświadczyła w związku z sankcjami gospodarczymi). Pogarszająca się sytuacja wyniosła do władzy w Naddniestrzu siły będące polityczną emanacją najpotężniejszej w regionie struktury biznesowej, holdingu Sheriff. Parlament zdominowany został przez reprezentujące tę firmę ugrupowanie Obnowljenie, zaś na stanowisko „prezydenta” wybrano w grudniu 2016 roku związanego z Sheriffem Wadima Krasnosielskiego.

Supermarket Sheriff; Autor: Andrew White; Źródło: flickr.com

Supermarket Sheriff; Autor: Andrew White; Źródło: flickr.com

Nowe władze, (a szczególnie kierujący regionem z tylnego siedzenia Wiktor Guszan, szef Sheriffa) jako struktura de facto biznesowa, zainteresowane są przede wszystkim poprawą sytuacji gospodarczej w regionie i – co za tym idzie – maksymalizacją swoich zysków. Jednocześnie, chcą one jak najszybciej doprowadzić do poprawy warunków życia mieszkańców regionu, tak by zapewnić sobie poparcie elektoratu i stabilność wewnętrzną.

Podpisane z Kiszyniowem porozumienia wpisują się w tak zdefiniowane cele Tyraspola. Nie tylko dają one szansę na ożywienie handlu (most w Gura Bîcului stanowi część ważnej trasy tranzytowej M14), ale także ułatwiają Naddniestrzanom codzienne życie: szczególnie chodzi tu o przewidywany spadek cen połączeń telefonicznych poza Naddniestrze, uznawalność dyplomów oraz ułatwienia w podróżowaniu. Jednocześnie koszty polityczne czy – tym bardziej – ekonomiczne ze strony regionu wynikające z podpisanych porozumień są niemal zerowe.

Decyzję o akceptacji kompromisu ze stroną mołdawską dodatkowo ułatwiał Tyraspolowi brak wsparcia finansowego ze strony Rosji i to mimo wielokrotnych próśb ze strony naddniestrzańskiej. Warto zauważyć, że na poziomie retorycznym i propagandowym władze regionu bardzo mocno podkreślają, że kompromis zawarty z Kiszyniowem nie jest wstępem do faktycznego przyłączenia regionu do Mołdawii, a ma na celu jedynie ułatwienie życia przeciętnym Naddniestrzanom.

…a Moskwa o Ukrainę

Interesy Moskwy i jej poparcie dla zbliżenia mołdawsko-naddniestrzańskiego wydają się bardzo jasne. Po pierwsze, Rosja (a z nią Naddniestrze) od dłuższego czasu naciskała na wznowienie rozmów w formacie 5+2. Z perspektywy Kremla sukcesy w tym formacie mają znaczenie polityczne. Mogą bowiem zostać wykorzystane w kontekście Procesu Mińskiego, jako dowód na dobrą wolę Rosji oraz wyraźny przykład dla Zachodu, że wobec otwartości na kompromis wszystkich stron konfliktu (tzn. Kiszyniowa w przypadku Naddniestrza oraz Kijowa w przypadku Donbasu) możliwe jest uzyskanie wymiernych rezultatów i ustabilizowanie sytuacji w regionie.

Igor Dodon i Władimir Putin; Źródło: kremlin.ru

Igor Dodon i Władimir Putin, styczeń 2017; Źródło: kremlin.ru

Moskwa zainteresowana jest także poprawą sytuacji gospodarczej separatystycznego regionu Po pierwsze ze względu na chęć zażegnania ewentualnych niepokojów społecznych, a po wtóre (i być może ważniejsze) by ograniczyć wydatki ponoszone corocznie na potrzeby utrzymania Naddniestrza. Te, wraz z darmowym gazem dostarczanym Tyraspolowi przez Gazprom, osiągały w ciągu ostatnich lat wedle szacunków sumę nawet 1 mld USD rocznie.

Płonne nadzieje

Niestety obecne ożywienie procesu negocjacyjnego nie powinno budzić zbytnich nadziei na faktyczny przełom i ostateczne rozwiązanie kwestii Naddniestrza w dającej się przewidzieć przyszłości. Nic nie wskazuje bowiem na to, by niecodzienne zainteresowanie tym tematem i aktywność strony mołdawskiej miały być czymś więcej niż tylko doraźną zagrywką, obliczona na omówione już wcześniej krótkoterminowe korzyści wewnętrzne i zewnętrzne dla kiszyniowskiego rządu oraz samego Vlada Plahotniuca.

Nie należy wykluczać, że w najbliższych tygodniach dojdzie do stopniowego wyhamowania procesu zbliżenia z Naddniestrzem. Choć podpisane w ostatnich dniach porozumienia prawdopodobnie zostaną wprowadzone w życie, to opublikowanie przez Kiszyniów zapowiadanego projektu rozwiązania problemu Naddniestrza (do czego dojdzie prawdopodobnie jeszcze w pierwszej połowie grudnia) spotka się zapewne z krytyczną reakcją Tyraspola oraz Rosji.

Dla Moskwy zupełnie nie do przyjęcia będzie propozycja usunięcia jej sił zbrojnych z regionu, a szczególnie wyrugowanie stamtąd jej sił pokojowych. Tymczasem Naddniestrze pod żadnym pozorem nie zgodzi się na ustępstwo w tak drażliwej sprawie jak kwestia nazewnictwa języka mołdawskiego. Z punktu widzenia Kiszyniowa, negatywna reakcja tych dwóch aktorów nie będzie miała jednak większego znaczenia. Publikując projekt, Mołdawia oczyści się z zarzutu pasywności (faktycznie, do tej pory Kiszyniów nie wypracował właściwie żadnej koncepcji reintegracji kraju) i odbije piłeczkę na stronę Moskwy i Naddniestrza, których będzie mogła winić za ewentualne przestoje w procesie negocjacyjnym.

Dodatkowym hamulcem dalszych rozmów w sprawie specjalnego statusu Naddniestrza będzie także opór prezydenta Dodona, który już 29 listopada ogłosił, że nie zgadza się z proponowanym (choć wciąż nieujawnionym przez rząd) projektem rozwiązania kwestii naddniestrzańskiego separatyzmu. W rezultacie rozmowy w formacie 5+2 prawdopodobnie znów ugrzęzną na kolejne miesiące, pozostając przy tym wygodnym tematem zastępczym maskującym faktyczne problemy kraju i spychające na margines opozycję. Natomiast Plahotniuc przez dłuższy czas wykorzystywał będzie żywą jeszcze nadzieję na dalsze postępy w kwestii uregulowania konfliktu naddniestrzańskiego do zapewniania sobie choć minimalnego poparcia partnerów zachodnich.

Zdjęcie główne: Flaga Naddniestrza; Autor: Tony Bowden; Źródło: flickr.com
Kamil Całus
  • w Eastbook.eu od2013 Aug 22
  • Artykuły4
  • Komentarze0

Kamil Całus, analityk ds. Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie. Dziennikarz, podróżnik, absolwent poznańskiego Wschodoznawstwa i Dziennikarstwa. Doktorant w Instytucie Wschodnim Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz