Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Dziś naszym celem jest przedstawienie kilku kolonialnych fotografii bliskiej nam geograficznie guberni besarabskiej, obecnie w dużej mierze będącej niepodległą Mołdawią.
Przeprawa przez Dniestr; Źródło: filokartist.net

Przeprawa przez Dniestr; Źródło: filokartist.net

Dla wielu z nas kraje egzotyczne, szczególnie te postkolonialne, mają w sobie specyficzny klimat. Nie brak w nich pozowanych obrazów brytyjskich oficerów w korkowych hełmach, francuskich legionistów w kepi czy tureckich funkcjonariuszy w typowych bordowych fezach.

A wszystko to w otoczeniu tubylczej ludności, albo na tle miejscowych cudów natury, czy też przed obiektami wytworzonymi przez tzw. „wyższą cywilizację” (budynki administracji, dworce kolejowe, świątynie itp.).

Choć już rzadziej, to podobnie mogą się nam kojarzyć obszary zarządzane przez carską Rosję, w tym również gubernie polskie. Dziś naszym celem jest przedstawienie kilku kolonialnych fotografii bliskiej nam geograficznie guberni besarabskiej, obecnie w dużej mierze będącej niepodległą Mołdawią.

Źródło: filokartist.net

Słysząc nazwę Besarabia można odnieść wrażenie, że to jakaś turecka albo arabska kraina. Nazwę wywodzi się od protoplasty dynastii panującej na Wołoszczyźnie od XIV do XVII wieku, a mianowicie Besaraba I Założyciela, którego imię pochodzi ponoć z języka kumańskiego. Był on używany przez Połowców, którzy należeli do ludów tureckich.

Coś zatem jest na rzeczy. Warto dodać, że do tejże dynastii należał słynny Wład Palownik, zwany też Drakulą.

Wracając jednak do Besarabii, to początkowo tak nazywał się jedynie południowy fragment krainy między Prutem, Dniestrem i Dunajem. Właśnie ten region przyłączono do Wołoszczyzny, a z czasem stał się on częścią Imperium Osmańskiego zwanym Budziakiem.
Tymczasem północna część regionu należała do dawnej Mołdawii, która również popadła w zależność od Turcji. Gdyby nie rosyjskie zapędy imperialne, pewnie besarabskie obrazki z początku XX wieku przedstawiałyby muzułmanów w fezach na tle meczetów i kramów.

Gubernia Besarabska; Źródło: lomasm.ru

Tymczasem w 1812 roku, po kolejnej wojnie rosyjsko-tureckiej, nastąpiło przejęcie obszaru między Prutem a Dniestrem i Dunajem przez Rosję. Utworzono tu obwód besarabski, który w 1873 roku podniesiono do rangi guberni, ze stolicą w Kiszyniowie.

Był to jedyny teren należący do Rosji, gdzie większość stanowili Rumuni, mówiący językiem romańskim z dużymi naleciałościami słowiańskimi, ale będący wyznawcami prawosławia.

Mamy więc Besarabię, która będąc północną prowincją Imperium Osmańskiego dwieście lat temu, stała się równie peryferyjnym terytorium, specyficznym buforem, Imperium Rosyjskiego. Patrząc na fotografie z przełomu XIX i XX wieku znajdziemy tu sporo „kolonialnego” klimatu, a zatem typowe czapki rosyjskich czynowników czy żołnierzy na tle europejsko wyglądających budowli.

Z ich póz i mimiki można wyczytać dumę wynikającą z przeświadczenia, że zanoszą cywilizację na te „dzikie tereny”. Wpływ wieloletniej rosyjskiej obecności jest widoczny zresztą do dziś, a jego najbardziej namacalnym śladem jest niemal powszechna znajomość języka rosyjskiego.

Z drugiej strony lektura starych zdjęć daje szansę na poznanie części życia danego miasta czy regionu sprzed ponad stu lat. Widać fragmenty codzienności, choćby w formie scen typowych zajęć wiejskich jak np. wypas zwierząt.

Ludzie często są odziani w swe tradycyjne stroje, co pozwala rozróżnić czy mamy do czynienia z Mołdawianinem, Rosjaninem, Żydem czy Romem. A przecież w Mołdawii wielokulturowości nie brakowało i nie brakuje do dziś.

Besarabia była swego rodzaju terra incognita, obszarem pogranicza o niewielkim zaludnieniu i niskiej kulturze rolnej. Od wieków ziemie te były zamieszkane przez Rumunów (Mołdawian), ale nie brakowało również Rosjan i Ukraińców, którzy przybywali tu w czasach carskich.

Rosjanie zresztą penetrowali ten teren od początków XVIII wieku, budując rosyjskie cerkwie i zakładając swoje kolonie. Znajdziemy tu również Bułgarów, którzy przybywali z rosyjskiej inspiracji od końca XVIII wieku.

Nie można również nie wspomnieć o Gagauzach (prawosławnych kuzynach Turków), którzy być może przybyli tu jeszcze za czasów tureckich. Do dziś Budziak zamieszkują w dużej ilości Bułgarzy, natomiast z południowej Mołdawii wykrojono autonomiczne wsie gagauskie. Na koniec dość dodać, że w Mołdawii znajdziemy również skupiska Polaków.

Źródło: filokartist.net

Prezentowany na fotografiach świat tylko z pozoru znikł. Mołdawia wciąż jest krajem położonym peryferyjnie, wyludniającym się, o niezbyt rozwiniętej gospodarce. Bez trudu znajdziemy tu małe gospodarstwa, a na drodze szybkiego ruchu obok ciężarówki będzie toczył się mały wóz konny.

Sentymentalne obrazki wciąż można zobaczyć przy odrobinie wyobraźni … i przymykając oczy na, wątpliwej urody, dziedzictwo sowieckie.

Facebook Comments

Ukończył studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Podyplomowe Studia Wschodnie w Studium Europy Wschodniej UW. Chce zrozumieć czemu wybuchają konflikty etniczne. Uwielbia podróże i historię.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY