Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Maciej Zaniewicz

Rosja może zgodzić się na misję ONZ na Donbasie – wywiad z Andreasem Umlandem

Coraz częściej zaczyna się mówić o możliwości wprowadzenia misji ONZ na terytorium Donbasu. Czy możliwym jest, żeby Rosja zgodziła się na ukraińskie warunki takiej misji? Czy może w zamian oczekiwać anulowania sankcji nałożonych przez nią na Zachód? O tym z Andreasem Umlandem z Instytutu Współpracy Euroatlantyckiej z Kijowa rozmawiał podczas Sympozjum 3R Maciej Zaniewicz.

Możemy obserwować pewną zmianę w niemieckiej polityce zagranicznej. W umowie koalicyjnej Polska została wielokrotnie wspomniana jako bardzo ważny partner, a nowy minister spraw zagranicznych zdecydował się odwiedzić Warszawę jako drugą stolicę, zaraz po Paryżu.

Jak dotychczas nie dostrzegam symptomów większych zmian. Niemcy są zdania, że Polska, poprzez swoje niektóre posunięcia polityczne i przyjmowane prawo, wychodzi poza ramy tego, co przystoi członkowi UE.

Na tym tle widzimy jawne starania nowego ministra spraw zagranicznych Niemiec, aby przejść ten etap i odbudować dobre relacje, a w rezultacie zbudować swego rodzaju oś Paryż – Berlin – Warszawa. Dla Niemiec Polska po wstąpieniu do UE jest głównym sojusznikiem wewnątrz UE.

Czy w relacjach z Ukrainą możemy liczyć na aktywizację Berlina w poszukiwaniu efektywnego rozwiązania konfliktu na Donbasie?

Niemcy rzeczywiście nie są fanami Porozumień Mińskich. Popierają je wyłącznie dlatego, że innego porozumienia niestety po prostu nie ma. W Niemczech mamy do czynienia ze zrozumieniem wszelkich niedoskonałości tych porozumień, które nie działają i nie przynoszą rezultatów. Niemieckie władze mają również świadomość niedoskonałości samego tekstu porozumienia, który jest dosyć ambiwalentny. Pod tym dokumentem jednak podpisali się przynajmniej liderzy wszystkich decyzyjnych stron konfliktu.

W tej kwestii nic się nie zmieni wraz ze zmianą rządu w Niemczech?

Problem polega na tym, że aby cokolwiek zmienić, trzeba to zrobić tak, aby wszyscy się pod tym podpisali. To bardzo trudne i właśnie dlatego Niemcy nalegają, aby trzymać się Porozumień Mińskich.

Kwestia ta coraz częściej staje się przyczyną tarć między Ukrainą i Niemcami. W szczególności problem wdrożenia politycznej części porozumień.

Niemieckie podejście jest jednak właśnie takie – to niedoskonały dokument, ale innego nie ma.

Czy alternatywą dla Porozumień Mińskich może być misja ONZ na Donbasie? Realizacja takiej misji jest możliwa?

Pomysł ten jest popierany (przez niemiecki rząd – red.), wspomina się o nim w porozumieniu koalicyjnym i stanowi on element oficjalnej polityki Niemiec. Berlin nie odgrywa jednak dużej roli w tej kwestii, jako że Niemcy nie są stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Większą rolę mogłaby odgrywać Francja, lecz niestety tam zainteresowanie Ukrainą jest po prostu dużo mniejsze. Dlatego też obecnie największe znaczenie mają USA.

Niemcy nie są fanami Porozumień Mińskich. Popierają je wyłącznie dlatego, że innego porozumienia po prostu nie ma.

Stałym członkiem RB ONZ jest natomiast Rosja, która ma alternatywny plan misji ONZ na Donbasie. Czy Moskwa może się zgodzić na ukraiński wariant?

Sądzę, że alternatywny plan zaproponowany przez Władimira Putina w 2017 roku został już odrzucony przez wszystkie strony. Pozostaje pytanie, czy Rosja byłaby gotowa zgodzić się na pełnowartościową misję pokojową ONZ, złożoną z kilku tysięcy żołnierzy i obejmującą swoim zasięgiem całe terytorium Donbasu (Taki wariant przedstawiła Ukraina. Plan rosyjski zakładał wprowadzenie misji ONZ wyłącznie na obszarze rozgraniczenia między siłami ukraińskimi i separatystami, mającej na celu jedynie ochronę obserwatorów OBWE – przyp. red.).

To możliwe?

Rosja może się na to zgodzić, jeśli dla reżimu Putina problemy społeczno-ekonomiczne staną się na tyle ważne, że zniesienie sankcji zostanie uznane za cel priorytetowy. Wówczas misja ONZ (w wariancie ukraińskim – red.) byłaby możliwa do zrealizowania, ponieważ taki rozwój sytuacji pozwoliłby zachować Rosji twarz.

Sankcje wobec Rosji mogą zostać zniesione w zamian za możliwość wprowadzenia misji ONZ w kształcie proponowanym przez Ukrainę?

Obecność misji pokojowej ONZ i jej kontrola nad terytorium Donbasu oznaczałaby de facto realizację Porozumień Mińskich. Przynajmniej w części wojskowej.

Wówczas, formalnie rzecz ujmując, Zachód otrzymałby przyczynę dla zniesienia sankcji. Sądzę, że to wszystko właśnie tak zaplanowano. Oczywiście nawet wówczas pozostawałby problem realizacji politycznej części Porozumień Mińskich, ale to już byłby problem między Ukrainą a Zachodem, a nie Rosją.

Rosja może się zgodzić na misję pokojową, jeśli dla reżimu Putina problemy społeczno-ekonomiczne staną się na tyle ważne, że zniesienie sankcji zostanie uznane za cel priorytetowy.

Nie uważa Pan, że Rosji w większej mierze zależy na zamrożeniu tego konfliktu na wzór konfliktu o Abchazję i Osetię Południową, aby zachować możliwość wywierania nacisku na Kijów?

Na tym polega istota tego problemu – na ile ważne dla reżimu będą wyzwania społeczno-ekonomiczne. Jeśli dla logiki przedłużenia władzy Putina ważniejszy będzie konflikt i niestabilność Ukrainy, wówczas nie ma rozwiązania tego problemu (konfliktu na Donbasie – red.).

Jeśli natomiast w Moskwie pojawi się wola do tego, żeby odmrozić relacje z Zachodem, przede wszystkim w obszarze handlu, inwestycji i kredytów – wówczas taka szansa jest.

Zachód rozumie, że Rosja będzie się starała manipulować procesem wprowadzania misji ONZ, aby zachować kontrolę lub całkowicie zamrozić ten proces. Z drugiej jednak strony Moskwa doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Zachód wie jakie są cele Rosji.

To jest gra, w której wszyscy rozumieją, że w ostatecznym rozrachunku uregulowanie tego konfliktu będzie możliwe wyłącznie wtedy, gdy kontrola nad terytorium Donbasu wróci do Kijowa.

Z punktu widzenia Kijowa, oprócz uregulowania konfliktu na Donbasie, kluczowym problemem jest wdrożenie reform. Najważniejszą z nich jest stworzenie sądu antykorupcyjnego, od czego zależy otrzymanie kolejnej transzy kredytu z MFW, a w rezultacie – stabilność ukraińskiej gospodarki. Kijowowi uda się zrealizować te cele?

Oficjalnie Kijów ma pozytywny stosunek do tej reformy, ale nieoficjalnie mamy do czynienia z jawną próbą jej realizacji w sposób bardzo powierzchowny, jak to już wcześniej bywało z innymi reformami. Taka strategia obecnie przyświeca Ukrainie w kwestii stworzenia sądu antykorupcyjnego – stworzyć go w taki sposób, aby nie doprowadziło to do żadnych rzeczywistych rezultatów.

Własnie dlatego obecnie bardzo ważnym jest, żeby ukraińskie społeczeństwo obywatelskie oraz międzynarodowi donorzy wywierały wspólnie nacisk na elity, aby sąd antykorupcyjny rzeczywiście wypełniał swoje zadania. Takie podejście – wspólny nacisk społeczeństwa obywatelskiego i graczy międzynarodowych na elity, aby te zrealizowały reformy, które nie są w ich interesach – nazywane jest „modelem sandwicza”.

Niestety po wyborach w 2014 roku na Ukrainie utrzymała się stara, skorumpowana klasa polityczna, w związku z czym bez wspólnego nacisku społeczeństwa obywatelskiego i międzynarodowych donorów reformy nie są wdrażane.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: By Pavlo1 [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons
Maciej Zaniewicz
Maciej Zaniewicz
Redaktor naczelny polskojęzycznej wersji Eastbook.eu

Absolwent stosunków międzynarodowych i rosjoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisze i czyta na temat Europy Wschodniej.

Kontakt: maciej.zaniewicz@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY