Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Wojciech Siegień

Ustawa o IPN pozbawiła Polskę rosyjskich sojuszników

Przyjęcie ustawy o IPN otworzyło Puszkę Pandory. Wrogowie Polski dostali dodatkową broń w walce informacyjnej z Polską. Niedawnych sojuszników i przyjaciół z kolei, zmuszono do przyjęcia postawy krytycznej w stosunku do naszego państwa.

Lubisz czytać Eastbooka i podoba Ci się, że nie zalewamy Cię masą reklam? Pomóż nam się rozwijać!

Wypełnij PIT 2016 i przekaż 1% podatku

Dziękujemy!

Triumf polskiej dyplomacji

W poniedziałek 5 lutego podczas konferencji prasowej, minister spraw zagranicznych RP Jacek Czaputowicz, odnosząc się do kwestii Polskiego stanowiska w sporze z Izraelem, ogłosił sukces polskiej dyplomacji. Stosunków z sojuszniczymi państwami nie ocenił jako złych oraz stwierdził, że Polska w tym sporze zyskała.

Po pierwsze, poprzez podniesienie świadomości światowej „opinii publicznej” o prawdzie historycznej i roli Polski w II Wojnie Światowej. Według ministra prawda historyczna leży po stronie polskiej.

Po drugie, efektem tej dyskusji będzie umocnienie pozytywnego wizerunku naszego państwa na świecie jako tego, które umie walczyć o swoje prawa. Wszystko to jest sukcesem polskiej dyplomacji, realizującej polityczne zadania postawione przed rządem Prawa i Sprawiedliwości.

Przyjmując taką strategię, warto jednak wziąć pod uwagę czynnik polityczny. Kolejną oczywistością jest przecież to, że historia jest dziedziną przez wielu postrzeganą jako funkcja polityki. Nie można bez politycznej obłudy mówić o potrzebie „narodowej polityki historycznej”, twierdząc jednocześnie, że istnieje jakaś „obiektywna prawda historyczna”. I że ta prawda należy właśnie do nas.

Dlatego, nie wdając się w eksperckie spory o rachunkach krzywd, stosunku bohaterstwa do zezwierzęcenia, warto przyjrzeć się politycznym skutkom decyzji polskiego rządu.

Widok ze wschodu

O fali ostrych reakcji naszych dotychczasowych sojuszników z Zachodu napisano wiele. To, co powinno martwić polskie władze w dwójnasób, to reakcje na przyjęcie ustawy w Federacji Rosyjskiej.

Z perspektywy tamtejszych władz nie można sobie wyobrazić lepszego scenariusza. Polska, dla masowego odbiorcy państwowych programów telewizyjnych w Rosji, pozostaje państwem nieprzyjaznym. Lokalnym watażką, którego gdy podniesie głos, można skarcić klapsem w kark. Było to widać podczas corocznego spotkania Putina z dziennikarzami.

Odpowiadając na pytanie polskiego dziennikarza o wrak prezydenckiego samolotu, Putin w paternalistycznej pozie i z lekceważeniem w głosie poradził, żebyśmy dorośli. Powstało wrażenie, że Rosja zajmuje się poważnymi problemami, a Polska konspirologią. Tak więc, czy to w reżyserowanych programach quasi-publicystycznych, czy z własnej politycznej i dziennikarskiej woli, jako państwo stoimy w pozycji zaperzonego chłopca do bicia. Kreml nie traktuje nas jako poważnego partnera w dyskusji.

Władze rosyjskie wykorzystują ten negatywny wizerunek Polski do cna i w sposób zupełnie nieoczekiwany. W kontekście polskiej nowelizacji ustawy o IPN są rzeczy, których nie mogą wypowiedzieć, aby nie narazić się Izraelowi. To wszystko może jednak wypowiedzieć Ramzan Kadyrow, pełniący funkcję Stasia Gąski. Popierając na Tweeterze Polskę w konflikcie z Izraelem, Kadyrow okazał się niespodziewanie sojusznikiem rządu Prawa i Sprawiedliwości. Będąc konsekwentnym, w logice ministra Czaputowicza wsparcie Kadyrowa należy interpretować jako sukces polskiej dyplomacji.

Sprawne propagandowe rozgrywki Kremla w kontraście z bezradnością polskiej dyplomacji w ostatnim czasie nie są zaskoczeniem. Prawdziwym zaskoczeniem dla polskich rządzących powinno być jednak coś innego. Chodzi o reakcję demokratycznej części opinii publicznej w Rosji – znającej polskie realia i nam przychylnej. Do niedawna.

Podam tylko symptomatyczne przykłady. Świadczą one jednak o głębszym trendzie w obrębie demokratycznej opinii publicznej w Rosji.

Po pierwsze, warto zwrócić uwagę na głos prof. Andrieja Zubowa, znanego historyka, zwolnionego z MGIMO za otwarte głoszenie poglądów niezgodnych z kremlowską polityką, obecnie wiceprzewodniczącego partii PARNAS. W rozmowie z Anną Niemzer na kanale Dożdż (ostatnia prywatna niezależna telewizja) prof. Zubow rozpatrywał potrzebę zjednoczenia rosyjskiej opozycji, która pozostaje niezdolna do współpracy dla obalenia putinowskiego reżymu.

Diagnoza Zubowa sprowadza się do twierdzenia, że w rosyjskim społeczeństwie, także wśród demokratycznie nastawionej opozycji, wciąż działa bakcyl totalitaryzmu. Parafrazując: post – totalitarny syndrom manifestuje się dzisiaj niewiarygodnych rozmiarów egoizmem, który ma też swoje przejawy polityczne. Szukając analogii poza Rosją, prof. Zubow sięgnął właśnie po przykład Polski. Stwierdził zatem, że ponowny rozkwit antysemityzmu w Polsce i sytuacja społeczno – polityczna w Rosji to problemy o tej samej naturze.

Niezależnie od faktycznej sytuacji w Polsce, obrazy z pochodów narodowców, skandale z neonazistami przypieczętowane zglobalizowanym konfliktem z Izraelem o „prawdę historyczną” złożyły się na wizerunek kraju ksenofobicznego, zamkniętego, pogrążonego w agresywnym antysemityzmie. Już nie tylko dla zachodnich komentatorów, ale i dla samych Rosjan (tych krytycznie nastawionych do władz na Kremlu), Polska stała się najbliższym punktem odniesienia.

Rządowa walka o wykorzenienie pojęcia „polskie obozy” jest skrajnie kontrproduktywna. Dobitnie świadczy o tym drugi przykład. Chodzi o wypowiedź Wiktora Szenderowicza w cyklicznej audycji radio Echo Moskwy, prowadzonej przez Olgę Żurawiową. Tutaj znowu poraża kontekst, w którym pojawia się Polska. Dyskutując znaczenie instytucji państwa prawa dla przyszłego rozwoju Rosji, rozmówcy wytyczyli skrajne przykłady – od Uzbekistanu po Danię. Łatwo się domyślić, że oczekiwanym kierunkiem rozwoju byłaby Dania. I to właśnie wtedy pada pytanie o Polskę – gdzie się sytuuje? Tak więc dla Szenderowicza nasz kraj jest wariantem przejściowym między wspomnianymi ustrojami. Trzeba dodać, że wektor zmian w Polsce skierowany jest niestety na Uzbekistan.

Echo Moskwy jest rozgłośnią jednoznacznie utożsamianą z wartościami demokratycznymi oraz powszechnie słuchaną w Rosji i poza jej granicami. Co więcej, w kilka dni po audycji na żywo, nagranie umieszczone w serwisie You Tube miało prawie 122 tysięcy odsłon. Zatem setki tysięcy słuchaczy usłyszało z ust uznanego publicysty i pisarza, że w Polsce mamy do czynienia z tragedią. Polega ona na tym, że jako państwo, idzie siedmiomilowymi krokami w ślad za putinowską Rosją. Szenderowicz zdaje się wiedzieć, co mówi, bo jego córka mieszka w Polsce.

Podobnie jak u Zubowa, tutaj też podkreśla się analogie między państwami. A są to centralizacja aparatu władzy, czystka w mediach, przekonanie o niepowtarzalności losów narodu (Polska Chrystusem narodów/ Trzeci Rzym), idea ostatniego bastionu prawdziwej wiary, wrogość do Sorosa, Stanów Zjednoczonych i ogólne poczucie oblężenia. Podobnie jak władze Rosji przekonują o wrogich siłach, czyhających na potknięcie Moskwy, tak też w Polsce ma dominować dyskurs ataku spoza. Jak stwierdza Szenderowicz, w takim szczelnym kręgu wrogów, autorytarna władza i posłuszne społeczeństwo czują się bardzo przytulnie.

Zarzuty o tendencje autorytarne ekipy Jarosława Kaczyńskiego padały także wcześniej. Jednak w rozmowie z Szenderowiczem o Polsce pojawia się nowy akcent, który można interpretować jako pokłosie „sukcesu” polskiej dyplomacji. Z dyskursywnego niebytu w kontekście Polaków, wraca pojęcie pogromów. A zaraz za nim pada słowo: „Jedwabne”.

Puszka Pandory

Wybrane przykłady wypowiedzi mają świadczyć o nowej tendencji w mówieniu o Polsce wśród demokratycznie nastawionej inteligencji rosyjskiej. Staje się ona wyraźna w różnych kontekstach medialnych. Może być to elitarna telewizja czy ogólnodostępne radio skierowane do wybranego odbiorcy, ale może to też być jeden z najbardziej poczytnych serwisów internetowych – Gazeta.ru.

W dzień złożenia podpisu prezydenta Andrzeja Dudy pod ustawą IPN opublikowano tam obszerny felieton Andrieja Kolesnikowa pt. „Prawomocna historia”. Masowy rosyjski odbiorca przeczyta w nim i o Jedwabnem i o Radziłowie, o filmach „Pokłosie” czy „Ida”, ale też o odmowie dyskusji o własnej historii jako wspólnej cesze rosyjskiego ideologicznego mainstreamu i europejskich populistów.

Profesor Andriej Zubow, Wiktor Szenderowicz czy Andriej Kolesnikow z całą pewnością reprezentują rosyjską inteligencję demokratyczną, a więc w jakimś sensie ich głos można uznać za reprezentatywny dla tej części społeczeństwa Rosji. Jednocześnie są to figury, które można nazwać Thought Leaders. Oznacza to, że ich zdanie kolportowane poprzez różne środki masowego przekazu formułuje schematy myślowe o naszym kraju wśród ogromnej grupy Rosjan, którzy chcą wiedzieć. I ci odbiorcy coraz częściej słyszą bardzo negatywne opinie.

Wydaje się, że przyjęcie ustawy o IPN otworzyło Puszkę Pandory. Wrogowie Polski dostali dodatkową broń w walce informacyjnej z Polską. Niedawnych sojuszników i przyjaciół z kolei, zmuszono do przyjęcia postawy krytycznej w stosunku do naszego państwa. Jest to bardzo widoczne w reakcjach rosyjskich demokratów i inteligencji. W mgnieniu oka przenieśliśmy się lata wstecz i od nowa rozpoczynamy dyskusję o roli Polaków w II Wojnie Światowej, ale nie jest to z pewnością otwarcie, jakiego oczekiwały polskie władze. Pozostajemy samotni, przeciw państwom europejskim, Stanom Zjednoczonym, Izraelowi, Rosji w wydaniu kremlowskim i rosyjskiej inteligencji demokratycznej.

Efektem przyjęcia ustawy miało być umocnienie wizerunku Polski jako silnego państwa. Efekt został osiągnięty, jeśli przyjąć, że siła oznacza pokazanie wzrostu tendencji autorytarnych w Polsce.

Lubisz czytać Eastbooka i podoba Ci się, że nie zalewamy Cię masą reklam? Pomóż nam się rozwijać!

Wypełnij PIT 2016 i przekaż 1% podatku

Przekaż nam swój 1% podatku, lub wyślij nam darowiznę na konto:

57 1750 0012 0000 0000 2701 8815

Fundacja Wspólna Europa
al. Komisji Edukacji Narodowej 98/160
02-772 Warszawa

Dziękujemy!

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Polska dla Polaków. Polacy dla Polski. Hasło Marszu Niepodległości 11 listopada 2015. Warszawa. Autor: Piotr Drabik, żródło: Flickr.
Wojciech Siegień
Absolwent Kolegium Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych UW, adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego. Od lat prowadzi badania w Rosji i w Ukrainie. Obecnie realizuje projekt „Transformacje systemu edukacji w warunkach wojny hybrydowej” w Donbasie.
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY