Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Agnieszka Wojciechowska

3 filmy z Europy Wschodniej i Kaukazu o prawdziwym życiu na wojnie

Co liczy się podczas wojny? Życie? Rodzina? Dom? Pieniądze? Im dłużej myślisz, tym coraz to nowe konfiguracje myśli przychodzą Ci do głowy. To zrozumiałe. Jednak gdy zewsząd nadciąga wojna, przede wszystkim liczy się pokój i to jego poszukują główni bohaterzy filmów: „Kukułka”, „Mandarynki” i „Wyspa Kukurydzy”.

Wojna toczy się nie tylko między państwami i narodami, ale także ludźmi, choć ci ostatni są często mimowolnie pociągnięci do walki. O absurdach nacjonalizmu i wojen toczących się z jego pobudek najlepiej opowiedzieć prosto, wyjść poza szerzone idee i skupić się na prostych ludzkich historiach. A jeśli idee tak często w historii były wykorzystywane do szerzenia przemocy i nienawiści, to czy w ogóle jakakolwiek ideologia ma sens? Być może o tym rozmyślają twórcy filmów „Mandarynka”, „Wyspa kukurydzy” oraz „Kukułka”.

Dwa pierwsze filmy opowiadają o życiu w cieniu wojny abchasko-gruzińskiej z 1992 roku. Akcja filmu „Kukułka” rozgrywa się natomiast tuż przed wycofaniem się Finlandii z II wojny światowej. Filmy oprócz wspólnego tematu mają również inne cechy łączące. Oszczędne kadry, tradycyjna muzyka oraz bohaterowie, których dzieli wszystko: język, narodowość, kultura, a także strona konfliktu, po której się znaleźli w wyniku wybuchu wojny. Pomimo to, stają się dla siebie po prostu ludźmi.

1. Kukułka / Kukushka (2002)

Komediodramat wojenny „Kukułka” w reżyserii Aleksandra Rogożkina został wyprodukowany w Rosji. To plastyczne kino z pięknymi krajobrazami. Motywem przewodnim nie jest stricte wojna, lecz życie wiejskie, które przez toczący się konflikt ulega zakłóceniu. Bohaterami filmu są przede wszystkim ludzie ze swoimi uczuciami, myślami i tęsknotą za domem. Jak też pokazuje ta historia, tęsknić można na wiele sposobów. Zanim dochodzi jednak do splecenia się historii trzech różnych kulturowo i językowo bohaterów, najpierw dowiadujemy się, jak wojna rzuciła ich na pastwę losu.

Jednym z bohaterów jest młody fiński snajper Veikko, który zostaje przebrany w mundur SS i przykuty do skały, aby zabiła go nadciągająca Armia Czerwona. Drugim bohaterem jest dumny radziecki kapitan Iwan, którego ratuje Laponka Anni – trzecia bohaterka filmu. Iwan został oskarżony o działalność antyradziecką. Podczas gdy wieziono go pod sąd, jego eskorta została ostrzelana przez radzieckie samoloty, dzięki czemu udało mu się zbiec.

Akcja dzieje się w gospodarstwie Anni, której mąż nie wrócił z wojny. Iwan i Veikko dostają schronienie od młodej wdowy, w zamian za co pomagają jej przy farmie. Każdy mówi w innym języku, więc nie potrafią się porozumieć. Fin nie umie wytłumaczyć wrogo nastawionemu Rosjaninowi, że nie jest niemieckim żołnierzem SS, a jego ojczyzną jest Finlandia i nie chce walczyć. Iwan nazywa Veikko faszystą albo Fritzem. Mimo nieporozumień są skazani na koegzystencję.

Film poprzez splot różnych, często śmiesznych zdarzeń pokazuje, jak zza maski stereotypów narodowych można ujrzeć po prostu człowieka i gamę uczuć, jakie nim rządzą. Anni odczuwa potrzebę bliskości z mężczyzną. Ivan popada w ckliwość rodem z romantyzmu. Veikko natomiast chce po prostu wrócić do swojego domu i życia. Ich potrzeby przeplatają się wzajemnie, tworząc między nimi różne relacje, do których pewnie by nigdy nie doszło, gdyby nie wojna.

Nietutejszy świat został podkreślony poprzez scenę, gdzie Anni próbuje przywrócić Veikko do życia za pomocą rytuału, który poznała od babci. Scena, w której lapońska szamanka wyje jak pies nad umierającym mężczyzną, wprowadza oniryczny nastrój. Ciepłe barwy uzyskane za pomocą ognia nadają dynamizmu i życia scenie, która skontrastowana jest z chłodną tonacją kolorystyczną odchodzącego na tamten świat młodego Fina.

Tytułową kukułkę można przyrównać do wojny, która podrzuca swoje jaja do gniazd innych ptaków, zostawiając je na pastwę własnego losu i zmuszając do wychowywania się u obcych. Najważniejsze jest jednak to, że w końcu zawsze przychodzi wiosna.

2. Mandarynki / Mandariinid (2013)

Dramat wojenny „Mandarynki” to film w reżyserii pochodzącego z Gruzji Zaza Urushadze. Akcja została umieszczona w 1992 roku, w czasie wojny abchasko-gruzińskiej. W Abchazji były trzy strony konfliktu, chociaż o tej ostatniej rzadko się pamięta. Abchazi dążący do niepodległości, Gruzini chcący zachować Abchazję w granicach swojego kraju oraz Estończycy, którzy osiedlili się w tamtejszym regionie.

To kolejny film, w którym historia nie dotyka tego, co dzieje się na froncie, lecz opowiada o domostwach, które zostały objęte wojną. Na samym początku poznajemy nieugięte oblicze plantatora mandarynek Margusa i jego sąsiada Ivo. Są imigrantami z Estonii, którzy mają możliwość powrotu do ojczystego kraju z powodu panującej w Abchazji wojny. Margus jednak z zamiłowaniem odnosi się do swojej plantacji i za nic w świecie nie chce opuścić terenu objętego wojną, gdzie dojrzewają jego mandarynki. Film doskonale odwołuje się do zwykłego codziennego życia, którego pozbawieni są ludzie na wojnie. Dla zwykłych ludzi wojna jest jak zaraza – przychodzi, by zabrać im wszystko, co mają.

Film jednak rozwija inny wątek główny, którego prowodyrami są: chrześcijański żołnierz gruziński Nika i muzułmański najemnik czeczeński Ahmed. Ivo ratuje ich od śmierci i zabiera pod swój dach. Tak jak w przypadku „Kukułki”, tak i tym razem dwaj przybysze stoją po przeciwnej stronie konfliktu, co buduje ich niechęć do siebie. Ivo, który od początku filmu ukazany jest jako charakterny starzec z zasadami, rozkazuje im jednak zaprzestać toczenia sporu pod jego dachem.

Im dłużej zaczynają ze sobą przebywać, tym mniejsza staje się przepaść między nimi, a wrogość z powodu narodowości zanika. Znów więc mamy do czynienia z pokazaniem, że łatwo jest nienawidzić wrogi sobie naród, gdy się całkowicie od niego odcina i buduje sztuczną granicę. Poznanie kultury i drugiego człowieka sprawia jednak, że wroga maska opada i pozostaje jedynie drugi człowiek.

W tej historii dużą role odgrywa ruch kamery. W znakomity sposób buduje portrety psychologiczne bohaterów, a także panujący niepokój. Na pochwałę zasługuje także dobór aktorów, którzy uwiarygodniają tę historię. Chłodna tonacja kolorystyczna zalesionych terenów jest przełamana tylko scenami dziejącymi się na plantacji mandarynek, które nieco ocieplają obraz, dając nadzieję na rozjaśnienie sytuacji. W tym filmie na uwagę zasługuje też etniczna muzyka gruzińskiego artysty Niaz Diasamidzego, która dosłownie łagodzi obyczaje i pozwala odczuć klimat estońskiej zadumy.

3. Wyspa Kukurydzy / Simindis Kundzuli (2014)

Rok po premierze „Mandarynek” wszedł do kin kolejny dramat z wojną abchasko-gruzińską w tle. Film „Wyspa Kukurydzy”, wyreżyserowany przez Giorgiego Owaszwiliego, powstał w wyniku koprodukcji Czech, Francji, Gruzji, Niemiec, Szwajcarii, Węgier i Kazachstanu. Jest to kino minimalistyczne, gdzie akcja toczy się w wolnym tempie. Banalność scen może być czasem wręcz nużąca, ale przy tym prawdziwa, bo doszczętnie wyzuta z jakichkolwiek upiększeń. Natura jest bowiem sama w sobie piękna i na tej chłopskiej myśli opiera się ta historia.

Zdjęcia w filmie charakteryzują się ciągłymi zbliżeniami, a ciasne kadry powodują, że jesteśmy bliżej życia i natury, a nie wielkiego świata i wstrząsających nim konfliktów. Ziemia przedstawiona jest jako symbol życia, które podporządkowane jest cyklom natury, i choć stała się przyczyną konfliktu oraz śmierci, o czym przypominają patrole krążące wokół wyspy, film rozpoczyna się od biblijnego stwierdzenia, że: Ziemia przynależy do swojego stwórcy.

Bohaterem filmu jest Abchaz, który przemierza koryto rzeki i dociera do wysepki, na której buduje chatę. Pewnego razu przywozi na wyspę młodą dziewczynę, zapewne wnuczkę. W zwykłe chłopskie życie wkracza więc młodość, pełna namiętności i świeżości. Przybycie dziewczyny na wyspę, gdzie razem z dziadkiem strzeże plonów kukurydzy, wzbudza zainteresowanie gruzińskich żołnierzy.

Kiedy córka znajduje rannego żołnierza gruzińskiego, pojawia się typowy wątek ojcowski. Młoda dziewczyna nie pozostaje obojętna wobec mężczyzny, który jest ich gościem na wyspie przez okres rekonwalescencji. Kiedy mężczyzna dochodzi do siebie, a dziewczyna próbuje nawiązać z nim relację, starzec się temu sprzeciwia.

Czy tylko z powodu troski o młodą dziewczynę? Film jest oszczędny w dialogi, więc można się jedynie domyślać. Widz staje się bowiem obserwatorem życia przez lornetkę. Zbliżenia pokazują wiele, ale nie zawsze wprost mówią, co dokładnie jest ukazane naszym oczom.

W filmie przede wszystkim można odczuć obojętność i pokorę starca wobec toczącego się wokół konfliktu. Interesuje go ziemia i plon. Poddaje się w zupełności działaniom sił natury. Starzec w swej prostocie osiąga dużo większą mądrość niż żołnierze, którzy dają zwodzić się wojnie i fałszywym pobudkom.

Nie tylko „Dziewiąta kompania”

Ukazane kino wojenne Europy Wschodniej kontrastuje ze sobą różnice narodowe, by na końcu je rozmazać i pokazać wspólną, ludzką twarz. Nie jest to jednak próba zatarcia narodowości, gdyż kultura narodowa jest tym, co czyni dom i ojczyznę miejscem szczególnym. Nacjonalizm sam w sobie nie jest więc negatywny, ale w historii często stawał się przyczyną wrogości i konfliktów, a to bezpośrednio wpływa na powstawanie na świecie kolejnych granic. Jednak żaden z tych filmów nie odpowiada bezpośrednio na pytanie, czy jest to słuszne.

Przywołane filmy najlepiej pokazują, że kino wojenne z Europy Wschodniej i Kaukazu, to nie tylko efektowne obrazy wojny obfitujące w przemoc, krew i spektakularne wybuchy, jak w filmie „Dziewiąta kompania”. Wręcz przeciwnie. Rodzime kino wojenne, oparte na własnej historii, jest czasem nużące, ale nie bez powodu. Pozwala to na przyjrzenie się człowiekowi szarganemu przez różne traumy i bariery, które w końcu jednak potrafi przełamać. Bez żadnego pośpiechu, w nostalgicznej stonowanej kolorystyce dzieją się historie ludzi, którzy żyją dniem powszednim, troszcząc się o ziemię, która daje im plon, a to nic innego jak symbol życia i pokoju.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: By Ministry of Information Photo Division Photographer - http://media.iwm.org.uk/iwm/mediaLib//34/media-34648/large.jpgThis is photograph D 18377 from the collections of the Imperial War Museums., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=24376515
Agnieszka Wojciechowska
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY