Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Michał Radecki

Białoruska reklama państwowa – plakatowa propaganda przeniesiona w XXI wiek

Dla przybysza z Polski lub szeroko pojętego Zachodu Białoruś, oprócz zaskakujących walorów turystyczno-przyrodniczych posiada jedną, ciekawą osobliwość. Patrząc na jej przydrożne billboardy, można zwizualizować sobie dawne czasy, gdy powszechne na ulicach były plakaty o tematyce propagandowej.

Fenomen ten umyka jednak prostej klasyfikacji i nazewnictwu. Czy jest to współczesna wersja propagandy, reklama państwowa, społeczna, czy też może stała kampania proobywatelska? Najprawdopodobniej, wszystko po trochu. Billboardy, plakaty, afisze, nośniki są powszechne i napotykane co krok, współgrając z relatywnie skromną reklamą komercyjną (mówiąc „relatywnie”, mam na myśli porównanie z polskim krajobrazem całkowicie zepsutym przez wszechobecne płachty reklamowe).

Nie oznacza to, że na Białorusi brakuje reklam „zwykłych” – ujrzymy swojskie dla nas obrazki przecenionego asortymentu sieci handlowych, czy białoruskich odpowiedników Polbudu, lub innego Betonexu. Krajobraz jest jednak niesłychanie czysty, co jest zbawienne dla oczu kogoś, kto zmuszony jest codziennie oglądać reklamę z Justinem Bieberem, bądź zapowiedź kolejnego głupkowatego programu w rozmiarze bloku mieszkalnego.

Przyznam szczerze, że jako osoba, która swego czasu miała na dysku kolekcję starych, wojennych afiszy propagandowych, oglądanie białoruskich billboardów jest intrygującym doświadczeniem – dokładnie tak bym sobie wyobrażał uwspółcześnione wersje plakatowej propagandy, gdyby dotrwała ona do naszych czasów. Co więcej, stało się to wręcz osobliwym hobby – podczas swojej kolejnej podróży do Grodna postanowiłem złapać jak najwięcej „sztuk” owej twórczości w obiektyw aparatu. Zapraszam do oglądania – to tylko wycinek z ogromnej liczby wzorów, a poruszana tematyka jest niezwykle szeroka.

Oczywiście, z racji okresu, 9 maja jest wszechobecny:

O 9 maja przypomina też mała architektura:

Odchodząc od tematyki świątecznej, białoruskie plakaty przypomną nam też o ciężkiej pracy służb mundurowych:

Państwo białoruskie z troską pochyla się też nad zagadnieniami życia codziennego i stara się wzbudzić w nas obywatelską postawę:

Gorący w Polsce temat aborcji da się też zauważyć na Białorusi:

Władze informują też obywateli o najważniejszych urzędowych stronach internetowych:

„Narodowe centrum informacji prawnej Republiki Białoruś – Pravo.by. Podstawowy państwowy zasób informacyjny w dziedzinie prawa. Robimy prawo dostępnym dla wszystkich!” Dostępny jedynie po rosyjsku i angielsku…

W zdrowym ciele – zdrowy duch. Wysportowany obywatel z pewnością nie będzie miał czasu na narzekanie na sytuację w kraju:

„Zaprzyjaźnij się ze sportem! Lana Burko, 3 klasa, osiedle Zelwa, obwód grodzieński. Prezydencki klub sportowy”.

Mała ojczyzna to istotny składnik lokalnego patriotyzmu. Miejscowi włodarze z dumą prezentują grodnianom atrakcje ich miasta:

Dumnym należy też być z ogólnokrajowych atrakcji:

Zamek w Nieświeżu, dawna rezydencja Radziwiłłów, wpisany na listę UNESCO.

Niemniej ważnym tematem są wybory. Choć to rytuał, obywatele powinni spełnić swój obowiązek i nakręcić frekwencję, by liczby się zgadzały. Nie zgadzają się? Tym gorzej dla liczb:

„18 lutego 2018 roku – wybory deputowanych do rad lokalnych, deputowanych Republiki Białoruś 28 zwołania” (po białorusku).

Finalnie, wszechobecne billboardy przekonują Białorusinów, by kochać swój kraj i być dobrym mieszkańcem Białorusi.

Czy duże natężenie ładnych obrazków z przesłaniem pełni narodotwórczą funkcję, a obywatele czują większą identyfikację z państwem? Ciężko stwierdzić, choć pewną wskazówką mogą być statystyki emigracji, a te nie są wesołe. Koniec końców, większość z nas staje się patriotami tego kraju, który zapewnia nam większy dobrobyt i nawet najpiękniejsze zdjęcia nie są w stanie przykryć smutnej rzeczywistości.

Bonus: taki konstrukt znalazłem w jednej ze szkół. Patron, hymn, symbole państwowe i lokalne, granice – wszystko jest. Praca ideologiczna jest jednak niewiele warta, skoro emigracja do Polski nabrała już charakteru masowego – o ile jeszcze kilka lat temu z absolwentów wyjeżdżało maks. kilka osób, tak teraz chęć wyjazdu zgłaszają całe klasy.

A wy jakie billboardy widzieliście na Białorusi?

Facebook Comments
Zdjęcia: Michał Radecki
Michał Radecki
Michał Radecki
Absolwent SGH i UEP, zafascynowany Ukrainą, Białorusią i szeroko pojętym Wschodem. Redaktor Wschodnik.pl.
    ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY