Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Agnieszka Kasperek

Płowdiw – bułgarska stolica graffiti

Zatrzymajcie się w Płowdiwie - jednym z najstarszych miast Europy. To położone na siedmiu wzgórzach, drugie co do wielkości miasto Bułgarii, którego początki sięgają sześciu tysięcy lat przed Chrystusem. To tutaj znajduje się ponad 40 galerii, ale nie tylko. Płowdiw, wybrany Europejską Stolicą Kultury 2019, sztukę kocha w każdej formie. Także street artu, którym zasłynął w całym kraju.

Lubisz czytać Eastbooka i podoba Ci się, że nie zalewamy Cię masą reklam? Pomóż nam się rozwijać!

Wypełnij PIT 2016 i przekaż 1% podatku

Fundacja Wspólna Europa
KRS: 0000373492

Dziękujemy!

Graffiti można kochać lub nienawidzić. Dla jednych to świetny pomysł na dodanie koloru szarym fasadom budynków, dla innych – zwykły akt wandalizmu. Nieważne, czy na widok ulicznych malowideł czujecie zachwyt czy też niesmak, przyznać trzeba obiektywnie: ktokolwiek łapie za puszkę sprayu zna się na tym, co robi, a obszerne murale (legalne czy też nie) wymagają wprawnej ręki i wyobraźni.

Płowdiw w street arcie dostrzegł szansę i potencjał. Obecnie miasto stanowi swojego rodzaju street artową stolicę, która jest małą ojczyzną grup zajmujących się graffiti profesjonalnie i legalnie. Przechadzający się ulicami miasta przyjezdni zgadzają się, że płowdiwskie graffiti to obecnie jedne z znaków rozpoznawczych miasta.

Uliczki pełne kolorów

Kapana to dzielnica Płowdiwu, do której należy udać się w pierwszej kolejności, jeśli interesuje was płowdiwski street art. To historyczna dzielnica w centrum miasta, której starego ducha odzwierciedla architektura budynków i wąskich uliczek. To właśnie tutaj na każdym rogu natknąć się można na graffiti różnych rozmiarów i stylów. I to tutaj właśnie miejsce mają liczne festiwale, również te, które promują płowdiwskich artystów, a także ich prace.

Płowdiwski street art to jednak nie tylko Kapana. Przechadzając się uliczkami starego miasta, również natkniecie się na graffiti zdobiące wiele budynków.

Ich jakość, styl i pochodzenie nie zawsze jednak stają na wysokości zadania. W 2012 roku na portalu Plovdiv24 pojawił się artykuł, w którym jego autorka skarży się na przykry stan starego miasta, które nie tylko przeraża wątpliwym stanem zabytków, ale również wszechobecnym grafitti. Na końcu tekstu przeczytać możemy:

“A graffiti… stety lub niestety, stały się one częścią kultury naszego miasta, i każdy jeden napis lub symbol, wydrapany lub wymalowany na ścianach przejść podziemnych, dworcach, fasadach i porzuconych samochodach to jakaś wiadomość… dla nas samych.”

Słowa autorki tekstu podkreślają to, jak szeroki zasięg ma faktycznie street art w Płowdiwie. Nie tylko Kapana czy stare miasto mogą pochwalić się mogą mniej lub bardziej legalnymi fragmentami ulicznego izkustwa. Street art jest w Płowdiwie wszędzie i aby go znaleźć, trzeba po prostu udać się tam, gdzie łatwo znaleźć wielkie i płaskie, niezagospodarowane powierzchnie.


Sztuka (nie)legalna

Płowdiw, mimo swojego ogólnie przyjaznego podejścia do streetartu i mnogości festiwali, które go promują (Street Art Fest, Street Art Masters czy też Kapana Fest), nie na każde graffiti spogląda przyjaźnie. Te z rysunków, które na ścianach budynków i przejść podziemnych pojawiają się nielegalnie i bez miejskiego błogosławieństwa, często zostają usuwane.

Ślady po tego rodzaju nielegalnych przejawach kreatywności pozostają jednak w internecie, którzy skrzętnie je zbiera i dokumentuje. To głównie internetowe społeczności wspierają to, czego nie chce zaakceptować miasto – graficiarzy działający bez kontroli i na własną rękę.

Jednak te z osób, które zainteresowane są szeroko pojętą sztuką ulicy, mają wiele szans by dać wyraz swoim pasjom. Graffiti jest ważnym elementem wspomnianych wyżej festiwali, które stwarzają pole do popisu już sławnym i wciąż jeszcze dążącym do sławy artystom. Oprócz muzyki i występów związanych ze street artem, festiwale te niejednokrotnie udostępniają całe metry kwadratowe przestrzeni, którą następnie zapełniają rysunki różnych form, kształtów i stylów. To nie tylko sposób na pokazanie, że legalne graffiti może być estetyczne, oryginalne i kreatywne. To również pomysł na promowanie artystów, którym brak możliwości pokazania i przebicia się. Street Art Masters, przykładowo, niejednokrotnie w przeszłości organizował swojego rodzaju konkursy, w ramach których jury oceniali mniej i bardziej doświadczonych artystów, następnie wybierając zwycięzcę tak zwanych crew battles.



Artyści miastom… i nie tylko

Gdy jednak miasta zaczynają współpracować z ulicznymi artystami, efekty potrafią zadziwić nawet street artowych sceptyków. Przykładem tego, że legalne graffiti faktycznie może ożywić smętnie szare ulicy i komunistyczne blokowiska, jest działalność jednej z najstarszej płowdiwskiej i bułgarskiej grupy Pyrotechnix Crew. Jej członek, Wasko Lalow, niejednokrotnie pokazywał, że street art to nie tylko komiksowe rysunki o dziwnym przesłaniu.

W 2016 Lalow razem z kolegą z grupy, Dimitrem Mechandżijskim ożywili blok w Smiadowie – wsi bezpośrednio związanej z legendą o Smedzie, Bułgarce znanej z przeciwstawiania się osmańskiej okupacji i pielęgnowaniu bułgarskich tradycji. Dwójce artystów oddano do dyspozycji jeden z bloków, na którym następnie powstał imponujący mural.

Sztuka z ulic w internecie

Większość z nich posiada swoje oficjalne strony internetowe, na których chwalą się dotychczasowymi pracami i zachęcają do współpracy miasta, galerie, a nawet prywatne firmy. Jednak strefą, w której najgoręcej mówi się o bułgarskim street arcie, pozostaje Facebook. To tutaj ma miejsce artystyczny networking, publikowanie prac i klipów, wyciąganie ręki do fanów i przyszłych klientów. Graffiti.bg i Street Art in Bulgaria to podstawowe profile, które buzują od streetartowych nowinek z i spoza kraju. Nie wspominając już o profilach samych artystów.

Graffiti było, jest, i pewnie pozostanie kwestią sporną – bo nie każdemu się podoba, a ilu artystów, tyle stylów. Faktem jednak pozostaje, że od ponad dekady streetartowe rysunki to już symboliczna część Płowdiwu i, cytując raz jeszcze autorkę wspomnianego już artykułu, wiadomość zarówno dla mieszkańców, jak i gości miasta. Jaka ona jest i co przesyła – to pozostawia się, jak często ma to miejsce w przypadku sztuki, interpretacji własnej odbiorcy.

Facebook Comments
Agnieszka Kasperek
Agnieszka Kasperek
Slawistka, copywriterka, pasjonatka języków obcych. Nieodmiennie zachwyca ją słowo pisane, któremu poświęca się zarówno w godzinach pracy, jak i w czasie wolnym. Swoimi tekstami próbuje przybliżyć Bułgarię z perspektywy, której nie ukazują szablonowe katalogi biur podróży.
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY