Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Martyna Staśko

Ściany wstydu, czyli holenderscy żołnierze patrzą na bośniackie dziewczyny

Choć minęły już 23 lata od masakry boszniackiej ludności cywilnej w Srebrenicy, na ścianach byłej bazy wojskowej ONZ wciąż odnaleźć można niechlubny znak obecności holenderskich żołnierzy. Zwykło się mawiać, iż do zbrodni ludobójstwa doszło niemalże na ich oczach. Jednak “Ściany wstydu” zdają się mówić o wiele więcej o ich stosunku do lokalnej społeczności.

Z plakatu, który znalazł się na ulicach Sarajewa w sierpniu 2003 r. spogląda na nas młoda kobieta. Na jej czarno-białym autoportrecie, charakteryzującym się prostotą i bezpośredniością przekazu, znajduje się szokujący napis zaczerpnięty ze ścian byłych koszar wojskowych w bośniackiej miejscowości Potočari.

„No teeth…? A mustache….? Smel like shit…? Bosnian girl!”

Autorem napisu jest zapewne jeden z żołnierzy holenderskiego batalionu Dutchbat III, który stacjonował w Srebrenicy w latach 1994-1995, w ramach misji pokojowej UNPROFOR (United Nations Protection Forces). Żołnierze stacjonowali na terenie bezpiecznej enklawy ONZ – Srebrenica od 1994 r. Ich obecność miała zagwarantować bezpieczeństwo ludności cywilnej szukającej schronienia na jej terenie. Następstwem upadku Srebrenicy w 1995 r. były przeprowadzane przez bośniackich Serbów czystki etniczne na ludności boszniackiej.

Masakra w Srebrenicy

W 1995 r., gdy wojna w Jugosławii zbliżała się ku końcowi, armia bośniackich Serbów przejęła kontrolę nad srebrenicką enklawą. Holendrzy, mniej liczni i niemalże nieuzbrojeni, wycofali się ze Srebrenicy. Za zgodą Serbów, w pośpiechu opuścili bazę, pozostawiając broń, zaopatrzenie oraz siedzibę dowództwa, znajdującą się w budynku obok hangarów w Kravicy.

Głównodowodzący Armii Republiki Serbskiej generał Ratko Mladić zarządził ewakuację ludności cywilnej. W pierwszej kolejności ewakuowano kobiety i dzieci, które przetransportowano do miasta Kladanj, znajdującego się na terenach kontrolowanych przez Boszniaków i Chorwatów. Następnie zaś pozostałych w enklawie chłopców i mężczyzn więziono i zabijano przez następne kilka tygodni. Ich ciała spoczęły w nieoznakowanych mogiłach, wielokrotnie potem przemieszczanych. Ekshumacje ciał trwają do dziś. Liczba 8372 ofiar nie jest uznana za ostateczną.

Przypadek Srebrenicy obnażył porażkę wspólnoty międzynarodowej. Niemalże na oczach żołnierzy ONZ dokonano zbrodni ludobójstwa.

Ściany Wstydu

Turyści odwiedzający dziś niespotykanych rozmiarów mizar (muzułmański cmentarz), w którym spoczęło ponad 6 tysięcy ciał ofiar masakry oraz Centrum Memorialne w miejscowości Potočari, mogą swobodnie wejść na teren byłej bazy wojskowej, chociaż jej teren jest patrolowany przez federalną policję 24 godziny na dobę. Otwarta jest także dawna siedziba dowództwa, w której urzędowali holenderscy oficerowie. Funkcjonariusze policji zdają się nie zwracać uwagi na postronne osoby wchodzące do zdewastowanego budynku.

„I’m your best friend. I will kill you for nothing. Bosnia ‘94”. Źródło: http://srebrenica-genocide.blogspot.com/

Miejsce to stanowi wstydliwe świadectwo o żołnierzach holenderskiego batalionu. Ściany pomieszczeń pokryte są wulgarnymi, obscenicznymi i obraźliwymi napisami. To tak zwane Ściany Wstydu (Zidovi srama), które świadczą o luźnej atmosferze w bazie wojskowej oraz braku żołnierskiej dyscypliny. Dowodzą one, także, iż Holendrzy nie zrozumieli otaczającej ich rzeczywistości oraz nie traktowali poważnie zagrożenia ze strony Serbów.

W 2005 r. Międzynarodowy Trybunał ds. byłej Jugosławii w Hadze orzekł, iż członkowie holenderskiego batalionu Dutchbat III ponoszą częściową odpowiedzialność za masakrę 300 Boszniaków, którym odmówili schronienia na terenie bazy. Przewodniczący kolegium sędziów haskiego trybunału Gepke Dulek-Schermers stwierdził, iż holenderscy żołnierze “wiedzieli lub powinni wiedzieć, że mężczyznom tym (Boszniakom – przyp. autora) nie tylko przysługiwała ochrona, ale byli oni w realnym niebezpieczeństwie stania się ofiarami tortur lub egzekucji (…) poprzez nakaz opuszczenia bazy bez żadnej ochrony, zostali oni pozbawieni szans przeżycia”.

„My ass is like a “local”. It has the same smell. Bosnia ’94” Źródło: http://srebrenica-genocide.blogspot.com/

Chociaż holenderscy żołnierze opuścili bazę 23 lata temu, na wewnętrznych ścianach budynku wciąż zobaczyć można graffiti, rysunku i napisy, które pozostawili. Wiele z nich świadczy o życiu codziennym w bazie wojskowej, o doświadczeniu wojny, a także o stosunku do lokalnej społeczności. Jak można się naocznie przekonać, niektórzy żołnierze, których zadaniem było ochranianie lokalnej ludności mieli do niej niezwykle pogardliwy stosunek.

Bośniaczka

W pokoju należącym do oficerów pełniących funkcję kierowców w Dutchbat III znaleźć można także graffiti, które zostało wykorzystane w pracy bośniackiej artystki Šejli Kamerić. Napis wyśmiewa bośniackie kobiety, które podczas wojny nie miały dostępu do podstawowych środków higienicznych.

Ta młoda kobieta w momencie wykonania ikonicznego autoportretu ma 27 lat. 12 lat wcześniej w jej kraju wybuchł krwawy konflikt zbrojny. Już jako dojrzała artystka przyzna, że doświadczenie przeżycia 4 lat w oblężonym Sarajewie trwale ją naznaczyło, uformowało jako artystę.

Po publikacji autoportretu na ulicach Sarajewa w sierpniu 2003 r. na krótko przed ósmą rocznicą upadku bezpiecznej enklawy Srebrenica, zaczął on żyć własnym życiem w postaci plakatów, zdjęć i pocztówek. Zapewne nikt nie podejrzewał, iż znajdzie się on na magnesach na lodówkę sprzedawanych na eBayu, na koszulkach produkowanych w Japonii lub, że młode kobiety z Bośni, urodzone już po wojnie, będą je ustawiać jako swoje zdjęcie profilowe na Facebooku. Portret ten, jednocześnie intymny i społecznie zaangażowany, w sposób symboliczny przedstawia wszystkie bośniackie kobiety.

Praca ta powstała w czasie, gdy temat ludobójstwa w Srebrenicy niechętnie poruszany był w oficjalnej dyskusji o wojnie. Dla niektórych był to temat zbyt bolesny, inni milcząc negowali zbrodnię. Opinia publiczna nie była dostatecznie poinformowana. Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w 2004 r. Od tej pory wiele się zmieniło. Dziś Srebrenica jest elementem boszniackiej powojennej tożsamości narodowej. Jeden plakat może wpłynąć na zmianę sposobu postrzegania rzeczywistości.

Konfrontacja

Autoportret powstał we współpracy z bośniackim fotografem Tarikiem Samarah. Był on jednym z pierwszych fotografów, którzy uzyskali pozwolenie na wejście do byłej fabryki akumulatorów, w latach 90. pełniącej funkcję koszar holenderskich żołnierzy w miejscowości Potočari. Oprócz widocznych śladów zbrodni, dostrzegł on osobliwe napisy pozostawione przez stacjonujących tam niegdyś żołnierzy.

Stworzenie tej pracy stanowiło dla artystki próbę konfrontacji z uprzedzeniami, jakie żywimy jedni wobec drugich oraz przyjętym paradygmatem wojny. Jak zaznacza autorka, proces tworzenia autoportretu, chociaż emocjonalny i bolesny, był dla niej doświadczeniem wyzwalającym. “Nie istnieje dla mnie wybór, gdy konfrontuję się z takim tematem. Muszę reagować. Podobnie było w przypadku graffiti ze ścian w Potočari. (…) Wtedy zrozumiałam rolę holenderskich żołnierzy i wspólnoty międzynarodowej w tej zbrodni ludobójstwa.” – uzasadnia Kamerić.
Z czasem praca „Bosnian Girl” zyskała nowe interpretacje, stając się częścią uniwersalnej opowieści o wojnie. Dziś, 15 lat od jej powstania, coraz częściej praca ta jest przywoływana w kontekście przemocy seksualnej wobec kobiet w trakcie działań wojennych.

Coraz odważniej mówi się o istnieniu kobiecych więzień-obozów (np. więzienie Grbavica w Sarajewie czy Obóz Śmierci w m. Foča), o masowych gwałtach na bośniackich kobietach nazywanych przez ich oprawców „strategią wojenną”, mającą nie tyle odebrać życie, co sprawić, aby dla ofiary życie to stało się nieznośne.

Šejla podkreśla, iż „Bosnian Girl“ jest dla niej najważniejszą, najbardziej osobistą pracą. Początkowe obawy związane z publikacją własnego wizerunku w kontekście tak trudnych doświadczeń całego społeczeństwa oraz z możliwymi reakcjami odbiorców, ustąpiły gdy, jak określa to autorka: „Przestałam być dziewczyną z tego portretu. Stała się nią każda kobieta i dziewczyna“.

Facebook Comments

***

Šelja Kamerić urodziła się w 1976 r. w Sarajewie. Studiowała na sarajewskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Grafiki. Od 1994 do 1997 r. współpracowała z grupą projektantów „Trio”. Od 1997 do 2000 r. pełniła funkcję dyrektora artystycznego w agencji reklamowej „Fabrika”. W 2000 r. uczestniczyła w słoweńskim programie literackim „Manifesti u Ljubljani”. W swojej twórczości wykorzystuje fotografię i wideo, zajmuje się także instalacjami oraz projektowaniem okładek książek. Jest członkiem „Europejskiego Parlamentu Kultury” (2003). Miała 14 wystaw indywidualnych, a także happeningów w przestrzeni publicznej. Uczestniczyła w licznych wystawach grupowych w Bośni oraz za granicą. W 2007 r. jej film krótkometrażowy „Šta ja znam” został nagrodzony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym „Croosing Europe” w Linzu.W swojej twórczości pracuje nad konceptami konstrukcji i dekonstrukcji tożsamości narodowej oraz przemian w społeczeństwach krajów bałkańskich w obliczu kapitalizmu.
Mieszka i pracuje w Sarajewie i Berlinie.

Martyna Staśko

Absolwentka filologii chorwackiej i serbskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie w Rijece. Zainteresowana tematem integracji europejskich państw postjugosłowiańskich. Przez rok pracowała jako tłumaczka misji wojskowej w Bośni i Hercegowinie.

Tematy: Bałkany,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY