Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartek Tesławski

Czarnobyl – białoruska katastrofa

32 lata temu doszło do największej i najgłośniejszej katastrofy w dziejach energetyki atomowej. 26 kwietnia 1986 roku awaria reaktora w elektrowni atomowej w Czarnobylu doprowadziła do ogromnego skażenia radioaktywnego. Mimo iż Czarnobyl mieścił się w graniach ukraińskiej SRR, północny wiatr sprawił, że skutki wybuchu najmocniej odczuła Białoruś.

26 kwietnia minęła 32 rocznica katastrofy w Czarnobylu. Dla Białorusi pamięć o katastrofie jest wciąż żywa, szczególnie że wiele osób nie pamięta, że to właśnie ta republika została najbardziej dotknięta. Cień Czarnobyla unosi się bowiem nad Białorusią do dzisiaj, wciąż zbierając krwawe żniwo wśród tych, którzy żyli na skażonych terenach oraz ich potomków. Znajdujący się około 110 kilometrów od Czarnobyla Kijów nie został skażony, gdyż północny wiatr przeniósł radioaktywny pył na teren Białorusi i Rosji, a następnie dalej na północ aż do Szwecji, dzięki której świat dowiedział się o katastrofie. Według oceny Państwowej Agencji Kontroli Promieniowania i Bezpieczeństwa Radiacyjnego „Biełlesrad” skażeniu uległo wówczas około 21% całego terytorium Białorusi.

Czarnobyl 2.0

Tragedia, która dotknęła Białoruś, jest o tyle szczególna, że ówczesne władze starały się zrobić wszystko, aby po wybuchu w 1986 roku zatuszować katastrofę. „Reakcja władz BSRR była uzależniona od dyrektyw płynących z Moskwy. Mimo że ośrodki badań nad skażeniami zanotowały opad, a część ludzi, która mieszkała niedaleko Prypeci, dowiedziała się o wybuchu niemal od razu, początkowo nastąpiła blokada informacyjna. Informację o katastrofie oficjalnie podano 28 kwietnia, a więc niemal 3 doby od awarii – pod naciskiem ze Szwecji, której stacje pomiarowe zarejestrowały skażenie. Przymusowo, ze strefy skażenia, wysiedlono 138 tys. osób, a kolejne 200 tysięcy zmieniło miejsce zamieszkania dobrowolnie” – mówi Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Białoruś obecnie buduje w Ostrowcu, przy granicy z Litwą pierwszą własną elektrownię atomową. Rząd i jego zwolennicy podkreślają, że projekt ten pozwoli na zwiększenie niezależności energetycznej, zacieśni współpracę z Federacją Rosyjską i umożliwi sprzedaż wyprodukowanej energii elektrycznej. Przeciwnicy projektu protestują, wskazują na brak jakiejkolwiek kontroli nad jego realizacją i przypominają, że na terenie budowy dochodziło już do awarii, co władze starają się dementować.

Stąd nie dziwi fakt, że dla niektórych zapewnienia władz o tym, że na terytorium Ostrowca nie doszło wcale do pożaru, ale jedynie do krótkiego spięcia wywołują obawy przed powtórzeniem się katastrofy. Projekt elektrowni ma bowiem wymiar nie tylko ekonomiczny, ale również symboliczny i polityczny. I chociaż władze zapewniają, że dokładają wszelkich starań, aby elektrownia była bezpieczna, zapraszają europejskich ekspertów, aby kontrolowali budowę, to wspomnienie Czarnobyla wciąż napawa ludzi strachem, a stanowisko władz bagatelizujące wszystkie usterki tylko wzmacnia obawy.

Czarnobyl dla Białorusi

Katastrofa w Czarnobylu wywołała ogromne straty dla Białorusi, które są odczuwalne do dzisiaj. „Na Białorusi do tej pory istnieje strefa zamknięta. Po wybuchu reaktora, na terytorium ówczesnej BSRR spadło ok. 70% opadu radioaktywnego, w tym ok. 35% radioaktywnego cezu, a skażone zostało ok. 20% terytorium państwa” – przypomina Anna Maria Dyner. Szkody gospodarcze są trudne do oszacowania, ale kwota ta może sięgać nawet 235 miliardów USD. Sama Białoruś przeznaczyła na likwidację skutków katastrofy od 1990 równowartość 22 miliardów USD.

Mapa skażenia radiacją po katastrofie w Czarnobylu (źródło: By Chernobyl_radiation_map_1996.svg: CIA Factbook, Sting (vectorisation), MTruch (English Translation)derivative work: Vearthy (Chernobyl_radiation_map_1996.svg) [CC BY-SA 2.5 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.5)], via Wikimedia Commons)

Tereny, które uległy skażeniu w największym stopniu, nie nadają się do wykorzystania pod uprawy. Stosunek władz do skażonych terenów nie jest jednak jednoznaczny. Władze starają się przywracać te tereny ludziom, co niesie różne skutki. Swego czasu telewizja Biełsat publikowała materiały dotyczące radioaktywnego mleka pozyskanego od krów pasących się w pobliżu białoruskiej strefy zamkniętej. Mimo to władze starają się ponownie zasiedlać te terytoria, oferują dopłaty do budowy domów i inne zachęty. W 2017 roku zlikwidowano strefę ochronną wokół Poleskiego Rezerwatu Radiacyjnego, co oznacza, że będzie można polować tam na zwierzęta, a także uprawiać ziemię.

Tym, co w największym stopniu utrudnia prowadzenie szacunków dotyczących skutków katastrofy jest fakt, że przed wybuchem brakowało jakichkolwiek danych, które pozwalałyby wyjść poza naukowe teorie o możliwych skutkach takiego skażenia. Zarówno Zona na Ukrainie, jak i rezerwat radiacyjny na Białorusi stanowią obecnie wyjątkowe w skali świata laboratorium pozwalające badać skutki skażenia radioaktywnego. Skażone tereny, z których zarządzono ewakuację ludności to 2 tysiące kilometrów kwadratowych leżące przy granicy z Ukrainą i czarnobylską Zoną. Pozostałe terytoria, na które dostał się radioaktywny opad, nie zostały ewakuowane. Na terytorium, które uległo skażeniu wciąż mieszka aż 10% obywateli Białorusi. Wielu z nich do dzisiaj doświadcza skutków napromieniowania, a największą tragedią są z pewnością cierpienia dzieci.

Cień Czarnobyla

3 doby wystarczyły, aby osoby mieszkające w skażonej strefie poniosły trwałe szkody na zdrowiu. Awaria w Czarnobylu uderzyła w potencjał ludnościowy Białorusi, wzrosła zachorowalność na nowotwory, szczególnie u dzieci. Według statystyk części ekologów z powodu katastrofy mogło umrzeć nawet 50 tysięcy Białorusinów. „Białoruś musiała poradzić sobie z badaniami i leczeniem osób, które były narażone na zachorowanie głównie na nowotwory z powodu skażenia. W latach 1990-2010 na leczenie ok. 800 tys. dzieci wyjechało do Włoch (na koszt państwa włoskiego), niemal 190 tys. do Niemiec, a 75 tys. do Hiszpanii.” – tłumaczy Anna Maria Dyner.

W regionie Mohylewa największego z miast, które znajdowało się w strefie skażenia, nie są znane dokładnie statystyki zachorowań. Władza BSRR fałszowała mapy skażenia, aby uniknąć masowego wyludniania się tego trzeciego co do wielkości miasta na Białorusi. Również dzisiaj nie wiadomo do końca ile osób choruje z powodu choroby popromiennej. „Nie ma otwartych statystyk, ponieważ obecne władze obawiają się ogłaszania prawdziwych informacji. Jednak z obserwacji wynika, że liczba pacjentów z chorobą nowotworową w każdym wieku znacznie wzrosła. Onkologia stała się znacznie młodsza. Obecnie przechodzi fala chorób dziecięcych” – mówi Alena Boldzina z Hospicjum dla dzieci w Mohylewie.

Problem małych pacjentów to obecnie najtragiczniejsze pokłosie katastrofy. Aby wesprzeć najmłodsze ofiary Czarnobyla, uruchomione zostało Hospicjum dla dzieci, które jest jedną z nielicznych, prywatnych instytucji tego typu na Białorusi. Państwo przekazało na jego rzecz pomieszczenie, z którego organizacja może korzystać, jednak na tym pomoc państwowa się zakończyła. Hospicjum wspiera dzieci w domu, gwarantuje opiekę medyczną oraz wsparcie materialne. „Wszystkie dzieci są w domu, w rodzinie, aby zapewnić opiekę w pełnym wymiarze godzin. Lekarz i pielęgniarka odwiedzają je i pomagają im we wszystkim. Hospicjum pomaga również w dostępie do najważniejszych środków – pampersów, środków higieny, jedzenia, ubrań, zabawek, aby pomóc rodzicom i sprawić radość dzieciom” – tłumaczy Alena Boldzina.

Prawdziwa skala katastrofy w Czarnobylu dla Białorusi wciąż nie jest znana. Nie wiadomo również jak długo na terenie, na którym doszło do skażenia, będą się rodzić chore dzieci. Wspomnienie o Czarnobylu jest wciąż żywe, a wizja kolejnej elektrowni atomowej napawa obywateli zrozumiałą obawą. Pełne przywrócenie skażonych terenów to wciąż jeszcze kwestia przyszłości. Na razie Białoruś wspomina rokrocznie ofiary tej tragedii, czasami jednak zapominając o tych, którzy przez katastrofę cierpią obecnie.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Arne Müseler / www.arne-mueseler.de [CC BY-SA 3.0 de (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/de/deed.en)], via Wikimedia Commons
Bartek Tesławski
Bartek Tesławski
Zastępca redaktora naczelnego Eastbook.eu

Internacjolog, Warszawiak i miłośnik Europy Wschodniej. Nieuleczalny białorusofil.

Kontakt: bartek@teslawski.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY