Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Michał Kucharski, Łukasz Szmidt

Republika Północnej Macedonii – nowa nazwa, stare problemy

Macedonia i Grecja podpisały w niedzielę 17 czerwca 2018 roku historyczne porozumienie w sprawie nazwy tej pierwszej. Podpisy złożyli premier Macedonii Zoran Zaev i Grecji Alexis Tsipras. Republika Macedonii będzie nazywać się teraz Republiką Północnej Macedonii. To symboliczny koniec dwudziestosiedmioletniego konfliktu, jednak do ostatecznego zakończenia sporu droga może być daleka.

Spór o nazwę położonego nad rzeką Wardar państwa towarzyszy mu od momentu rozpadu Jugosławii. Już od 1991 relacje między rządem w Skopje a Atenami należą do chłodnych. Grecy od początku protestowali przeciwko nazwie i fladze nowego państwa. Flaga została zmieniona już w 1995 roku jednak nazwa ciągle wzbudza u Greków kontrowersje.

Kraina zwana Macedonią to dla Aten część greckiego dziedzictwa narodowego, które ma mało wspólnego ze słowiańskim narodem mieszkającym nad Wardarem. Istniały obawy, że nowe państwo wysunie roszczenia względem Grecji. Po reformie podziału terytorialnego z 2010 roku, 3 regiony w Grecji zawierają słowo Macedonia i terytorialnie są porównywalne z krajem ze stolicą w Skopje. Spór ma skutki nie tylko dyplomatyczne ale także ekonomiczne. Grecy skutecznie zablokowali rozmowy Macedonii z NATO i Unią Europejską dopóki spór nie zostanie rozstrzygnięty. Nie są w tym sporze osamotnieni- używania nazwy Republika Macedonii odmawiają takie kraje jak Francja, Hiszpania, Niemcy czy Włochy. Alternywną i przeforsowaną przez Grecję na forum UE nazwą jest Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (FYROM), która nie wzbudza entuzjazmu Skopje.

Macedonia dzisiaj

Macedonia w przeciwieństwie do większości krajów byłej Jugosławii uniknęła poważnych konfliktów etnicznych prowadzących do zapaści ekonomicznej. Napięcia etniczne miały miejsce tylko z mniejszością albańską, jednak zawarte w 2001 roku Porozumienie Ochrydzkie ostudziło spór w który zaangażowali się albańczycy z Kosowa i Albanii.

Największym problemem państwa jest wyludnienie i emigracja specjalistów. Bułgaria przychylnym okiem patrzy na identyfikację macedończyków jako członków bułgarskiej wspólnoty narodowej i przyznała blisko 80 000 paszportów obywatelom macedońskim. Wyjechali oni głównie na zachód Europy korzystając z otwartego unijnego rynku pracy dla obywateli Bułgarii.

Co ciekawe Macedonia uchodzi za przyjazne miejsce dla biznesu- w Doing Business Ranking z 2016 roku zajęła wysokie bo 10 miejsce w ujęciu światowym. Rosja nie wykazuje większego zainteresowania Macedonią, widoczny natomiast jest udział kapitału tureckiego- turecka firma TAV zarządza i rozwija międzynarodowe lotniska w Skopje i Ochrydzie. Kraj opiera swoją wymianę handlową na współpracy z Unią Europejską, największym inwestorem spoza Europy są Stany Zjednoczone ( branża motoryzacyjna), a inwestycje z sześciu krajów UE (Holandii, Austrii, Francji, Słowenii, Grecji i Węgier) odpowiadają za blisko 70% wszystkich inwestycji (dane za rok 2016). Naturalne więc wydają się starania o zacieśnienie współpracy w postaci członkostwa w NATO i Unii Europejskiej.

Zmiana nazwy szansą na integrację

Taka szansa pojawiła się wraz z dojściem do władzy lewicy i powołaniem rządu Zorana Zaeva w maju 2017 roku. Nowa ekipa zdawała sobie sprawę z konieczności zażegnania sporu z Grecją i rozpoczęcia drogi do eurointegracji.

Greckim warunkiem była zmiana nazwy na taką, która będzie zawierała kwalifikator geograficzny. W grę wchodziła Macedonia Wardarska, Macedonia Ilindeńska ( od dnia św. Eliasza- 2 sierpnia to data antytureckiego powstania z 1903 roku) czy wariant, który ostatecznie zwyciężył- Macedonia Północna.

Grecki premier Aleksis Tsipras zadeklarował, że Macedonia Północna nie ma żadnego związku z greckim dziedzictwem kulturowym i zobowiązuje się wycofać greckie obiekcje do członkostwa Macedonii Północnej w NATO i Unii Europejskiej.

Nowa nazwa budzi kontrowersje w obydwu krajach. W nocy po złożeniu podpisów w Skopje wybuchły protesty przeciw takiej decyzji. Rannych w zamieszkał wywołanych przez macedońskich kiboli zostało kilkadziesiąt osób, w tym policjanci. Przeciwnicy zmiany uważają, że odbiera ona Macedonii jej tożsamość, która w ciągu ostatnich kilkunastu lat wypracowywana była w przede wszystkim w oparciu o tradycje antyczne. Protesty po stronie Grecji motywowane są zaprzeczeniem istnienia Macedończyków jako narodu przez kościół pawosławny i nacjonalistów.

Jeden z naszych rozmówców, Zvonko, który po kilkunastu latach spędzonych w Polsce wrócił do kraju, podkreśla, że porozumienie doszło do skutku tylko dlatego, że dla wspomnianych premierów było ono ważniejsze niż masowe poparcie społeczne. Jego zdaniem niezależnie jak potoczą się dalsze losy umowy, powinna być ona wzorem dla innych krajów regionu i świata. Pojawiają się też głosy dużo bardziej sceptyczne. Marija, studentka uniwersytetu w Ljubljanie, który zapewnia mieszkańcom byłej Jugosławii jedne z korzystniejszych warunków studiowania w UE, obawia się „dalszych problemów”. Jej zdaniem porozumienie niczego nie zmieni a będzie pożywką dla wewnętrznych konfliktów.

Niepewna przyszłość porozumienia

Umowa rozwiązuje najważniejsze aspekty sporu. Podkreślone zostaje w niej, że dziedzictwo Aleksandra Macedońskiego należy do Greków oraz, że Macedonia nie rości sobie żadnych praw do tzw. Macedonii Egejskiej, terytorium, którego stolicą są Saloniki. Nowa nazwa odnosić się ma do położenia geograficznego kraju i do regionu podzielonego między Grecję, Bułgarię a Macedonię właśnie. Grecy ze swojej strony obiecują przestać blokować wejście sąsiada do NATO i Unii Europejskiej. Przystają też na użycie w nazwie słowa Macedonia, czemu najbardziej sprzeciwiają się greccy nacjonaliści.

To ustępstwo pozwala Macedończykom zachować bez zmian nazwę języka i narodu. Będą więc narodem macedońskim i obywatelami Macedonii Północnej (gdzie nadal ok. 20 procentową mniejszość będą stanowili Albańczycy).

Umowa została podpisana nad jeziorem Prespańskim, które podzielone jest pomiędzy trzy kraje – Grecję, Macedonię i Albanię. To więc miejsce symboliczne, bo pokazujące jak płynne są granice, także te niezaznaczone na mapach. To, co niedawno wydawało się niemożliwe stało się faktem.

Nie jest to jednak szczęśliwe zakończenie tego sporu. Konieczna jest ratyfikacja przez obydwie strony, a to może prowadzić do narastania sporów wewnątrz obydwu krajach. Po stronie greckiej problemem jest poparcie w parlamencie.

Kilka dni temu premier Aleksis Tsipras wygrał głosowanie o wotum nieufności zaledwie trzema głosami. Opozycja oskarżyła go o pogrzebanie greckiej tożsamości i to niezależnie od treści umowy, która przecież antyczne dziedzictwo przyznaje Grekom. Po stronie macedońskiej problemem może być poparcie ze strony prezydenta kraju Gorge Ivanova, który już zastrzegł, że umowy nie podpisze. Wywodzi się on z cieszącej się dużym poparciem partii VMRO-DPMNE – opozycyjnej wobec rządzącego premiera Zorana Zaeva. Do odrzucenia prezydenckiego wotum jest potrzebna kwalifikowana większość, z której zdobyciem Zaev może mieć problem. Sytuacja jest skomplikowana- jeśli prezydent odmówi podpisania konieczne będzie ponowne jej przegłosowanie w parlamencie. Jeżeli przejdzie głosowanie z kwalifikowaną większością głosów wtedy prezydent będzie musiał ją podpisać. Referendum w sprawie zmiany konstytucji zapowiedziano na jesień.

Także w Grecji umowa ma wielu krytyków- Panos Kamenos, lider prawicowej partii ANEL i minister obrony zapowiedział że jego ugrupowanie będzie głosowało przeciwko porozumieniu. Greckie partie opozycyjne jak Nowa Demokracja Kyriakosa Micotakisa także nie są entuzjastami nazwy Macedonia Północna.

Umowa, która miała otworzyć Macedonii drzwi do Europy może okazać się fiaskiem. Niepowodzenie projektu politycznego pod tytułem Macedonia Północna będzie porażką macedońskich i greckich elit politycznych. Dalsze blokowanie przez Grecję europejskich aspiracji Macedonii może doprowadzić do eskalacji konfliktu oraz przeorientowania macedońskich priorytetów i sympatii z zachodu na wschód.
Nazwa to jedno. Polityczna izolacja to drugie

Brak porozumienia w sprawie nazwy ma od lat konkretne konsekwencje. Macedonia kolejne dziesięciolecie bezskutecznie stara się o otwarcie rozmów członkowskich z NATO, którego członkiem jest Grecja. To ona odmawia zgody na członkostwo Macedonii. Podobnie sprawa ma się z Unią Europejską – zaakceptowano co prawda kandydaturę, ale nie rozpoczęto procesu negocjacyjnego. W tym przypadku pewien wybieg stosuje jednak Komisja Europejska otwierając UE np. na niektóre macedońskie produkty, np. drób. Wiele krajów unijnych uznaje konstytucyjną nazwę Republika Macedonii. M.in. Polska w bezpośrednich relacjach z dawną jugosłowiańską republiką nie używa akronimu FYROM. Grecy przez lata pozostawali jednak nieugięci. Po krótkiej wojnie domowej z Albańczykami na przełomie tysiącleci Macedonia wzmogła swoje starania o porozumienie z Grecją, niestety bez rezultatu.

Rządy prawicowej VMRO-DPMNE w latach 2006-2017 wprowadziły nacjonalistyczną retorykę. Władza ta bliżej związała się też z Rosją, „patronką prawosławnych” w regionie. Zachód zaczął macedońskie władze krytykować, a te przestały posuwać się naprzód w koniecznych reformach. Tym, co przelało czarę goryczy i doprowadziło do masowych protestów były: kosztowny projekt Skopje 2014 oraz wielka afera korupcyjna (rząd premiera Nikoli Gruevskiego miał decydować nawet o obsadzie stanowiska położnej w prowincjonalnym szpitalu). Pod naciskiem opinii międzynarodowej rozpisano nowe wybory, ale po ich przegraniu rząd nie chciał oddać władzy. Dopiero mediacje UE wyniosły na stanowisko premiera socjaldemokratę Zorana Zaeva, który zapowiedział zdecydowane działania na rzecz wstąpienia kraju do Wspólnoty i NATO. Miał pełną świadomość, że będzie to wymagało zmiany nazwy. Odrzucił też nacjonalistyczną retorykę i przypisywanie Słowianom związków z Aleksandrem Macedońskim. Po drugiej stronie granicy nadzieje dawał rządzący już jakiś czas Alexis Tsipras, socjalista, przywódca partii SYRIZA. Do stołu wrócił oenzetowski negocjator, a Komisja Europejska zapowiedziała na początku tego roku, że chce otworzyć negocjacje z Macedonią i Albanią.

Zdaniem macedońskiej studentki Ivany, Zaev to szaleniec, który prowadzi grę. Czemu służy owa gra trudno jednak jej powiedzieć (zważywszy, że decyzja jest niepopularna wśród wielu Macedończyków). W jej opinii „Grecja zawsze będzie robić problemy i tak naprawdę nic się nie zmieni, a jeśli już to na gorsze”. Ivana widzi nadzieję w prezydencie z VMRO, którą to partię jeszcze niedawno krytykowała ostro za korupcję.

– Tożsamość się nie zmieni. Ale nasi dziadkowie o tę ziemię walczyli i walczyli o to imię. Tylko, że wielu Macedończykom jest to obojętne. Nie interesują się historią ojczyzny tym, że wielu zginęło za nią. Wierzą, że jeśli coś się zmieni to będzie lepiej, więc niech zmieni się chociaż nazwa. – aznacza, że w ciepłe weekendy na granicy z Grecją stoi nawet kilkanaście tysięcy samochodów. Jej zdaniem Macedończycy niby są patriotami, ale wakacje spędzają nad greckim morzem i wspierają tamtejszą gospodarkę. – Może więc zasłużyliśmy na zmianę nazwy? – pyta retorycznie na koniec naszej rozmowy.

Historyczny moment

Zupełnie inne spojrzenie reprezentuje Darko, student ze Skopje. Jego zdaniem i w Grecji i w Macedonii większość ludzi ma dość tego konfliktu. Podkreśla w rozmowie ze mną, że macedońska tożsamość jest z natury wielokulturowa i tak powstawał macedoński język, czy sztuka. Podobnie myśli Zvonko, który chwali porozumienie jako najlepsze z możliwych. – Martwi mnie tylko kwestia mniejszości macedońskiej w Grecji. Czy będzie chroniona. Ale to pokażą bardziej szczegółowe rozwiązania.

Wielu macedońskich polityków w opinii Zvonka wykorzystywało tę kwestię w wewnętrznych rozgrywkach politycznych. Mój rozmówca przez lata uczył na poznańskim uniwersytecie i promował macedońską kulturę. Dla niego absurdem jest budowanie tożsamości w oparciu o starożytną Macedonię Aleksandra Wielkiego. Ma nadzieję, że to porozumienie zakończy ten projekt ideologiczny. – Dobrze, że to się skończyło. Każde rozwiązanie, które kończy nienawiść między dwoma narodami i publiczny lincz w propagandzie między nimi jest dobre. Zakończy to też izolację mojego kraju. Na arenie międzynarodowej także nas to wzmocni –. Jego zdaniem także wybór nazwy jest najlepszy z możliwych bo odnosi się tylko do geografii, to północna część terytorium na którym się urodził. Zaev dokonał trudnego wyboru i dla niektórych będzie bohaterem, nawet jeśli dla wielu jest zdrajcą.

– To porozumienie jest historyczne, nawet jeśli nie uświadamiamy sobie jeszcze jego wagi także dla regionu, Europy i świata. Czuję się Macedończykiem i pozostanę nim również jako obywatel Północnej Macedonii. –. W jego opinii w kwestii tożsamości nic się nie zmienia, to rozwiązanie nawet ją wzmacnia paradoksalnie, jest ważne zwłaszcza dla tych, którzy nigdy nie utożsamiali się z Aleksandrem Wielkim. – To tylko nazwa. A porozumienie kończy lata agresywnej polityki także wobec własnego narodu. Tu nawet nie liczą się moje emocje, ale to, że moi bratankowie będą mogli żyć wreszcie bez tego problemu. – podsumowuje. Co to więc oznacza dla kolejnych pokoleń Macedończyków? Zmiana nazwy to pierwszy krok do członkostwa w Unii Europejskiej. Do NATO Macedonia zostanie zaproszona najpewniej na lipcowym szczycie.

Facebook Comments
Michał Kucharski

Doktorant przy Instytucie Filologii Słowiańskiej UAM, absolwent studiów magisterskich na stosunkach międzynarodowych i filologii chorwackiej na UAM-ie. Publikował na łamach Gazety Wyborczej, Tygodnika Powszechnego, Res Publiki Nowej oraz na portalu mediumpubliczne.pl. W ramach stypendiów spędził rok akademicki w Osijeku i semestr w Zagrzebiu. W Sarajewie prowadził badania terenowe do pracy doktorskiej.

Tematy: Bałkany,
Łukasz Szmidt

Prawnik, historyk sztuki, Ślązak. Mieszka i pracuje w Sofii, urlop spędza najczęściej w krajach dawnego Związku Radzieckiego. Posługuje się czterema językami i przynajmniej po polsku stara się coś mądrego napisać

Tematy: Bałkany,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY