Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Grabiec

Bohaterstwo w czasach zagłady

Diana Budisavljević podczas II Wojny Światowej wykazała się olbrzymim bohaterstwem i uratowała z ustašowskich obozów koncentracyjnych, ponad 12 000 dzieci. Pomimo tak wielkiego czynu, jej postać jest dziś w zasadzie nie znana.

6 kwietnia 1941 roku wojska niemieckie i włoskie zaatakowały Jugosławię. Cztery dni później, w Zagrzebiu zostało ogłoszone Niepodległe Państwo Chorwackie, na czele którego stanął Ante Pavelić. Praktycznie natychmiast władze tego marionetkowego państwa przystąpiły do organizacji obozów koncentracyjnych.

Obozy koncentracyjne w NDH

W Starej Gradišce, na terenie dawnej austro-węgierskiej twierdzy z XVIII wieku, ustaše otworzyli obóz koncentracyjny. Początkowo obóz funkcjonował jako więzienie i miejsce przymusowej pracy, w którym więźniowie byli mordowani bronią palną bądź tym co było pod ręką (nożami, młotkami itp.). W lutym 1942 roku zamknięto więzienie a obóz został przeorganizowany w obóz koncentracyjny dla kobiet i dzieci. Początkowo były one zamykane w wieży i głodzone, a część z nich katowana osobiście przez dowódcę obozu, Nikolę Gagro.

Dopiero w późniejszym okresie, z przyczyn “ekonomicznych” zaczęto stosować gaz. Obóz w Starej Gradišce był częścią kompleksu Jasenovac.

Dzieci w Starej Gradišce. Źródło: wikipedia.org

Kolejny obóz powstał w Sisku, skąd dorośli byli wywożeni na przymusowe prace w Niemczech, a dzieci zostawały na miejscu bez jakiejkolwiek opieki i praktycznie skazane na śmierć z głodu. Po bitwie pod Kozarą, w obozie zorganizowano przytułek dla dzieci-uchodźców, był to de facto pierwszy obóz koncentracyjny do którego trafiały wyłącznie dzieci.

Szacuje się, że do stycznia 1943 roku, kiedy obóz ten został zamknięty, trafiło do niego od 5 do 7 tysięcy dzieci, z czego od 1 150 do 1 650 umarło z powodu warunków w jakich były przetrzymywane.

Warunki były beznadziejne, w budynku nie było łóżek, a dach nie chronił przed deszczem. Raz dziennie, jako posiłek otrzymywały skrobię z mąki kukurydzianej. Jeżeli strażnicy zauważyli, że któreś dziecko miało do jedzenia coś innego, natychmiast je katowali. Kobiety i dzieci trafiały jeszcze do obozów w Górnej i Dolnej Rece (Gornja Reka, Donja Reka) obok Loborgadu. Warto wspomnieć, że do Górnej Reki trafiały dzieci w wieku od 5 do 7 lat, które miały być “wychowane” w duchu ustašowskiego reżimu.

Serbowie wypędzeni z Chorwacji, czerwiec 1941. Źródło: wikipedia.org

Na terenie NDH funkcjonował również obóz koncentracyjny zarządzany przez Niemców. Był on ulokowany w Loborgradzie. Do tego obozu trafiały przede wszystkim Żydówki z dziećmi, które miały docelowo trafić do Auschwitz, jednak obok nich, w okresie od października 1941 do października 1942 roku, trafiały również Serbki i ich dzieci. Obóz ten mógł maksymalnie pomieścić 800 osób, jednak już w pierwszym transporcie trafiło do niego ponad 1 300 kobiet z dziećmi, z czego 370 to były Serbki, a resztę stanowiły Żydówki.

Diana i jej działalność

Diana Budisavljević urodziłą się w 1892 roku w Insbruku jako Diana Obexer. W 1917 roku wyszła za mąż za serbskiego lekarza, Julje Budisavljevića i razem z nim w 1919 roku wyjechała do Zagrzebia, gdzie jej mąż był wykładowcą na uniwersytecie medycznym. W Zagrzebiu mieszkali aż do 1941 roku. Przez całą wojnę Diana pisała dziennik w którym zapisywała odbyte rozmowy i działania jakie podejmowała.

Jak wynika z zapisków jej dziennika, w 1941 roku Diana usłyszała o tym, że Słoweńcy i Zagrzebska Gmina Żydowska organizują pomoc dla swoich uchodźców i transport na zachód. Uświadomiła ona sobie wtedy, że takiej akcji nie prowadzą środowiska prawosławne i postanowiła zainteresować tym tematem swoje serbskie znajome, jednak nie wzbudziło to ich zainteresowania.

Diana Budisavljević. Źródło: wikipedia.org

Diana próbowałą też dowiedzieć się wiecej na temat pomocy więźniom w zagrzebskiej gminie żydowskiej (W czasie istnienia NDH, władze wydały zezwolenie na funkcjonowanie gminy żydowskiej, która miała opiekować się starymi i bezdomnymi oraz wspierać więźniów w obozach). Informacje jakie otrzymała były rozczarowujące, a dodatkowo dowiedziała się o warunkach w jakich są przetrzymywane więźniarki i ich dzieci w obozach.

Więźniowie obozu w Starej Gradisce. Źródło: wikipedia.org

26 października 1941 męża Diany odwiedził dawny znajomy, architekt Marko Vidaković. Diana wykorzystała nadarzającą się sytuację i poinformowała Vidakovića o warunkach panujących w obozach i braku jakiejkolwiek pomocy dla więźniarek i dzieci. W wyniku rozmowy z Dianą, Vidaković postanawia się aktywnie włączyć w akcję pomocy dla serbskich kobiet i dzieci w obozach. Tak Diana Budisavljević pozyskałą pierwszego i najbardziej zaufanego współpracownika, który kontynuował akcję aż do końca wojny. Tego samego dnia Diana dowiedziałą się o liście, w której były wymienione z imienia i nazwiska więźniarki z Loborgradu i ich potrzeby. Następnego dnia zdobyła tą listę od gminy żydowskiej i postanowiła rozpocząć akcję wysyłania paczek do obozu.

Zdobyłam tą listę. Mając na względzie, że nie znalazł się nikt, kto by organizował akcję pomocy, a sama ciągle myślałam o tym, jak bardzo jest ona potrzebna tym nieszczęśniczkom, postanowiłam podjąć się tego zadania razem z moimi ofiarnymi współpracownikami.

Wieść o pomocy szybko rozeszła się wśród prawosławnej ludności Zagrzebia, która do tej pory żyła w olbrzymim strachu i rozpoczęło się zbieranie odzieży dla więźniarek z Loborgradu. Sama Diana wraz ze swoimi córkami i ich przyjaciółkami postanowiła zacząć szyć ubrania dla dzieci. Szyły kurtki, czapki, sukienki i kołdry, a w garażu Diany Budisavljević zorganizowano magazyn, gdzie pakowano przesyłki. Darczyńcy, którzy przekazywali paczki z jedzeniem i ubiorem Dianie, pragnęli pozostać anonimowi. Było to podyktowane obawą, że za pomoc więźniom trafią do obozu. W gminie żydowskiej Diana uzyskała gwarancje, że jej przesyłki zostaną przekazane więźniarkom, jednak paczki nie mogą zawierać jedzenia.

Dzieci z obozu Stara Gradiška. Źródło: jusp-jasenovac.hr

Pierwsze przesyłki Diana i jej współpracownicy wysłali 6 listopada 1941 roku. Dwa dni po wysłaniu tych paczek, Diana usłyszała o więźniarce, którą wypuszczono z obozu Loborgrad wraz z jej dziećmi i obecnie jest w Zagrzebiu. Diana postanowiła odszukać ją i dowiedzieć się od niej o warunkach jakie panują w obozie.

Odwiedziłam ją i dowiedziałam się kilku szczegółów o obozie – tyle ile ta bardzo przestraszona kobieta postanowiła wyjawić. Dowiedziałam się, że prawosławne kobiety czują się izolowane od Żydówek i że wybrały spośród siebie komendatkę, Radojkę Vasiljević, która miałą dzielić pracę i dbać o potrzeby swoich podopiecznych.
Moim celem teraz jest dostanie się do tego obozu i poznanie warunków w jakich są trzymane więźniarki, żeby wiedzieć w jaki sposób przekazywać im pomoc.

Później Diana dowiedziała się, że wszystkie paczki jakie trafiały do obozu były rekwirowane przez komendanta obozu. Jej mąż zorganizował spotkanie z dr. Pojasem, pracownikiem domu starców w Loborgradzie, który obiecał jej, że przy pierwszej okazji weźmie ją ze sobą.
Do wizyty Diany Budisavljević w Loborgradzie doszło 25 listopada 1941 roku. Razem z dr. Pojasem weszli na teren obozu, jednak pod warunkiem, że nikomu nie opowiedzą o tym co tam widzieli. Przez pierwszą część dnia byli czujnie obserwowani przez strażników, co uniemożliwiało Dianie rozmowę z więźniarkami. Dopiero po południu strażnicy się zmienili, co dało jej trochę więcej swobody.

Na placu czekały na mnie prawosławne więźniarki, od nich dowiedziałam się dla mnie najistotniejszej rzeczy: paczki które im posłaliśmy, nie zostały im przekazane, oraz że można przesyłać w paczkach jedzenie, które jest im bardzo potrzebne. Na moje pytanie czego najbardziej potrzebują odpowiedziały: czosnku.

Po tej wizycie w obozie, postanowiła zdobyć zezwolenie na prowadzenie swojej akcji bezpośredniego dostarczania paczek więźniarkom. Najpierw odwiedziła biskupa Poppa, który był związany z volksdeutch’ami prowadzącymi obóz w Loborgradzie, jednak on skierował ją do arcybiskupa Alojzego Stepinaca, ale i tam nie udało się Dianie niczego uzyskać. Dopiero po wizycie u ministra spraw wewnętrznych NDH Andrija Artukovića zdobyła ustną zgodę na prowadzenie swojej akcji.

Na tym ustnym zezwoleniu budowałam później swoją Akcję. Było to moje jedyne “zezwolenie”. Oczywiście byłam świadoma, że to tylko iluzoryczna ochrona przed ustašami.

o uzyskaniu tego zezwolenia, 18 i 20 grudnia 1941 roku kilkoro studentów z Hercegowiny dostarczyło paczki więźniarkom. W tym czasie Diana otrzymałą informacje, że dzieci z Loborgradu zostały uwolnione i trzeba zorganizować im transport w bezpieczne miejsce. Jednak na wywiezienie dzieci z obozu było już potrzebne zezwolenie na piśmie. Problemem było też znalezienie miejsca gdzie można by przetrzymać dzieci do czasu uwolnienia ich matek. Tutaj z pomocą Dianie przyszedł dr. Kamilo Brsessler, który zaproponował, że część można umieścić w zakładzie opieki nad głuchoniemymi, a pzostałym trzeba poszukać rodzin zastępczych.

W lutym 1942 roku jej mieszkanie zostało przeszukane. Sytuacje udało się jej załagodzić powołując się na ustne zezwolenie Artukovića. To wydarzenie spowodowało, że mąż Diany domagał się aby zaprzestała swojej działalności, gdyż ryzykuje życiem swoich współpracowników i męża. Jednak Diana była nieugięta i 27 lutego ruszyła akcja ratowania dzieci z obozu w Loborgradzie. Następnie Diana i jej współpracownicy zajęli się dziećmi z obozu w Starej Gradišce.

Cała ta wielka akcja ratowania dzieci była prowadzona tylko pod jej nazwiskiem. Łącznie zostało uratowane ponad 12 tysięcy dzieci i każde z nich posiadało własną kartotekę w dokumentach Diany Budisavljević. Celem prowadzenia takiej dokumentacji było zachowanie tożsamości tych dzieci, aby po wojnie mogły odnaleźć swoje prawdziwe rodziny. Jej akcja była jedyną próbą pomocy prawosławnym ofiarom obozów koncentracyjnych. Diana zorganizowała sieć współpracowników, którzy najpierw przesyłali do obozów paczki z jedzeniem i odzieżą, a następnie organizowali transport dzieci z obozów do tymczasowych rodzin zastępczych. Ta dbałość o zachowanie tożsamości dzieci pokazuje, że Dianie Budisavljević zależało nie tylko na uratowaniu dzieci, ale również na zachowaniu ich więzi rodzinnych.

Pomimo tak dużej skali działania jej nazwisko zostało wymazane z tej historii na prawie 80 lat. Sama Diana Budisavljević po wojnie musiała opuścić Jugosławię i wrócić do Austrii, a jej samochód i kartoteki uratowanych dzieci zostały zarekwirowane przez nowe władze.

Komunistyczny rząd był jej niechętne ze względu na jej austriackie pochodzenie i powiązania z Zagrzebską inteligencją. Wojenne zapiski Diany zostały opublikowane dopiero w 2003 roku dzięki staraniom jej wnuczki i Chorwackiego Archiwum Państwowego. W 2017 roku wyszła pierwsza książka poświęcona działalności Diany Budisavljević Dianas Liste. Postacie takie jak Diana czy Irena Sendlerowa pokazują, że męstwo, wbrew swojej etymologii, nie jest właściwe tylko mężczyznom. Diana Budisavljević to przykład na to, jak człowiek zdeterminowany do niesienia pomocy może pociągnąć za sobą szeroką grupę ludzi.

[…] chciałam pomóc w takim stopniu w jakim to było chociaż możliwe. Uwzględniając to, że nikt inny nie chciał ryzykować, nie pozostawało mi nic innego, jak samej wziąść odpowiedzialność za całą akcję. Wyszłam z założenia, że moje życie nie jest więcej warte niż życie niesprawiedliwie uwięzionych i jeżeli mam możliwość pomóc innym, przede wszystkim dzieciom, to muszę być gotowa przyjąć swój los takim jakim się on okaże.

Facebook Comments

***

Wszystkie cytaty (w tłumaczeniu własnym autora) pochodzą z dziennika Diany Budisavljević dostępnego na stronie: https://hrcak.srce.hr/54981

Zdjęcie główne: Obóz Stara Gradiška. Źródło: wikipedia.org
Krzysztof Grabiec
Krzysztof Grabiec
Student filologii bałkańskiej na Wydziale Filologicznym UMK w Toruniu, miłośnik literatury, w szczególności Ivo Andricia, i muzyki z krajów byłej Jugosławii. Niedzielny kibic Dynama Zagrzeb i Reprezentacji Chorwacji w piłce nożnej.
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY