Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Dzisiejsi dwudziesto, trzydziestolatkowie nie pamiętają czasów Jugosławii, jednak większość mieszkańców byłych republik, bez względu na wiek, czasy rządów Josipa Broz Tity wciąż darzy ogromnym sentymentem. Główną przyczyną jest to jak postrzegano wówczas ich kraj na zewnątrz, a także fenomen postaci marszałka. Problemy gospodarcze dzisiejszej Serbii, Bośni i Hercegowiny, Macedonii czy Kosowa oraz słabe elity polityczne wzmacniają tęsknotę za “starymi, dobrymi czasami”.

Lubisz czytać Eastbooka i podoba Ci się, że nie zalewamy Cię masą reklam? Pomóż nam się rozwijać!

Wypełnij PIT 2016 i przekaż 1% podatku

Fundacja Wspólna Europa
KRS: 0000373492

Dziękujemy!

Dla większości mieszkańców Europy Wschodniej Jugosłowianie byli “tymi lepszymi”, bo mogli podróżować po świecie i mieli całą masę zachodnich produktów w sklepach. Nasi rodacy co najwyżej mogli sprzedać jeansy, żeby tydzień dłużej cieszyć się urlopem nad ciepłym morzem.

W świadomości naszych rodziców czy dziadków Jugosławia uchodziła za raj na ziemi. I nie ma się co dziwić, gdyż narracja międzynarodowa była taka – Jugosławia, jako jedyna sprzeciwiła się Związkowi Radzieckiemu, a kraj, mimo, że rządzony przez komunistów, ma się świetnie. Na pierwszy rzut oka nie brak w nim niczego, sklepy zalewają towary zachodnie, a Jugosłowian można spotkać pod każdą szerokością geograficzną. Pewnie dlatego wojna w latach dziewięćdziesiątych była dla Polaków zaskoczeniem, którzy ze zdumieniem patrzyli na bratobójczą walkę, zupełnie nie rozumiejąc jak do niej doszło. Cofając się w czasie i poznając drugie, mniej znane oblicze Jugosławii, wiele się wyjaśnia.

Jugosławio wróć!

W czasach Jugosławii wiele nazw firm nosiło przedrostek jugo- lub yugo-. Z inspiracji ówczesnym stylem, kilka lat temu w stolicy Serbii powstał hostel-muzeum designu jugosłowiańskiego pod nazwą Yugodom. To jedyne muzeum na świecie, w którym można nocować, dotykać eksponaty i dzięki temu cofnąć się w czasie do minionej epoki. Poznajemy historię jugosłowiańskiego designu, pamiątek, przedmiotów codziennego użytku czy kinematografii.

Jugosławia niezmiennie pobudza wyobraźnię nie tylko twórców kultury, literatów czy artystów, ale i zwykłych ludzi. Powstają miejsca takie jak np. Café Tito w Sarajewie, kawiarnia-muzeum Tity. Na ścianach lokalu wiszą portrety marszałka, zdjęcia, banknoty z jego wizerunkiem (znajdował się na banknocie o nominale 5 tys. dinarów), odznaki pionierskie, partyzanckie czapki, elementy mundurów. Klimatu epoki dodaje czołg stanowiący dekorację ogrodu oraz popiersie marszałka umiejscowione przy wejściu. Co roku w dniu urodzin Tity odbywają się tam koncerty na żywo, a goście świętują uroczystość jak dawniej, bowiem 25 maja za czasów Jugosławii był jednym z najważniejszych dni w roku.

tito-je-nas

Urodziny Tity były celebrowane niczym olimpiada, a przez miasta i wsie wszystkich sześciu republik podążała sztafeta młodości, która zaczynała się wiele dni przed uroczystością i kończyła w Belgradzie na stadionie JNA (Jugosłowiańskiej Armii Ludowej). W biegu uczestniczyli przedstawiciele różnych zawodów, po drodze przekazując sobie pałeczkę niczym antyczny ogień olimpijski, wewnątrz której znajdowały się życzenia urodzinowe dla solenizanta.

Przygotowywano huczne wiece, na których dzieci i dorośli zachwycali się nad geniuszem i wychwalali heroizm swego przywódcy. „My jesteśmy Tity, Tito jest nasz” – ten najpopularniejszy slogan idealnie oddaje stosunek Jugosłowian do marszałka. Częstym wyrazem miłości do wodza były własnoręcznie wykonane przedmioty, które dziś można oglądać w Muzeum Jugosławii w Belgradzie.

Kilka lat temu, w pawilonie 25 maja otwarto wystawę, na której znalazły się prezenty podarowane marszałkowi. Za życia wodza pracownicy muzeum skrzętnie składowali je w magazynach muzeum, a po śmierci Tity część z nich ujrzała światło dzienne. Wystawa przenosi nas do kraju mlekiem i miodem płynącego, gdzie każdy mieszkaniec chce podziękować swojemu przywódcy za to, gdzie ma szczęście żyć. Młodzi i starzy, rzemieślnicy i rolnicy, wszyscy starali się jakoś wyróżnić z tej masy i ofiarować „Towarzyszowi Ticie” coś osobistego, cząstkę samego siebie. Powstawały wiersze na cześć Tity („Pszczoła ozdobą kwiata, a Tito naszego świata”) czy slogany polityczne („Podążamy drogą niezaangażowania”). Na wystawie można znaleźć wyfiletowanego pstrąga (dar rybaków), wypatroszonego węża, figurki robotników wykonane z metalu, windy, samochody, pociągi, żaglówki, samoloty, popielniczki, miniaturowe protezy dla inwalidów (pod koniec swojego życia, Tito w wyniku choroby stracił nogę) czy oddział dentystyczny w miniaturze (dar Związku Dentystów Jugosławii). Niektóre, jak pisze Dubravka Ugrešić w swoim zbiorze felietonów „Kultura karaoke” były wykonane przez artystów-amatorów i miały charakter metaforyczny, jak np, prezent robotnika Ivana Demsy, który wyrzeźbił Drzewo pokoju, gdzie głowa Tity jest koroną drzewa, a jego korzenie oplatają kulę ziemską. „Na gałęziach Drzewa pokoju siedzą ptaki i moszczą sobie gniazda, co ma symbolizować siłę, przemieszczanie się i globalny zasięg pacyfistycznej polityki Tity.”

Nowy Rok u marszałka Tito.

Nowy Rok u marszałka Tito.

Pierwszy prezydent Socjalistycznej Federacji Republiki Jugosławii imponował pod wieloma względami, nie tylko swoim rodakom. Był duszą towarzystwa, niepowtarzalny styl (chodził w białych garniturach, palił kubańskie cygara, grał na pianinie i lubił dobre wina) i lubił otaczać się sławnymi postaciami. Lubił też huczne zabawy. Słynne były jego coroczne zabawy sylwestrowe, na które zapraszał swoich współpracowników, rodziny i przyjaciół, a Nowy Rok został uznany za święto państwowe. Obchody święta miały na celu przyćmienie obrzędów religijnych, między innymi Bożego Narodzenia. Komuniści odchodzili od symboliki religijnej na rzecz świeckiej, neutralnej i tak np. 31 grudnia ogłoszono Dniem dziecięcej radości.

Do prezydenckiej willi na belgradzkim Dedinju przyjeżdżali najbardziej wpływowi ludzie świata zachodniego zarówno prezydenci Stanów Zjednoczonych, jak również komunistyczni bonzowie pokroju Fidela Castro, Che Guevary czy Muamara Kadafiego, a nawet gwiazdy Hollywood (Elisabeth Taylor i Richard Burton wielokrotnie byli jego gośćmi). Na jego pogrzeb w 1980 roku przyjechało czterech królów, 31 prezydentów, 22 premierów i innych znanych osób takich jak Indira Ghandi, Margaret Thatcher czy Willy Brandt.

Jugosławia jakiej nie znamy

Jednak Jugosławia powojenna i ta, którą zna większość z nas, z opowiadań naszych rodziców to dwa zupełnie inne światy. Po II wojnie światowej władze w Jugosławii przejęli partyzanci Tity, których wcześniej poparł premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill. Komunistyczna Partia Jugosławii (KPJ) miała silną pozycję w kraju i monopol na lokalnej scenie politycznej. Jugosławia należała do Kominternu, jednak przyjaźń z Sowietami nie trwała długo. Tito, cieszący się dużym poparciem społecznym, akcentował swoją niezależność od Związku Radzieckiego, a Stalin od początku obawiał się jego władczości oraz utraty wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej.

Mimo uchwalenia w Jugosławii kopii sowieckiej Konstytucji i naśladowania KPZR przez KPJ, mieszkańcy republik krytykowali politykę ZSRR m.in. za uznanie jugosłowiańskiego rządu emigracyjnego, czy twierdzenia, że partyzanci Tity powinni współpracować z četnikami (zwolennikami króla Jugosławii, walczącymi z nazistami pod dowództwem Dražy Mihailovicia, którego komuniści rozstrzelali tuż po wojnie).

Pochód robotników z portretami Tity i Stalina. Źródło: https://swh-826d.kxcdn.com/wp-content/uploads/2012/05/Tito-Stalin-Dispute.jpg

Pochód robotników z portretami Tity i Stalina. Źródło: https://swh-826d.kxcdn.com/wp-content/uploads/2012/05/Tito-Stalin-Dispute.jpg

W 1948 roku konflikt na linii Tito-Stalin doprowadził do zerwania stosunków dyplomatycznych i wykluczenia Jugosławii z Kominformu, czyli związku państw komunistycznych, co spowodowało izolację federacji w Europie Środkowo-Wschodniej. Wtedy też pomocną dłoń w kierunku Tity wyciągnął Zachód, a pomoc gospodarcza popłynęła do Jugosławii szerokim strumieniem.

Non cogito ergo sum

Pod koniec lat czterdziestych pojawiły się pierwsze aresztowania zwolenników systemu sowieckiego lub tych, których władza za takich uznała. Symbolem walki z sympatykami Stalina stała się chorwacka wyspa na Adriatyku zwana Nagą Wyspą, gdzie znajdowało się więzienie polityczne o zaostrzonym rygorze.

Oficjalnie na Nagiej Wyspie i okolicznych wysepkach mieściły się obozy reedukacyjne, gdzie więźniowie mieli odbyć ideologiczną resocjalizację. Szacuje się, że represje w latach 1948-1953 mogły dotknąć nawet dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób, a tylko jednej udało się uciec z Nagiej Wyspy (był nim Słoweniec, który przepłynął wpław aż do Mariboru, skąd uciekł dalej do Czechosłowacji).

Powodem aresztowania mógł być niezrozumiany żart czy sąsiedzki donos. Jeśli podejrzany uciekł i nie mógł odbyć kary, zabierano kogoś z rodziny. Celem osadzenia na Nagiej Wyspie było zniszczenie człowieka, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Skazani mieli zrewidować swoje poglądy, pokazać, że zbłądzili i są zdrajcami. Nowo przybyli więźniowie przechodzili przez swoistą „ścieżkę zdrowia”, szpaler utworzony z osadzonych, których zadaniem było poniżenie nowo przybyłych. Bicie, kopanie, opluwanie, oblewanie fekaliami mało udowodnić skuteczną resocjalizację więźniów.

Więzienie na wyspie Goli Otok. Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goli_otok_zatvor.jpg#/media/File:Goli_otok_zatvor.jpg

Więzienie na wyspie Goli Otok. Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Goli_otok_zatvor.jpg#/media/File:Goli_otok_zatvor.jpg

Wykańczająca praca w kamieniołomach, przy ponad czterdziesto stopniowym upale i skromnych racjach żywnościowych kończyła się często śmiercią skazanych lub poważnymi chorobami. „Wychowują nie tylko ludzie, wielkim wychowawcą jest praca.” – tę maksymę jak mantrę powtarzały ówczesne władze. Przymusowa praca fizyczna miała stanowić element reedukacji. Poza tym, skazani wykonywali szereg bezsensownych prac, jak np. szorowanie szczoteczką do zębów korytarzy, nie zginając przy tym kolan.

Komunistom w Jugosławii udało się to, czego nie dokonali nawet naziści w obozach koncentracyjnych. Złamali więzienną solidarność i stworzyli system opresji wewnątrz społeczności obozowej. W gułagu Tity kto bił i poniżał innych, ten żył. Każdy, kto chciał przeżyć na Nagiej Wyspie musiał zrobić to kosztem drugiej osoby. Strażnicy bili więźniów, a ci znęcali się nad nowo przybyłymi do obozu. Więźniowie mogli ocaleć, jeśli identyfikowali się ze swoimi oprawcami i zachowywali jak oni.

O terrorze przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych opowiada jeden z pierwszych filmów Emira Kusturicy „Ojciec w podróży służbowej”. Tytułowa podróż służbowa to w rzeczywistości zsyłka ojca głównego bohatera do obozu pracy. Film opowiada o czasach represji, gdzie nie tylko władza inwigilowała społeczeństwo, ale i wśród grona znajomych nie można było czuć się swobodnie. Pobyt na Nagiej Wyspie to również temat debiutanckiej powieści Dragoslava Mihailovicia „Kad su cvetale tikve” (przetłumaczona na język polski w 1978 roku „Kiedy kwitły tykwy”).

Post mortem

Odwilż nadeszła pod koniec lat pięćdziesiątych, kiedy nastąpiło nowe rozdanie w partii (Tito zrobił czystkę w jej szeregach nawet na najwyższym szczeblu) oraz polityce zagranicznej. Federacja dołączyła do Ruchu Państw Niezaangażowanych, a Tito podniósł go do rangi doktryny politycznej. Ruch Państw Niezaangażowanych (ang. Non-Aligned Movement, NAM) to związek państw azjatycko-afrykańskich, który odwoływał się do myśli politycznej Mahatmy Ghandiego.

Mimo pozornego dysonansu między Jugosławią a resztą krajów RPN, Tito doskonale wpasował się w idee pacyfizmu i politycznej neutralności w czasach zimnowojennych. Dzięki separacji od Związku Radzieckiego i promocji Jugosławii jako kraju, gdzie panuje “komunizm z ludzką twarzą” Marszałek zyskał międzynarodową sławę i szacunek, a kredyty zagraniczne pozwoliły mu urzeczywistnić utopijną ideę jaką była Jugosławia.

Facebook Comments
Agnieszka Kawczyńska

Tłumaczka serbskiego, wielbicielka kina i literatury krajów byłej Jugosławii. Miejsce zamieszkania zmienia co kilka lat - kiedyś Szczecin, a ostatnio baza wojskowa w Kosowie.

Tematy: Bałkany,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY