Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartek Tesławski

Wolność jak na Białorusi

Od pewnego czasu zza wschodniej granicy docierają informacje o znaczących i zaskakująco liberalnych reformach gospodarczych, które wprowadza rząd Alaksandra Łukaszenki. Czy Białoruś czeka cud gospodarczy?

W IV kwartale 2017 roku do mediów zaczęły przebijać się prognozy, początkowo nieśmiałe i konserwatywne, mówiące o tym, że gospodarka białoruska po dwóch latach recesji ma szansę zanotować wzrost gospodarczy. W końcówce roku było to już pewne, rynek naszego wschodniego sąsiada znów zaczął rosnąć, osiągając wzrost na poziomie 1,8%. Wzrost zaskoczył nie tylko zagranicznych obserwatorów, ale nawet władze w Mińsku, które stawiały o wiele bardziej zachowawcze prognozy.

Rekonstrukcja rządu, do której doszło w 2014 roku, wprowadziła nieco świeżej krwi i tym samym nowe pomysły na rozwój gospodarczy. Zmiany na stanowiskach premiera, ministra gospodarki i szefa Narodowego Banku Białorusi pokazywały, która sfera państwa ma zostać poddana modernizacji. Rozpoczęła się miękka rewolucja gospodarcza.

Liberalna rewolucja

Zanim zaczęto mówić o kopaniu bitcoinów za pomocą elektrowni atomowej w Ostrowcu, Białorusini skupili się na uporządkowaniu własnej waluty. Do niedawna jeszcze nie brakowało tam milionerów, co stanowiło jednak słabą pociechę, gdyż milion białoruskich rubli pozwalał na zakup przeciętnej klasy samochodu – oczywiście używanego. Doszło zatem do uwolnienia kursu białoruskiej waluty względem walut obcych, co doprowadziło w 2015 roku do spadku mocy produkcyjnych i zubożenia społeczeństwa. Dzięki temu poświęceniu udało się wyhamować inflację. Następnym krokiem była denominacja , która przywróciła na Białorusi monety oraz wprowadziła kolorowe, optymistyczne ruble, przywołujące na myśl euro.

Uporządkowanie polityki monetarnej przyniosło efekty, które znowu były lepsze od oczekiwanych. Inflacja w 2017 roku wyniosła rekordowo niskie 4,6%. Władze zakładały, że inflacja nie przekroczy 9%, co i tak miało być lepszym wynikiem niż w ubiegłych latach, gdy w 2016 roku ceny na produkty i usługi rosły średnio o 10,6%, a w 2015 o 12%.

Reformy w 2017 roku nie wyhamowały i rząd zabrał się za dalsze liberalizowanie gospodarki. W tym samym roku wprowadzone zostały dwa głośne dekrety: dekret „O rozwoju przedsiębiorczości”, który znosi szereg ograniczeń związanych z zakładaniem firm i ich prowadzeniem, oraz dekret „O rozwoju gospodarki cyfrowej”. Pierwsze rozporządzenie, choć nie wprowadza rewolucyjnych zmian, to znacząco cywilizuje prowadzenie biznesu i ma szansę przynieść ulgę wielu przedsiębiorcom. Eksperci podkreślają jednak, że nowe prawo ma szansę przynieść pozytywne skutki tylko wtedy, gdy będzie interpretowane na korzyść biznesu. Akt prawny pozostawia bowiem wiele miejsca do interpretacji dla organów administracji.

Dekret „O rozwoju gospodarki cyfrowej” dorobił się już statusu rewolucyjnego, szczególnie że Białoruś zdecydowała się na zalegalizowanie w nim obrotu kryptowalutami czy wykorzystywania technologii block-chain. Jako że wszystkie te technologie wciąż jeszcze raczkują, to Białoruś ma szansę wykorzystać koniunkturę i przenieść do siebie wielu przedsiębiorców zainteresowanych ich rozwijaniem. Sprzyja temu ułatwienie w osiąganiu statusu rezydenta podatkowego na Białorusi, a także pokłosie ostatnich reform oraz obietnica prezydenta Łukaszenki, że państwo nie będzie przeszkadzało sektorowi IT. Sektor informatyczny na Białorusi jest zlokalizowany przede wszystkim w Parku Wysokich Technologii w okolicach Mińska. W 2017 roku eksport usług i produktów z PWT przekroczył po raz pierwszy 1 mld USD i wzrósł w porównaniu z 2016 rokiem o 25%.

Co więcej, obecnie trwają prace nad nowym kodeksem podatkowym. Wśród prezentowanych pomysłów znalazła się koncepcja wprowadzenia jednolitej stawki podatku VAT na wszystkie artykuły i usługi na poziomie 16-18% lub określenie jej na poziomie 20-21%, ale obniżenie podatku dochodowego do poziomu 10%. Jeśli taka zmiana doszłaby do skutku, to Białoruś miałaby szansę realnie wyprzedzić Polskę pod względem łatwości prowadzenia biznesu, a przynajmniej jego fiskalnych aspektów. Jednolita stawka podatku VAT pozwala bowiem nie tylko uprościć księgowość, co obniża koszty prowadzenia działalności gospodarczej, ale jest również korzystna dla państwa, gdyż daje szansę na ograniczenie przestępczości podatkowej.

Papierowy tygrys ogląda się na smoka

Naturalnie białoruskie starania o to, aby nasz wschodni sąsiad stał się stolicą IT i księstwem kryptowalut nie wynikają ze szczególnej miłości władz w Mińsku do nowoczesnych technologii. Białoruś stanęła po prostu przed dylematem, jak rozwijać gospodarkę nie zwiększając jednocześnie wolności obywatelskich. W interesie Łukaszenki leży bowiem zwiększanie dochodów społeczeństwa, co ma zapobiec wzrostowi niepokojów i ustabilizuje jego władzę.

Celem Białorusi jest zatem stworzenie w państwie dwóch, równolegle do siebie działających, modeli gospodarczych na wzór współczesnych Chin. Z jednej strony małe i średnie przedsiębiorstwa – a w szczególności sektor IT – będą miały zielone światło dla rozwoju. Z drugiej strony, funkcjonować będą przestarzałe państwowe giganty, produkujące nawozy azotowe, ciągniki i ciężarówki czy produkty przetwórstwa ropy naftowej. Zawyżony poziom zatrudnienia w przemyśle, który wciąż w największym stopniu należy do państwa, to ekonomiczna kula u nogi współczesnej Białorusi.

Mińsk ma nadzieję, że to ta nowa, zdrowa gałąź gospodarki zdąży urosnąć i wziąć na siebie część odpowiedzialności za rozwój państwa. Tego typu rozwiązanie zakłada, podobnie jak w modelu chińskim, że przedsiębiorcy – gdy otrzymają do tego odpowiednie narzędzia – skupią się na rozwijaniu swoich biznesów i nie będą ingerować w życie polityczne kraju. Za zapłacone przez nich podatki, rząd będzie mógł podtrzymywać przy życiu wielkie zakłady produkcyjne czy programy socjalne.

Znacząca rola Moskwy

Kamieniem, na którym może wykoleić się nabierająca prędkości lokomotywa białoruskiej gospodarki, jest jej największy partner – Federacja Rosyjska. Rosja posiada zdecydowanie dominującą pozycję, zarówno jako dostawca najważniejszych produktów dla białoruskiej gospodarki, jak i jako rynek zbytu dla eksportu. Tak duży poziom wymiany gospodarczej sprawia, że gospodarki obydwu państw są ze sobą połączone i spadek koniunktury w Rosji siłą rzeczy wywołuje również spadek koniunktury na Białorusi. Niezależnie od intencji samego Kremla w sytuacji, gdy Rosja zostanie obłożona sankcjami, spadną dochody jej obywateli. Również, jeśli rosyjska gospodarka z innych przyczyn zacznie wyhamowywać, to białoruską czeka to samo.

Nie należy w tym miejscu zapominać, że Rosja może wpływać na białoruską gospodarkę również intencjonalnie. Przede wszystkim jako dostawca surowców energetycznych, które sprzedaje na Białoruś po zaniżonych cenach, ale również jako odbiorca jej produktów. W ostatnich miesiącach Rosselchnadzor wprowadzał ograniczenia na import białoruskiego mleka i śmietany, co dla białoruskich producentów oznaczało de facto wstrzymanie pracy całego eksportu, gdyż 90% eksportu tych produktów wędruje do Rosji. Takie działania pozostają dla różnych sektorów białoruskiej gospodarki śmiertelnie groźne, szczególnie że, w odróżnieniu od Unii Europejskiej, Eurazjatycka Unia Gospodarcza nie posiada wielu rynków zbytu o podobnym potencjale i dywersyfikacja eksportu jest znacznie trudniejsza.

Białoruski raj krzemowy

Według analityków Międzynarodowego Funduszu Walutowego kurs, który obiera w ostatnich latach Mińsk, jest właściwy, ale zmiany są wciąż zbyt powierzchowne. Baćka jak ognia boi się społecznych niepokojów, dlatego nie pozwala na zreformowanie tych sektorów, które w największym stopniu wymagają zbawiennej restrukturyzacji. Równolegle, jak większości rządów, którym nieobcy jest populizm, także białoruski rząd lubuje się w wielkich projektach, które wyglądają dobrze w gazetach, ale fatalnie w bilansach. MFW zwraca uwagę, że forsowany przez Białoruś projekt elektrowni atomowej w Ostrowcu może kosztować państwo nawet 3% PKB. Przydałoby się zatem, aby jeszcze bardziej pogłębić reformy, gdyż widać wyraźnie, że na razie gospodarka i społeczeństwo reagują na nie pozytywnie.

Eksperyment ze stworzeniem dwóch filarów białoruskiej gospodarki – wydajnego i liberalnego oraz socjalistycznego bez przyszłości jest zdecydowanie ambitny. Rozwój sfery nowoczesnych technologii jest marzeniem większości współczesnych państw, gdyż powszechnie uważa się, że to w niej tkwi klucz do gospodarczych sukcesów. Czy zatem były dyrektor kołchozu Aleksandr Łukaszenka będzie już niedługo zarządzał liberalnym krzemowym rajem? Wydaje się, że na razie Białorusinom przyjdzie zadowolić się wzrostem PKB na poziomie 2% oraz chińsko-białoruskim samochodem Geely, ale warto obserwować dalsze zmiany, bo w aspekcie gospodarczym u naszego wschodniego sąsiada zaczyna się dobrze dziać.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: By Homoatrox [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons
Bartek Tesławski
Bartek Tesławski
Zastępca redaktora naczelnego Eastbook.eu

Internacjolog, Warszawiak i miłośnik Europy Wschodniej. Nieuleczalny białorusofil.

Kontakt: bartek@teslawski.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY