Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Filip Rudnik

Putinofilia marszałka seniora – rzecz codzienna choć niepokojąca

Wywiad jaki udzielony został RIA Novosti przez Kornela Morawieckiego dopiero po miesiącu od jego opublikowania trafił pod lupę polskich portali informacyjnych, które zaczęły szeroką ławą toczyć przysłowiową pianę. Czy aby nie za późno?

Nie ma lepszego materiału dla dziennikarza niż wywiad, który można opatrzeć leadem: „Ojciec premiera mówi..”. Szczególnie, jeśli będzie to rodzic polskiego rządu, pracujemy w RIA Novosti, a sam rozmówca będzie mówił rzeczy co najmniej niepokojące. Tezy, jakie stawiał Morawiecki senior we wspomnianym wywiadzie – oraz późniejszym, udzielonym już polskiemu „Do Rzeczy” – nie stanowią nic nowego: 1) Rosjanie i Polacy cywilizacyjnie wywodzą się z tego samego chrześcijańskiego pnia, 2) Elity obu państw celowo nastawiają społeczeństwa przeciwko sobie, co jest błędne i przykre, 3) Wojna na wschodzie Ukrainy to wojna domowa, „zderzenie dwóch racji”, 4) Ocieplenie stosunków na linii Warszawa – Moskwa leży w interesie obu stolic, jak i Europy i całego świata – chociaż sam zainteresowany nie wie jak to zrobić. 

Dochodzi tutaj więc do znanej skądinąd – i mało zniuansowanej – litanii mieszającej fakty z przeinaczeniami. Morawiecki, tak jak propagandyści Kremla, mówi też o „zlikwidowanym lub silnie ograniczonym statusie języka rosyjskiego w ukraińskich szkołach”. Zaskakujące może być jedynie to, w jaki sposób – już dla „Do Rzeczy” – widzi różnicę pomiędzy okupacją niemiecką a sowiecką: „Niemcy chcieli Polaków unicestwić, Rosjanie – «tylko zniewolić»”. Witold Pilecki lub Kazimierz Pużak pozwoliliby się z tym nie zgodzić.

Z hardkorowego antykomunisty w relatywistę

Dziwi właśnie to, że człowiek, który w „Solidarności Walczącej” – jednym z odłamów polskiego ruchu dysydenckiego – nie przebierał w środkach. Jako organizacja wzorująca się na metodach ruchu oporu z czasów II wojny światowej, na poziomie deklaratywnym chciała do komunistów strzelać. Znana jest przecież akcja odwetowa na pułkowniku SB, któremu miano spalić domek letniskowy w ramach odwetu za zastraszenie wówczas 17-letniego Mateusza Morawieckiego, obecnego premiera, któremu esbecy po wywiezieniu do lasu kazali wykopać własny grób. Należy zaznaczyć, że opozycjoniści popełnili pomyłkę i.. podpalili domek zastępcy tegoż pułkownika.

Jak to jest, że ktoś o takich przeżyciach jak Kornel Morawiecki – a przy tym wciąż uważający się za antykomunistę – może głosować przeciwko burzeniu sowieckich pomników i relatywizować putinowski autorytaryzm? W cytowanym wywiadzie dla „Do Rzeczy”, polityk pyta: „W czym rosyjska demokracja istotnie odbiega od europejskich standardów?”. Wszak w Rosji „wciąż można mówić, co się chce”!

Oburzenie wynikające z poglądów prezentowanych przez marszałka seniora świadczy jednak o niewiedzy. Śledząc jego wypowiedzi – szczególnie od momentu jego wejścia do Sejmu i znalezieniu się w mainstreamie polskiej polityki, czyli od 2015 r. – można było zauważyć sygnały, udowadniające dość jednoznaczną sympatię do Rosji. Komentując expose premiera-swojego syna, wyraził żal, że nie pojawiła się żadna uwaga na temat relacji z Rosją. W wywiadzie z marca br. dla „Kultury Liberalnej”  również mówił o potrzebie polepszenia stosunków między Rosją a Polską.

Wielu komentatorom umknął też fakt, że Kornel Morawiecki zaangażował się w sprawę Mateusza Piskorskiego – polskiego politologa i polityka, obecnie znajdującego się w areszcie. Piskorski, były działacz Samoobrony, w 2015 r. został wybrany na przewodniczącego partii Zmiana, „pierwszej nieamerykańskiej partii w Polsce”. Co to w istocie oznacza – Bóg raczy wiedzieć.

Sam życiorys Piskorskiego jest bogaty w tyle afiliacji politycznych, że mógłby nimi obdzielić kilka postaci. Lidera Zmiany zatrzymano w 2016 r., ale dopiero dwa lata później postawiono mu zarzuty o współpracę z rosyjskim i chińskim wywiadem. To, że przez tak długi okres Piskorski przebywał w areszcie bez formalnego aktu oskarżenia, jest obiektywnym skandalem –  i w tej sprawie apelowały do polskiego sądownictwa agendy ONZ . Morawiecki senior wystąpił o widzenie z Piskorskim, którego odmówiła mu prokuratura. Trzeba się zastanowić nad tym, czy marszałkiem seniorem kierowała w tej sprawie troska o stan polskie sądownictwa czy, być może, poszukiwanie sprzymierzeńców dla euroazjatyckiej sprawy w Polsce? Teraz, po postawieniu zarzutów, sama sprawa nie stawia w korzystnym świetle Morawieckiego – przecież wnioskował o widzenie się z osobą oskarżoną przez polską prokuraturę o szpiegostwo.

Znaczenie Morawieckiego seniora

W porządku, ale co z tego? Mimo wszystko, Kornel Morawiecki – po kuriozalnym głosowaniu „na dwie ręce”, kiedy jego koleżanka z ław poselskich zagłosowała za siebie i za niego podczas jednego z posiedzeń – stoi na czele marnego koła poselskiego Wolni i Solidarni, posiadającego ledwie 6 mandatów w Sejmie. Sam Morawiecki senior jest już wiekowy, co sprawia, że w pewnym sensie nie można go brać poważnie. No i wreszcie – zawsze uchodził za radykała, a tacy tworzyć polityki głównego nurtu nie potrafią. Dochodzi do tego to, że – mimo wszystko – dla prorosyjskiej polityki w Polsce zrozumienia wśród elektoratu znaleźć nie sposób. „Tarcza rusofobii” – stworzona przez szereg historycznych zaszłości między Polakami a Rosjanami – skutecznie przed tym chroni.

Chciałbym w to wierzyć, bo o ile miłością do Putina raczej nie zapała większość Polaków, o tyle granie antyukraińską kartą jest nad wyraz pomocne w mobilizowaniu elektoratu – i nie jest od tego wolna żadna ze stron politycznego sporu. Co do radykalizmu – ze względu na sławną kartę opozycyjną Morawieckiego, polityk jest zapraszany do ogólnopolskich mediów, które przemieniają się wówczas w jego osobisty hydepark. Nawet jeśli jego poglądy znajdują się gdzieś na krańcach politycznego spektrum, to fermentują i poniekąd wpływają na innych decydentów. Nie ma w tym nic złego, że Morawiecki senior występuje w mediach – niebezpieczne jest jednak to, że putinofilia w głównym nurcie stanowi zupełną nowinkę. Efekt nowości może poskutkować tym, że zbierze się wokół tego grupa polityków, budujących na tym swój przekaz.

Nie jest też tak, że środowisko Morawieckiego jest pozbawione wpływu politycznego. Znajomi związani z klanem Morawieckich to dość szeroka grupa. Wojciech Myślecki, „prawa ręka” Kornela w Solidarności Walczącej, w latach 2016-2018 pozostawał w radzie nadzorczej KGHM, a sam marszałek senior wymienił nazwisko Myśleckiego jako kandydata na szefa resortu energii. Wolni i Solidarni orbitują też wokół PiS i ponoć stanowią pewne zaplecze dla premiera na zewnątrz od partii rządzącej. Koło tworzone przez marszałka seniora często popiera inicjatywy rządowe – choć, nie można też o tym zapomnieć, niedawno ogłoszono fiasko negocjacji ugrupowań w sprawie wystawienia wspólnych list w wyborach samorządowych.

Postać Kornela Morawieckiego – w niektórych kręgach uważana ze legendarną – swoją współczesną działalnością polityczną niestety wpisuje się do niechlubnego grona putinofili. W polskiej przestrzeni publicznej mieliśmy już do czynienia z osobami i środowiskami, które ocieplały wizerunek Kremla, tym samym zaciemniając perspektywę spojrzenia na Moskwę. Jednym tchem można wymienić: „etatowych Polaków” występujących w rosyjskiej telewizji Maciejczuka i Korejbę, wesołą działalność portalu kresy.pl, byłego posła Zygmunta Wrzodaka z LPR, Janusza Korwin-Mikkego czy Mateusza Piskorskiego. Listę można wydłużyć, choć przecież te nazwiska można wykpić – to zupełny plankton. Kornel Morawiecki jednak robi różnicę – to przecież jedyna persona na tej liście, której wpływ na obecną politykę jest widoczny. I to właśnie może stanowić niepokojącą nowość.

Bierze się to z rzeczy najważniejszej: nazwiska. Na pewno nieprzemyślane i bezkompromisowe wypowiedzi ojca – jak te o Rosji czy o zachowaniu polskich Żydów w czasie II wojny światowej – przyprawiają obecnego premiera o ból głowy, obniżając notowania szefa rządu zarówno na arenie zagranicznej jak i w łonie partii. Szczególnie interesujący jednak pozostaje sam wpływ Morawieckiego seniora na syna, którego określić nie sposób. Kornel nierzadko publicznie grzmi, dając upust swojemu niezadowoleniu z decyzji syna – chociażby wtedy, kiedy szef rady ministrów nie pogratulował zwycięstwa Putinowi albo nie wspomniał o relacjach z Rosją podczas expose. Czy Morawiecki junior traktuje te połajanki jako wskazówkę? To pozostaje niewiadomą.

Facebook Comments
Zdjęcie główne: pixabay.com
Filip Rudnik
Redaktor

Urodzony na Pomorzu, obecnie mieszkaniec Warszawy i student Studium Europy Wschodniej. Najchętniej czyta i słucha o krajach w europejskiej części byłego ZSRR.

Kontakt: f.rudnik@eastbook.eu

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY