Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Kamil Hyszka

Tęczowe Bałkany

Dzisiaj ulicami Warszawy i Zagrzebia przejdą kolejne Parady Równości. We wrześniu impreza odbędzie się w Belgradzie, tymczasem Kosowo swoją pierwszą, historyczną paradę ma już za sobą. Parady w naszym regionie Europy mają jedną specyficzną cechę: jest w nich więcej walki o podstawowe prawa niż dumy.

Jeżeli ktoś zastanawia się jak przeprowadzić granicę między Europą Zachodnią a Środkowo-Wschodnią wystarczy spojrzeć do raportu ILGA. Tam gdzie kolor zielony, wpada w żółć, żeby przeobrazić się w nienawistną czerwień – tam jesteśmy my, rzekomi obrońcy cywilizacji europejskiej. Raport opisuje sytuację osób LGBT w krajach europejskich pod kątem ich statusu w świetle prawa. Pod uwagę brane są nie tylko przepisy o małżeństwach, czy związkach partnerskich, ale również cały szereg innych praw, jak na przykład ochrona przed dyskryminacją, istnienie odpowiedniej edukacji w zakresie seksualności i tak dalej.

Mapa z raportu ILGA-Europe

Polska znajduję się na samym końcu rankingu. To co pogrąża nasz kraj to brak ochrony mniejszości przed coraz powszechniejszą mową nienawiści, oraz brak regulacji dotyczących związków między osobami tej samej płci.Gorzej jest tylko na Łotwie (jeżeli chodzi o kraje Unii Europejskiej). Jednak na tle krajów spoza Unii, też wypadamy blado. Oczywiście możemy się cieszyć, że jest u nas lepiej niż w Rosji, Mołdawii, czy na Białorusi, jednak to nie jest model cywilizacyjny, do którego zdecydowaliśmy się dążyć po 1989 roku.

Na Bałkanach gorzej niż w Polsce jest tylko w Macedonii. Region, z którego wielu wyśmiewa się, że jest oazą dzikusów, gotowych pójść się zabić z niezrozumiałego dla człowieka cywilizowanego (sic!) powodu, okazuje się być bardziej tolerancyjny niż Polska, kraj bez stosów.

Nawet w Kosowie, którego status wciąż jest kwestionowany przez pewną grupę państw, ochrona prawna osób nieheteronormatywnych ma się lepiej niż nad Wisłą. Najlepiej świadczy o tym, że pod koniec ubiegłego roku odbyła się tam pierwsza Parada Równości, w której udział wziął sam prezydent Republiki, a premier otworzył towarzyszący paradzie Tydzień Równości. Kosowski marsz miał zaledwie kilkaset metrów, wzięło w nim udział nie więcej niż tysiąc osób, ale jego wartość symboliczna jest o wiele ważniejsza.

Pierwsza Parada Równości w Kosowie. 2017 r. Źródło: lgbtnation.com

Znamienne jest, że kiedy kosowscy konserwatyści i radykałowie zaczęli grozić osobom wybierającym się na paradę, państwo nie skapitulowało, tylko wzięło ich w obronę. Wystarczy przypomnieć sobie ile razy w ostatnich latach państwo polskie rozkładało ręce w obliczu pogróżek skrajnych nacjonalistów.

Chorwacja – zielona wyspa

W rankingu ILGA z krajów regionu najlepiej wypada Chorwacja. Jest jedynym zielonym punktem w tej części Europy oprócz Grecji.

Społeczeństwo chorwackie zmaga się z podobnymi problemami do społeczeństwa polskiego. Równie silna i zauważalna jest obecność kościoła w polityce. Obecność sił nacjonalistycznych w Chorwacji jest dodatkowo wzmocniona przez doświadczenia ostatniej wojny. Monopol prawicy na władzę w Chorwacji jest niepodważalny.

W 2013 odbyło się referendum konstytucyjne, które zdefiniowało zapis o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny. W referendum wzięło udział mniej niż 40% uprawnionych. Chorwackie prawo nie przewiduje jednak progu ważności, tak więc zapis wszedł w życie. Mimo to, w 2014 roku udało się przyjąć ustawę o związkach partnerskich. Był to jeden z sukcesów rządu socjaldemokratów, tego samego, który wprowadził Chorwację do Unii Europejskiej.

Plakat reklamujący tegoroczną Paradę Równości w Zagrzebiu

Dzisiejsza parada w Chorwacji idzie pod hasłem “Da nam živi, živi rod”. W tym roku chorwacka manifestacja koncentruje się na prawach osób transseksualnych. Organizatorzy przemarszu o politykach w swoim kraju mówią: najpierw weszli nam do domu, potem do łóżkach, teraz nam zaglądają w majtki”. Okazuje się, więc, że polityków polskich z chorwackimi łączy całkiem sporo. Nic dziwnego, że to Zagrzeb jest głównym partnerem dla Warszawy w budowie Międzymorza.

W tym całym absurdzie można jednak znaleźć powodu do śmiechu. Bo jak inaczej zareagować na fakt, że jedną z głównych bohaterek chorwackie ruchu broniącego tradycyjnych wartości jest… Kristina Pavlović.

Serbska Partia Postępowa

O ugrupowaniu Aleksandra Vučicia można powiedzieć wiele, ale raczej nie to, że jest postępowe. Jednak to Serbia, przeszła największą ewolucję na przestrzeni kilku ostatnich lat. Jeszcze niedawno osoby LGBT były jawnie szykanowane, gejowscy aktywiści atakowane, a parady równości rozbijane przez nacjonalistów przy biernej akceptacji policji. Jednocześnie sądy kolejnych instancji odmawiały rejestracji kolejnych przemarszy. Sytuacja osób nieheteronormatywnych w Serbii znalazła nawet swoje odbicie w krzywym zwierciadle kina, w filmie Parada z 2011 roku.

Premier Serbii Ana Brnabić. Źródło: wikipedia.org

Oczywiście, obecnej sytuacji daleko do perfekcji. Dzisiaj, szefem serbskiego rządu jest lesbijka, Ana Brnabić, która swoją orientację bez problemu godzi z twardogłowy poglądami typowymi dla ugrupowania Vučicia. Premier Brnabić nie stała się jednak takim fenomenem w konserwatywnej Serbii, jak u nas prezydent Słupska Robert Biedroń. O prawach osób LGBT mówi wtedy kiedy należy przypodobać bardziej liberalnemu elektoratowi, albo zrobić dobre wrażenie na Zachodzie.

W Serbii zasada jest podobna jak w Polsce: po pierwsze nie drażnić konserwatystów, ich jest więcej.

Duma w cieniu wstydu

Do zrobienia jest wiele. Równouprawnienie osób LGBT przychodzi w wielkich bólach zażartej i często bezsensownej debaty publicznej. Osoby heteroseksualne najczęściej nie zdają sobie sprawy z tego, że walka ruchu LGBT nie toczy się o przywileje, ale sprawy podstawowe. W wielu krajach sprawy idą w dobrym kierunku. Czechy, Słowacja, nawet Węgry, które miały być swojego czasu wzorem dla naszego kraju, zapewniają lepszą ochronę osób nieheteronormatywnych niż mamy obecnie w Polsce. Pod pewnymi względami Budapeszt w Warszawie nie byłby aż taki zły.

Facebook Comments
Kamil Hyszka
Kamil Hyszka
Redaktor sekcji Bałkany

Urodzony w Warszawie i zakochany we Wschodzie. Student Studium Europy Wschodniej UW oraz autor na portalu balkanistyka.org.

Kontakt: k.hyszka@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY